niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 10


Dojechaliśmy do NASZEGO nowego domu, jak dziwnie to brzmi a jest jednak tak prawdziwe. Wysiadłam z czarnego auta przekładając sobie przy okazji włosy na lewe ramię. Harry wyjął nasze walizki z bagażnika oraz tylnych siedzeń i podszedł do mnie.
-Wreszcie sami.- westchnął głęboko po czym się uśmiechnął szeroko
-Ta.- mruknęłam cicho bawiąc się skrawkiem mojej białej koszuli.
-Widzę twoją wielką radość, Rose.- ponownie westchnął i ruszył ku drzwiom
-Źle się czuję.- skłamałam  spoglądając na niego za blond grzywki
-Zaraz coś na to zaradzimy.- odparł
Otworzył mi drzwi i wpuścił do środka. Walizki zostawił na korytarzu, a mnie poprowadził do kuchni. Usadowił mnie na krześle przy kuchennym blacie i kazał czekać. Położyłam głowę na blacie i zamknęłam oczy.
-O której przyjeżdża twój kuzyn?- zapytałam
-Wieczorem, a czemu pytasz?- odpowiedział pytaniem na pytanie
-Tak się pytał.- odparłam- Mamy tu jakieś książki, albo coś podobnego?
-Książki… Znajdą się. Jak będziemy szli w tym tygodniu na zakupy to coś sobie kupisz, na razie będziesz oglądać telewizję albo robić coś innego.- mówił
-Dobra.- podniosłam głowę
Podał mi jakieś tabletki i szklankę soku.
-To nie są żadne tabletki odurzające ani nic?- spojrzałam na niego podejrzliwie
-Nie jestem tak pieprznięty, Rosalie.- zwrócił się tak do mnie pierwszy raz od kiedy nie opuszcza mnie na krok
-Pełnym imieniem, zaczynam się obawiać, Styles.- powiedziałam
-Po nazwisku tylko w sądzie.- odparł z uśmieszkiem
-Do sądu się nie wybieram, jeszcze.- palnęłam
-Masz jakieś plany?- spojrzał na mnie szczerząc się
-Nie, ale jak będzie taka potrzeba to pójdę.- odparłam
Wybuchł śmiechem. Nie potrzebnie palnęłam o tym sądzie. W tym momencie Harry Styles był osobą z którą można się pośmiać i porozmawiać, teraz ale co będzie potem? Może nie znam go zbyt długo ale wiem jedno, muszę uważać na to co mówię, co robię oraz na niego. 
-Zaniosę nasze waliki na górę, rozpakujemy się i mamy spokój do wieczora.- uśmiechnął się cwano
Tak jak mówił, tak zrobiliśmy. Rozpakowałam swoje ubrania do szafek, kosmetyki zaniosłam do dużej łazienki. Cała sypialnia była duża, a wygląd był olśniewający. Duże łóżko stało na samym środku ściany, posłane białą kołdrą oraz beżowym kocem, leżały też tam poduszki w tych samych kolorach. Ściany były koloru mlecznej czekolady i ciemnej czekolady. Obok łóżka stały dwie etażerki a na nich lampy, tuż przed łóżkiem był ogromny, puszysty dywan. Po prawej stronie były drzwi balkonowe i duży balkon na którym były dwa leżaki. Po lewej stronie od łóżka było duże okno, a przed nim czarna szafka na drobiazgi a na niej wazon z bukietem różowych tulipanów, moich ulubionych kwiatów.  Róże są tak samo piękne, ale tulipany bardziej. Na ścianie od brązowych drzwi była szafa na ubrania. W prawym rogu stała rzecz dla mnie nie pojęta…. Był to kącik dla mnie. Dosłownie. Stałam tam toaletka. Duże białe lustro, biały stolik, białe krzesełko które jest pewnie wygodne, na kółkach. Były też tam dwie świeczki na stojakach z napisem Chanel. W rogu stolika stało pudełko z kosmetykami oraz perfumy, takie najdroższe. Mówiłam, że było mi to nie potrzebne ale on i tak się uparł, że jest potrzebne.
-W każde poniedziałki i czwartki będzie tu sprzątaczka. Umiesz gotować?- zapytał kiedy siedzieliśmy w salonie oglądając jakiś film
-Umiem.- odparłam
-No to będziesz nam gotować.- uśmiechnął się
-Mam pytanie..- zaczęłam
-Jakie słonko?- spojrzał na mnie
-Skąd ty masz tyle pieniędzy, na to wszystko?- pytałam
-Z pracy.- odparł jakby nie było to oczywiste
-Ale ty cały czas jesteś w domu…- mówiłam
-Chcesz wiedzieć skąd tyle mam?- zaśmiał się- Wyścigi, zawsze wygrywam więc pieniędzy nam nie zabraknie. Nigdy księżniczko. – po chwili mnie obejmował
-Nie jestem księżniczką.- odepchnęłam go od siebie
-Nie?- uśmiechnął się do mnie- To może królową?
Zaśmiał się. Zadzwonił dzwonek do drzwi, a chłopak poszedł otworzyć. Wzdrygnęłam się. Wyścigi… Przecież to jest niebezpieczne… Tak samo jak on, mówiła moja podświadomość . Do pokoju wszedł Styles i farbowany blondyn o niebieskich oczach. Różnił się od Harry’ego, nie miał na sobie ani jednego tatuażu. Rozmawiali ze sobą kiedy blondyn spojrzał na mnie.
-To musi być ta Rose o której ciągle gadasz.- zaśmiał się podchodząc do mnie- Niall, kuzyn tego debila.- zaśmiał się podając mi rękę
-Ta, miło poznać.- uścisk jego dłoni był jednak silny
Kiedy ją puścił, złapałam się za bolącą rękę i zaczęłam ją masować.
-To co stary, co tym razem?- zapytał Niall
-Coś na klatce piersiowej, powiem ci jak zaczniemy.- odparł brunet
-Co zaczniecie?- zainteresowałam się
-Zobaczysz, malutka.- odparł loczek podchodząc do mnie i całując mnie w czoło
Opadłam plecami na kanapę i patrzyłam jak przygotowywali duży fotel na środku salonu. Blondyn wystawił rzeczy do robienia tatuażu… Czyli Styles chce kolejny tatuaż. Przytuliłam do siebie poduszkę obserwując jak blondyn starannie robi jego tatuaż na klatce piersiowej. Oczy bruneta skanowały moje ciało, czułam to zbyt wyraźnie.
-Co ciekawi cię to Rosie?- brunet zapytał z uśmiechem
Schowałam twarz w poduszkę. Usłyszałam jego śmiech. Przyglądałam się mu z zaciekawieniem a jemu się to podobało.
-Skończone.- powiedział blondyn po godzinie
Brunet wstał z fotela, a moim oczom ukazał się tatuaż. Dwie jaskółki, jedna była większa a druga trochę mniejsza. Mój wzrok sam tam wędrował.
-Podoba ci się Rose?- zapytał
-Ładny, a co oznacza?- zapytałam
-Ta duża jaskółka to ja.- wskazał- A ta mała to ty.
To mnie zdziwiło. Zrobił on sobie tatuaż oznaczający związanie ze mną.
-Ładny.- uśmiechnęłam się
-Mówiłaś.- zaśmiał się cicho
-Też chcę.- powiedziałam
-Co, tatuaż?- spojrzał na mnie zdziwiony
-Tak.- odparłam
-To boli…- mówił
-No to co, proszę Harry.- zrobiłam oczy małego szczeniaczka
-Ja jej mogę zrobić.- odezwał się blondyn
-Nie, ja jej zrobię.- odpowiedział patrząc na Niall’a- Umiem.
-Dobra.- odparł unosząc ręce ku górze idąc do kuchni
-Siadaj.- wskazał na fotel uśmiechając się do mnie lekko, na co wykonałam jego polecenie- To gdzie go chcesz i co ?
-Coś na nadgarstku.- odparłam
-Co takiego?- patrzył w moje oczy
-Puls serca.
-Dobrze, słoneczko.- uśmiechnął się
Czułam ból, ale nie był on jakoś strasznie mocny ale jednak był. Patrzyłam jak chłopak robił to w skupieniu. Kiedy skończył uśmiechnęłam się lekko co on odwzajemnił. Pochylił się i musnął moje usta.
***
Wiem, że rozdział miał być wcześniej ale w czwartek wieczorem zaczęłam się źle czuć i dopiero dzisiaj wstałam z łóżka. Kolejny rozdział będzie w tym tygodniu, jakoś jutro/ pojutrze. Do zobaczenia, Wasza Katy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz