P.O.V. Karolina
Z góry dochodziły donośne krzyki chłopaków na Dominikę. Nie wiem , co oni sądzili , że coś z tego osiągną ? Ale słyszałam też jej śmiech . Nie wiem co ja tak śmieszyło . Kilkanaście lat temu było z nami inaczej .
*Wspomnienie *
Siedziałyśmy sobie w kawiarni , nasza cała piątka ja , Domi , Karolina , Ania i Amelia . Każdy chłopak na nas patrzył , każdy chciał poderwać z tekstu ,, Hej , spadłaś z nieba ? " albo ,, Jesteś aniołem , czy razisz tak swoim światłem zajebistości ?" Miałam czasem tego dosyć , ale była z tego świetna zabawa . W końcu podszedł do nas jakiś brunet .
-Hej , mógł bym dostać wasze numery ? -zapytał
-Jasne - uśmiechnęłam się lekko
Wypisałam byle jakie cyfry i podałam mu kartkę .
-W razie czego dzwoń - uśmiechnęła się Domi
Kiedy poszedł do kasy , wszystkie wybuchłyśmy śmiechem . Wyszłyśmy z kawiarni i pobiegłyśmy do największej galerii w Polsce . Kiedy dziewczyny biegały po galerii ja poszłam na lody , tam było gorzej . Wiele chłopaków się na mnie patrzyło . Szłam jak modelka , z uśmiechem na twarzy . Czułam na sobie wzrok każdego chłopaka . Słyszałam wiele szeptów :
-Patrz jaka laska .
-Zobacz jaka niunia , chce zobaczyć ją w akcji ...
I wiele innych , kiedy wzięłam jedną gałkę czekoladowych pobiegłam do przyjaciółek . Tam robiłyśmy zakupy i śmiałyśmy się .
*Koniec wspomnienia *
Byłyśmy sukami , potrafiłyśmy każdego zniszczyć . Teraz każdy może zniszczyć nas , i naszą przyjaźń . Szybko wstałam i wyszłam na dwór . Usiadłam na tarasie , i patrzyłam na słońce . Nie wytrzymywałam tej presji , czasem miałam ochotę na żyletkę . Tylko kilka cięć i koniec mojej egzystencji . Ale wiem , że dla niektórych coś znaczę . Czasem czułam , że moje serce nie jest takie same . Kocham Harrego . Ale czuję jakby moje serce zostało rozerwane na milion kawałków i poniesione przez wiatr . Przy życiu trzymają mnie rodzina , przyjaciele i Harry . Chociaż to i tak moja rodzina . Razem tworzymy rodzinę , nasza czwórka . Usłyszałam jak drzwi się otwierają . Po chwili czułam oddech na szyi , Hazz ... Po krótkiej chwili siedziałam na jego kolanach . On siedział na krześle ogrodowym z uśmiechem .
-Zdziałaliście coś ? - zapytałam
-Może , trochę - zamruczał
-Czyli m jakieś postępy ?
-Małe , ale zawsze coś .
-Krzyki na prawdę coś pomogły ?
-Krzyki Luke nie , ale warczenie Ed'a i reszty może trochę . - uśmiechnął się .
Objęłam jego szyję , ręce Harr'ego były na mojej tali . Wpił się w moje usta , ciągnęłam za jego włosy , z jego ust wydobył się jęk .
-Eghm ...- odkleiliśmy się od siebie - Przepraszam , że przerywam ale Domi chce cie widzieć - powiedziała Ania
Wstałam z rezygnacją . I poszłam do pokoju gdzie przebywała moja przyjaciółka . Po chwili stałam na przeciwko niej .
-Co chcesz ? - zapytałam
-Myślisz , że twoi przyjaciele mnie przekonają ? Że niby jestem jakąś panienką ? - zaśmiała się
-O nic ich nie proszę , nie zależy i nie zależeć mi na tobie nie będzie - warknęłam - Byłaś kimś ważnym dla Malika , ale nie dla mnie . Głupie miłe słówka i przytulaski , ale to słodkie . Nie prawda ?- zaczęłam się śmiać - Ale nie dla mnie , mam swoje życie . A ty w nim nie uczestniczysz , jesteś tylko jebaną przeszkodą , która nie długo zostanie zburzona - uśmiechnęłam triumfalnie
Widziałam , zaskoczenie w jej oczach . Nie spodziewała się tego .
-Nie wiem , co chciałaś osiągnąć przez przyjazd tutaj . Jak widać nic , nie zrobiłaś . Tylko teraz siedzisz na środku pokoju przywiązana do krzesła i słuchasz darcia się chłopaków . Zabijanie też nic ci nie da , to jest śmieszne . Chociaż przyznam , mam ochotę cię zabić . I nie długo to zrobię - uśmiech robił się coraz większy
-Kłamiesz - warknęła
-Nie - odpowiedziałam wyciągając broń i strzelając kilka centymetrów od jej głowy trafiając w ścianę - Gdyby zależało mi na tobie i na naszej ,, przyjaźni "- zrobiłam cudzysłów w powietrzu - Nie zrobiła bym tego - zaczęłam się śmiać
Nie odezwała się ani słowem .
-Więc nie wiem , po co chcesz widzieć swojego przyszłego zabójcę , chyba że wcześniej zrobi to ktoś inny - zaśmiałam się i wyszłam z pokoju
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz