niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 121

   
                                      P.O.V. Karolina
Kolejnego dnia obudził mnie Colin , który poruszał moim ramieniem .
-Colin , co jest ? - zapytałam
-Chodź na dół ...- powiedział
Obok mnie nie było już Harrego , przebrałam się w zwykły komplet . Razem z moim bratem zeszliśmy na dół . Na dole były dziewczyny ,moje córki i ale nie było chłopaków co bardzo mnie zdziwiło . Usiadłam na kanapie , każdy z siedzących w salonie przygryzł wargi , oprócz Darcy .
-Co się dzieje ? - zapytałam zdenerwowana , aż poczułam ból w podbrzuszu
-Nic , po prostu ... Jak się czujesz ? - zapytała Ania , widać było że chce wybrnąć
-Gadajcie albo sama się dowiem - walnęłam ręką w stół , tak że aż zabolało
-Chłopaki wyszli oprócz Colina i nic więcej - powiedziała Amelia
-To czemu wszyscy są zdenerwowani oprócz Darcy ? - warknęłam
-Boże ! Chłopacy wyszli na misję , a ja zostałem z wami w razie wypadku . - powiedział Colin , również zdenerwowany - To takie trudne do powiedzenia ?
Zamarłam , teraz to się bałam . Misja ... Chcą ich zabić ? Odbić Domi ? Czy co , bo ja tego nie rozumiem ...  Wstałam i poszłam do kuchni , tam sobie zrobiłam jedną kanapkę . Ale potem wyrzuciłam ja do kosza , nie miała na nią ochoty .
*******
Byłam sama w lesie , nikt nie chciał ze mną iść . Więc skończyło się to właśnie tak . Spaceruje sobie po lesie , sama . Szłam dróżką obserwując to co działo się do około . Szum drzew i nic więcej . Po długim spacerze doszłam na polankę , była tam rzeczka . Usiadłam na trawie podciągając kolana pod brodę i obserwując ruch rzeczki . Słońce świeciło , za chmur . Szum ucichł , kiedy nagle usłyszałam trzaśnięcie , na które nie zwróciłam uwagi . Kiedy nagle przy moim boku znalazł się ... Nóż ?! Szybko wstałam , zaraz tam zobaczyłam dziewczynę o brązowych włosach i czarnych oczach .
-Witaj , Karolina - uśmiechnęła się
-Kim jesteś ? - zapytałam
-A no tak ... Nie przedstawiłam się , Rachel - uśmiechnęła się
Nie widziałam kim jest , nie wiedziała skąd ona mnie zna . Ale jedno było pewne , on nie była po naszej stronie .
-Czemu siedzisz tutaj sama , bez przyjaciół albo męża ? - zapytała robiąc krok w przód
-Nie zbliżaj się .
Jej uśmiech się bardziej powiększył . Tak wstrętny i chytry uśmiech . Jak taka piękna dziewczyna może przerażać ludzi .  Zaczęłam zastanawiać się, co ona w ogóle tutaj robi? Śledziła nas? Jeśli tak, to dlaczego? Powinnam była się odezwać, czy zostać cicho? Uciec czy zostać? Płakać czy być przerażona? Postanowiłam nie bać się jej. Jeśli nie ma kolejnego noża i jest sama, to nic mi nie będzie, prawda?
-Widzę , że umiesz rozmawiać - brunetka się zaśmiała
-Niespodzianka - powiedziałam ostro
Pewnie jest ode mnie starsza, ale to nie znaczy, że może tak do mnie mówić. Nie wiem kim jest, ale wiem kim jestem ja.
-Rough o tobie wie ?
 Kolejna osoba, o której istnieniu nie wiedziałam. Będę musiała zrobić sobie listę pytań, na które nie znam odpowiedzi. Pierwszym będzie: Kim jest Rough?. Milczałam a ja wiedziałam, że Rachel wzięła to za 'nie'. Chcę stąd zniknąć. Wyjechać z dala od tej dziewczyny .
-Rough się zdziwi jak mu o wszystkim powiem. Jeszcze nie otrząsnęłaś się po zdradzie z Taylor , czemu chcesz przechodzić przez to jeszcze raz ?
-Nie powiesz mu.
-Bo co ?
 -Bo wypruje z ciebie wszystko to co masz w środku a twoje jebane serce wyślę Rough'owi pocztą, rozumiesz?-powiedział ... Harry ?
Po chwili czułam jak stoi obok mnie i trzyma moją dłoń .
-Karolina -poczułam jego ciepły oddech na moim uchu-jak ścisnę twoją rękę-uciekaj.
 Nie zdążyłam zapytać o co chodzi kiedy Harry złapał moją dłoń i ścisnął ją, wydawałoby się, że najczulej jak tylko potrafi. Czemu mam uciekać? Jest tu ktoś jeszcze? Co może zrobić mi znajoma Harrego ? Właściwie to chyba nie chciałam znać odpowiedzi. Będę posłuszna, chociaż tym razem.
 Nie wiem czemu ten cały Rough nie może się o mnie dowiedzieć, ale sądząc po tonie głosu Harry'ego ta sprawa jest poważna.Dziewczyna ani trochę nie wzięła do siebie słów Stylesa. Furknęła i z kieszeni wyciągnęła mały nóż. Zrobiła krok w moją stronę, ale nie nie zareagowałam. Wpatrywałam się w nią z odrazą. Stanęła przede mną i patrzyła na mnie z góry. Dlaczego Harry nic nie robi? Dlaczego ja nic nie robię?!
-Jesteś bardzo ładna-powiedziała z uśmiechem-Trochę za ładna.
 Uśmiech zszedł z jej twarzy i wiedziałam po co był jej nóż. Jednym ruchem ręki rozcięła mój policzek i wtedy dostałam sygnał. "Uciekaj". Harry wyszarpał swoją dłoń i chwycił Rachel tak, że jej broń upadła na ziemię a ona była przygnieciona do ciała szatyna. "Uciekaj"-przypomniałam sobie i zaczęłam biec. Potykałam się o własne nogi i gałęzie.
 
 Gdzie mam biec? Ciemność lasu wcale nie pomagała mi w podjęciu decyzji.Przejechałam dłonią po zranionej skórze i nawet w mroku mogłam dostrzec czerwoną ciecz, ale wtedy to nie było istotne. Mało interesowało mnie czy rozwaliła mi policzek szpecąc mnie na resztę życia, czy tylko lekko drasnęła. Nagle usłyszałam czyjeś kroki. Postanowiłam nie biec z nadzieją, że ten ktoś mnie nie usłyszy i pójdzie w inną stronę. Nadzieja matką głupich, jak to mówią. W pewnym momencie poczułam czyjeś dłonie na ustach i ten znajomy zapach. Harry. Szybko się do niego przytuliłam . Kiedy się od niego odsunęłam i miałam coś powiedzieć Harry dotknął mojego policzka . Zacisnął zęby i pociągnął mnie za rękę . Pomógł wejść mi do samochodu .
-Kim jest Rough ? - zapytałam
-Czy to jest teraz ważne ? - odpowiedział pytaniem na pytanie
-Tak , ona mogła mnie zabić - warknęłam
-To po co szłaś do tego jebanego lasu ?! - również warknął
-Nikt mi nie chciał nic powiedzieć , ani nigdzie iść więc poszłam do lasu . A ty po co szedłeś na tą jebaną misję ?! - syknęłam
-Bo musiałem - powiedział spokojniej
-Oczywiście - przekręciłam oczami i oparłam głowę o okno . Nie miałam zamiaru ciągnąć dalej tej kłótni , i tak bym z nim nie wygrała ...
********************************************************************************
Bum !  Rozdział 121 ! Jak wam się podoba moje misie ? Pojawili się nowi bohaterowie i pokażą już nie długo . Zrobię filmik cz. 2 z bohaterów opowiadania . Do następnego misie :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz