
P.O.V. Dominika
Siedziałam w szpitalu już tydzień . Ten palant uderzył mnie w głowę ! Gdyby nie to , że jestem w szpitalu zabiła bym go . On mnie zgwałcił , uderzył i nie wiadomo co jeszcze ...Do sali wszedł lekarz .
-Mam dla pani złą wiadomość ...- powiedział z powagą w głosie
-Co się stało ?- zapytałam
Usiadł na brzegu łóżka ...
-Jest u pani możliwa nie płodność ...- powiedział a mnie zatkało - Ale to nie jest potwierdzone , trzeba jeszcze wykonać badania i w tedy się dowiemy .
-Mhm , dobrze - powiedziałam czując łzy na moich policzkach
To wina Malika , on wszystko zawsze spieprza ! Przecież ta Cassidy , dawna dziewczyna Smitha by jeszcze żyła gdyby nie on . Nie chciałam mieć teraz dziecka , myślałam o zabijaniu . Kiedyś myślałam , że po wszystkim założę swoją rodzinę i wszystko będzie dobrze. Jednak tak nie będzie ... Jest u mnie możliwość nie płodności , to jakieś żarty ?! Bo nie śmieszne ... Moja broń jest u Malika ... Ale Ania zaproponowała mi abym mieszkała z nią i tym zdrajcą . Przynajmniej tam nikt mnie nie uderzy ani nie zgwałci .Wzięłam kilka głębokich wdechów i dzięki temu się uspokoiłam .Nagle do sali wszedł ten skurwiel . Jego mina była wkurwiona ...
-I co dziwko zrobiłaś ?! -krzyknął
-O co ci chodzi ?- zapytłam
-Poroniłaś kurwo jebana !
-Tylko , że ja nie chciałam tego dziecka . Z inną kurwą se zrób dziecko , ja nie będę matką twojego bachora !
-Żebyś wiedziała dziwko !- krzyknął i wyszedł
-Ma pani gości i brata , chce pani ich zobaczyć ?
-Bra...-Zobaczyłam jak Liam wychyla się i pokazuje abym to potwierdziła - A no tak , to niech pan ich wpuści ...
-Oczywiście .
Wyszedł a po nim weszła cała ich paczka , oprócz Malika i Luke ... Czyli bez dwóch gnojków .
-Hej i jak się czujesz ?- zapytała Amelia
-Dobrze- odpowiedziałam ukrywając smutek ...
-Widać , że nie - powiedział Liam
-Oczywiście bo ty wszystko wiesz , braciszku ...- mruknęłam
P.O.V. Harry
Siedzieliśmy tam jeszcze długo . Moczyliśmy nogi w wodzie itp . Jako jedyna nie znała prawdy o Maliku , teraz wie wszystko . Nie będę przed nią niczego ukrywać , przecież nie możemy przed sobą niczego ukrywać ... Siedziała cicho i patrzyła na zachód słońca . Widziałem po jej twarzy , że w myślach przetwarzała wszystko .
-Idziemy ?- zapytała
-Tak , chodźmy - odpowiedziałem
Pomogłem jej wstać i trzymając się za ręce szliśmy do domu . Wiedziałem , że te wszystkie chwile które przeżyliśmy były za piękne aby były prawdziwe . To był tylko cichy czas przed prawdziwą wojną . Teraz jeszcze nie ma tej wojny , która ma się stać , ale nie długo będzie . I wszyscy będą cierpieć ... Moja krucha blondynka była silna , potrafiła wszystko znieść . Chciała nawet przenieść ból innych na siebie . Nienawidziła kiedy ktoś cierpi , nie chciała aby jej bliskim działa się krzywda . Zawsze była silna , ale teraz to wszystko ją niszczy . Wszyscy nie jesteśmy tacy sami , boimy się , płaczemy kiedy ktoś umiera , wszystko jest inne ... Gdyby nie to , że ona jest przy mnie nadal by był taki jak kiedyś . Wódka za wódką , papieros za papierosem , narkotyki po prostu wszystko . I to się zmieniło dzięki niej , to z nią mam dzieci , to z nią będę żył do końca swoich dni . Kocha ją i nie dam jej skrzywdzić .
*******************************************************************************
Hej , wczoraj nie było rozdziały bo byłam na koncercie . I było super ! Mam autograf KaeNa i filmiki . Wiem rozdziały nudne , ale nie długo będzie coś ciekawego ... Do kolejnego rozdziału miśki :*



