Było popołudnie , Harry poszedł do pielęgniarki ponieważ zwymiotowałam krwią . W ręku miałam swój telefon i pisałam na telefonie z Anią , martwiła się . Teraz chciałam ją przytulić , a nie miałam jak .
Od : Ania
Do : Karolina
Przesyłam ci mentalne uściski
i takie rzeczy , lepiej ?
Od : Karolina
Do : Ania
Od razu lepiej , ale i tak masz
tu przyjechać , smutno mi ! ;(
Od : Ania
Do : Karolina
Jak mnie zobaczysz to będziesz
miała mnie dosyć !
Od : Karolina
Do : Ania
Nie , no co ty ?! :)
Musze kończyć bo zaraz
się tu zejdą papa :*
Odpisała mi , że paczka mnie pozdrawia i pa . Usłyszałam rozmowę Harr'ego i lekarza :
-Panie Styles , a może lepiej aby pacjentka poszła do psychologa . Jak wiem wcześniej państwa dziecko umarło na raka a teraz poronienie . Z tego może się zrobić zaburzenie psychiczne
-Niech pan rozmawia z moją żoną , ja tu nie mam nic do gadania .
-Ja tylko ostrzegam , do widzenia .
-Do widzenia . '
Po chwili do sali wszedł mój mąż , w ręku trzymał mój obiad . Czyli wstrętną galaretę i wodę , wzdrygnęłam się na ten widok . Harry chciał coś powiedzieć , ale go wyprzedziłam :
-Nie pójdę do żadnego psychologa !
-A myślisz żebym cię tam puścił , jeszcze by ci psychikę
zrujnował – zaśmiał się
-I tak już niby mam ,, Pogorszoną psychikę „ – zrobiłam nawias
w powietrzu
-Nie prawda – postawił przede mną obiad
-Nie chcę tej galarety – mruknęłam
-Na specjalne zamówienie to nie jest galareta – zaśmiał się
Na talerzu był ryż i kotlet , a obok szklanka z sokiem !
-Normalne jedzenie !- pisnęłam ucieszona
-W końcu – zachichotał
-Nareszcie – zabrałam się do jedzenia
Nagle zadzwonił jego telefon .
-Kto to ?- zapytałam kiedy patrzył na wyświetlacz
-Colin- odpowiedział
-Daj na głośno mówiący - poprosiłam
Wykonał moja prośbę bo po chwili słyszałam głos mojego brata w słuchawce :
-Hej stary - powiedział Harry
-Hej mam wiadomość...- zaczął
-Jaką ? - dołączyłam do rozmowy
-O hej siostra , a nic ważnego ...- próbował się wymigać
-Gadaj !
-Biber był u nas w domu i gadał coś o pogrzebie , wiesz o co chodzi Harry ? - zapytał mój brat
-Coś mi gadał jak go tu spotkałem , że w piątek i ogólnie ale nie sądziłem , że to prawda - powiedział mój mąż
-Co jaki do cholery pogrzeb !?
-Twojego taty , powiedział , że skoro on go zabił a chciał ciebie to wyprawia mu pogrzeb . Ale myślałem , że on tak specjalnie gada ...
-Co jeszcze przede mną ukrywacie ?! Może ktoś mnie teraz zastąpi , co ?! - krzyknęłam
-Miałem ci to powiedzieć , a potem zwymiotowałaś i nie miałem kiedy ... Nie pierdziel takich głupot - ostrzegł mnie Harry
-Bo co , zabijecie mnie , oddacie Smithowi i jego bandzie czy wypierdzielicie na bruk ?!- warknęłam
-Karolina , przestań - powiedział Harry nieco ostrzejszym tonem
-Nie jestem dzieckiem , a wy mnie tak traktujecie . Mam dosyć !
-Bo chodzi im o ciebie , a ty zachowujesz się jak dziecko . To może dla tego - warknął Harry
-A ty zachowujesz się jak ostatni dupek , niby mnie kochasz ale i tak dalej warczysz !
-A ty zachowujesz się jak suka , niby cię obchodzimy ale za naszymi plecami planujesz własne samobójstwo .- powiedział a moje oczy w sekundę się zaszkliły - Nie chciałem tego powiedzieć - bronił się
-Harry , proszę cię wyjdź - powiedziałam zasłaniając swoją twarz
-Karolina ... Powiedziałem to przez wypadek , jak tak nie sądzę ...
-Chcę być sama , proszę ...
-Dobrze , przyjdę potem - powiedział opuszczając mój pokój
Zaczęłam płakać , to prawda . Zachowuję się jak suka . Chcę się zabić , mam myśli samobójcze ... On ma racje ...
P.O.V. Harry
Wsiadłem do samochodu , który stał pod szpitalem . Co ja zrobiłem ?! Powiedziałem jej , że jest zimna suką . Po prostu zdenerwowałem się , ale nie chciałem tego powiedzieć ... Nie chciałem jej zranić , mam wyparzony język . Nie kurwa , nie zostawię jej tu ! Wysiadłem z samochodu i pobiegłem na górę do jej sali . Widziałem przez szklane drzwi , że moja blondynka siedzi na łóżku i płacze . Wszedłem do sali i ją przytuliłem .
-Przepraszam cię kochanie , ja nie chciałem tak powiedzieć - pocałowałem ją w nos
-H...Harry , ty masz rację - szepnęłam
-Nie , nie mam jej wcale . Powiedziałem tak bo się wkurzyłem .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz