niedziela, 17 maja 2015

Rozdział 133

                                     
                            P.O.V. Karolina
 Moja ciąża dawała o sobie znaki , coraz gorzej się czułam . Miałam mdłości , wszystko mnie bolało ... Nie miałam na nic siły , było to czwarty miesiąc ciąży . A czułam się jak by był to siódmy miesiąc . Mój telefon zaczął wibrować , Lou ... Odebrałam .
-Halo ?
-Hej mamuśka , co tam ? - usłyszałam głos przyjaciela w słuchawce
-Dobrze , a tam marchewko ?
-Nieźle , ale Dominika prawie uciekła ...
-Jak to ?!
-Postrzeliła Malika w nogę i wybiegła z domu , na szczęście złapaliśmy ją .
-To dobrze .
-Bardzo , gdyby dojechała do ich kryjówki ... Powiedziała by im gdzie jesteście i zabili by was ...
-Mhm ... - westchnęłam cicho
-Co jest ? - zapytał najwyraźniej zmartwiony
-Kiepsko się czuję , ale żyje się dalej .
-To , prawda ... Muszę kończyć , zadzwonię potem , pa - rozłączył się
Była dwudziesta , ale ten czas leci ... Harry wyszedł z dziewczynkami na zakupy . Ma gust , więc da radę . Chciał zostać ale go wygoniłam , taka ze mnie żona ... Wstałam z kanapy i podeszłam do lustra , wyglądałam koszmarnie . Włosy w całkowitym nie ładzie , oczy podkrążone a skóra blada . Wyglądałam jak bym dopiero co z grobu wyszła . Poszłam do łazienki . Tam wzięłam ciepły prysznic , ubrałam się w szare dresy i czarną koszulkę mojego męża , włosy rozczesałam i związałam w kucyka . Poszłam do łóżka i w taki sposób zasnęłam .
Obudziły mnie pocałunki składane na moich ramionach . Otworzyłam oczy , Harry wsiał nade mną i uśmiechał się cwaniacko .
-Wszystkiego Najlepszego - pocałował mnie w usta
-To ja mam dzisiaj urodziny ?- zapytałam jeszcze lekko zaspana
-Oczywiście , o takich rzeczach się kochanie nie zapomina - zaśmiał się
Podał mi tacę ze śniadaniem . Zjedliśmy kilka kanapek .
-Lepiej wyglądasz w mojej koszulce niż ja ...- pocałował mnie w policzek
-Dziękuje - uśmiechnęłam się
Wyjął pudełko i podał mi je ... Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Otwórz . - posłał mi uśmiech
Ostrożnie otworzyłam pudełeczko , w środku był złoty naszyjnik w kształcie serca . Odwróciłam go na drugą stronę, był tam napis forever .


-Piękny - przytuliłam się do mojego męża - Dziękuje
-Proszę - pocałował mnie w czubek głowy -Dla mojej pięknej zrobię wszytko
Pomógł mi go nałożyć , potem ubrałam się w białą bluzkę z napisem I Love You So Much ... , czarne getry i moje kapciuszki . Włosy związałam w warkocza . I zeszłam na dół z moim mężem , trzymał mnie ostrożnie w tali . Kiedy weszliśmy do kuchni zastałam tam Arvil i Darcy robiące coś przy kuchennym blacie.
-Co robicie ?- zapytałam
-Karolina !? - zdziwiła się Arvil
-Mama ?! - wystraszyła się Darcy
-No ja - zaśmiałam się 
-My , nic ...- odpowiedziała Arvil i obie uciekły z kuchni
Stałam tak chwilę i podeszłam do blatu , oparłam się i uśmiechnęłam sama do siebie .
-One coś kombinują ...- powiedziałam , a raczej stwierdziłam
-To widać - zaśmiał się mój mąż i objął mnie w tali , odwróciłam się i przytuliłam go 
-A to za co ?
-Za wszystko - mruknęłam
Pocałował mnie w czubek głowy , kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi .
-Otworzę - powiedział mój mąż
-Dobrze - odpowiedziałam opierając się o blat
Słyszałam jakieś szepty , po chwili do kuchni wszedł ... Colin ! Rzuciłam mu się na szyję , myślałam , że go już nie zobaczę .
-Colin , co tutaj robisz ? - zapytałam
-Przyjechałem do siostry na urodziny , a tak serio to w razie czego będę was bronił - zaśmiał się i pocałował mnie w czoło
-Dobrze , że przyjechałeś - powiedział Harry , kładąc na stół ... broń ...
-Kogo to ?- zapytał Colin podchodząc do broni
-Arvil mi to dzisiaj rano przyniosła , mówiąc , że miała w torbie . Ale nie sądzę , że to jest jej , przecież to są inicjały Smitha . R.S. - powiedział mój mąż
-Ktoś jej to podłożył ... Dominika - warknął Colin i przy tym uderzył ręką w stół
-Jak coś zrobi albo mojej rodzinie albo przyjaciołom to zabiję każdego - warknął uderzając pięścią w blat tuż obok mnie
Moje serce zaczęło bić szybciej . Wiem , że nic mi nie zrobi , ale nadal się boję ...
                                          P.O.V. Harry
Spojrzałem na moją , żonę . Widziałem , że teraz ją przestraszyłem . Nie lubiła kiedy robiłem cokolwiek siłą . Przejechałem dłonią wzdłuż jej kręgosłupa , lekko się wzdrygnęła . Westchnąłem zrezygnowany , bała się mnie . Znowu . Wiem , jestem teraz bardziej agresywniejszy . Ale Karolina , Darcy i Arvil muszą być bezpieczne ... Nawet gdybym miał je obronić własnym ciałem , nigdy ich nie zobaczyć , gdyby musiały wyjechać ... Zrobił bym wszystko . Lekko dotknąłem jej dłoni , nie zabrała jej . Po prostu stała i patrzyła w okno . Spojrzałem na Colina , on zrozumiał o co chodzi bo wyszedł z kuchni . Westchnąłem i zacząłem rozmowę :
-Przepraszam ...- splotłem palce u naszych dłoni
-Nic się nie stało - odpowiedziała a ja widziałem , że wymuszała u siebie ten jebany sztuczny uśmiech !
-Stało - mruknąłem i przytuliłem ją do siebie od tyłu
-Nie , nic się nie stało - zacisnęła swoje drobniutkie ręce w pięści - Po prostu jesteś zdenerwowany i tyle .
Pozbyła się moich dłoni ze swojej tali i poszła do salonu , a ja za nią . Usiadła na kanapie , a ja przy niej .
-Karolina ja ....-zacząłem jednak ona mi przerwała
-Jeśli masz zamiar mi się tłumaczyć z tego , że jebnąłeś tą ręką o ten jebany blat to lepiej nic nie mów ! - warknęła i sama uderzyła rękę w stół
Lekko się skuliła łapiąc się za podbrzusze , wymamrotała coś pod nosem i powróciła do dawnej postawy .
-Dobrze ...- powiedziałem wstając z kanapy i wychodząc z domu
Znowu to samo , znowu ją denerwuję . Ale nie umiem czasem tego powstrzymać . Poszedłem do ogrodu . W altance stała mała lodóweczka . Wyciągnąłem z niej piwo , otworzyłem je i upiłem łyka . To dobre na odreagowywanie , zawsze można się upić . Ale nie chciałem tego zrobić .
-Czemu pijesz ?- usłyszałem głos mojej żony
-Bo mogę . - odpowiedziałem
-Ja zawsze mogę zrobić coś innego - warknęła , a ja wkurzyłem się jeszcze bardziej
-Nie masz prawa ! - również warknąłem
-Mam do wszystkiego ! - syknęła
-Nie masz kurwa żadnego jebanego prawa !- ryknąłem odwracając się w jej stronę
Stała jak słup soli , widziałem jedną samotną łzę spływającą po jej policzku . Szybko ją wytarła . Chciałem do niej podejść ale się odsunęła , znowu ją przestraszyłem , nie pierwszy raz i nie ostatni ...
-Zostaw mnie ! - powiedziała i zaczęła iść w kierunku domu ze spuszczoną głową
Podbiegłem do niej i złapałem za nadgarstek , odwróciłem ją w swoją stronę . Nadal miała spuszczoną głowę .
-Przestań to nie ma sensu - szepnęła cicho , ale słyszałem ją doskonale , a moje serce w jednej chwili zabolało
-Ma , wszystko ma - odpowiedziałem dotykając jej policzka
-Nie nic nie ma sensu ! Nie wiem dlaczego ja jeszcze żyję , dlaczego nikt mnie nie zabił . Nie chcę żyć ...
-Nie mów tak ...
-Taka prawda Harry , to nie ma już sensu . Całe moje życie nie ma sensu ...- odpowiedziała a ja przytuliłem ją do siebie , chciałem zostać w tej pozycji , nigdy jej już nie puszczać ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz