P.O.V. Karolina
Poszłam na górę do dziewczynek . Kiedy weszłam do pokoju , one pakowały się.
-Pomóc wam ? - zapytałam
-Możesz - zaśmiała się Darcy
Widziałam , że Arvil nie jest do śmiechu . Nie chciała się rozstawać Jackiem . Ja sama bym nie chciałam rozstawać się z moim mężem ... Ale ona wie , że tak trzeba . Wzięłam ubrania i zaczęłam składać je do walizek .
-Nie powiem mu tego - powiedziała cicho
-Boisz się? - stwierdziłam
-Tak , nie lubię być wyśmiewana .
-Nikt tego nie lubi. Nikt też nie lubi rozłąk ...
-Nie dałabyś rady bez Harr'ego ?
-Nie , bez niego moje życie było by inne ....
-Zapewne ...- mruknęła
P.O.V. Arvil
Pakowałam swoje rzeczy , kiedy natknęłam się na jakieś zdjęcie . Byłam tam ja , Lili i Jackiem . A z tyłu podpis Na zawsze razem . Zachciało mi się płakać . Ale przecież ktoś taki jak ja nie ma uczuć , prawda ? Zakochałam z w Jacku , ale boje się mu tego powiedzieć i właśnie w taki sposób nigdy nie będę miała chłopaka . Wzięłam głęboki wdech i schowałam zdjęcie w kieszeń od bluzy , którą na sobie teraz miałam . Do pokoju wszedł Harry , bo przecież nie będę nazywała go tatą .
-I jak moje panie ? - zapytał Harry podchodząc do Karoliny , ona była dla mnie jak prawdziwa mama ... Nie była mi obca jak jej przyjaciele
-Dobrze , tato - odpowiedziała Darcy trzymając pluszowego misia w rękach i patrząc na walizkę . Ona była dla mnie jak prawdziwa siostra
-Kiedy skończycie ?- zapytał
-Pewnie nie długo - na swoją twarz ,, wkleiłam " sztuczny uśmiech i pakowałam się dalej
Jak na razie zajęłam dwie walizki , i ciągle mi mało .
-Karolina , macie jedną wolną walizkę ? - zapytałam
-Myślę , że coś znajdę poczekaj - posłała mi ciepły uśmiech
Ona mnie rozumiała , wiedziałam , że nie chciała stracić Harr'ego . Nie chciała by mieć rozłąki z nim . Ja nie chciała bym mieć rozłąki z Jackiem , ale nastanie ona już nie długo . On zostanie w Londynie ze swoją rodziną . A ja ? Ja wylecę z moją nową rodziną do Francji i już nigdy go nie zobaczę . Lili też . Ona była dla mnie jak siostra , której nigdy nie miałam . Tam w gangu było dużo facetów . A jak były jakieś baby to do sexu dla nich ... Tylko ja tam służyłam do misji . I teraz tego żałuję . Jeśli będę miała okazję zabić kiedyś Bibera , to zrobię to . Nie będę miała do niego litości , nie za to co zrobił mojej rodzinie . Do pokoju weszła Karolina z czerwoną walizkę z literkami K.S. Zapewne jej inicjały .
-Masz to moja walizka , ale Harry będzie dzielił jedną za mną .- powiedziała
-Dziękuję - uśmiechnęłam się lekko
Była akurat, zmieściły się tam wszystkie moje ubrania . Poszłam do łazienki . Przebrałam się w dżinsy , białą bluzkę i czarną bluzę . Moje blond włosy z zielonymi i różowymi pasemkami pozostawiłam rozpuszczone . Pomalowałam je i tak zostawiłam . Ale teraz chyba je zmyję , jak dolecimy do Francji . Do tego nałożyłam czarne kujonki . Wyglądałam dobrze , jak na siebie . Nigdy nie miałam do siebie jakiś dobrych ocen , bardziej miałam kompleksy i nadal je mam. Ale to nie ważne . Kiedyś jak zapytałam Smitha o moją rodzinę to powiedział mi , że moja mama była w ciąży kiedy mnie jej zabrali . Podobno była blondynką o piwnych oczach , zgrabna sylwetka i przede wszystkim piękna . Tata był również blondynem o zielonych oczach , miał trochę tatuaży . No i miałam starszego brata Marca , brunet o czekoladowych oczach . Podobno dalej żyje , ale nie wieżę w to . Wyszłam z łazienki , połowy toreb i walizek nie było . Kiedy Harry wszedł do pokoju powiedział :
-Zmiana planów od razu lecimy do Francji ...
-Dlaczego ? - zapytałam
-Pod naszym domem będą stali ludzie Smitha i Bibera ... A w ogóle , ładnie ci tak . Dziwne , że wcześniej nie miałaś na sobie kujonek - uśmiechnął się i wyszedł z dwoma walizkami . Westchnęłam cicho i zeszłam na dół . Tam stała Lila i rozmawiała z kimś przez telefon . Usłyszałam kawałek rozmowy :
-Tak , niedługo będę ...
-..............................
-Ja ciebie też , kocham cię pa .- i to był koniec rozmowy
Obróciła się w moją stronę , lekko się uśmiechała . Ale widząc mój humor , uśmiech zszedł z jej twarzy . Podeszła do mnie i przytuliła mówiąc :
-Będę za tobą tęsknić ...
-Ja za tobą też, Lila ... Wiesz gdzie jest Jack ?
-Nie sama go szukałam, żeby się z nim pożegnać . Ale go nie ma ... Przykro mi - dotknęła mojego ramienia
-Nie szkodzi , zadzwoń jak dolecisz - przytuliłam ją jeszcze raz i wyszłam przez dom
Tam widziałam jak Karolina była oparta o maskę czarnego samochodu , a między jej nogami stał Harry . Pocałował ją w czubek głowy , potem w nos , brodę i na sam koniec w usta . Ale tam zatrzymał się na dłużej . Widziałam uśmiech Karoliny , cieszyłam się , że przynajmniej ona jest szczęśliwa . Kiedy Harry oparł swoje czoło o jej , wyczytałam z ruchu jego warg Kocham cię . Chciała bym usłyszeć to od Jacka . Ale nigdy tego nie usłyszę ... Ona również powiedziała Kocham cię , Harry . I pocałowała go w nos . Po moim policzku spłynęła samotna łza .
-Dobra jedziemy ! Bo spóźnimy się na samolot ! - powiedział Harry
Wszyscy wybiegli z domu i podbiegli do moich ,, rodziców " . Dziewczyny przytulały Karolinę i mówiły coś do niej . Widziałam jak Ania płakała . Chłopacy podawali sobie dłonie , ale również się do siebie przytulili . Uśmiechnęłam się na ten widok . Darcy przecisnęła się przez tłum przyjaciół i przytuliła się do Karoliny .
-Chodź Arl , jedziemy - powiedziała Karolina ze sztucznym uśmiechem , widziałam , że i ona była bliska płaczu . Nie chciała się chyba rozstawać z przyjaciółmi
Kiedy szłam do samochodu usłyszałam wołanie :
-Arvil , zaczekaj !
Odwróciłam się Jack biegł w moim kierunku . Był zdyszany .
-Co jest ?- zapytałam krótko
-Cały dzień myślałem jak ci to powiedzieć , możliwe , że nigdy się już więcej nie zobaczymy . Ale w to wątpię . Chciałem ci tylko powiedzieć .... Że cię .... Kocham - powiedział a mnie zatkało
-C...Co ?! - wydusiłam
On zamiast coś powiedzieć pocałował mnie , a ja odwzajemniłam pocałunek .
-Ja ciebie też kocham , ale muszę lecieć , żegnaj - powiedziałam
-A co będzie z nami ? - zapytał łapiąc mnie za rękę
-Jacek ,przemyślałam to ... Sama o tym myślałam i doszłam do takiego wniosku , że ... Związki na odległość niby są zawsze dobre , bo i tak ta druga połówka wróci ... I tak myśli każdy , ale to nie prawda . Mija kilka miesięcy , a ty w to zwątpisz i to będzie koniec ... Chyba to by nam nie wyszło ...
-Chociaż spróbujmy - poprosił
-Chcesz cierpieć ? Chcesz cierpieć tak , że nie będziesz mógł spać i jeść ?
-Tak , spróbujmy ...
-Raz i koniec - pocałowałam go w usta - Żegnaj ...
Wsiadłam do samochodu . Włożyłam słuchawki od telefonu do uszu , oparłam głowę o szybę i tak rozpoczął się nowy dział w moim życiu ....
************************************************************************
Wiem , krótkie rozdziały ale mam jutro spr z historii i muszę się uczyć . Więc za pewne jutro będzie dłuższy . Przepraszam , do następnego misie :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz