niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 128

 
Westchnęłam i poszłam do salonu . Usiadłam na kanapie , po chwili mój telefon wibrował . Nieznany ... Odebrałam :
-Halo ?
-Ładnie tak upadać przed strzałem ? - usłyszałam śmiech
-A ładnie to tak ludzi zabijać ? Jesteśmy kwita ...
-Wiesz , że i tak wkrótce wszyscy zginą ?
-Sam zginiesz , i to marnie .
-A tak z innej bajki ... Oddajcie nam Czarną Wdowę!
-To jest prośba czy nakaz ?
-Nakaz , ona jest nasza ! Jakbyś nie rozumiała !
-Wiesz , urwałeś się z choinki . Może ona nie żyje ? - zaśmiałam się do słuchawki
-Nie zrobiła byś tego ...- warczał do słuchawki
-Ona też tak uważała , i co z tego mogło wyniknąć ?
-Niby byłyście przyjaciółkami .
-Właśnie niby , może nigdy jej nie lubiłam ?
-Pierdolcie się , zobaczycie co wam potem zrobimy . Na razie będziecie mieli spokój !
Rozłączył się . Poszłam do kuchni . Oparłam się o blat , spuściłam głowę i spokojnie dałam łzom spływać po moich policzkach . Wiele kłamstw , śmierć bliskich za nas , krew . Mam wszystkiego dosyć !Często mam myśli samobójcze , chce się zabić i co z tego mam ? Nadal żyję , ale zawsze coś mnie powstrzymuje ... Harry . Za bardzo go kocham , nie wyobrażam sobie życia bez niego . Gdyby nie przyszli do mojego domu kilka lat temu , moje życie wyglądało by inaczej . Miała bym męża , dzieci , pracowała bym w jakimś biurze albo stajni , nie żyła bym w strachu . Czasu nie cofnę , i nie chcę go cofać . Damy radę , bo przecież damy , prawda ? Kogo ja oszukuję ? To jest wojna , każdy umrze poświęcając za nas życie . Zayn wpakował się w jakieś gówno i my za to cierpimy , zarąbiście !
                                               P.O.V. Domi
Jak codziennie siedziałam przywiązana do krzesła . Nic nie jadłam , bo mnie tu głodzili . W dupie ich mam ... I tak mój gang mnie uratuje . Do pokoju wszedł ... Zayn ? Jak mnie wam ...
-Hej - powiedział krótko
-Czego ?!- warknęłam
-Czego od razu warczysz , przeszedłem spokojnie porozmawiać - uśmiechnął się cwaniacko
-Wyjdź stąd ! Mam was wszystkich gdzieś ! Zabijcie mnie i będzie po sprawie ! Jak Karolina z chęcią mnie zabije ! Już mi groziła więc nich mnie zabije ! - krzyczałam
-Co !? - był zdziwiony -Karolina ci groziła ?
-Tak , w ścianie jest dziura , zobacz sobie .
Podszedł za pewne do ściany , i oglądał ją .
-No nieźle - zaśmiał się
-Co cię tak bawi ?! - warknęłam
-To , że i tak Karolina cię w końcu zabije .
Podszedł do mnie , jedną ręką oparł o krzesło .Zamierzam coś powiedzieć, ale uniemożliwia mi to pocałunek. Chcę z nim walczyć, ale po co jak i tak przegram. Gdy uchylam lekko usta, Malik od razu wykorzystuje sytuacje i wpycha do środka swój język. Na początku się sprzeciwiam, ale później oddaję pocałunek. Nie wiem czemu.  Jesteś taka głupia..
Gdy odrywamy się od siebie, nie mogę złapać tchu. Spoglądam na niego, jego wyraz twarzy mówi sam za siebie. Podobało mu się to i na jednym takim incydencie nie poprzestanie.
- Podobało się? - nie wiem co odpowiedzieć. Jeśli powiem 'tak', zrobi to jeszcze raz, a jeśli powiem 'nie' będzie mi cały czas mówił, że kłamię i, że on wie, że chcę więcej.
-Pojebało cię do końca ?! - zaczęłam się na niego drzeć - Jak coś czego nie chcę , może mi się podobać !? To dowód , że wasza grupa jest debilna !!
Zaczął się śmiać i wyszedł z pokoju . Byłam na niego wkurwiona , pierwszą osobą , którą zabiję z ich grupy będzie on ... Malik .
                                                P.O.V. Karolina
 Słyszałam krzyki Dominiki , stałam w tej samej pozycji . Nie płakałam , możliwe że wykorzystałam wszystkie swoje łzy ... I teraz nie mogę płakać , ale nie sądzę .
-Straszyłaś Domi , że ją zabijesz ? - usłyszałam śmiech Malika
-Zrobię to prędzej czy później - warknęłam zaciskając ręce w pieści
-Nie zrobisz tego , przecież byłyście przyjaciółkami ...
-Właśnie byłyśmy , teraz jesteśmy wrogami !
-Karolina ...
-Nie ,nie chcę być jej przyjaciółką mam dosyć ! - walnęłam dłońmi w blat - Augh ....
-Co tu się dzieje ? - zapytał zachrypiały głos Harr'ego
Pobiegłam na górę , położyłam się na łóżku i zasnęłam
Rano obudziłam się w objęciach mojego męża . Kiedy się wydostałam z jego objęć , przebrałam się w białą bluzkę na krótki rękaw i czarne szorty . Zeszłam na dół , byli tam chłopacy . Oprócz mojego loczka bo on spał ... Słyszałam ich rozmowę:
-I tak Black długo nie wytrzyma ... - mówił Luke , tak zgaduję
-Ale co zrobimy , nie zabijemy jej . Styles nas pozabija - to był głos Caluma
-A gdyby tak ją porwać ? Bo ona nie weźmie w tym udziału , Styles i dzieci też. Więc co teraz ? -mówił Ashton
-A nie możemy jej zabić tak po cichu ? A potem powiedzieć reszcie , że ktoś ją zabił ? - powiedział Michael
-A Styles ? - to był głos Malika ????!!!?!?
-Jego też można zabić , bo po co oni nam skoro i tak nie biorą w tym udziału ? - zapytał Ed !?
-Można , zobaczymy co będzie potem ...-powiedział Luke
Po chwili na schodach stał Lou ...
-Karolina ... To nie tak jak myślisz ... - mówił a po moich policzkach spływały łzy
-Chcecie nas zabić ! Ja wam ufałam !! - krzyczałam
Widziałam jak Luke ma dłoń przy pasku z bronią . Po chwili obok mnie znalazł się Harry .
-O co tu chodzi ? - zapytał zdenerwowany
-O nic , Karolina coś wymyśla - powiedział Luke
-Nie prawda ! Chcecie nas zabić wy pojeby ! - zaczęłam krzyczeć ponownie
-Co !? - Harry był wkurwiony
-Rozmawialiśmy o tym czy nie lepiej by było gdyby was nie było z nami ...- mówił Ed
-I tak nas dzisiaj od nocy nie ma , więc się nie przemęczajcie - warknął i pociągnął mnie za rękę w stronę naszej sypialni
Posadził mnie na łóżku , wyciągnął walizki na środek pokoju . Pakował swoje jak i moje rzeczy . Byłam w totalnej rozsypce , oni chcieli nas zabić ?! Przecież byliśmy ,, przyjaciółmi " a tu prawda wychodzi na jaw ... Kiedy Harry domykał swoją walizkę , spojrzał na mnie . Pokręcił głową . Podszedł do mnie i przytulił .
-O...O...Oni c..chcieli n...nas zabić ? - zaszlochałam
-Nie wiem , ale się tego dowiem - głaskał mnie uspokajająco po plecach . Kiedy nagle ....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz