wtorek, 26 maja 2015

Rozdział 141

 http://media.giphy.com/media/JuECnP2LQnHI4/giphy.gif
Było popołudnie , Harry poszedł do pielęgniarki ponieważ zwymiotowałam krwią . W ręku miałam swój telefon i pisałam na telefonie z Anią , martwiła się . Teraz chciałam ją przytulić , a nie miałam jak .
Od : Ania 
Do : Karolina 
Przesyłam ci mentalne uściski 
i takie rzeczy , lepiej ? 

Od : Karolina 
Do : Ania 
Od razu lepiej , ale i tak masz 
tu przyjechać , smutno mi ! ;(

Od : Ania 
Do : Karolina 
Jak mnie zobaczysz to będziesz 
miała mnie dosyć ! 

Od : Karolina 
Do : Ania 
Nie , no co ty ?! :) 
Musze kończyć bo zaraz 
się tu zejdą papa :* 

Odpisała mi , że paczka mnie pozdrawia i pa . Usłyszałam rozmowę Harr'ego i lekarza :
-Panie Styles , a może lepiej aby pacjentka poszła do psychologa . Jak wiem wcześniej państwa dziecko umarło na raka a teraz poronienie . Z tego może się zrobić zaburzenie psychiczne
-Niech pan rozmawia z moją żoną , ja tu nie mam nic do gadania .
-Ja tylko ostrzegam , do widzenia .
-Do widzenia . '
Po chwili do sali wszedł mój mąż , w ręku trzymał mój obiad . Czyli wstrętną galaretę i wodę , wzdrygnęłam się na ten widok . Harry chciał coś powiedzieć , ale go wyprzedziłam :
-Nie pójdę do żadnego psychologa !  


-A myślisz żebym cię tam puścił , jeszcze by ci psychikę zrujnował – zaśmiał się
-I tak już niby mam ,, Pogorszoną psychikę „ – zrobiłam nawias w powietrzu
-Nie prawda – postawił przede mną obiad
-Nie chcę tej galarety – mruknęłam
-Na specjalne zamówienie to nie jest galareta – zaśmiał się
Na talerzu był ryż i kotlet , a obok szklanka z sokiem !
-Normalne jedzenie !- pisnęłam ucieszona
-W końcu – zachichotał
-Nareszcie – zabrałam się do jedzenia 
Nagle zadzwonił jego telefon . 
-Kto to ?- zapytałam kiedy patrzył na wyświetlacz 
-Colin- odpowiedział 
-Daj na głośno mówiący - poprosiłam 
Wykonał moja prośbę bo po chwili słyszałam głos mojego brata w słuchawce :
-Hej stary - powiedział Harry 
-Hej mam wiadomość...- zaczął 
-Jaką ? - dołączyłam do rozmowy 
-O hej siostra , a nic ważnego ...- próbował się wymigać 
-Gadaj ! 
-Biber był u nas w domu i gadał coś o pogrzebie , wiesz o co chodzi Harry ? - zapytał mój brat 
-Coś mi gadał jak go tu spotkałem , że w piątek i ogólnie ale nie sądziłem , że to prawda - powiedział mój mąż 
-Co jaki do cholery pogrzeb !? 
-Twojego taty , powiedział , że skoro on go zabił a chciał ciebie to wyprawia mu pogrzeb . Ale myślałem , że on tak specjalnie gada ...
-Co jeszcze przede mną ukrywacie ?! Może ktoś mnie teraz zastąpi , co ?! - krzyknęłam 
-Miałem ci to powiedzieć , a potem zwymiotowałaś i nie miałem kiedy ... Nie pierdziel takich głupot - ostrzegł mnie Harry 
-Bo co , zabijecie mnie , oddacie Smithowi i jego bandzie czy wypierdzielicie na bruk ?!- warknęłam 
-Karolina , przestań - powiedział Harry nieco ostrzejszym tonem 
-Nie jestem dzieckiem , a wy mnie tak traktujecie . Mam dosyć ! 
-Bo chodzi im o ciebie , a ty zachowujesz się jak dziecko . To może dla tego - warknął Harry 
-A ty zachowujesz się jak ostatni dupek , niby mnie kochasz ale i tak dalej warczysz ! 
-A ty zachowujesz się jak suka , niby cię obchodzimy ale za naszymi plecami planujesz własne samobójstwo .- powiedział a moje oczy w sekundę się zaszkliły - Nie chciałem tego powiedzieć - bronił się 
-Harry , proszę cię wyjdź - powiedziałam zasłaniając swoją twarz 
-Karolina ... Powiedziałem to przez wypadek , jak tak nie sądzę ...
 -Chcę być sama , proszę ...
-Dobrze , przyjdę potem - powiedział opuszczając mój pokój 
Zaczęłam płakać , to prawda . Zachowuję się jak suka . Chcę się zabić , mam myśli samobójcze ... On ma racje ... 
                                         P.O.V. Harry 
Wsiadłem do samochodu , który stał pod szpitalem . Co ja zrobiłem ?! Powiedziałem jej , że jest zimna suką . Po prostu zdenerwowałem się , ale nie chciałem tego powiedzieć ... Nie chciałem jej zranić , mam wyparzony język . Nie kurwa  , nie zostawię jej tu ! Wysiadłem z samochodu i pobiegłem na górę do jej sali . Widziałem przez szklane drzwi , że moja blondynka siedzi na łóżku i płacze . Wszedłem do sali i ją przytuliłem . 
-Przepraszam cię kochanie , ja nie chciałem tak powiedzieć - pocałowałem ją w nos 
-H...Harry , ty masz rację - szepnęłam 
-Nie , nie mam jej wcale . Powiedziałem tak bo się wkurzyłem .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz