Usłyszałam pukanie do drzwi . Otworzyłam je i rzuciłam się na szyję mojemu mężowi . Nie chciałam go tracić , gdybym to zrobiła ... Harry , Darcy , wszyscy by cierpieli . Znowu w tedy nie myślałam o moich bliskich . Znowu mogłam się zachować jak suka . Ale gdyby oni stracili mnie , ja straciła bym ich . Ale też gdyby stracili by mnie , może Harry by znalazł kogoś lepszego . Dziewczynki miały by lepszą mamę , Harry lepszą żonę , ekipa lepszą przyjaciółkę ? Wiele razy o tym myślałam , a i tak nie wiem co by się stało , przecież nie przywiduję przyszłości . Teraz zabiła bym nie tylko siebie , ale również dziecko , które noszę w sobie ... Potrzebowałam bliskości Harr'ego . Chciałam czuć jego zapach , słuchać jego głosu , być w jego ramionach , czuć jak jego loki łaskoczą moją twarz , czuć go przy sobie . Nie wiem co sobie myślałam , chcąc brać te tabletki . Razem z Anią zawsze byłyśmy przyjaciółkami , a teraz to co powiedziała zabolało mnie i chciałam zabić siebie i dziecko . Super ze mnie mama, sarkazm ... Cieszyłam się , że miałam Harr'ego przy sobie . Mógł zawsze mi pomóc , pocieszyć . Mógł zrobić wszystko aby mnie pocieszyć . Mógł mnie nawet obronić przed największym niebezpieczeństwem , mógł obronić mnie przed strzałem , swoim własnym ciałem . Harry zrobi wszystko abym razem z dziećmi była bezpieczna , nie ważne jak ... Ale byśmy były bezpieczne . Dziękowałam Bogu , że przydzielił do mojego życia , kogoś takiego jak Harry . Bez niego moje życie nie miało by najmniejszego sensu . To on przecież mnie chroni , i zawsze będzie to robił . Kiedyś jak będziemy starzy , będziemy przeglądać razem albumy z naszej przeszłości . Jeśli przeżyjecie - mówiła moja podświadomość . Przeżyjemy , razem damy radę. Wiem , że ciężko znieść naszym przyjaciołom nowinę o przeprowadzce . Ale chcemy aby dziecko było bezpieczne . Niby życie to bajka , nie ma żadnych niebezpieczeństw . Zawsze tak uważałam . Ale to nie prawda , są gangi , mordercy , nielegalne wyścigi , wszystko . Życie nigdy nie jest i nie będzie bajką , to po prostu życie . A żyje się tylko raz , i trzeba to wykorzystać .
-Co się stało ? - zapytał Harry , wyrywając mnie z zamyśleń
-Nic . - mruknęłam zaciągając się zapachem mojego męża
-Przecież widzę , proszę powiedz mi - prosił
-Rozmawiałam z Anią , tak ? I poszło to w taką stronę , że zrobiło mi się przykro .
-Tak bardzo , że pobiegłaś do łazienki ?
-Tak , tak bardzo - powiedziałam wtulając się w niego mocniej
Po chwili do pokoju wbiegła Darcy i Arvil .
-Mamo , tato !!!- piszczała Darcy
-Słucham córciu ? - powiedział Harry unosząc naszą córkę do góry , Arvil podeszła do mnie i przytuliła się , myślałam że z zabójczyni nie będzie takiej miłej dziewczyny
-Pójdziemy z Arvil na spacerek ? Proszę - prosiła
-Możemy pójść - uśmiechnęłam się lekko
-To ubieramy się i idziemy na spacer . Bo pobędziemy tu tylko jeszcze dwa dni , trzeba to wykorzystać - zarządził Harry
Dziewczynki poszły się przebrać . Ja z szafy wyjęłam komplet ubrań i poszłam się przebrać . Nałożyłam zieloną bluzkę zawiązywaną sznurkiem na szyi , krótkie dżinsowe spodenki i klapki . Włosy związałam w kucyka . Wyszłam z łazienki , Harry siedział na łóżku i przeglądał coś w telefonie . Podeszłam do niego i zapytałam :
-Co się dzieje ?
-Nie zdążymy na kolację do moich rodziców . Jedziemy do Londynu po nasze rzeczy a potem do Francji do naszego nowego domu . - westchnął
- Chyba , że oni by przylecieli by do nas kiedyś w odwiedziny - uśmiechnęłam się lekko
-Może , a teraz chodź - schował telefon w kieszeni od spodni i splatając palce u naszych dłoni zeszliśmy do salonu
Dziewczynki były gotowe do wyjścia . Arvil była ubrana w niebieską bluzkę na ramiączka , krótkie białe spodenki i białe trampki . Jej włosy również były związane w kitkę . Darcy była ubrana w fioletową bluzkę na krótki rękaw i czarne spodenki , miała białe trampki . Włosy pozostały rozpuszczone . Ma siedem lat, i jest śliczna . Podobna do Harr'ego , ale i również do mnie .Razem wyszliśmy z domu . Darcy trzymała mnie i Harr;ego za ręce . Arvil szła obok mnie . Pierwszym miejscem do którego zaszliśmy była lodziarnia . Wszyscy mieliśmy pod dwie gałki , Darcy miała gałki o smaku czekoladowym i waniliowym . Arvil również miała o smaku miętowym i czekoladowym . Ja miałam o smaku czekoladowym i truskawkowym . Harry dla siebie zamówił o smaku sorbetu truskawkowego i plastra miodu . Śmieliśmy się z różnych rzeczy . Kiedy doszliśmy do małego lasku . Tam usiedliśmy na małej polance .
-Mamo ...- zaczęła Darcy
-Słucham ? - uśmiechnęłam się do swojej córki
-A jak ja nie znajdę tam przyjaciółek ? - powiedziała zasmucona
-Na pewno znajdziesz - odpowiedziałam - Jak nie na początku do trochę potem . A w klasie będziesz miała mnóstwo przyjaciółek i może kolegów .
-A co z Jackiem i Lili ? - zapytała Arvil
-Będziesz z nimi się jakoś kontaktować - powiedział mój mąż
Darcy włożyła mi we włosy kwiat .
-Dziękuję - uśmiechnęłam się do córki
-Proszę - przytuliła się do mnie
Spacerowaliśmy bardzo długo , ale kiedy zaczęło się ściemniać wróciliśmy do domu . Gdzie czekali na nas wszyscy . Poszłam z dziewczynkami na górę .
-Mamo ... A możemy pójść jeszcze na taras ? - zapytała Darcy
-A po co , kochanie ? - zapytałam
-Bo będą świetliki i chciała bym kilka złapać , proszę .
-Dobrze , Arvil idziesz z nami ? - zapytałam blondynki
-Jasne - uśmiechnęła się
Razem zeszłyśmy na dół , Darcy po drodze znalazła jakiś słoik , aby złapać w niego świetliki . Kiedy wyszłyśmy na dwór było ciemno . Ale było coś widać . Kiedy obserwowałam z Arl , Darcy zaczęłyśmy rozmawiać na temat przeprowadzki .
-Myślisz , że to na pewno dobry pomysł ? - zapytała
-Nie wiem , Harry chce abyśmy były bezpieczne - odpowiedziałam
-Nie szkoda wam przyjaciół ?
-Trochę szkoda , ale dadzą radę .
-Wiem , że chce abyście były bezpieczne . Ale to jedyne rozwiązanie ? Nie ma innego ?
-Chyba jedyne , przeciwna nam gangsta nie da spokoju . Obie dobrze o tym wiemy . Chcą nas wszystkich pozabijać . A Harry nie chce nas znaleźć w dole martwe , z innymi kobietami , których nawet nie szukał i nie znał .
-Wiem , oni nie dadzą wam spokoju . Szkoda , że to jedyne rozwiązanie .
-Szkoda .
-Co szkoda ?- zapytał ...Harry ? po chwili czułam jego ręce na swoich bidrach
-Nic , tak sobie rozmawiamy - uśmiechnęłam się lekko
-Tato ! Wystraszyłeś świetliki , masz mi pomóc je teraz łapać - nakazała Darcy
-Przepraszam kochanie - uśmiechnął się od córki
Podszedł do niej i oboje szukali świetlików .
-Nie chcesz wyjeżdżać , chodzi o Jacka ? - to nie było nawet pytanie , tylko stwierdzenie
-Tak - odpowiedziała
-Czujesz coś do niego , nie masz odwagi mu tego powiedzieć . I nie chcesz go zostawiać ?
-Tak , ale nie mam innego wyboru .
-Możesz mu powiedzieć to co do niego czujesz , i mieć związek na odległość . I czasem byś ty do niego jeździła a on do ciebie .
-Myślisz , że Harry by się zgodził ?
-Sądzę , że tak . W razie czego porozmawiała bym z nim - uśmiechnęłam się
-Dzięki , idę go poszukać . - powiedziała i pobiegła do domu
Patrzyłam jak Darcy patrzy na świetliki .
-Mam świetliki - krzyknęła uradowana
Podbiegła do mnie i pokazała słoik . Gdzie były cztery świetliki .
-Śliczne skarbie - pocałowałam ją w głowę .
Weszliśmy do domu , Darcy poszła na górę , ja również . Usiadłam na parapet i spojrzałam w mrok . Po chwili widziałam jak ktoś patrzy w moje okno . A w ręku trzyma ... Broń . O nie ! To ludzie Bibera . Celował w moje okno . Szybko padłam na ziemię . Po chwili słyszalny był trzask , odłamki szkła poleciały na mnie . Po chwili do pokoju wpadli wszyscy . Harry podbiegł do mnie i pomógł wstać . Luke podbiegł z bronią do okna i wycelował w nie . Usłyszałam huk .
-Ludzie Bibera-stwierdził
-No co ty mi nie powiesz - przekręciłam oczami
-Nic ci nie jest ? - zapytał Harry
-Nie , zauważyłam go i widziałam jak celuje . W samą porę padłam na podłogę - odpowiedziałam
-Masz szczęście - powiedział Calum
-Dzięki - uśmiechnęłam się
-Tu jest coraz niebezpieczniej . - powiedziała Amelka
-Mamy jeszcze jeden dzień . Jutro się pakujemy a w nocy wylatujemy samolotem - powiedział Harry - Lecimy do Londynu , a potem ja i dziewczyny lecimy do Francji .
-Nie łatwiej wam lecieć od razu do Francji ?- zapytała Ania
-Nie chcemy wziąć rzeczy - powiedziałam
-No chyba , że - mruknęła
**************************************************************************
I jest o to rozdział 127 ! Jak widać ludzie Smitha i Bibera nie chcą się odczepić . Harry troszczy się o rodzinkę , słodko !! Dziękuję wam za 4749 wyświetleń , udostępnienia i 27 motywujących komentarzy . Mam nadzieję , że rozdział się podoba . Dłuższy niż poprzednie . Do następnego misie :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz