Kiedy moja ukochana wyszła z pomieszczenia gdzie ten facet na nią wrzeszczał , widziałem jak po jej policzkach spływały łzy . Podszedłem do niej i przytuliłem . Złapałem jej dłoń i razem poszliśmy do samochodu . Kiedy pomogłem jej wsiąść do auta , okrążyłem pojazd i sam wsiadłem . Włożyłem kluczyki do stacyjki i ruszyłem . Podczas drogi spoglądałem na moją żonę , kiedy spojrzałem w środku drogi do domu zobaczyłem jak jej powieki były zamknięte , a usta lekko uchylone . Jej blond włosy opadały na jej czoło , klatka piersiowa powoli unosiła się do góry i opadała , słyszałem jej nie równy oddech . Kiedy podjechaliśmy do domu na werandzie ujrzałem Colina i nasze córki . Wyszedłem z samochodu i poszedłem do drzwi od strony pasażera . Odpiąłem jej pasy i delikatnie wyjąłem z auta . Słyszałem jak Colin szepnął :
-Co się stało ?
Zaniosłem ją do naszej sypialni , położyłem ją na łóżku . Zdjąłem jej dżinsy i bluzę i zszedłem na dół . Tam siedział już Colin .
-Powiesz mi co się stało ?- zapytał
-Wasz ojciec nie żyje - odpowiedziałem
-Jak to ?- pytaniami strzelał jak z armaty
-Obrobił twoją siostrę przed strzałem , ludzie Smitha chcieli ją zabić ...
-A Karolina ...
-Byliśmy na komisariacie , tam jakiś facet się na nią darł . Nie wytrzymywałem ale nie mogłem tam podejść .
-Boże ...- schował twarz w dłonie - Czasem go nienawidziłem za to co zrobił , ale nigdy nie życzyłem mu śmierci
-Tato !!- usłyszałem krzyk mojej małej córci
-Harry , szybko !- to był krzyk Arvil
Szybko wbiegłem po schodach i wpadłem do sypialni gdzie była moja żona . Zamarłem . Zastałem tam moją żonę leżącą na podłodze a obok niej kałuża krwi . Miała podbite oko a jej ciało było posiniaczone . Widziałem jak Arvil trzymała broń wycelowaną w jakiegoś faceta . Po chwili usłyszałem huk , ten facet leżał na ziemi .
-Zabierz ją do szpitala - mówiła Arl - On ją kopał i bił i nie wiadomo co gorsze !
Wziąłem moją ukochaną do szpitala i prędko pobiegłem do samochodu , ułożyłem ją na siedzeniu i pędem pojechałem do szpitala . Po chwili byłem pod szpitalem . Wziąłem ją na ręce i wbiegłem do budynku .
-Pomocy !- krzyknąłem
Po chwili przybiegły pielęgniarki i lekarze , zabrali ją . Zostałem sam , sam jak ten palec . Analizowałem co się właśnie stało . Ktoś chciał zabić moją żonę ... Skoro on ją kopał , to co z dzieckiem !? Kurwa mać ! Pobiegłem pod salę , operacyjną ?! Że co kurna mać ? Czekałem tak pięć bitych godzi na nie wygodnym , szpitalnym krzesełku . Gdyby nie nagle z sali wyszedł spocony lekarz .
-Panie Styles, mogę prosić do gabinetu ?- zapytał
Skinąłem głową i poszedłem za lekarzem . Po chwili stałem na przeciwko biurka lekarza .
-Może pan usiądzie ?
-Postoję , co jest z moją żoną ?
-Pańska żona ma skręcony nadgarstek i podbite oko . A gorzej jest z tym , że miała krwotok wewnętrzny . Nie daliśmy rady .. Uratować dziecka , już pod drodze tutaj umierało . Wyrażam wyrazy współczucia .
-A mogę ją zobaczyć ?
-Tak , oczywiście .
Wyszedłem . Poszedłem do sali gdzie leżała moja ukochana , leżała skierowana w stronę okna , podparta na prawy łokciu . Usiadłem na stołku obok łóżka , doskonale widziałem jej twarz . Po jej policzkach spływały łzy , w jej oczach widziałem cierpienie , ból , strach i niepewność , nic więcej ...
-S...S..Straciłam j...je - załkała
-Wiem skarbie - przytuliłem ją
Po chwili część mojej koszulki była mokra .
-Obiecuję ci , że jak wyjdziesz ze szpitala , będzie ci lepiej i jeżeli oczywiście będziesz chciała ... To możemy spróbować jeszcze raz .
-Straciłam dzisiaj dwie osoby ... Tatę i dziecko .
-Skarbie ...
-Ja nie chcę żyć !
-Nie mów tak , nie mogę ciebie stracić .
-Nie mam siły .
-Ja też nie , ale żyję . Żyję dla ciebie , bo cię kocham .
-Kocham cię - szepnęła
Pocałowałem ją w głowę .
-Musisz odpoczywać , śpij - podciągnąłem kołdrę do jej szyi
-Harry ..
-Słucham ?
-Zostań . - poprosiła
-Kotku , ja się nigdzie nie wybieram . Ja zostaję tu póki nie wyjdziesz - ucałowałem jeszcze raz jej zimne czoło
Złapała moją dłoń i zamknęła oczy .
P.O.V. Karolina
Nie spałam . Tak cholernie miałam ochotę kogoś zabić , albo zabić samą siebie ... Straciłam dwie osoby moje nie narodzone dziecko i ojca , który obronił mnie własnym ciałem . Kiedyś jak by ktoś powiedział mi jak będzie wyglądać moje życie , że do mojego mieszkania zapuka One Direction i będę z jednym z jego członków , potem będę matką jego dziecka i opowie mi to wszytko , wyśmiała bym go . No bo przecież to nie możliwe , a jednak . Zawsze myślałam , że życie to bajka jest kolorowe i pełne życia . Ale jak się okazuję wcale tak nie jest ... Są gangi , mordercy , wiele osób cierpi , o te życie trzeba walczyć . Ile to ja razy chciałam zasnąć i się nie obudzić ? A i tak zawszę się budziłam . Ile razy ktoś zadał mi rany psychiczne jak i cielesne ? Ile razy byłam w szpitalu i chciałam aby te pikadełko zaczęło piszczeć , na znak , że moje serce przestało pracować ? Ile razy chciałam aby ktoś mnie po prostu zabił , na przykład mocno skopał a potem uderzył kamieniem w skroń nie było by bólu i nadszedł by koniec mojej egzystencji . Wiele razy chciałam zginąć , ale i też chciałam zostać . Dla mojej rodziny . Ona jest dla mnie najważniejsza ... Zawsze wszyscy są na pierwszym miejscu czyli najważniejsi a na samym końcu . Ja nigdy nie myślałam o sobie , że jestem najważniejsza . Nigdy nie stawiałam siebie na pierwszym miejscu , zawsze byłą rodzina i przyjaciele ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz