sobota, 30 maja 2015

Rozdział 144





                                           P.O.V. Dominika
Siedziałam w szpitalu już tydzień . Ten palant uderzył mnie w głowę ! Gdyby nie to , że jestem w szpitalu zabiła bym go . On mnie zgwałcił , uderzył i nie wiadomo co jeszcze ...Do sali wszedł lekarz .
-Mam dla pani złą wiadomość ...- powiedział z powagą w głosie
-Co się stało ?- zapytałam
Usiadł na brzegu łóżka ...
-Jest u pani możliwa nie płodność ...- powiedział a mnie zatkało - Ale to nie jest potwierdzone , trzeba jeszcze wykonać badania i w tedy się dowiemy .
-Mhm , dobrze - powiedziałam czując łzy na moich policzkach
To wina Malika , on wszystko zawsze spieprza ! Przecież ta Cassidy , dawna dziewczyna Smitha by jeszcze żyła gdyby nie on . Nie chciałam mieć teraz dziecka , myślałam o zabijaniu . Kiedyś myślałam , że po wszystkim założę swoją rodzinę i wszystko będzie dobrze. Jednak tak nie będzie ... Jest u mnie możliwość nie płodności , to jakieś żarty ?! Bo nie śmieszne ... Moja broń jest u Malika ... Ale Ania zaproponowała mi abym mieszkała z nią i tym zdrajcą . Przynajmniej tam nikt mnie nie uderzy ani nie zgwałci .Wzięłam kilka głębokich wdechów i dzięki temu się uspokoiłam .Nagle do sali wszedł ten skurwiel . Jego mina była wkurwiona ...
-I co dziwko zrobiłaś ?! -krzyknął
-O co ci chodzi ?- zapytłam
-Poroniłaś kurwo jebana !
-Tylko , że ja nie chciałam tego dziecka . Z inną kurwą se zrób dziecko , ja nie będę matką twojego bachora !
-Żebyś wiedziała dziwko !- krzyknął i wyszedł
-Ma pani gości i brata , chce pani ich zobaczyć ?
-Bra...-Zobaczyłam jak Liam wychyla się i pokazuje abym to potwierdziła - A no tak , to niech pan ich wpuści ...
-Oczywiście .
Wyszedł a po nim weszła cała ich paczka , oprócz Malika i Luke ... Czyli bez dwóch gnojków .
-Hej i jak się czujesz ?- zapytała Amelia
-Dobrze- odpowiedziałam ukrywając smutek ...
-Widać , że nie - powiedział Liam
-Oczywiście bo ty wszystko wiesz , braciszku ...- mruknęłam
                                                P.O.V. Harry
Siedzieliśmy tam jeszcze długo . Moczyliśmy nogi w wodzie itp . Jako jedyna nie znała prawdy o Maliku , teraz wie wszystko . Nie będę przed nią niczego ukrywać , przecież nie możemy przed sobą niczego ukrywać ... Siedziała cicho i patrzyła na zachód słońca .  Widziałem po jej twarzy , że w myślach przetwarzała wszystko .
     Nie mogła tego wszystkiego pojąć , sam tego na początku nie pojmowałem . Przytuliłem ja do siebie , swoją głowę schowałem w jej włosach . Moja żona oparła swoją głowę o moje ramie . To wszystko jest porąbane . Dobrze by było jak byśmy nie zapukali do jej drzwi . Żeby nas nigdy nie poznały i nie wpadły w to gówno . Teraz zapewne były by szczęśliwe , miały by lepszych mężów od nas , dzieci , nie płakały by jak tu , nie cierpiały by i nie bały się każdego dnie . Kiedy sądziłem , że związki są do bani ... Ale kiedy zobaczyłem Karolinę w tych drzwiach chciałem z nią być do końca życia . Pocałowałem ją w czoło . Jej czółko było zimne , a oczy zamknięte .
-Idziemy ?- zapytała
-Tak , chodźmy - odpowiedziałem
Pomogłem jej wstać i trzymając się za ręce szliśmy do domu . Wiedziałem , że te wszystkie chwile które przeżyliśmy były za piękne aby były prawdziwe . To był tylko cichy czas przed prawdziwą wojną . Teraz jeszcze nie ma tej wojny , która ma się stać , ale nie długo będzie . I wszyscy będą cierpieć ... Moja krucha blondynka była silna , potrafiła wszystko znieść . Chciała nawet przenieść ból innych na siebie . Nienawidziła kiedy ktoś cierpi , nie chciała aby jej bliskim działa się krzywda . Zawsze była silna , ale teraz to wszystko ją niszczy . Wszyscy nie jesteśmy tacy sami , boimy się , płaczemy kiedy ktoś umiera , wszystko jest inne ... Gdyby nie to , że ona jest przy mnie nadal by był taki jak kiedyś . Wódka za wódką , papieros za papierosem , narkotyki po prostu wszystko . I to się zmieniło dzięki niej , to z nią mam dzieci , to z nią będę żył do końca swoich dni . Kocha ją i nie dam jej skrzywdzić .
*******************************************************************************
Hej , wczoraj nie było rozdziały bo byłam na koncercie . I było super ! Mam autograf KaeNa i filmiki . Wiem rozdziały nudne , ale nie długo będzie coś ciekawego ... Do kolejnego rozdziału miśki :*

czwartek, 28 maja 2015

Rozdział 143

 
To chyba jakieś żarty , nie pójdę do żadnego psychologa . To , że czasem mam myśli samobójcze i życie mi się wali to nie znaczy , że od razu jakiś facet musi wpieprzać w moje życie prywatne ... Harry wziął ode mnie kartkę i kiedy ją przeczytał pokręcił głową z uśmiechem i wyrzucił ją do kosza .
-I jak się czujesz ?- zapytała Arvil
-Dobrze - odpowiedziałam
-Boli ?- zapytał Colin dotykając mojego ramienia
-A to boli ?- wykręciłam jego dłoń
-Jak cholera - jęknął łapiąc się za bolące miejsce
-A mnie nic nie boli , oprócz brzucha - zaśmiałam się
-Czyli zrobiłaś mi to na złość ...
-Tak , muszę coś mieć od życia . - zachichotałam
-Za...- chciał coś powiedzieć ale przeszkodził mu w tym lekarz
-Może pani dzisiaj wyjść , ma tu pani wypis i do zobaczenia - powiedział uśmiechnięty
Wyszedł a ja się przebrałam i razem z moim bratem , mężem i dziewczynkami . Jechaliśmy do naszego domu , który dla mnie nie był bezpieczny . Oni mało mnie nie zabili , gdyby nie dziewczynki wiadomo co by ze mną było ... Kiedy byliśmy w domu i chciałam tam wejść , Harry pociągnął mnie za dłoń a oni poszli do domu .
Harry pociągnął mnie za dłoń i szliśmy przytuleni do siebie . Nie było mi zimno ale i tak miałam krótkie spodenki i biały podkoszulek . Harry był w niebieskiej bluzce i czarnych spodniach z dziurami na kolanach .
-Harry , gdzie idziemy ?- zapytałam
-Zobaczysz - pocałował mnie w czoło
-Boję się bo skoro idziemy w stronę lasu to... Ty współpracujesz ze Smithem !- pisnęłam
-Nie , nigdy - powiedział
-To gdzie idziemy ? - nie dawałam za wygraną
-To taka niespodzianka , a jak ci powiem to nie będzie już to niespodzianką .
Szliśmy tak przez las , kiedy ujrzałam pomost i rzeczkę , to był cudowny widok !!
-Wow- tylko tyle dałam radę powiedzieć
-Wiem - zachichotał i przyciągnął mnie do swojej klatki piersiowej
Spojrzałam w jego zielone , kocie oczy . Pochylił się nade mną i musnął moje usta . Mój kochany , czuły , troskliwy i opiekuńczy Harry jest zawsze przy mnie . Kocham go , takiego jakim jest . Kiedyś jak czytałam o nim w gazetach myślałam , że jest inny . Ale on razem z chłopakami zapukali do moich drzwi , okazali się inni niż pisały te debilne gazety . Przecież ja spotkałam swoja prawdziwą miłość w drzwiach , a takie są historie tylko w bajkach . Ale moje życie to nie bajka morderstwa , utrata bliskich , banie się każdego dnia i nie pewność . Każdego dnia boje się co może się stać albo myślę co się stało ...
-Chodź - pociągnął mnie za dłoń w stronę pomostu
Po chwili siedzieliśmy na nim i się śmialiśmy . Moja mina zrzedła kiedy zobaczyłam w pasku Harr'ego broń . Moje życie to istny horror  ... I te słowa Luke , niech ten sukinsyn się smaży w piekle . Nienawidzę go , to wszystko co mówił , był w umowie ze Smithem i resztą , on działał przeciwko nas . Teraz nie wiem co się z nim dzieje ...
                                                 P.O.V. Ania
Nie wiem co tu się dzieje . Domi w szpitalu , Karolina poroniła . To jakiś koszmar ! Teraz siedziałam w salonie i czytałam książkę Wróć jeśli pamiętasz druga część Zostań jeśli kochasz ... Wciągnęły mnie te książki . Zawsze lubiłam czytać książki , od kiedy pamiętam czytałam książki na przykład : Lucy przyszła księżniczka , Pamiętnik nastolatki , Ania z Zielonego Wzgórza itp ... Byłam zaczytaną smarkulą , a teraz ? Jestem w jakimś gównie przez Malika . To on popadł w ten dług , to on nam tego nie powiedział , to on ściągnął na nas kłopoty , to on nas wszystkich bił i to on zgwałcił Domi .Nie mogłam czasem w to uwierzyć , w to jak nasze życie tak szybko się zmieniło . Byłam z Zayenm a teraz jestem z Jamesem . Jestem dziwna , życie jest dziwne . Do domu wszedł mój chłopak z naszą ekipą , oprócz Malika . Wszyscy rozsiedli się na wolnych miejscach , James usiadł obok mnie i złapał moją dłoń .
-Co z tym robimy ?- zapytał Louis
-Nie wiem , najpierw Domi a teraz Karolina . Robi się coraz gorzej - powiedziała Amelia
-Domi jest w szpitalu a Karolina wyszła kilka godzin temu . Nie rozumiem jednego ...- powiedziała zamyślona Karolina
-Czego ?- zapytał Niall siedzący obok Monicy
-Tego ,że dlaczego my wszyscy cierpimy na tym co zrobił Zayn . A on nic nie traci ... Zgwałcił Domi , przez jego zakład tracimy bliskich , wszystko się wali ...- dopowiedziała
-Malik zawsze był taki , ale nie sądziłem , że był na tyle zdolny aby popaść w długi i nałogi - powiedział Liam Oparłam głowę o ramię mojego chłopaka , a on pocałował mnie w czubek głowy .
-Czy Malik nie może spłacić tego długu i po sprawie ?- zapytałam
-Nie chodzi im już o pieniądze ... Chodzi im o zemstę , Malik kiedyś zabrał mu dziewczynę ...
-Jak to ?!- zapytaliśmy wszyscy
-Kiedyś Smith miał dziewczynę Cassidy , Zayn się w niej zakochał .Pisali listy , dzwonili i widywali się . Aż w końcu Zayn postanowił , że z nią ucieknie . Kiedy tak uciekali Smith i jego ludzie zaczęli ich gonić . I kiedy ich znaleźli Smith celował w Zayna , a trafił w Cassidy ... W tedy się załamał , a Malik uciekł . Nikt nie sądził , że będzie on w stanie tak szybko się ogarnąć w świetle reflektorów z zespołem One Direction . Smith szukał Malika wiele dni , miesięcy i lat . Aż w końcu go znalazł i chce się na nim zemścić . Chce aby on poczuł taki sam ból , kiedy straci kogoś bliskiemu jego serca .
-Boże , on jest okropny - powiedziałam z dziewczynami w tym samym czasie
-Jak on mógł ...- powiedzieli chłopacy
-W tedy i nadal jest dupkiem ..- powiedział James




Nie sądziłam , że Malik był takim dupkiem ...

środa, 27 maja 2015

Rozdział 142

                             
                                      P.O.V. Karolina
-Kocham cię , nie chciałem tak mówić - szepnął
-Nie mam siły ...- cicho westchnęłam
-Ja też nie , ale musimy to wytrzymać , Razem ...
Spojrzałam w jego oczy . Były wypełnione bólem , strachem, bezradnością i miłością . Nie długo jego urodziny , muszę mu coś kupić .
-I tak ciebie kocham -pocałował mnie w nos
-Ja ciebie też - powiedziałam z uśmiechem na twarzy i pocałowałam go w policzek .
-A tu ?!- wskazał na swoje malinowe usta , dając mi znak , że chce pocałunek w usta
-A za co ?- zachichotałam
Przewrócił oczami i delikatnie , jakby ustami dotykał płatek róży , musnął moje usta . Swoje ręce zawiesiłam na jego karku  jednocześnie pogłębiając pocałunek . Przez pocałunek czułam jak się uśmiecha . Swoje ciepłe dłonie umieścił na moich biodrach , przyciągnęłam go do siebie . Gdyby nie to , że groziło nam nie dotlenienie , całowalibyśmy się dalej . Oddychałam głęboko , jak mój mąż . Uśmiechał się ciągle
-A Darcy i Arl , mogły by tu przyjść ?- zapytałam
-Chyba tak - odpowiedział - Zaraz przyjdę .
Powiedział i wyszedł ze szpitalnego pomieszczenia . Widziałam przez szklane drzwi , że z kimś rozmawia .Kiedy się rozłączył widziałam jak szeroko się uśmiecha i wchodzi do sali .
-Za dwadzieścia minut będą tu dziewczyny - powiedział
-To dobrze - uśmiechnęłam się
Tak jak Harry mówił po dwudziestu minutach w sali zjawiły się moje córki . Arvil mnie przytuliła , a Darcy stała i patrzyła na mnie zaszklonymi oczkami .
-Co jest córciu ?- zapytałam cicho
-W...Wyglądasz s...strasznie - jąkała się , a mnie aż zabolało serce .
-Arl , możesz zostawić nas na chwile same ?- poprosiłam blondynkę
-Dobrze - odpowiedziała po chwili namysłu i wyszła rozmawiając z moim mężem , on spojrzał na mnie
-Darcy ... Wiem , że wyglądam strasznie ale nie musisz się mnie bać - powiedziałam cicho
Podeszła do mnie i przytuliła , czułam jak rękaw mojej koszuli po chwili jest mokry od łez .
-Mamo , tęskniłam ...
-Ja za tobą też skarbie - ucałowałam jej czółko
Mała leżała obok mnie na łóżku , głaskałam jej główkę i rozmawiałam .
-A dlaczego ci to zrobili i kto ?- zapytała
-Kiedyś wujek Zayn popadł w długi i potem nie miał jak oddać pieniążków i bardzo źli ludzie zaczęli go ścigać . Potem poszedł do X-factor i tam został sławny z twoimi wujkami i tatusiem . Niby wszstko poszło w zapomnienie ale nie dawno to wszystko wróciło .Pamiętasz jak porwali ciebie i Sarah ? To ci ludzie chcieli zrobić wam krzywdę , i przyszli do naszego domu ...
-I zrobili ci krzywdę i dziecku - powiedziała przytulając się do mnie
-Dokładnie tak - ucałowałam jej czółko  , dużo wie ...
-A wiesz , że wujek Colin pokazał nam pianino na górze i powiedział , że umiesz grać ... Zagrała byś mi jak wrócisz do domu ?
-Oczywiście skarbie . Ale najpierw jak wrócę to pogadam sobie z tatusiem i wujkiem - powiedziałam
Jak oni mogli ukrywać przede mną , że na górze stoi pianino ?! To jest moja pasja , ja gram to z serca . Widziałam jak Harry się lekko uśmiecha jak reszta . Wszyscy weszli do sali . W Colina i mojego męża uderzyłam poduszkami .
-Za co ?- zapytał Colin podnosząc poduszki z ziemi
-Jak mogliście ukrywać przede mną , że w domu jest pianino ?!
-Darcy ..- powiedział Harry kręcąc głową z uśmiechem - Miałaś nie mówić tego mamusi ...- pocałował ją w czółko a mnie w nos - Pianino to miała być taka , niespodzianka dla ciebie od Colina - powiedział Harry z uśmiechem
-Dzięki Darcy przynajmniej na zawał bym nie padła - zachichotałam
-Widzicie , najlepiej zostawiać je same - zaśmiała się Arl kiedy do sali wszedł lekarz
-Pani Styles ... - podał mi jakąś kartkę
Spojrzałam a tam pisało
Zapraszam panią Karolinę Styles na wizyty 
psychologiczno - psychiatryczne . Jest możliwość 
zaburzeń psychicznych z powodu utraty dziecka , 
które umarło na raka i z powodu poronienia i 
bardzo doszczętnego pobicia . 
                      Jamie Black . 
Lekarz wyszedł a ja patrzyłam na drzwi .
****************************************************************************
Bum ! A o to i rozdział 142 . Wiem teraz rozdziały są krótkie ale mam dużo nauki i muszę oceny poprawiać . Nie wiem do końca czy w piątek dodam rozdział bo idę na koncert i będę tam od 16:00 do 22:30 . A lekcje kończę o 14:35 więc zobaczę co uda mi się zrobić . Do kolejnego rozdziału miśki :*

wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 141

 http://media.giphy.com/media/JuECnP2LQnHI4/giphy.gif
Było popołudnie , Harry poszedł do pielęgniarki ponieważ zwymiotowałam krwią . W ręku miałam swój telefon i pisałam na telefonie z Anią , martwiła się . Teraz chciałam ją przytulić , a nie miałam jak .
Od : Ania 
Do : Karolina 
Przesyłam ci mentalne uściski 
i takie rzeczy , lepiej ? 

Od : Karolina 
Do : Ania 
Od razu lepiej , ale i tak masz 
tu przyjechać , smutno mi ! ;(

Od : Ania 
Do : Karolina 
Jak mnie zobaczysz to będziesz 
miała mnie dosyć ! 

Od : Karolina 
Do : Ania 
Nie , no co ty ?! :) 
Musze kończyć bo zaraz 
się tu zejdą papa :* 

Odpisała mi , że paczka mnie pozdrawia i pa . Usłyszałam rozmowę Harr'ego i lekarza :
-Panie Styles , a może lepiej aby pacjentka poszła do psychologa . Jak wiem wcześniej państwa dziecko umarło na raka a teraz poronienie . Z tego może się zrobić zaburzenie psychiczne
-Niech pan rozmawia z moją żoną , ja tu nie mam nic do gadania .
-Ja tylko ostrzegam , do widzenia .
-Do widzenia . '
Po chwili do sali wszedł mój mąż , w ręku trzymał mój obiad . Czyli wstrętną galaretę i wodę , wzdrygnęłam się na ten widok . Harry chciał coś powiedzieć , ale go wyprzedziłam :
-Nie pójdę do żadnego psychologa !  


-A myślisz żebym cię tam puścił , jeszcze by ci psychikę zrujnował – zaśmiał się
-I tak już niby mam ,, Pogorszoną psychikę „ – zrobiłam nawias w powietrzu
-Nie prawda – postawił przede mną obiad
-Nie chcę tej galarety – mruknęłam
-Na specjalne zamówienie to nie jest galareta – zaśmiał się
Na talerzu był ryż i kotlet , a obok szklanka z sokiem !
-Normalne jedzenie !- pisnęłam ucieszona
-W końcu – zachichotał
-Nareszcie – zabrałam się do jedzenia 
Nagle zadzwonił jego telefon . 
-Kto to ?- zapytałam kiedy patrzył na wyświetlacz 
-Colin- odpowiedział 
-Daj na głośno mówiący - poprosiłam 
Wykonał moja prośbę bo po chwili słyszałam głos mojego brata w słuchawce :
-Hej stary - powiedział Harry 
-Hej mam wiadomość...- zaczął 
-Jaką ? - dołączyłam do rozmowy 
-O hej siostra , a nic ważnego ...- próbował się wymigać 
-Gadaj ! 
-Biber był u nas w domu i gadał coś o pogrzebie , wiesz o co chodzi Harry ? - zapytał mój brat 
-Coś mi gadał jak go tu spotkałem , że w piątek i ogólnie ale nie sądziłem , że to prawda - powiedział mój mąż 
-Co jaki do cholery pogrzeb !? 
-Twojego taty , powiedział , że skoro on go zabił a chciał ciebie to wyprawia mu pogrzeb . Ale myślałem , że on tak specjalnie gada ...
-Co jeszcze przede mną ukrywacie ?! Może ktoś mnie teraz zastąpi , co ?! - krzyknęłam 
-Miałem ci to powiedzieć , a potem zwymiotowałaś i nie miałem kiedy ... Nie pierdziel takich głupot - ostrzegł mnie Harry 
-Bo co , zabijecie mnie , oddacie Smithowi i jego bandzie czy wypierdzielicie na bruk ?!- warknęłam 
-Karolina , przestań - powiedział Harry nieco ostrzejszym tonem 
-Nie jestem dzieckiem , a wy mnie tak traktujecie . Mam dosyć ! 
-Bo chodzi im o ciebie , a ty zachowujesz się jak dziecko . To może dla tego - warknął Harry 
-A ty zachowujesz się jak ostatni dupek , niby mnie kochasz ale i tak dalej warczysz ! 
-A ty zachowujesz się jak suka , niby cię obchodzimy ale za naszymi plecami planujesz własne samobójstwo .- powiedział a moje oczy w sekundę się zaszkliły - Nie chciałem tego powiedzieć - bronił się 
-Harry , proszę cię wyjdź - powiedziałam zasłaniając swoją twarz 
-Karolina ... Powiedziałem to przez wypadek , jak tak nie sądzę ...
 -Chcę być sama , proszę ...
-Dobrze , przyjdę potem - powiedział opuszczając mój pokój 
Zaczęłam płakać , to prawda . Zachowuję się jak suka . Chcę się zabić , mam myśli samobójcze ... On ma racje ... 
                                         P.O.V. Harry 
Wsiadłem do samochodu , który stał pod szpitalem . Co ja zrobiłem ?! Powiedziałem jej , że jest zimna suką . Po prostu zdenerwowałem się , ale nie chciałem tego powiedzieć ... Nie chciałem jej zranić , mam wyparzony język . Nie kurwa  , nie zostawię jej tu ! Wysiadłem z samochodu i pobiegłem na górę do jej sali . Widziałem przez szklane drzwi , że moja blondynka siedzi na łóżku i płacze . Wszedłem do sali i ją przytuliłem . 
-Przepraszam cię kochanie , ja nie chciałem tak powiedzieć - pocałowałem ją w nos 
-H...Harry , ty masz rację - szepnęłam 
-Nie , nie mam jej wcale . Powiedziałem tak bo się wkurzyłem .

niedziela, 24 maja 2015

Rozdział 140

                                   
                                         P.O.V. Ania
Ani Karolina , ani Harry , ani Colin nie odbierali telefonów . Dodzwaniałam się do nich od godziny , i nic . Zaczynałam się martwić . Dominika leży w szpitalu , bo Malik uderzył ją w twarz a ta uderzyła skronią o kant stołu . W końcu dodzwoniłam się do Harr'ego:
-Halo ? - usłyszałam jego głos
-Harry co się stało , nikt z was nie odbierał . Martwiliśmy się . - powiedziałam
-Nic nam nie jest ...- westchnął ciężko
-Co się stało ?- zapytałam oczekując najgorzej z najgorszych odpowiedzi
-Wczoraj zabito ojca Karoliny , obronił ją własnym ciałem . Po powrocie z komisariatu zaniosłem ją na górę bo usnęła w samochodzie i rozmawiałem z Colinem . Kiedy nagle usłyszałem jak dziewczynki mnie wołają . Pobiegłem tam i ... I zobaczyłem jak Karolina leży na podłodze pobita a obok niej krew . A potem Arvil zabiła jakiegoś faceta . Potem okazało się , że miała krwotok wewnętrzny i poroniła ... - powiedział a mnie zatkało
-Boże ..- tylko tyle dałam powiedzieć - Tak mi przykro ...Co teraz robi , Karolina ?
-Śpi , musi dużo odpoczywać . Pięć godzin prowadzili jej operację .
-A wiadomo kiedy wychodzi ?
-Nie wiadomo . To zależy od tego jak się będzie czuła .
-Oby wyszła szybko ...
-Muszę kończyć , zadzwonimy potem ... Lekarze teraz chodzą po salach . - wraz z ostatnim słowem rozłączył się
Boże ! Karolina i Dominika są w szpitalach  , świetnie ! Najgorzej z Karoliną , to ją niszczy . Śmierć bliskich , poronienie i to , że każdego dnia musimy walczyć o życie . Poczułam czyjeś dłonie na ramionach .
-Co jest ?  - zapytał James
-Karolinę pobili wasi ludzie i poroniła - odpowiedziałam chowając twarz w dłonie
Znowu z Jamesem byliśmy razem , miałam mu nie wybaczyć . Bo przecież oszukiwał nas , a potem ... Potem był sobą i tak wyszło . Najgorzej z nas miała Karolina ... Bo to do niej pisali te wiadomości , to jej Luke powiedział , że wszyscy których wkrótce będą martwi , to ją mało nie zabił Smith , to przed nią chłopacy ukrywali te tajemnice . Wcześniej sądziłam , że to głupie żarty jakiś bachorów . Ale nie śmierć nas dopadnie z rąk Smitha i Bibera ...
                                                  P.O.V. Harry
Moja ukochana ciągle spała , i dobrze , musiała dużo odpoczywać . Ciągle trzymała moją dłoń , tak jakby bała się , że jej ucieknę . Ale nie zrobił bym tego , za bardzo ją kocham . Nigdy nie zostawię .
-Harry - powiedziała cicho
-Słucham ? - zapytałem
-Mamy coś do picia ?
-Mogę iść do sklepu , poczekaj chwilę .
-Dobrze .
Wyszedłem z pomieszczenia , a na krześle zastałem Bibera . To są kurwa jakieś jaja ?!
-Co tu robisz ?!- warknąłem
-Przeszedłem odwiedzić swoją przyjaciółkę - zaśmiał się
-Wypierdalaj stąd !
-Bo co mi zrobisz ?
-Wyjdź stąd , nie masz tu po co przychodzić !
-Oj Styles nie tak nerwowo , pogrzeb o trzynastej trzydzieści w kościele na West Road .
-Co ?
-Pogrzeb ojca Karoliny . Mieli zabić ją a niej jej ojca więc zrobiłem mu pogrzeb . Mam nadzieję , że przyjdziecie . - powiedział i odszedł
Pokręciłem głową i poszedłem do sklepiku na parterze .
-Dzień dobry - powiedziałem do starszej kobiety
-Dzień dobry , czym mogę służyć ?- zapytała
-Zwykłą wodę nie gazowaną , poproszę .
-Proszę -podała mi napój
Podałem jej więcej drobnych niż być powinno i poszedłem do sali gdzie leżała moja ukochana . Po chwili zobaczyłem jak obok niej stoi pielęgniarka i kręci przecząco głową i coś do niej mówi . Widziałem , jak po jej policzku spływały łzy . Siostra Ramires ... Starsza pielęgniarka tego wydziału . Miała już lekko siwe , ale nadal czarne włosy , jej karnacja była ciemna . Ubrana była w biały fartuch i białe laczki . Po chwili wyszła z sali mówiąc :
-Pańska żona zostanie na kilka badań - powiedziała i odeszła
Wszedłem do sali i podałem jej butelkę napełnioną przezroczystą cieczą .
-Co mówiła pielęgniarka ? - zapytałem
-Muszę mieć zrobione badania , tylko tyle - odpowiedziała
-To dlaczego płakałaś ?
-Bo ... Tak .
-Karolina , powiedz prawdę .
-Możliwe ,że nie będę mogła mieć dzieci . Ale badania to wykażą.
Nic nie powiedziałem tylko ją przytuliłem .

sobota, 23 maja 2015

Rozdział 139

 
Kiedy moja ukochana wyszła z pomieszczenia gdzie ten facet na nią wrzeszczał , widziałem jak po jej policzkach spływały łzy . Podszedłem do niej i przytuliłem . Złapałem jej dłoń i razem poszliśmy do samochodu . Kiedy pomogłem jej wsiąść do auta , okrążyłem pojazd i sam wsiadłem . Włożyłem kluczyki do stacyjki i ruszyłem . Podczas drogi spoglądałem na moją żonę , kiedy spojrzałem w środku drogi do domu zobaczyłem jak jej powieki były zamknięte , a usta lekko uchylone . Jej blond włosy opadały na jej czoło , klatka piersiowa powoli unosiła się do góry i opadała , słyszałem jej nie równy oddech . Kiedy podjechaliśmy do domu na werandzie ujrzałem Colina i nasze córki . Wyszedłem z samochodu i poszedłem do drzwi od strony pasażera . Odpiąłem jej pasy i delikatnie wyjąłem z auta . Słyszałem jak Colin szepnął :
-Co się stało ?
Zaniosłem ją do naszej sypialni , położyłem ją na łóżku . Zdjąłem jej dżinsy i bluzę i zszedłem na dół . Tam siedział już Colin .
-Powiesz mi co się stało ?- zapytał
-Wasz ojciec nie żyje - odpowiedziałem
-Jak to ?- pytaniami strzelał jak z armaty
-Obrobił twoją siostrę przed strzałem , ludzie Smitha chcieli ją zabić ...
-A Karolina ...
-Byliśmy na komisariacie , tam jakiś facet się na nią darł . Nie wytrzymywałem ale nie mogłem tam podejść .
-Boże ...- schował twarz w dłonie - Czasem go nienawidziłem za to co zrobił , ale nigdy nie życzyłem mu śmierci
-Tato !!- usłyszałem krzyk mojej małej córci
-Harry , szybko !- to był krzyk Arvil
Szybko wbiegłem po schodach i wpadłem do sypialni gdzie była moja żona . Zamarłem . Zastałem tam moją żonę leżącą na podłodze a obok niej kałuża krwi . Miała podbite oko a jej ciało było posiniaczone . Widziałem jak Arvil trzymała broń wycelowaną w jakiegoś faceta . Po chwili usłyszałem huk , ten facet leżał na ziemi .
-Zabierz ją do szpitala - mówiła Arl - On ją kopał i bił i nie wiadomo co gorsze !
Wziąłem moją ukochaną do szpitala i prędko pobiegłem do samochodu , ułożyłem ją na siedzeniu i pędem pojechałem do szpitala . Po chwili byłem pod szpitalem . Wziąłem ją na ręce i wbiegłem do budynku .
-Pomocy !- krzyknąłem
Po chwili przybiegły pielęgniarki i lekarze , zabrali ją . Zostałem sam , sam jak ten palec . Analizowałem co się właśnie stało . Ktoś chciał zabić moją żonę ... Skoro on ją kopał , to co z dzieckiem !? Kurwa mać ! Pobiegłem pod salę , operacyjną ?! Że co kurna mać ? Czekałem tak pięć bitych godzi na nie wygodnym , szpitalnym krzesełku . Gdyby nie nagle z sali wyszedł spocony lekarz .
-Panie Styles, mogę prosić do gabinetu ?- zapytał
Skinąłem głową i poszedłem za lekarzem . Po chwili stałem na przeciwko biurka lekarza .
-Może pan usiądzie ?
-Postoję , co jest z moją żoną ?
-Pańska żona ma skręcony nadgarstek i podbite oko . A gorzej jest z tym , że miała krwotok wewnętrzny . Nie daliśmy rady .. Uratować dziecka , już pod drodze tutaj umierało . Wyrażam wyrazy współczucia .
-A mogę ją zobaczyć ?
-Tak , oczywiście .
Wyszedłem . Poszedłem do sali gdzie leżała moja ukochana , leżała skierowana w stronę okna , podparta na prawy łokciu . Usiadłem na stołku obok łóżka , doskonale widziałem jej twarz . Po jej policzkach spływały łzy , w jej oczach widziałem cierpienie , ból , strach i niepewność , nic więcej ...
-S...S..Straciłam j...je - załkała
-Wiem skarbie - przytuliłem ją
Po chwili część mojej koszulki była mokra .
-Obiecuję ci , że jak wyjdziesz ze szpitala , będzie ci lepiej i jeżeli oczywiście będziesz chciała ... To możemy spróbować jeszcze raz .
-Straciłam dzisiaj dwie osoby ... Tatę i dziecko .
-Skarbie ...
-Ja nie chcę żyć !
-Nie mów tak , nie mogę ciebie stracić .
-Nie mam siły .
-Ja też nie , ale żyję . Żyję dla ciebie , bo cię kocham .
-Kocham cię - szepnęła
Pocałowałem ją w głowę .
-Musisz odpoczywać , śpij - podciągnąłem kołdrę do jej szyi
-Harry ..
-Słucham ?
-Zostań . - poprosiła
-Kotku , ja się nigdzie nie wybieram . Ja zostaję tu póki nie wyjdziesz - ucałowałem jeszcze raz jej zimne czoło
Złapała moją dłoń i zamknęła oczy .
                                P.O.V. Karolina
Nie spałam . Tak cholernie miałam ochotę kogoś zabić , albo zabić samą siebie ... Straciłam dwie osoby moje nie narodzone dziecko i ojca , który obronił mnie własnym ciałem . Kiedyś jak by ktoś powiedział mi jak będzie wyglądać moje życie , że do mojego mieszkania zapuka One Direction i będę z jednym z jego członków , potem będę matką jego dziecka i opowie mi to wszytko , wyśmiała bym go . No bo przecież to nie możliwe , a jednak . Zawsze myślałam , że życie to bajka jest kolorowe i pełne życia . Ale jak się okazuję wcale tak nie jest ... Są gangi , mordercy , wiele osób cierpi , o te życie trzeba walczyć . Ile to ja razy chciałam zasnąć i się nie obudzić ? A i tak zawszę się budziłam . Ile razy ktoś zadał mi rany psychiczne jak i cielesne ? Ile razy byłam w szpitalu i chciałam aby te pikadełko zaczęło piszczeć , na znak , że moje serce przestało pracować ? Ile razy chciałam aby ktoś mnie po prostu zabił , na przykład mocno skopał a potem uderzył kamieniem w skroń nie było by bólu i nadszedł by koniec mojej egzystencji . Wiele razy chciałam zginąć , ale i też chciałam zostać . Dla mojej rodziny . Ona jest dla mnie najważniejsza ... Zawsze wszyscy są na pierwszym miejscu czyli najważniejsi a na samym końcu . Ja nigdy nie myślałam o sobie , że jestem najważniejsza . Nigdy nie stawiałam siebie na pierwszym miejscu , zawsze byłą rodzina i przyjaciele ....

piątek, 22 maja 2015

Rozdział 138

 
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi . Szybko tam poszłam ,a tam zastałam mojego tatę ?
-Co tu robisz ?- zapytałam
-Chciałem ciebie zobaczyć , możemy się przejść ?- zapytał
-Tak , jasne - mruknęłam
Ubrałam buty , kurtkę i wyszłam na dwór . Szliśmy obok siebie w milczeniu .
-O czym chciałeś porozmawiać i skąd wiedziałeś, że jestem  w Francji - warknęłam
-Szukałem cię ... A jestem tu po to aby cię przeprosić . - powiedział
-Nie chcę cię słuchać ! Całe życie razem z tą suką Emilią oszukiwałeś mnie całe życie !- krzyknęłam
-Wiem oszukiwałem cię , ale ...
-Ale co ?!
-Zrozum co miałem ci powiedzieć ?! Że twoja matka wyjechała!?
-Lepsza prawda niż jebane kłamstwo !
-Wiem , przepraszam .
-Mam gdzieś twoje przeprosiny , tu miałam zacząć nowe życie z moją rodziną ! Bez kłamstw , bez problemów ! Nie wiem na co liczyłeś przyjeżdżając tu !
-Jak myślisz ...
-A co ma znaczyć to ,że mam starszego brata ! I pewnie więcej rodzeństwa ! - krzyknęłam
-S..Skąd t..ty to wiesz ?- zapytał cały blady
-Colin mój brat ! Znalazł mnie , powiedział wszystko . Ty świnio , zdradzałeś naszą mamę !
Nic nie powiedział . Zaczęłam iść w stronę domu .
-Karolina , uważaj !- usłyszałam krzyk a potem huk
Odwróciłam się , jakiś facet leżał na ziemi . A tata ?! Zobaczyłam go przy tym facecie ... Leżał obok niego , szybko do niego podbiegłam .
-Boże  , tato ! - krzyknęłam płacząc
-Karolina , obiecaj mi coś - szepnął
-Co mam ci obiecać ? -zapytałam
-Że się nigdy nie poddasz . Nie poddasz się tym ludziom i nie opuścisz Harr'ego ani swoich przyjaciół czy rodziny . Powiedz twojej mamie , że ją zawsze kochałem . - powiedział ostatkami sił
-Nie , sam jej to powiesz bo dasz radę ! Zadzwonię po karetkę i wszystko będzie dobrze .
-Nie Karolina , robiłem to co do mnie należało . Broniłem cię do tej chwili , teraz wszyscy muszą bronić ciebie . Chodzi im o ciebie , nie możesz im nic powiedzieć ...
-Tato , proszę cię nie ...
-Daj mi odejść . Wiem , że Harry będzie dla ciebie dobry . Wybaczaj mu zawsze te kłótnie , on cię kocha najbardziej na świcie ...
-Wiem , też go kocham ...
-Przepraszam za wszystko , pamiętaj , że cię kocham - szepnął i jego powieki się zamknęły
-Nie ! Tato ! Proszę cię , błagam cię nie ! - nie żyje , zabili go . A ja się na nich zemszczę ...
Mój telefon dawał o sobie znaki . Harry .
-H...Halo ?- zapytałam
-Karolina , gdzie ty jesteś ?!- zapytał zdenerwowany
-Przyjedź po mnie , proszę - prosiłam
-Zaraz będę - odpowiedział i się rozłączył
Przecież on nie wie gdzie ja jestem ...
                                           P.O.V. Harry
Szybko wsiadłem do samochodu , swoim telefonem namierzyłem moją żonę . Była roztrzęsiona , nie wiedziałem co się stało . Wyjechałem z podjazdu i na gazie pojechałem w wyznaczone miejsce . Po chwili byłem w miejscu , a tam zamarłem . Moja ukochana klęczała nad jakimś ciałem , jeszcze do tego padał deszcz . Szybko do niej podbiegłem . To był jej ojciec . Przytuliłem ją mocno .
-Z...Zabili go - zaszlochała - Zabiję ich ...
-Karolina ...- zacząłem jednak ona mi przerwała
-Nie mają prawa zabijać mojej rodziny ! On mnie obronił , obronił przed ludźmi Smitha !
-Chodź - pociągnąłem ją za dłoń
Po chwili na miejscu była policja i karetka .
-Co tu zaszło ?- zapytał policjant mojej żony
-Zabili mojego ojca - odpowiedziała krótko
-Kto ?
-Tam ten człowiek , który też jest martwy .
-Skąd to pani wie ?
-Pokłóciłam się z ojcem , i kiedy szłam krzyknął abym uważała a po chwili usłyszałam huk i leżał na ziemi .
-Mhm .. Powie nam to pani na komisariacie .
-Chwila co ?!- wtrąciłem się
-Pana żona pojedzie z nami na komisariat i powie dokładniej co tu zaszło .
-Dam radę , Harry - szepnęła - Idź do domu , a ja sama przyjdę do domu
-A nie mogę jechać z nią ?- zapytałem
-Nie za bardzo - powiedział drugi policjant
-Proszę - poprosiłem
-Dobrze , chodźmy .
Moja żona szła ze spuszczoną głową . Szedłem obok niej i trzymałem jej dłoń . Razem wsiedliśmy do radiowozu i pojechaliśmy na komisariat . Po chwili siedziałem w holu i czekałem na moja ukochaną . Widziałem jak rozmawiała na spokojnie z jakąś policjantką . Kiedy do pokoju wparował jakiś mięśniak i nawet tu usłyszałam jak się darł :
-Zabiłaś tego człowieka czy nie !?
Pokręciła przecząco głową i za pewne mówiła dalej .

czwartek, 21 maja 2015

Rozdział 137

                                           
                                                   P.O.V.Harry
-Harry - słyszałem głos mojej żony
-Nie - odpowiedziałem krótko
-Kochanie wstań , zrobiłam naleśniki twoje ulubione - zachęcała mnie ale ja złapałem ją w tali i powaliłem na łóżko
-Śpimy- mruknąłem
-Nie śpimy , no spójrz na mnie - otworzyłem oczy i spojrzałem na moją przepiękną Karolinę . Była tylko w mojej zapiętej bluzie i czarnych majtkach z delikatnym uśmiechem
-Musisz być taka piękna ?- wychrypiałem w jej szyję
-Nie jestem Harry , tylko tak mówisz - odpowiedziała
-Przestań się ze mną kłócić w ten sposób . Dla mnie jesteś cudowna , a opinia innych się nie liczy .
-Słodzisz Harold - zachichotała
-Bo cię kocham i chcę żebyś wiedziała ile dla mnie znaczysz .- pocałowała mnie i pociągnęła za rękę podnosząc z łóżka . Zeszliśmy na śniadanie trzymając się za ręce , tak jak w tedy gdy nie mieliśmy dzieci i byliśmy młodzi
-Chodź się ze mną wykąpać - wziąłem ją na ręce i zaniosłem do łazienki . Już po chwili siedzieliśmy w wannie przytuleni do siebie .
-Nawet nie wiesz jak mi przy tobie dobrze-powiedziała
-Bardzo się cieszę myszko , jesteś taka chudziutka - całowałem jej kościsty obojczyk , brzuszek miała nie mały ale resztę ciała miała kościstą - Ale kocham cię taką jaką jesteś kochanie ... 
-Mhm...- mruknęła cicho , wiedziałem , że ona nie lubiła swojego ciała . Zawsze mówiła , że jest brzydka nie lubiła kiedy mówiłem , że jest piękna .
                                            P.O.V. Karolina
Harry strasznie mi słodził . Nie jestem piękna , nie jestem ładna . Po prostu małżeństwo zmusza go do takich rzeczy . Byłam chuda , tylko ciąża lekko mnie pogrubiała . Wyszliśmy z wanny . Przebrana w świeże ubrania zeszłam na dół , zastałam tam dziewczynki . Harry trzymający moją dłoń szedł obok mnie  .
-I jak się czujesz ?- zapytałam Arvil
-Jest ok - odpowiedziała
-To dobrze- posłałam jej lekki uśmiech , który odwzajemniła
-Ej a gdzie jest Colin ?- zapytał Harry
-Na tarasie , zadzwonił jakiś telefon i wyszedł i nie wraca - odpowiedziała Arl
-Idę , bo od czego ja tu jestem ?- mruknęłam i wyszłam na taras
Zobaczyłam jak Colin siedzi z twarzą w rękach .
-Ej bracie co jest ?- zapytałam 
-Dupny dzień - mruknął
-Dlaczego ?
-Nie ważne .
-Col...
-Powiedziałem , że nie ważne to nie ważne . Koniec tematu - odpowiedział i wyszedł a ja zostałam na tarasie w osłupieniu
Usiadłam na krześle i patrzyłam przed siebie . Nawet nie wiem ile tak siedziałam , ale poczułam coś na moich ramionach . Obejrzałam się do tyłu , stał za mną Harry z dwoma kubkami w ręku . Położył na moich ramionach koc .
-O czym tak myślisz ?- zapytał
-O co chodzi Colinowi ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Sam nie wiem jest ciągle zamyślony , i nic nie mówi - odpowiedział mój mąż i usiadł obok mnie
Przytuliłam się do niego  i popijałam ciepłą kawę .
-Dobrze mi z tobą - powiedziałam
-Cieszę się - odpowiedział i pocałował mnie w czubek głowy
-Ale boję się ...
-Czego ?
-Tego , że nas zostawisz . Zostawisz dla innej rodziny - powiedziałam szeptem
-Nie zrobił bym tego , nigdy w życiu .
-A możesz mi coś obiecać?- zapytałam cicho
-Co ?
-Że w razie czego gdyby coś mi się stało to zajmiesz się dziećmi ?
-Co ty pierdolisz ?! - wstał i prawie krzyczał
-Ja Harry tego nie wytrzymuję ! Wszyscy którzy byli dla mnie ważni a przynajmniej nam pomagali nie żyją , a wiem , że nie tylko na nich zaprzestało ! Pamiętasz słowa Luke , że Wszyscy których kochasz , wkrótce będą martwi ? Ja nie dam rady jak coś stanie się tobie albo reszcie ja jestem na skraju załamania ! - prawie płakałam
-Nic takiego się nie stanie , rozumiesz ?- złapał mój podbródek - W razie czego obronię ciebie i dziewczynki , nie dam was nikomu skrzywdzić .- pogłaskał mój policzek
Wiedziałam , że nie kłamie . On obronił by nas własnym ciałem , ale kto by w tedy był przy nas ? Same nie dałybyśmy rady .
**********************************************************************
A o to i rozdział 137 . Mam nadzieję , że podobają wam się rozdziały . Czasem są krótkie ale ta szkoła a jeszcze teraz jestem chora więc teraz mogą być byle jakie . Przepraszam jeśli ktoś się zawiódł . I dziękuję wam za 5066 wyświetleń . Do kolejnego rozdziału :*

środa, 20 maja 2015

Rozdział 136

 
Zadzwonił mój telefon , Dominika . Po krótkim namyśle szybko odebrałam :
-Halo ?
-K...Karolina ?- zapytała roztrzęsiona ?
-Tak co się stało ?!
-M...Malik m...mnie z...zgwałcił...
-Co !? Zabiję go ! Muszę kończyć , trzymaj się . - rozłączyłam się
Uderzyłam zaciśnięto dłonią w stół. Do kuchni wszedł Colin i Harry .
-Co się stało ?- zapytał mój brat
-Malik zgwałcił Dominikę - warknęłam
-Jak to ?!- zapytał - Skąd wiesz ?
-Dzwoniła ...
-Zadzwonić to i ja bym tak mógł- zaśmiał się
-A był byś tak roztrzęsiony i ryczał ?!
-Zabiję - mruknął Harry i wyszedł z kuchni
-Pogadaj z nim - powiedział Colin
Wzięłam głęboki wdech . Skierowałam się w stronę gabinetu Harr'ego . Zapukałam i po cichu weszłam do pomieszczenia . Siedział przy biurku na swoim krześle i coś popijał . Podeszłam do niego .
-Co się stało ?- zapytałam dotykając jego ramienia
Nic nie powiedział tylko posadził mnie na swoje kolana . Czułam od niego słaby, ale wyczuwalny zapach whisky , oraz mięty . Co tworzyło ładny zapach . Zaczął lekko przygryzać i ssać skórę na mojej szyi .
-H...Harry , co się stało ?- zapytałam
-Jakiś dziwny dzień, i jeszcze ten Malik - powiedział między pocałunkami składanymi na mojej szyi
-Dla mnie był dobry - powiedziałam z uśmiechem , odpinając guzik jego koszuli na co on uśmiechnął się cwaniacko
Ścisnął moje pośladki i wpił się w moje usta . Zdjął moją bluzę i rzucił ją gdzieś na podłogę . A moje blond włosy rozpuścił, rozwalając mojego warkocza . Po chwili siedziałam na jego biurku .
-Przyszłam tu z tobą porozmawiać , a ty mnie tu zaraz zgwałcisz - zachichotałam
-Mhm ...- zamruczał mi do ucha
-Mało ci po dzisiejszym ?- udałam złą
-Nie , ale zawsze można zrobić to drugi raz - przygryzł płatek mojego ucha
-Nie - odpowiedziałam krótko z uśmiechem na twarzy
Uśmiechnął się . Podszedł do swojego krzesła i zdjął swoją czerwoną bluzę . Podszedł do mnie i pomógł mi ją nałożyć . Zdjął mnie z biurka , kiedy miałam wychodzić ona wziął mnie na ręce . Na co zachichotałam . Zaniósł mnie do naszej sypialni . Położył na łóżku i zdjął swoją koszulkę i spodnie . Położył się na łóżku .
-Kocham cię - szepnął i pocałował mnie w policzek
Położył swoją głowę na mój brzuch , zaciągnęłam się zapachem jego bluzy i po jakimś czasie zasnęłam .
                                  P.O.V. Domi
Siedziałam w moim ,, pokoju " a raczej więzieniu . Nic nie jadłam , nie spałam i nie chodziłam . Nie miałam na to siły . Czułam ból , który rozrywał mnie od środka . Schowałam się w ciemnym koncie obok dużej szafy .Nie chciałam aby zrobił to jeszcze raz . Kiedy próbowałam wstać , potwornie kręciło mi się w głowie . Do pomieszczenia wszedł ON .
-Hej - powiedział patrząc w kont gdzie siedziałam - Jak się czujesz , kochanie - uśmiechnął się cwaniacko
-Zostaw mnie !-warknęłam
Zaczął iść w moim kierunku , a ja krzyczałam chociaż i tak wiedziałam , że nikt mnie nie usłyszy .
-Weź to i idź z tym do toalety - podał mi test ciążowy , a ja siedziałam dalej na podłodze - Zapierdalaj do tej łazienki !- ryknął
Wstałam i poszłam do łazienki . Czekałam co pokaże test . A kiedy wynik był już widoczny , zamarłam ... Mam z tym bydlakiem dziecko ! Wstałam na równe nogi i z całej siły uderzyłam w lustro . Kawałki poleciały na ziemię , a z mojej dłoni leciała krew . Nie będę mieć z nim tego dziecka ! Szubko obmyłam dłoń pod zimną wodą i zabandażowałam ją . Wzięłam głęboki wdech i  z gracją wyszłam z toalety . Ten bydlak siedział na moim łóżku i patrzył na każdy mój ruch .Zeszłam na dół , do kuchni . Z szafki wyjęłam tabletki na aborcję . Kiedy miałam już je wziąć , Malik złapał moją dłoń .
-Nie usuniesz tego dziecka !- ryknął
-Założymy się ?! ...

wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 135

                                         
                                                 Rozdział zawiera sceny erotyczne 
                                                Czytasz to na własną odpowiedzialność !! 
Podczas obiadu Darcy opowiadała nam co zwiedzali we Francji .
-I byliśmy pod wieżą Eiffla - powiedziała z bananem na twarzy - I w takiej dużej galerii !
-To super - uśmiechnęłam się - A ty Arl nic nie powiesz ?
-A co mam powiedzieć ? Widziałam to samo co Darcy - wzruszyła ramionami
Harry spojrzał na mnie porozumiewawczo na co ja westchnęłam . Colin pokręcił głową i wstał od stołu .
-Dziękuję , obiad był smaczny , mamusiu - przytuliła się do mnie Darcy
-Dziękuję - powiedziała Arvil
Kiedy zmyłam naczynia poczułam ręce na swojej tali .
-Trzeba z nią porozmawiać - westchnęłam
-A może Jack z nią zerwał ?-powiedział mój mąż
-Może ...- odwróciłam się w jego stronę i go przytuliłam
Pocałował mnie w czoło i pociągnął mnie do salonu . Po chwili siedziałam na jego kolanach .
-Nadal nie wyszłaś z formy - zamruczał mi do ucha przygryzając jego płatek
-Ty również panie Styles - zaśmiałam się cicho
-Mhm ... - pocałował mnie w usta
-Pogadaj z nią  - przerwał nam Colin
-Dobrze - wstałam z kolan Harr'ego - Ale jak nie wrócę za pół godziny to nie myślcie , że ja tam śpię . Prędzej ona mnie zabije .
Zwinnie wskoczyłam po schodach . Zapukałam do drzwi , zero odzewu . Zapukałam drugi raz , to samo . Weszłam do jej pokoju . A tam zastałam Arvil przytulającą poduszkę , po jej policzkach spływały łzy . Makijaż został rozmazany przez makijaż.
-Jack zostawił mnie dla Vanessy Glamure , dla tej laluni - dławiła się łzami
Podeszłam do łóżka i usiadłam na jego skraju . Przytuliłam ją .
-On nie był tym jedynym , zapewne będziesz przeżywała wiele innych miłości - głaskałam ją po plecach
-Ale on mi to obiecał , obiecał , że mnie nie zostawi - płakała coraz gorzej
-Czasem takie obietnice nic nie znaczą - powiedziałam cicho
-Możesz wyjść ? Chcę być sama - poprosiła
-Oczywiście , że tak w razie czego wołaj - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Zeszłam na dół . Tam zastałam Colina i Harr'ego siedzących na kanapie . Usiadłam pomiędzy nimi . Głowę oparłam o ramię mojego brata , a ręką złapałam dłoń mojego męża .
-I co z nią ?- zapytał Harry
-Tak jak mówiłeś , Jack z nią zerwał dla Vanessy - odpowiedziałam
-Dupek - mruknął Colin
Mój kochany braciszek , Colin . Ma z nami mieszkać ,  aby w razie czego nas obronić . Za co jestem mu bardzo wdzięczna , że zostaje z nami .Może znam go krótko , chociaż to mój brat . Czuję jak bym znała go od urodzenia ... Mój ,, ojciec " jeżeli można go tak w ogóle nazwać ... Zgwałcił jakąś kobietę a dokładnie Emmę Stay . Potem urodził się Colin . Po kilkunastu latach Colin dowiedział się ,że ma siostrę i zaczął mnie szukać . Mam dwóch braci Kubę i Colina oraz dwie siostry Amandę i Zoe . Czy to możliwe , że ma jeszcze więcej sióstr i braci na świecie ?
                                                   P.O.V. Domi
Kiedy siedziałam w salonie , oglądając jakiś idiotyczny serial usłyszałam huk . Po chwili Malik był w salonie . Pociągnął mnie za włosy do jakiegoś pokoju . Kiedy byliśmy w jego sypialni zdarł ze mnie bluzkę oraz spodnie . Zaczęłam go bić , a on mną szarpał i ciągnął w stronę łóżką
-Ale masz piękne ciało - zaczął mnie wszędzie dotykać i całować
-Zostaw mnie !- krzyczałam
Skuł moje dłonie kajdankami , tak , że nie mogłam się ruszyć z łóżka .
-Teraz czas abyś pokazała co tam kryjesz - oblizał swoje wargi
Nie chciałam do tego dopuścić , ale Malik był silniejszy . Po chwili dostał tego czego chciał , byłam naga .
-Nienawidzę cię ! Jesteś skończonym chujem !- krzyczałam
-Zamknij się kurwo !- uderzył mnie w twarz
Zaczęłam płakać i bardziej się szarpać .
-Widzę , że już trzeba to zrobić - zaśmiał się
-Co o czym ty mówisz !? Masz mnie zostawić !
-Spodoba ci się - zaczął się rozbierać - No to może trochę zaboleć -powiedział będąc pozbawiony ubrań
rozchylił moje nogi i gwałtownie we mnie wszedł . Zaczęłam gorzej płakać i wić się z bólu . Jego to nic nie obchodziło . Robił to coraz mocniej i mocniej . Zaczęłam się znowu szarpać . Za co znowu uderzył mnie w twarz . Gdy doszedł , wyszedł ze mnie i rozkuł moje dłonie . Pociągnął mnie za włosy i przyciągnął moją twarz do swojego penisa .
-Teraz zrób mi loda !- nakazał
Nie chciałam tego robić , ale nie miałam innego wyjścia . W tym momencie byłam bezsilna . W pewnej chwili sam wepchał mi go do buzi . Za każdym razem wpychał mi go dalej , aż zaczęłam się krztusić . Spuścił mi się w buzi i go wyjął .
-A teraz to połknij - złapał mnie za podbródek
Zrobiłam to co kazał, miałam tego wszystkiego dosyć .
-Grzeczna dziewczynka - pocałował mnie
Ubrał bokserki i wyszedł z pokoju . Cała obolała ubrałam swoje ubrania . Ten jebany dupek mnie zgwałcił. Zapłaci mi za to ! Ten pojebany dupek zapłaci mi za wszytko i wszystkich !

poniedziałek, 18 maja 2015

Rozdział 134

                                                   
                                                   Rozdział zawiera sceny erotyczne , czytasz na 
                                                   własną odpowiedzialność !! 
Nienawidziłem jak się mnie bała . Tym wrzaskiem pogorszyłem wszystko . Czułem jak bije jej przyśpieszone serce . Jej łzy moczyły moją koszulkę . Głaskałem ją po głowie . Jej oddech był nie równy .
-Przepraszam ...- powiedziałem cicho - Po prostu ... Nie rób tego .- poprosiłem
-Poniosło mnie , przepraszam - powiedziała również cicho
Pocałowałem ją w czubek głowy . Jej brązowe oczy spojrzały w moje , widziałem tam ból i strach. Dłonią dotknąłem jej mokrego od łez policzka . Lekko się uśmiechnęła . Stanęła na palcach , ale nadal była ode mnie niższa , a ja znałem jej zamiary . Zniżyłem się tak aby dała radę dosięgnąć . Lekko musnęła moje usta . -Kocham cię takiego - powiedziała
-Jakiego ? - zapytałem ciekawy odpowiedzi
-Delikatnego , uśmiechniętego , wesołego , mniej agresywnego - odpowiedziała
Uśmiechnąłem się na słowa mojej żony. Splotłem palce u naszych dłoni i pociągnąłem ją w stronę domu .
                                  P.O.V. Karolina
Minęło kilka godzin od tamtej ,, sprzeczki " . Teraz gotowałam obiad dla rodziny . Colin razem z dziewczynkami poszedł na zwiedzanie Francji , za co mu dziękowałam . Poczułam ciepły oddech na moim karku .
-Czy możesz przestać dyszeć mi na kark ?-warknęłam odwracając się twarzą do mojego męża z drewnianą łyżką w ręce
-Dlaczego ?- zamruczał mi do ucha
-Bo to jest cholernie podniecające a staram się ugotować spaghetti , dzieci zaraz wrócą .
-Karolina ... Zdążymy .- wygryzł się w moją szyję
-H...Harry...
-Tak skarbie ?
-Sypialnia ... Teraz ... Już ... Natychmiast !
 Ten pajac czyli mój mąż przewiesił mnie sobie przez ramię !
-Harry puść !-pisnęłam 
-O nie kochanie ..-zaśmiał się idiota i poszedł to znaczy pobiegł ze mną na górę do sypialni . Tam położył mnie na łóżku  i usiadł na mnie okrakiem .
-I co ja mam z panią zrobić hmm ..?-zapytał z cwaniackim uśmiechem
-Oj nie wiem ,nie wiem panie Styles .-zaśmiałam sie .
-A może zrobię to .-pocałował mnie namiętnie -Lub to .-dotknął mojego krocza a z moich ust wydobył się cichy jęk .
-Styles kurwa przejdź do rzeczy .-powiedziałam
-Jak sobie pani życzy .-powiedział z uśmiechem . Jeszcze raz musną moje usta ,pozbył się mojej koszulki jak i spodni .
-O rzesz w mordę ! Pani Styles .-powiedział Loczek z uśmiechem . Pocałował mnie w brzuch i spojrzał na mnie .
-Nie kombinuj Styles .-powiedziałam
-Ale dlaczego ? Ja chce kolejne dziecko, teraz chce chłopczyka .-powiedział a ja wybuchłam śmiechem
-Toć jestem w ciąży panie Styles - śmiałam się dalej 
-Nie śmiej się ze mnie Karolina  .-powiedział
-No dobrze ,dobrze . Przepraszam kochanie .-powiedziałam przez śmiech . Przewróciłam nas tak że teraz to ja siedziałam okrakiem na Harrym ,zdjęłam z niego koszulkę i rzuciłam za siebie . Całowałam każdy jego tatuaż ,zeszłam z niego i pozbyłam się jego spodni które wylądowały na ziemi . Zauważyłam wybrzuszenie w jego bokserkach . Usiadłam na niego okrakiem i dotknęłam jego krocza .
-No panie Styles co tu się porobiło .-zamruczałam
-Karolina ..-jęknął
-Tak się nazywam kochany ..-zaśmiałam się ten mnie zepchnął z siebie i zawisł nade mną . Złączył nasze usta w namiętny jak i zarazem pełen pożądania pocałunek . Zjechał z pocałunkami na moja szyję czy dekolt  .
-Może się tego pozbędziemy ?-strzelił ramiączkiem mojego stanika .
-Droga wolna .-powiedziałam a ten bez wahania zerwał ze mnie biustonosz który się rozwalił !-Styles kuźwa ! Kupujesz mi nowy stanik .-warknęłam
-Ależ naturalnie .-powiedział z cwaniackim uśmiechem . Zaczął całować jak i dotykać moje piersi a sutki ssał lub przygryzał . Językiem kreślił mokre ślady po moim brzuchu aż dorwał się do moich majtek które ze mnie ściągnął . Sam również pozbył się swoich bokserek ,jeszcze raz musnął moje usta i delikatnie we mnie wszedł a z moich ust wydobył się cichy jęk .
-Tak cholernie mi cię brakowało kochanie ..-mruknął tuż przy moim uchu . Przyśpieszył swoje ruchy a nasze jęki było słuchać w całej sypialni .. . Gdy doszliśmy ciało Harr'ego opadło na moje . Jego głowa była na mojej klatce piersiowej ,ręce owinął wokół mojej tali a ja bawiłam się jego włosami a za to nasze nogi były razem jakoś splecione .
-Kocham cię Karolina  .-powiedział
-Ja ciebie też kocham Harry ,nawet nie wiesz jak bardzo cię kocham .-powiedziałam a ten na mnie spojrzał  i namiętnie pocałował .
Po sexie w naszej sypialni zajęłam się dalszym przygotowywaniem obiadu . Kocham męża ! Poczułam ręce na moich biodrach .
-Kocham cię - szepnął tuż przy moim uchu
-Ja ciebie też - odpowiedziałam

niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 133

                                     
                            P.O.V. Karolina
 Moja ciąża dawała o sobie znaki , coraz gorzej się czułam . Miałam mdłości , wszystko mnie bolało ... Nie miałam na nic siły , było to czwarty miesiąc ciąży . A czułam się jak by był to siódmy miesiąc . Mój telefon zaczął wibrować , Lou ... Odebrałam .
-Halo ?
-Hej mamuśka , co tam ? - usłyszałam głos przyjaciela w słuchawce
-Dobrze , a tam marchewko ?
-Nieźle , ale Dominika prawie uciekła ...
-Jak to ?!
-Postrzeliła Malika w nogę i wybiegła z domu , na szczęście złapaliśmy ją .
-To dobrze .
-Bardzo , gdyby dojechała do ich kryjówki ... Powiedziała by im gdzie jesteście i zabili by was ...
-Mhm ... - westchnęłam cicho
-Co jest ? - zapytał najwyraźniej zmartwiony
-Kiepsko się czuję , ale żyje się dalej .
-To , prawda ... Muszę kończyć , zadzwonię potem , pa - rozłączył się
Była dwudziesta , ale ten czas leci ... Harry wyszedł z dziewczynkami na zakupy . Ma gust , więc da radę . Chciał zostać ale go wygoniłam , taka ze mnie żona ... Wstałam z kanapy i podeszłam do lustra , wyglądałam koszmarnie . Włosy w całkowitym nie ładzie , oczy podkrążone a skóra blada . Wyglądałam jak bym dopiero co z grobu wyszła . Poszłam do łazienki . Tam wzięłam ciepły prysznic , ubrałam się w szare dresy i czarną koszulkę mojego męża , włosy rozczesałam i związałam w kucyka . Poszłam do łóżka i w taki sposób zasnęłam .
Obudziły mnie pocałunki składane na moich ramionach . Otworzyłam oczy , Harry wsiał nade mną i uśmiechał się cwaniacko .
-Wszystkiego Najlepszego - pocałował mnie w usta
-To ja mam dzisiaj urodziny ?- zapytałam jeszcze lekko zaspana
-Oczywiście , o takich rzeczach się kochanie nie zapomina - zaśmiał się
Podał mi tacę ze śniadaniem . Zjedliśmy kilka kanapek .
-Lepiej wyglądasz w mojej koszulce niż ja ...- pocałował mnie w policzek
-Dziękuje - uśmiechnęłam się
Wyjął pudełko i podał mi je ... Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Otwórz . - posłał mi uśmiech
Ostrożnie otworzyłam pudełeczko , w środku był złoty naszyjnik w kształcie serca . Odwróciłam go na drugą stronę, był tam napis forever .


-Piękny - przytuliłam się do mojego męża - Dziękuje
-Proszę - pocałował mnie w czubek głowy -Dla mojej pięknej zrobię wszytko
Pomógł mi go nałożyć , potem ubrałam się w białą bluzkę z napisem I Love You So Much ... , czarne getry i moje kapciuszki . Włosy związałam w warkocza . I zeszłam na dół z moim mężem , trzymał mnie ostrożnie w tali . Kiedy weszliśmy do kuchni zastałam tam Arvil i Darcy robiące coś przy kuchennym blacie.
-Co robicie ?- zapytałam
-Karolina !? - zdziwiła się Arvil
-Mama ?! - wystraszyła się Darcy
-No ja - zaśmiałam się 
-My , nic ...- odpowiedziała Arvil i obie uciekły z kuchni
Stałam tak chwilę i podeszłam do blatu , oparłam się i uśmiechnęłam sama do siebie .
-One coś kombinują ...- powiedziałam , a raczej stwierdziłam
-To widać - zaśmiał się mój mąż i objął mnie w tali , odwróciłam się i przytuliłam go 
-A to za co ?
-Za wszystko - mruknęłam
Pocałował mnie w czubek głowy , kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi .
-Otworzę - powiedział mój mąż
-Dobrze - odpowiedziałam opierając się o blat
Słyszałam jakieś szepty , po chwili do kuchni wszedł ... Colin ! Rzuciłam mu się na szyję , myślałam , że go już nie zobaczę .
-Colin , co tutaj robisz ? - zapytałam
-Przyjechałem do siostry na urodziny , a tak serio to w razie czego będę was bronił - zaśmiał się i pocałował mnie w czoło
-Dobrze , że przyjechałeś - powiedział Harry , kładąc na stół ... broń ...
-Kogo to ?- zapytał Colin podchodząc do broni
-Arvil mi to dzisiaj rano przyniosła , mówiąc , że miała w torbie . Ale nie sądzę , że to jest jej , przecież to są inicjały Smitha . R.S. - powiedział mój mąż
-Ktoś jej to podłożył ... Dominika - warknął Colin i przy tym uderzył ręką w stół
-Jak coś zrobi albo mojej rodzinie albo przyjaciołom to zabiję każdego - warknął uderzając pięścią w blat tuż obok mnie
Moje serce zaczęło bić szybciej . Wiem , że nic mi nie zrobi , ale nadal się boję ...
                                          P.O.V. Harry
Spojrzałem na moją , żonę . Widziałem , że teraz ją przestraszyłem . Nie lubiła kiedy robiłem cokolwiek siłą . Przejechałem dłonią wzdłuż jej kręgosłupa , lekko się wzdrygnęła . Westchnąłem zrezygnowany , bała się mnie . Znowu . Wiem , jestem teraz bardziej agresywniejszy . Ale Karolina , Darcy i Arvil muszą być bezpieczne ... Nawet gdybym miał je obronić własnym ciałem , nigdy ich nie zobaczyć , gdyby musiały wyjechać ... Zrobił bym wszystko . Lekko dotknąłem jej dłoni , nie zabrała jej . Po prostu stała i patrzyła w okno . Spojrzałem na Colina , on zrozumiał o co chodzi bo wyszedł z kuchni . Westchnąłem i zacząłem rozmowę :
-Przepraszam ...- splotłem palce u naszych dłoni
-Nic się nie stało - odpowiedziała a ja widziałem , że wymuszała u siebie ten jebany sztuczny uśmiech !
-Stało - mruknąłem i przytuliłem ją do siebie od tyłu
-Nie , nic się nie stało - zacisnęła swoje drobniutkie ręce w pięści - Po prostu jesteś zdenerwowany i tyle .
Pozbyła się moich dłoni ze swojej tali i poszła do salonu , a ja za nią . Usiadła na kanapie , a ja przy niej .
-Karolina ja ....-zacząłem jednak ona mi przerwała
-Jeśli masz zamiar mi się tłumaczyć z tego , że jebnąłeś tą ręką o ten jebany blat to lepiej nic nie mów ! - warknęła i sama uderzyła rękę w stół
Lekko się skuliła łapiąc się za podbrzusze , wymamrotała coś pod nosem i powróciła do dawnej postawy .
-Dobrze ...- powiedziałem wstając z kanapy i wychodząc z domu
Znowu to samo , znowu ją denerwuję . Ale nie umiem czasem tego powstrzymać . Poszedłem do ogrodu . W altance stała mała lodóweczka . Wyciągnąłem z niej piwo , otworzyłem je i upiłem łyka . To dobre na odreagowywanie , zawsze można się upić . Ale nie chciałem tego zrobić .
-Czemu pijesz ?- usłyszałem głos mojej żony
-Bo mogę . - odpowiedziałem
-Ja zawsze mogę zrobić coś innego - warknęła , a ja wkurzyłem się jeszcze bardziej
-Nie masz prawa ! - również warknąłem
-Mam do wszystkiego ! - syknęła
-Nie masz kurwa żadnego jebanego prawa !- ryknąłem odwracając się w jej stronę
Stała jak słup soli , widziałem jedną samotną łzę spływającą po jej policzku . Szybko ją wytarła . Chciałem do niej podejść ale się odsunęła , znowu ją przestraszyłem , nie pierwszy raz i nie ostatni ...
-Zostaw mnie ! - powiedziała i zaczęła iść w kierunku domu ze spuszczoną głową
Podbiegłem do niej i złapałem za nadgarstek , odwróciłem ją w swoją stronę . Nadal miała spuszczoną głowę .
-Przestań to nie ma sensu - szepnęła cicho , ale słyszałem ją doskonale , a moje serce w jednej chwili zabolało
-Ma , wszystko ma - odpowiedziałem dotykając jej policzka
-Nie nic nie ma sensu ! Nie wiem dlaczego ja jeszcze żyję , dlaczego nikt mnie nie zabił . Nie chcę żyć ...
-Nie mów tak ...
-Taka prawda Harry , to nie ma już sensu . Całe moje życie nie ma sensu ...- odpowiedziała a ja przytuliłem ją do siebie , chciałem zostać w tej pozycji , nigdy jej już nie puszczać ...

piątek, 15 maja 2015

Rozdział 132

Obudził mnie zapach świeżo mielonej kawy . Chciałem przytulić moją żonę , ale przecież ktoś musiał robić tą kawę . Przetarłem oczy i w samych bokserkach szedłem do kuchni , przy blacie stała moja krucha blondynka . Była w mojej koszulce i krótkich spodenkach . Włosy były odgarnięte na jej lewe ramie . Podszedłem do niej od tyłu i ucałowałem jej policzek .
-Dzień dobry - zamruczałem jej do ucha przygryzając płatek jej ucha
-Dzień dobry - odpowiedziała cicho się śmiejąc
-Kawa na dobry początek dnia ? - zapytałem
-Dokładnie , wyjąłeś mi to z ust . - odpowiedziała
Uśmiechnąłem się pod nosem . Odwróciłem ją w swoim kierunku , uśmiechnąłem się cwaniacko . Posadziłem ją na blat i musnąłem jej usta .
-I co teraz zrobisz ? - zaśmiałem się
-Nic - wzruszyła ramionami
-Nic ?
-Nic . - potwierdziła
Zaśmiałem się i wpiłem w jej usta .
                                         P.O.V. Domi
Obudziłam się w średniej wielkości pokoju z ogromnym czerwonym łóżkiem . Ściany również były czerwone . Wstałam i przebrałam się w czarne spodnie i czarną bluzkę . Włosy związała w wysokiego kucyka i wyszłam z pokoju , skierowałam się po schodach do kuchni . Musiałam stąd uciec , nie mogłam tu siedzieć z Malikiem . Może i czuł in coś do mnie , ale ja nie . Na stole zastałam talerz kanapek , wzięłam jedną i zjadłam ją .
-Hej - usłyszałam za sobą
-Hej - mruknęłam - Wypuść mnie stąd - zażądałam
-Nie - walnął ręką o stół
-Nie możesz mnie tu więzić , nie masz takiego prawa - kopnęłam stół
-A ty nie masz prawa do życia i co ? - zaśmiał się
-Pieprz się !
-Z tobą , chętnie ...
-Pierdol się ! - warknęłam i weszłam do swojego pokoju
Wyjęłam broń z mojej torby , jak nie po dobroci to po mojemu ... Musi mnie stąd wypuścić . Wzięłam plecak na ramiona i zbiegłam na dół . Zayn siedział na kanapie . Kiedy mnie zobaczył z bronią , cały zbladł .
-Nie idziesz za mną ! Dajesz mi wyjść i nic tobie nie będzie ! - warczałam przez zęby
-Nie zrobisz tego ...- stał obok kanapy i zaciskał ręce w pięści
-Zakład ? - zaśmiałam się i strzeliłam w jego lewą nogę
Nadal stał ale widziałam , że długo nie wytrzyma . Wybiegłam z domu , wsiadłam do samochodu i odjechałam z piskiem opon z podjazdu . Jechałam do naszej kryjówki .
                                  P.O.V. Zayn
Kurwa ! Postrzeliła mnie w nogę i uciekła ! Nie mogą znaleźć Black i Stylesa . Szybko zadzwoniłem do Nialla :
-Co jest ? - zapyta
-Domi ucieka do swojej kryjówki , postrzeliła mnie w nogę . Złapcie ja ! - warczałem do słuchawki
-Jedziemy !Trzymaj się tam Malik ! - krzyknął do słuchawki i rozłączył się
Opatrzyłem sobie nogę i wszedłem do salonu , usiadłem na kanapie i czekałem na efekty ekipy . Nie wiem skąd ona wzięła broń ... Kochałem .... Kocham ją i nie pozwolę jej odejść . Do domu weszli chłopacy , Luke ciągnął Domi za włosy . A ta go kopała . 
************************************************************************
Wiem , że krótki i nudny . Ale jutro/ pojutrze będzie dłuższy , obiecuję wam to . Dzisiaj miałam ciężki dzień , i pisany na szybko . Do następnego i jeszcze raz przepraszam :* 

czwartek, 14 maja 2015

Przepraszam !

Rozdział pojawi się jutro , dzisiaj muszę się
uczyć historii bo jutro mam sprawdzian .
Więc rozdział jutro będzie długi ( postaram
się ) i w sobotę będzie nwm jaki . Mam
nadzieję , że się nie pogniewacie .
Do następnego rozdziału :*

środa, 13 maja 2015

Rozdział 131

                                P.O.V. Karolina



Jechaliśmy  w stronę lotniska , powstrzymywałam łzy . Będę tęsknić za dziewczynami . Poczułam jak Harry opuszkami palców dotyka mojej dłoni . Spojrzałam na niego , lekko się do mnie uśmiechał . Odwzajemniłam uśmiech . Splótł palce u naszych dłoni . Kiedy Harry wpatrywał się uważnie w drogę , ja przyglądałam mu się uważnie . Widziałam , że i on będzie tęsknił za chłopakami . Bez tych żartów Lou , śmiechu Horana , pouczania Liaśia , zazdrości Malika do Domi . Ale teraz ma się zacząć nowy dział w naszym życiu . Bez ludzi Smitha i Bibera , bez strachu . Dziewczynki pójdą do szkoły , będą miały nowe życie , przyjaciółki . Kiedy byliśmy na lotnisku , wysiedliśmy z czarnego tarana . Przeszliśmy przez rozprawy i wsiedliśmy do samolotu , Usiadłam na miejscu przy oknie , Harry usiadł obok mnie . Dziewczynki usiadły za nami . Oparłam głowę o okno i patrzyłam jak samolot wznosi się do góry . Poczułam lekkie pocałunki , składane na moim odkrytym ramieniu .
-Kocham cię - szepnął mi do ucha Harry
-Też cię kocham , Harry - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
Oparłam głowę o jego ramię i zasnęłam .
Obudził mnie głos pilota :
-Moi drodzy pasażerowie , dolecieliśmy do Francji - oznajmił
Harry przeciągnął się , a ja wiedziałam , że on też zapewne spał . Uśmiechnął się do mnie szeroko i pocałował w nos .  Wyszliśmy całą rodzinką z samolotu i poszliśmy do odpraw . Potem staliśmy pod lotniskiem i czekaliśmy na taksówkę . Kiedy podjechała taksówka , Harry i kierowca wsadzili walizki do bagażnika . Kiedy wsiedliśmy kierowca zapytał :
-Jaka ulica ?
-Long Street 234 - powiedział spokojnie Harry
-Dobrze - odpowiedział i widziałam jak co jakiś czas zerkał na dłoń moją i Harr'ego
Jechaliśmy chwilę przez zaludnione miasto , po chwili skręciliśmy na drogę , która była z kamieni . Oparłam głowę o ramie Hazzy .
-Jesteśmy - oznajmił kierowca - dwadzieścia pięć trzydzieści - oznajmił nam cenę
Harry wyjął z portfela gotówkę i podał ją kierowcy . Wysiedliśmy i po chwili staliśmy pod domem . Wzięliśmy walizki i zaczęliśmy iść w kierunku drzwi . Przeszliśmy przez jedną parę drzwi , i znaleźliśmy się w szklanym przedpokoju . Przeszliśmy przez drugą parę drzwi i staliśmy w dużym pokoju . Ściany były białe oraz brązowe . Stały tam dwie kanapy czarna i biała . Telewizor wisiał na ścianie , potem była kuchnia i inne pokoje . Zaczęliśmy rozpakowywać swoje walizki . Kiedy domykałam ostatnią szufladę gdzie schowałam bluzki , poczułam ręce Harr'ego pod swoją bluzką .
-I jak się podoba ? - zapytał tuż przy moim uchu
-Piękny - odpowiedziałam
-Cieszę się .
Odwróciłam się w jego stronę i spojrzałam w oczy . Uśmiechnął się cwaniacko .
-Nawet o tym nie myśl - pogroziłam mu palcem
-Nawet pomarzyć mi nie można , co za świat- zaśmiał się cicho
Pochylił się nade mną , i pocałował mnie . Całował mnie brutalnie , przejechał językiem po mojej dolnej wardze . Otworzyłam usta , jego język pieścił moje podniebienie , po chwili połączył nasze języki w wielkiej bitwie . Wlałam w ten pocałunek tyle energii  , że aż głowa boli . Oderwaliśmy się od siebie z uśmiechami . Harry miał na twarzy ogromnego banana .
-Gorąco - zaśmiał się
-Bardzo, gorąco - również się zaśmiałam i pocałowałam go w nos
-Bardzo , bardzo , bar...- przerwałam mu
-Nieskończoność razy bardzo . -
-Zgadza się - uśmiech nie schodził z jego twarzy
                                          P.O.V. Harry
Wieczorem poszedłem pod prysznic . Rozebrałem się i wszedłem do kabiny . Najpierw włączyłem zimną wodę na orzeźwienie , potem leciała ciepła dla przyjemności . Nałożyłem świeże bokserki , i umyłem zęby . Orzeźwiony wyszedłem z toalety , w sypialni zastałem Karolinę zwiniętą w kłębek . Jej dłonie były zaciśnięte w pięści na kołdrze , widziałem , że śni jej się jakiś koszmar . Po chwili słyszałem jej krzyk . Krzyczała w niebo głosy . Była cała spocona . Zacząłem ją budzić , potrząsałem nią i mówiłem do niej .Otworzyła oczy , widać było w nich strach . Ciężko i szybko oddychała .Szybko się do mnie przytuliła . Czułem jak po jej policzkach spływają łzy .
-Spokojnie kochanie , to był tylko zły sen ...- mówiłem do niej spokojnie głaszcząc ją po plecach
-O...On t...t...tam b...b..był ...- jąkała się płacząc
-Kto ?- zapytałem zmartwiony
-S....S...Smith ...-powiedziała jego imię a we mnie ,aż się buzowało - On zabił wszystkich , mówił to co Luke ....- zaszlochała
-To był tylko koszmar , to się nie stanie na pewno . Nikt z nas nie umrze .
-Wiem , że niektórzy z nas umrą . Ale ja nie chcę tracić ciebie ...-położyłem się , i usadowiłem Karolinę przy moim torsie
-Nie stracisz , obiecuję ci to - głaskałem jej policzek
-Nie obiecuj czegoś co i tak może się nie przetrwać - powiedziała cicho , ale spokojniej
-To jest prawda , nie opuszczę cię nigdy . Ale ty też mi musisz coś obiecać ...
-Co ?
-Ty też masz być ze mną do końca , też masz mnie nie zostawić .
-Wiesz , że bym tego nie zrobiła . - pocierała głową o mój tors
-Wiem -uśmiechnąłem się lekko- Poczekaj chwilę .
Wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni . Zrobiłem nam herbatę , i wróciłem do naszej sypialni . Siedziała po turecku na łóżku . Podałem jej kubek ciepłego napoju . Upiła łyk .
-Lepiej ? - zapytałem z uśmiechem
-Lepiej - odwzajemniła uśmiech
Do pokoju wpadły dziewczyny .
-Co to było ?!- zapytała Arvil
-Ale co ? - odpowiedziałem pytaniem na pytanie
-No te krzyki ?!
-To ja - odpowiedziała Karolina
-Co się stało ?- zapytała Darcy
-Koszmar - mówiła upijając za każdym słowem łyk herbaty
Darcy podeszła do mojej żony i przytuliła ją , mówiąc
-Kocham cię .
-Ja ciebie też , Darcy - powiedziała całując główkę naszej siedmioletniej córeczki
Nie była już mała , rozumiała dużo . Rozumiała co dzieje się na około , wiedziała o tym co dzieje się teraz , o co chodzi za Smithem i Biberem . Teraz rozmyślam czy kiedy będzie w wieku Arvil to będzie tak samo chciała się przytulać czy będzie latała tylko za chłopakami . Jeśli będzie latała za chłopakami to najpierw będę sprawdzał ich papiery , nie ma innej możliwości . Nie dam żadnemu gnojkowi jej skrzywdzić , Arvil też . Może i jest ,, adoptowana " , ale jest dla mnie jak córka . Już nie mogłem się doczekać kiedy urodzi się nasze trzecie dziecko . Chciałem je wziąć na ręce , przytulić i powiedzieć , że może być szczęśliwe . Bo ma najlepszą mamę na świcie i super tatę , oraz śliczne siostrzyczki . Ale nie chciałem aby urodziło się tak jak Logan . On ... Umarł kiedy Karolina była w śpiączce . Moja mama nam o tym nie powiedziała , ale nie chciała nas w tedy jeszcze bardziej dobijać . Ale wolę znać prawdę , niż całe życie żyć w kłamstwach . Poczułem czyjeś ręce na moich ramionach . Z nałogu myśli wyrwała mnie Karolina , siedziała na moich kolanach i patrzyła w moje oczy . Jej piękne , zawsze brązowe oczy , były ciemne , pełne bólu . Położyłam swoją głowę na moim ramieniu .
-Ej miało być bez smutasów - powiedziałem
-Mhm ...- mruknęła
-Idziemy spać ?- zapytałem
-Możemy -odpowiedziała
Wślizgnąłem się pod kołdrę , Karolina również . Wtuliła się w mój tors , objąłem ją ramieniem i zasnęliśmy .

wtorek, 12 maja 2015

Rozdział 130

                       
               P.O.V. Karolina
Poszłam na górę do dziewczynek . Kiedy weszłam do pokoju , one pakowały się.
-Pomóc wam ? - zapytałam
-Możesz - zaśmiała się Darcy
Widziałam , że Arvil nie jest do śmiechu . Nie chciała się rozstawać Jackiem . Ja sama bym nie chciałam rozstawać się z moim mężem ... Ale ona wie , że tak trzeba . Wzięłam ubrania i zaczęłam składać je do walizek .
-Nie powiem mu tego - powiedziała cicho
-Boisz się?  - stwierdziłam
-Tak , nie lubię być wyśmiewana .
-Nikt tego nie lubi. Nikt też nie lubi rozłąk ...
-Nie dałabyś rady bez Harr'ego ?
-Nie , bez niego moje życie było by inne ....
-Zapewne ...- mruknęła
                                           P.O.V. Arvil
Pakowałam swoje rzeczy , kiedy natknęłam się na jakieś zdjęcie . Byłam tam ja , Lili i Jackiem  . A z tyłu podpis Na zawsze razem . Zachciało mi się płakać . Ale przecież ktoś taki jak ja nie ma uczuć , prawda ? Zakochałam z w Jacku , ale boje się mu tego powiedzieć i właśnie w taki sposób nigdy nie będę miała chłopaka . Wzięłam głęboki wdech i schowałam zdjęcie w kieszeń od bluzy , którą na sobie teraz miałam . Do pokoju wszedł Harry , bo przecież nie będę nazywała go tatą .
-I jak moje panie ? - zapytał Harry podchodząc do Karoliny , ona była dla mnie jak prawdziwa mama ... Nie była mi obca jak jej przyjaciele
-Dobrze , tato - odpowiedziała Darcy trzymając pluszowego misia w rękach i patrząc na walizkę . Ona była dla mnie jak prawdziwa siostra
-Kiedy skończycie ?- zapytał
-Pewnie nie długo - na swoją twarz ,, wkleiłam " sztuczny uśmiech i pakowałam się dalej
Jak na razie zajęłam dwie walizki , i ciągle mi mało .
-Karolina , macie jedną wolną walizkę ? - zapytałam
-Myślę , że coś znajdę poczekaj - posłała mi ciepły uśmiech
Ona mnie rozumiała , wiedziałam , że nie chciała stracić Harr'ego . Nie chciała by mieć rozłąki z nim . Ja nie chciała bym mieć rozłąki z Jackiem , ale nastanie ona już nie długo . On zostanie w Londynie ze swoją rodziną . A ja ? Ja wylecę z moją nową rodziną do Francji i już nigdy go nie zobaczę . Lili też . Ona była dla mnie jak siostra , której nigdy nie miałam . Tam w gangu było dużo facetów . A jak były jakieś baby to do sexu dla nich ... Tylko ja tam służyłam do misji . I teraz tego żałuję . Jeśli będę miała okazję zabić kiedyś Bibera , to zrobię to . Nie będę miała do niego litości , nie za to co zrobił mojej rodzinie . Do pokoju weszła Karolina z czerwoną walizkę z literkami K.S. Zapewne jej inicjały .
-Masz to moja walizka , ale Harry będzie dzielił jedną za mną .- powiedziała
-Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko
Była akurat, zmieściły się tam wszystkie moje ubrania . Poszłam do łazienki . Przebrałam się w dżinsy , białą bluzkę i czarną bluzę . Moje blond włosy z zielonymi i różowymi pasemkami pozostawiłam rozpuszczone . Pomalowałam je i tak zostawiłam . Ale teraz chyba je zmyję , jak dolecimy do Francji . Do tego nałożyłam czarne kujonki . Wyglądałam dobrze , jak na siebie . Nigdy nie miałam do siebie jakiś dobrych ocen , bardziej miałam kompleksy i nadal je mam. Ale to nie ważne . Kiedyś jak zapytałam Smitha o moją rodzinę to powiedział mi , że moja mama była w ciąży kiedy mnie jej zabrali . Podobno była blondynką o piwnych oczach , zgrabna sylwetka i przede wszystkim piękna . Tata był również blondynem o zielonych oczach , miał trochę tatuaży . No i miałam starszego brata Marca , brunet o czekoladowych oczach . Podobno dalej żyje , ale nie wieżę w to . Wyszłam z łazienki , połowy toreb i walizek nie było . Kiedy Harry wszedł do pokoju powiedział :
-Zmiana planów od razu lecimy do Francji ...
-Dlaczego ? - zapytałam
-Pod naszym domem będą stali ludzie Smitha i Bibera ... A w ogóle , ładnie ci tak . Dziwne , że wcześniej nie miałaś na sobie kujonek - uśmiechnął się i wyszedł z dwoma walizkami . Westchnęłam cicho i zeszłam na dół . Tam stała Lila i rozmawiała z kimś przez telefon . Usłyszałam kawałek rozmowy :
-Tak , niedługo będę ...
-..............................
-Ja ciebie też , kocham cię pa .- i to był koniec rozmowy
Obróciła się w moją stronę , lekko się uśmiechała . Ale widząc mój humor , uśmiech zszedł z jej twarzy . Podeszła do mnie i przytuliła mówiąc :
-Będę za tobą tęsknić ...
-Ja za tobą też, Lila ... Wiesz gdzie jest Jack ?
-Nie sama go szukałam, żeby się z nim pożegnać . Ale go nie ma ... Przykro mi - dotknęła mojego ramienia
-Nie szkodzi , zadzwoń jak dolecisz - przytuliłam ją jeszcze raz i wyszłam przez dom
Tam widziałam jak Karolina była oparta o maskę czarnego samochodu , a między jej nogami stał Harry . Pocałował ją w czubek głowy , potem w nos , brodę i na sam koniec w usta . Ale tam zatrzymał się na dłużej . Widziałam uśmiech Karoliny , cieszyłam się , że przynajmniej ona jest szczęśliwa . Kiedy Harry oparł swoje czoło o jej , wyczytałam z ruchu jego warg Kocham cię . Chciała bym usłyszeć to od Jacka . Ale nigdy tego nie usłyszę ... Ona również powiedziała Kocham cię , Harry . I pocałowała go w nos . Po moim policzku spłynęła samotna łza .
-Dobra jedziemy ! Bo spóźnimy się na samolot ! - powiedział Harry
Wszyscy wybiegli z domu i podbiegli do moich ,, rodziców " . Dziewczyny przytulały Karolinę i mówiły coś do niej . Widziałam jak Ania płakała . Chłopacy podawali sobie dłonie , ale również się do siebie przytulili . Uśmiechnęłam się na ten widok . Darcy przecisnęła się przez tłum przyjaciół i przytuliła się do Karoliny .
-Chodź Arl , jedziemy - powiedziała Karolina ze sztucznym uśmiechem , widziałam , że i ona była bliska płaczu . Nie chciała się chyba rozstawać z przyjaciółmi
Kiedy szłam do samochodu usłyszałam wołanie :
-Arvil , zaczekaj !
Odwróciłam się Jack biegł w moim kierunku . Był zdyszany .
-Co jest ?- zapytałam krótko
-Cały dzień myślałem jak ci to powiedzieć , możliwe , że nigdy się już więcej nie zobaczymy . Ale w to wątpię . Chciałem ci tylko powiedzieć .... Że cię .... Kocham - powiedział a mnie zatkało
-C...Co ?! - wydusiłam
On zamiast coś powiedzieć pocałował mnie , a ja odwzajemniłam pocałunek .
-Ja ciebie też kocham , ale muszę lecieć , żegnaj - powiedziałam
-A co będzie z nami ? - zapytał łapiąc mnie za rękę
-Jacek ,przemyślałam to ... Sama o tym myślałam i doszłam do takiego wniosku , że ... Związki na odległość niby są zawsze dobre , bo i tak ta druga połówka wróci ... I tak myśli każdy , ale to nie prawda . Mija kilka miesięcy , a ty w to zwątpisz i to będzie koniec ... Chyba to by nam nie wyszło ...
-Chociaż spróbujmy - poprosił
-Chcesz cierpieć ? Chcesz cierpieć tak , że nie będziesz mógł spać i jeść ?
-Tak , spróbujmy ...
-Raz i koniec - pocałowałam go w usta - Żegnaj ...
Wsiadłam do samochodu . Włożyłam słuchawki od telefonu do uszu , oparłam głowę o szybę i tak rozpoczął się nowy dział w moim życiu .... 
************************************************************************
Wiem , krótkie rozdziały ale mam jutro spr z historii i muszę się uczyć . Więc za pewne jutro będzie dłuższy . Przepraszam , do następnego misie :*

poniedziałek, 11 maja 2015

Rozdział 129

 
Usłyszeliśmy krzyk . Szybko pobiegliśmy w jego stronę , czyli do pokoju gdzie przebywała Dominika . Po chwili staliśmy w drzwiach . Luke trzymał w ręce nóż , a po policzku blondynki spływałam czerwona ciecz .
-Luke - warknął mój mąż i jednym ruchem powalił blondyna na ziemię . Do pokoju wbiegła reszta .
-Co tu się dzieje ? - zapytał Colin
-Spójrz na Dominikę - wskazałam na dziewczynę
-Kto to zrobił ?! - zapytał bardzo wkurwiony Zayn
-Luke - syknął Harry , spojrzałam na dłoń mojego ukochanego . Miał rozciętą dłoń
-Harry , chodź - pociągnęłam go za zdrową dłoń
Zeszliśmy na dół do kuchni . Zaczęłam szukać apteczki , kiedy ją znalazłam wyjęłam z niej wodę utlenioną , waciki i bandaż . Opatrzyłam mojemu mężowi dłoń . Kiedy miałam odnieść apteczkę , Harry pociągnął mnie za nadgarstek . Siedziałam na jego kolanach . Uśmiechnął się zadziornie . Lekko musnął moje usta .Uśmiechnęłam się . Zawiesiłam swoje ręce na jego karku . Widać było po jego minie , że coś planuje .... Szybko podniósł mnie i położył na kanapie . Zaczął mnie łaskotać .
-Harry błagam cię , przestań - prosiłam
-Nie , lubię jak się śmiejesz .- uśmiechał się cwaniacko
-Hazz błagam !
-O co błagasz , kochanie ?
-Przestań , proszę!
-Co będę z tego miał ? - zapytał ciągle siedząc na mnie okrakiem
-A co chcesz ?
-Synka - zażądał
-Dobrze , jak urodzi nam się córeczka to zmienimy jej płeć - zaśmiałam się cicho
-Mi to pasuje - uśmiechnął się
-Mam już czasami dosyć fochów dziewczynek , może chłopacy mają inaczej . Lepiej się módl , bo prośba nic nie zdziała .
-Można i tak - cmoknął mnie w usta
Potem siedzieliśmy w salonie ja , dziewczynki i Harry w salonie i oglądaliśmy Smerfy .  Darcy wybierała .
-Kochanie ...- szepnął mi do ucha mój mąż
-Słucham ? - zapytałam również szeptem
-Kocham cię - zaczął całować mnie po szyi
-Też cię kocham Harry , ale tu są dzieci - zaśmiałam się cicho
-No to co ? - wzruszył ramionami zaczął przygryzać i ssać moją szyję , na co zajęczałam
-Ej no , może nie przy nas - zaśmiała się Arvil
-Też mu to mówiłam - również się zaśmiałam - To ostatni dzień w Hiszpanii trzeba to wykorzystać , może gdzieś pójdziemy ?
-Ja wolę zostać tutaj . - odpowiedział Harry
-To idziemy ! - zarządziłam
Harry zajęczał , nie chciał iść . Pobiegłam na górę . Przebrałam się w białą koszulę i czarne spodnie , włosy pozostały rozpuszczone . Zeszłam na dwór . I cała nasza czwórka poszła na zwiedzanie Hiszpanii .
************
Zwiedziliśmy bardzo dużo miejsc w Hiszpanii na przykład : Ciudad de las Artes y las Ciencias, czyli Miasteczko Sztuki i Nauki w Walencji, Kanion rzeki Lobos w Soria, Palacio de Oriente w Madrycie, siedziba króla Hiszpanii, Park Regionalny Sierra de Gredos w Kastylii z górskim cyrkiem lodowcowym czy El Cabo de Gata, przylądek i park naturalny na południu Hiszpanii w Almerii. Była godzina osiemnasta trzydzieści . Wróciliśmy do domu . W salonie siedziała cała ekipa , nawet Dominika . Luke miał całą twarz obitą .
-Musimy pogadać ...- powiedział Malik
-Darcy , Arvil na górę - nakazałam , one od razu spełniły mój nakaz - Czego chcecie - warknęłam zaciskając dłonie w pięści , Harry kiedy to zauważył od razu znalazł się przy mnie i splótł nasze palce u rąk
-My tak tylko rozmawialiśmy , nie chcieliśmy tego zrobić - powiedział Ed
-Tylko , że .... Nie ważne - syknęłam
-Gadaj ! - nakazał Colin
-Nie będziesz mi mówił co mam robić ! - warknęłam
W głowie miałam słowa Luke Wszyscy , których kochasz , wkrótce będą martwi ... I coś zaświtało mi w głowie .
-Luke daj mi telefon .- nakazałam
Michael podał mi telefon blondyna . Weszłam w wiadomości , i po chwili dostałam paraliżu . Wiadomości były wysyłane z jego telefonu ...
-To są jakieś żarty ?!- krzyknęłam rzucając telefonem o ziemię -Pracowałeś z nimi ? Pracowaliście z nimi ?!- czułam jak łzy napływając mi do oczu
-Luke z nimi pracował , dowiedzieliśmy się o tym . Mieliśmy go zabić ale się wycofaliśmy - powiedział Calum
Poczułam ból w sercu , to on to pisał . To on doprowadzał mnie do płaczu , to przez niego się bałam . Zacisnęłam ręce w pięści . Podeszłam do niego i z całej siły uderzyłam do w twarz . Poleciał na ziemię . Zaczęłam go kopać w brzuch . Chciałam , żeby zginął za to co zrobił ! Poczułam silne ramiona ciągnące mnie do tyłu . Poddałam się , nie miałam już siły . Odwróciłam się i przytuliłam do mojego męża .
                                            P.O.V. Domi
Już wiem co potrafi zrobić Karolina , i wiem , że mówiła prawdę mówiąc , że zabije mnie . Udowodniła to właśnie teraz . Pobiła Luke , teraz ten pajac zwijał się z bólu . Dobrze mu tak . Nie wiem dlaczego Malik mnie pocałował . Co ten gościu sobie myślał całując mnie . Czarną Wdowę!? Tą która nie ma uczuć ! Czy ten  cały Zayn myślał , że przez to , że mnie pocałował poczuję coś do niego ? Jeżeli tak to , grubo się mylił . Ja nie mam uczuć i nigdy nie będę ich miała . Nic na to nie zdziałają . Poczułam czyjąś dłoń na swojej tali ... Spojrzałam w tamte miejsce . Była to dłoń tego pedała ! Szybko ją zdjęłam ze swojej tali i stałam na równe nogi . Podeszłam do ściany i o nią się oparłam ...

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 128

 
Westchnęłam i poszłam do salonu . Usiadłam na kanapie , po chwili mój telefon wibrował . Nieznany ... Odebrałam :
-Halo ?
-Ładnie tak upadać przed strzałem ? - usłyszałam śmiech
-A ładnie to tak ludzi zabijać ? Jesteśmy kwita ...
-Wiesz , że i tak wkrótce wszyscy zginą ?
-Sam zginiesz , i to marnie .
-A tak z innej bajki ... Oddajcie nam Czarną Wdowę!
-To jest prośba czy nakaz ?
-Nakaz , ona jest nasza ! Jakbyś nie rozumiała !
-Wiesz , urwałeś się z choinki . Może ona nie żyje ? - zaśmiałam się do słuchawki
-Nie zrobiła byś tego ...- warczał do słuchawki
-Ona też tak uważała , i co z tego mogło wyniknąć ?
-Niby byłyście przyjaciółkami .
-Właśnie niby , może nigdy jej nie lubiłam ?
-Pierdolcie się , zobaczycie co wam potem zrobimy . Na razie będziecie mieli spokój !
Rozłączył się . Poszłam do kuchni . Oparłam się o blat , spuściłam głowę i spokojnie dałam łzom spływać po moich policzkach . Wiele kłamstw , śmierć bliskich za nas , krew . Mam wszystkiego dosyć !Często mam myśli samobójcze , chce się zabić i co z tego mam ? Nadal żyję , ale zawsze coś mnie powstrzymuje ... Harry . Za bardzo go kocham , nie wyobrażam sobie życia bez niego . Gdyby nie przyszli do mojego domu kilka lat temu , moje życie wyglądało by inaczej . Miała bym męża , dzieci , pracowała bym w jakimś biurze albo stajni , nie żyła bym w strachu . Czasu nie cofnę , i nie chcę go cofać . Damy radę , bo przecież damy , prawda ? Kogo ja oszukuję ? To jest wojna , każdy umrze poświęcając za nas życie . Zayn wpakował się w jakieś gówno i my za to cierpimy , zarąbiście !
                                               P.O.V. Domi
Jak codziennie siedziałam przywiązana do krzesła . Nic nie jadłam , bo mnie tu głodzili . W dupie ich mam ... I tak mój gang mnie uratuje . Do pokoju wszedł ... Zayn ? Jak mnie wam ...
-Hej - powiedział krótko
-Czego ?!- warknęłam
-Czego od razu warczysz , przeszedłem spokojnie porozmawiać - uśmiechnął się cwaniacko
-Wyjdź stąd ! Mam was wszystkich gdzieś ! Zabijcie mnie i będzie po sprawie ! Jak Karolina z chęcią mnie zabije ! Już mi groziła więc nich mnie zabije ! - krzyczałam
-Co !? - był zdziwiony -Karolina ci groziła ?
-Tak , w ścianie jest dziura , zobacz sobie .
Podszedł za pewne do ściany , i oglądał ją .
-No nieźle - zaśmiał się
-Co cię tak bawi ?! - warknęłam
-To , że i tak Karolina cię w końcu zabije .
Podszedł do mnie , jedną ręką oparł o krzesło .Zamierzam coś powiedzieć, ale uniemożliwia mi to pocałunek. Chcę z nim walczyć, ale po co jak i tak przegram. Gdy uchylam lekko usta, Malik od razu wykorzystuje sytuacje i wpycha do środka swój język. Na początku się sprzeciwiam, ale później oddaję pocałunek. Nie wiem czemu.  Jesteś taka głupia..
Gdy odrywamy się od siebie, nie mogę złapać tchu. Spoglądam na niego, jego wyraz twarzy mówi sam za siebie. Podobało mu się to i na jednym takim incydencie nie poprzestanie.
- Podobało się? - nie wiem co odpowiedzieć. Jeśli powiem 'tak', zrobi to jeszcze raz, a jeśli powiem 'nie' będzie mi cały czas mówił, że kłamię i, że on wie, że chcę więcej.
-Pojebało cię do końca ?! - zaczęłam się na niego drzeć - Jak coś czego nie chcę , może mi się podobać !? To dowód , że wasza grupa jest debilna !!
Zaczął się śmiać i wyszedł z pokoju . Byłam na niego wkurwiona , pierwszą osobą , którą zabiję z ich grupy będzie on ... Malik .
                                                P.O.V. Karolina
 Słyszałam krzyki Dominiki , stałam w tej samej pozycji . Nie płakałam , możliwe że wykorzystałam wszystkie swoje łzy ... I teraz nie mogę płakać , ale nie sądzę .
-Straszyłaś Domi , że ją zabijesz ? - usłyszałam śmiech Malika
-Zrobię to prędzej czy później - warknęłam zaciskając ręce w pieści
-Nie zrobisz tego , przecież byłyście przyjaciółkami ...
-Właśnie byłyśmy , teraz jesteśmy wrogami !
-Karolina ...
-Nie ,nie chcę być jej przyjaciółką mam dosyć ! - walnęłam dłońmi w blat - Augh ....
-Co tu się dzieje ? - zapytał zachrypiały głos Harr'ego
Pobiegłam na górę , położyłam się na łóżku i zasnęłam
Rano obudziłam się w objęciach mojego męża . Kiedy się wydostałam z jego objęć , przebrałam się w białą bluzkę na krótki rękaw i czarne szorty . Zeszłam na dół , byli tam chłopacy . Oprócz mojego loczka bo on spał ... Słyszałam ich rozmowę:
-I tak Black długo nie wytrzyma ... - mówił Luke , tak zgaduję
-Ale co zrobimy , nie zabijemy jej . Styles nas pozabija - to był głos Caluma
-A gdyby tak ją porwać ? Bo ona nie weźmie w tym udziału , Styles i dzieci też. Więc co teraz ? -mówił Ashton
-A nie możemy jej zabić tak po cichu ? A potem powiedzieć reszcie , że ktoś ją zabił ? - powiedział Michael
-A Styles ? - to był głos Malika ????!!!?!?
-Jego też można zabić , bo po co oni nam skoro i tak nie biorą w tym udziału ? - zapytał Ed !?
-Można , zobaczymy co będzie potem ...-powiedział Luke
Po chwili na schodach stał Lou ...
-Karolina ... To nie tak jak myślisz ... - mówił a po moich policzkach spływały łzy
-Chcecie nas zabić ! Ja wam ufałam !! - krzyczałam
Widziałam jak Luke ma dłoń przy pasku z bronią . Po chwili obok mnie znalazł się Harry .
-O co tu chodzi ? - zapytał zdenerwowany
-O nic , Karolina coś wymyśla - powiedział Luke
-Nie prawda ! Chcecie nas zabić wy pojeby ! - zaczęłam krzyczeć ponownie
-Co !? - Harry był wkurwiony
-Rozmawialiśmy o tym czy nie lepiej by było gdyby was nie było z nami ...- mówił Ed
-I tak nas dzisiaj od nocy nie ma , więc się nie przemęczajcie - warknął i pociągnął mnie za rękę w stronę naszej sypialni
Posadził mnie na łóżku , wyciągnął walizki na środek pokoju . Pakował swoje jak i moje rzeczy . Byłam w totalnej rozsypce , oni chcieli nas zabić ?! Przecież byliśmy ,, przyjaciółmi " a tu prawda wychodzi na jaw ... Kiedy Harry domykał swoją walizkę , spojrzał na mnie . Pokręcił głową . Podszedł do mnie i przytulił .
-O...O...Oni c..chcieli n...nas zabić ? - zaszlochałam
-Nie wiem , ale się tego dowiem - głaskał mnie uspokajająco po plecach . Kiedy nagle ....