czwartek, 31 grudnia 2015

Rozdział 6

Rano obudziłam się z ciężarem na brzuchu, głowa bruneta leżała na nim. Wzdrygnęłam się. Chciałam go delikatnie odsunąć, ale ona bardziej się tulił, co mogłoby się wydawać urocze, ale tak nie jest...
-Nie ruszaj się, bo cię zleję tak, że przez miesiąc nie usiądziesz.- warknął
-Nie możesz, miałeś nad sobą panować.- mówiłam spokojnie
-Raz można zaryzykować.- wzruszył ramionami- A jeśli mi jest przyjemnie to tak ma zostać.- mruknął
-Chcę iść się umyć.- szybko odczepiłam jego ręce i zepchnęłam jego głowę i pobiegłam po ubrania
Wybrałam czarne spodnie, różową koszulę w białe kropki i wzięłam swoją kosmetyczkę. Poszłam prawie biegiem do łazienki . Zdjęłam swoją piżamę wrzucając ją do kosza na brudne pranie. Ustawiłam wodę na ciepłą i weszłam do kabiny delektując się chwilą spokoju, bez bruneta. Nawet w z samego rana mi grozi? On jest naprawdę nienormlany. Opłukałam sobie twarz i wzięłam głęboki wdech a potem ze świstem je wypuściłam, to dobrze działa na odstresowanie. Przy okazji zaczęłam myć swoje włosy, wyciągając z kosmetyczki mały szampon. Musiałam je w końcu umyć, przecież nie będę chodziła z przetłuszczonymi włosami.
Umyłam się cała i wyszłam z kabiny nakładając ręcznik na głowę tworząc ,, Urban" i zaczęłam wycierać swoje ciało. Zgrabnie się ubrałam i ustałam przed lustrem, uwolniłam swoje włosy i zaczęłam je rozczesywać, tak aby nie było tam kołtuna. Nie wzięłam jednej rzeczy, suszarki... Wyłoniłam głowę za drzwi łazienkowych i zapytałam Harry'ego:
-Masz suszarkę, albo Louis, Lucy?
-Lucy pewnie ma, jak pojedziemy na zakupy to ci się kupi.- mruknął w poduszkę ciągle leżąc
-Zapytasz jej czy mi ją pożyczy?- zapytałam z nadzieją
-Sama jej spytaj, ja śpię.- przykrył się kołdrą do głowy a ja mruknęłam ciche Dzięki i wyszłam z pokoju
Skierowałam się do pomieszczenia gdzie był pokój właścicieli ogromnego domu. Zapukała dwa razy i cicho otworzyłam drzwi. Lucy siedziała przy toaletce, a Louis stał przy szafie wybierając za pewne w co się dzisiaj ubrać. I to niby kobiety długo szukają w co się ubrać...
-Hej, Lucy masz suszarkę?- zapytałam cicho
-Rose, jasne. Masz.- podała mi ją z uśmiechem
Podziękowałam cicho i wróciłam do pokoju gdzie spałam razem ze Styles'em. Tym razem siedział na łóżku, grzebiąc w MOIM telefonie. Chciałam go mu zabrać ale ten go szybko zabrał spoza mojego zasięgu.
-Kim jest Noah?- zapytał prawie warcząc
-Nie ważne, oddaj mi ten telefon.- mówiłam wystawiając dłoń po moją rzecz
-Najpierw powiedz kim jest ten pieprzony Noah!- gwałtownie wstał przewracając mnie na ziemię
 -Nikim ważnym.- powiedziałam cicho
-Kurwa pytam się!- wydarł się podnosząc mnie za włosy do góry, a ja zaczęłam krzyczeć z bólu, po moich policzkach spłynął strumień łez.
-Błagam cię puść.- błagałam go
-Pytam ostatni raz, jeżeli mi nie odpowiesz to zleję cię tak, że popamiętasz mała suko.- warczał
-Przyjacielem, nikim więcej.- płakałam
Chłopak puścił mnie, a ja ponownie upadłam na ziemię z hukiem
Do pokoju wpadł jego przyjaciel i Lucy.
-Co ty wyprawiasz Styles?- zapytał Louis patrząc na niego
-Nic, nie wtrącaj się w nieswoje prawy.- warknął
-Mieszkasz tu na razie więc moja.- syknął
Lucy podeszła do mnie i pomogła wstać i szybko mnie przytuliła. Cała drżałam, bojąc się mężczyzny. Patrzył na mnie cały czas wściekły.
-Więc?- szatyn spojrzał najpierw na mnie, a potem na Harry'ego
-Nie powiedziała prawdy, ale jak się wystraszy to powie wszystko. A teraz idźcie stąd.- wypuścił powietrze z płuc ze świstem
-Śpicie oddzielnie, nie ma mowy żebyś traktował ją jak dziwkę.- mruknął Louis
-Louis, ostrzegam. Nie masz prawa decydować za nią.- spojrzał w moje oczy, a ja od razu spuściłam wzrok
-Rose, chcesz spać z nim, czy sama.- zapytał szatyn
Mężczyzna o kocich oczach patrzył na mnie wściekle chcąc wymusić abym mu uległa, co jednak działało. Bałam się go jak cholera, wiedziałam, że jest on zdolny do wszystkiego. Wbiłam wzrok w podłogę, zastanawiając się.
-Dajcie jej czas do wieczora, jest jeszcze w szoku.- powiedziała Lucy
-Dobra.- skinął głową Louis i razem ze swoją dziewczyną wyszedł
-Nie ładnie Rose, bardzo nie ładnie.- warknął ponownie przypierając mnie do ściany
Z trudem powstrzymywałam łzy, boję się go, on jest bardzo nieprzewidywalny. Strasznie agresywny.
-Nie powinnaś mi się sprzeciwiać i mówić prawdę. Ale niedługo będziemy sami, samiuteńcy w domu i tam możemy robić co chcemy. Nie będziesz mi się sprzeciwiać, wiem, że tego pragniesz.- szeptał mi do ucha, wkładając swoje dłonie pod moją koszulę na co się wzdrygnęłam- I mam nadzieję, że nie wybierzesz aby spać samą tylko moje towarzystwo. Och Rosie, jak ty na mnie działasz...- zaczął zostawiać na mojej szyi mokre pocałunki co wcale a wcale mi się nie podobało
Chciałam odepchnąć go od siebie dłońmi dotykając jego klatki piersiowej. Jego to nie obchodziło, robił co chciał. Po moich policzkach ponownie zaczęły spływać łzy.
-Ej, dlaczego płaczesz?- zapytał ocierając moje łzy
Czy on naprawdę nie wie dlaczego płaczę? Czy jest on aż taki głupi, czy tylko udaje?
-Przestań, proszę.- błagam go
Głośno westchnął przejeżdżając opuszkami palców po skroni, policzku dochodząc do moich warg. Został tam dłużej. Dotykał mojej dolnej wargi oblizując wargi, dlaczego on to robi? Ostatni raz się pochylił i musnął moje usta uśmiechając się lekko.
-Przepraszam skarbie, trochę mnie poniosło- powiedział przyciągając mnie do siebie
Moja twarz była oparta o jego tors, a jego dłonie oplatały moje ciało.

Dlaczego raz jest miły i kochający, a innym razem chce mnie zabić, traktuje mnie jak szmatę do podłogi?
-Boli cię coś?- zapytał tuż przy moim uchu
-Plecy.- odpowiedziałam cicho
Odwrócił mnie tyłem do siebie i zaczął ręką jeździć po bolących miejscach.
-Gdzie dokładnie boli? - zapytał cicho, przejechał po prawej stronie moich pleców a ja głośno jęknęłam- Kochanie, zachowaj te jęki na noc w innym miejscu.- zaśmiał się
-Przestań.- mruknęłam chcąc wyjść, ale ten przyciągnął mnie do siebie, nie dając mi wykonać żadnego ruchu.
***
Jak widać Harry jest coraz bardziej groźniejszy i pokazuje swoją prawdziwą twarz.
Dzisiaj jest Sylwester i chcę wam życzyć szczęśliwego roku 2016, udanej imprezki jeżeli ktoś robi, abyście się nie upili xD.
Do jutra kochani, Wasza Katy.
Tak wiem krótkie życzenia ale są ;*


środa, 30 grudnia 2015

Rozdział 5

Wieczorem Louis i Harry pili drinki a ja z Lucy siedziałyśmy obok nich i rozmawiałyśmy. Cały czas czułam na sobie wzrok zielonookiego, co było denerwujące ale powstrzymywałam się od zbędnych komentarzy, które mogłyby go zezłościć i doszło by do czegoś gorszego niż krzyki i rzucenie o ścianę... Lucy jest bardzo miła, przyjacielska, można z nią spokojnie rozmawiać bez krzyków.
-Jesteś z Louisem, albo coś?- zapytałam
-Jestem z Lou prawie dwa lata, podobno od kiedy mnie poznał zmienił się nie do poznania.- mówiła uśmiechając się szeroko
-Gratulacje.- odwzajemniłam gest
-Rodzice nie pytali czemu wyjechałaś ?- zapytała nagle
Moje serce rozsypało się na milion kawałeczków, nienawidzę o nich wspominać. To boli bardziej niż to co zrobił mi Harry przez ostatnie dni. Tak za nimi tęsknię, chodź to nic nie daje...
-Oni, oni nie żyją od dwóch lat.- szepnęłam cicha będąc bliska płaczu
Zacisnęłam mocno powieki, aby nie uronić żadnej łzy. Wzięłam głęboki wdech i oparłam głowę o kolano. Chciałam płakać, ale tu musiałam to powstrzymać.
-Ej wszystko dobrze.- usłyszałam tuż nad uchem, jego głos...
-Lucy, co ty jej powiedziałaś?!- zapytał jej Louis
-No zapytałam o rodziców, czy nie pytali czemu jej nie będzie w domu. A ona powiedziała, że ich... Nie ma.- mówiła zakłopotana
-Chcesz się napić? Podobno alkohol jest najlepszy na smutki.- zaśmiał się do mojego ucha
-Żebyś potem mnie wykorzystał i zostawił w rowie? - mruknęłam a wszyscy wybuchli śmiechem
-Nie, nie tym razem. To jak Rosie, napijesz się ze mną?- zapytał
-Dobra.- odpowiedziałam i spojrzałam na niego kontem oka
Uśmiechał się do mnie, wyciągając dłoń. Uścisnęłam ją i podniosłam z ziemi otrzepując się z niewidzialnego pyłku .
-Nie martw się, tu jest codziennie sprzątane.- zaśmiał się szatyn
-Dobrze wiedzieć.- odpowiedziałam
Usiadłam na kanapie obok Harry'ego , a on podał mi drinka. Spojrzałam na jego zawartość, prześwitujące popadające w żółty.
-To białe wino.- zaśmiał się loczek
Rozmawiają zaczęłam zapominać o smutkach, i bardziej się rozluźniać w ich towarzystwie...
Gdzieś po północy zdecydowaliśmy, że idziemy spać. Weszłam po schodach, a mężczyzna zaprowadził mnie do NASZGO pokoju, jak to dziwnie brzmi. Kiedy weszłam do pomieszczenia od razu rzuciłam się na łóżku wtulając w poduszkę i zamykając oczy.
-Jeszcze kąpiel, skarbie.- usłyszałam tuż nad uchem
-Sam idź się myć, ja zrobię to jutro.- mruknęłam w poduszkę
-Chociaż się przebierz, Rose.- mruknął mi do ucha
-Jezu, zachowujesz się jakbyś był moją niańką.- warknęłam podnosząc się z łóżka i podchodząc do waliki
-Zawsze możesz nałożyć moje rzeczy, w nich wyglądasz bardziej seksownie.- mężczyzna przygryzł płatek mojego ucha a ja go odepchnęłam, tak, że upadł na podłogę
Wybuchłam śmiechem, natomiast chłopak spojrzał na mnie spod byka.
-Przepraszaj.- mruknął
-Przepraszam, a teraz idę się przebrać.- zaśmiałam się
Złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do swojego ciała tak, że nasze klatki piersiowe się stykały.
-Daj buziaka.- powiedział z uśmiechem
-Wal się.- prychnęłam
-Rose.- ostrzegł mnie
-Nie.- odmawiałam
-Tu.- pokazał swój policzek
Przewróciłam oczami. Już chciałam dać mu całusa w policzek, kiedy przekręcił głowę i jego usta musnęły moje . Jego ręce złapały moje biodra i przyparły do ściany, natomiast ja chciałam go od siebie odepchnąć. Przeciągnął językiem po mojej dolnej wardze, aby uzyskać dostęp na co mu nie pozwoliłam. Nie będę pustą laską, która wskoczy mu do łóżka. Tak nie będzie. Mężczyzna uniósł mnie do góry łapiąc mnie za uda. Odsunął swoją twarz aby zaczerpnąć powietrza i uśmiechnął się chytrze.
-Pieprzony dupek.- warknęłam
-Czyli twój ulubiony.- uśmiech nie schodził mu z twarzy
Ponownie chciał mnie pocałować, ale odwróciłam głowę tak, że jego usta dotknęły moje policzka. Spojrzał na mnie groźnie.
-Mi się Rose nie odmawia, bo inaczej źle skończysz.- mówił
-Panuj nad sobą.- mruknęłam- Do łóżka z tobą nie pójdę.
-Do łóżka może nie, ale całować mi ciebie nie zabronisz. Nie masz prawa, Rose.- ponownie zaczął swoimi wargami muskać moje
Byłam wściekła na niego, ale ja nie chcę jeszcze teraz skończyć w rowie, nie chcę w nim też wzbudzać zbędnych złości.
 
Był delikaty, niby marzenie każdej kobiet. Aby ich mężczyzna był taki delikatny, ale to on... On jest osobą która zabił mojego ojca, a moje matka popełniła przez niego samobójstwo.
-Teraz jesteś moje, tylko moja.- wyspała
-Nie jestem psem.- prychnęłam
-Zwierzęciem nie jesteś, ale jesteś tylko do mojej dyspozycji. Już niedługo się o tym przekonasz, i to bardzo niedługo.- Jeszcze raz musnął moje usta i mnie puścił.
Szybko wzięłam swoje ubrania i pognałam do łazienki. Zamknęłam drzwi i zdjęłam z siebie ubrania, przebierając się w bluzkę na ramiączka i krótkie spodenki. Włosy rozpuściłam i wzięłam głęboki wdech.
***
Harry taki nie wytrzymały. Jak widać Harry coś planuje, do jutra kochani, Wasza Katy <3

wtorek, 29 grudnia 2015

Zwiastun

Zwiastun wykonany przez Patrycję Gotfryd. I jest na 100% lepszy niż te co ja robiłam. Bardzo jej dziękuję za jego wykonanie. Tu macie Link, ale powstanie zakładka Zwiastuny gdzie będzie do każdej części jeden. Mam też plany związane z blogiem, ale o tym się niedługo przekonacie ;)
Link:

Rozdział 4

-To mnie naucz.- odezwał się po chwili ciszy
-Czego?- zapytałam
-Abym panował nad sobą.- powiedział
-Ale ja nie wiem jak.- spojrzałam na swoje dłonie
-Wymyśl coś.- odpowiedział- A tak zmieniając temat jesteś głodna?
Jechaliśmy dwie godziny bez przerwy. Przez jego pytanie zaczęło burczeć mi w brzuchu, co mogło być potwierdzeniem pytania bruneta.
-Czyli tak.- parsknął śmiechem
Zatrzymał się przy jakiejś knajpce. Wysiadłam z auta i skierowałam się za nim do stolika, usiedliśmy a kelnerka podeszła do nas. Widać było, że uwodziła Styles'a, co mi jakoś nie przeszkadza.
-Sorry mała, ale ja tu jestem z dziewczyną.- powiedział chłopak uśmiechając się chytrze
Brunetka spojrzała na mnie i sztucznie się uśmiechnęła, przyjęła nasze zamówienia i z prychnięciem odeszła od stołu. Loczek wybuchł śmiechem Wzrok całego lokalu skierował się na niego.
Może nie jest taki zły... Nie, on jest potworem. Raz jest miły, a raz budzi się w nim demon.
Kiedy kelnerka przyniosła nam jedzenie jedliśmy w ciszy. Mężczyzna zamówił mi sałatkę i jakąś kanapkę na wynos oraz kawę, a sobie frytki i Colę. Zajadałam się tym, jakbym tydzień nic nie jadła albo dłużej. Zjedliśmy i ponownie poszliśmy do samochodu. I zaczęła się długa podróż do... Nawet nie wiem dokąd.
-Wiesz co?- zapytał z uśmieszkiem na twarzy
-Co?- spojrzałam na niego
-Masz bardzo ładną bieliznę, najlepsza jest ta czerwona koronka albo ta czarna z cienkim ramiączkami...- mówił a ja zrobiłam się cała czerwona
Nałożyłam na głowę kaptur od bluzy, który zakrywał mi całą głowę i czekałam, aż rumieńców nie będzie. On grzebał w mojej bieliźnie?! No jasne, że tak, przecież ktoś musiał cię pakować, debilko...
Mówiła moja podświadomość.
-Ale i tak coś ci się potem dokupi, nie będziesz ciągle chodziła w tym samym.- powiedział
-A dokąd jedziemy?- zapytałam cicho
-Do Manhattanu  , tam jest mój przyjaciel. Pomieszkamy u niego kilka dni, góra trzy. Potem coś się wymyśli .- odpowiedział
Skinęłam głową i byłam cicho, Manhattan... Przecież to w Nowym Jorku! To ileś tysięcy kilometrów. Jakbyśmy nie mogli zostać w Londynie...
-Długo będziemy jeszcze jechać?- zapytałam
-Na pewno z kilka godzin, łatwiej było by płynąć promem. Jak chcesz to idź spać.- powiedział
Byłam senna. Więc zamknęłam powieki, i momentalnie odpłynęłam
Kilka godzin potem
Obudziło mnie szturchanie w ramię, jęknęłam i uderzyłam kogoś w ramię. Usłyszałam śmiech, jego śmiech. Otworzyłam oczy, a moim oczom ukazał się Styles.
-Wstajemy księżniczko.- zaśmiał się głośno
Wstałam ciągle ziewając. Jego siedzenia są nawet wygodne. Ruszyłam za chłopakiem do ogromnego, białego domu. Harry zapukał, a ja stałam tuż za nim. Drzwi otworzył szatyn o niebieskich oczach.
-Cześć stary.- loczek przywitał mężczyznę
-Cześć, to jest ta Rose?- zapytał lustrując mnie od góry do dołu
-Tak.- odpowiedział
Przyglądałam się szatynowi, uśmiechnął się szeroko . Może nie jest taki zły jak Harry, może być jeszcze gorszy...
-Witam Rose, w moich skromnych progach.- zaśmiał się- Louis jestem- podał mi dłoń
-Rose, to już wiesz.- mruknęłam ściskając jego dłoń
-Wchodźmy, nie będziemy tak stać na zewnątrz.- powiedział  postawił waliki na korytarzu
Poszliśmy za nim do salonu gdzie siedziała jakaś dziewczyna, brunetka. Szybko do mnie podbiegła i przytuliła piszcząc. Nie powiem, jest to bardzo dziwne.
-W końcu jakaś dziewczyna!- pisnęła- Jestem Lucy.
-Rose.- odpowiedziałam
-Chcecie spać razem czy oddzielnie?- zapytał Louis zwracając się do mnie i Harry'ego.
-Od...- zaczęłam
-Razem.- przerwał mi Styles ukazując szereg białych zębów
-Może być, Rose?- zapytał szatyn na co niechętnie skinęłam głową
Gdybym się nie zgodziła pożałowałabym tego, wiem do czego chłopak jest zdolny i to mnie martwi. Prosi mnie o pomoc a ja nie wiem co mam zrobić. Nigdy nie miałam do czynienia z taką osobą jak on, mroczną, nieprzewidywalną. Kiedy miałam zaledwie dwanaście lat i byłam na posterunku policyjnym jakaś policjantka mówiła mi, że nie można każdemu ufać. Trzeba uważać. Uważać na kogoś takiego jak On.
-Lucy, idź z Rose na zewnątrz.- poprosił ją Louis, a ona pociągnęła mnie na zewnątrz
Usiadłam na ziemi i głośno westchnęłam. Dziewczyna zrobiła to samo co ja, widziałam jak się uśmiecha.
-Jesteś z Harry'm?- zapytała
-Nie.- odpowiedziałam szybko
-To do niego podobne.- zaśmiała się
-Niby co?- spojrzałam przed siebie
-Zabiera dziewczynę, a potem wszystko dzieje się tak jak chce on. Może z tobą zrobi inaczej.- uśmiechnęła się lekko
-Co robił z poprzednimi?- zaciekawiłam się jego historią
-Były trzy, puste głowy.- zachichotała- Za każdym razem każda dawała się nabrać na numer pójścia na spacer do lasu, potem on wracał sam. A kolejnego dnia znaleziono ich ciała z kulką w głowie.- powiedziała
Wzdrygnęłam się. On jest takim bezdusznym potworem?! Aby zabijać niewinne kobiety, które mogły mieć kochającą rodzinę, pracę, szkołę, przyjaciół. A on je zabił, bo mu się znudziły albo zrobiły coś nie tak po jego myśli?! Sama zostałaś skrzyczana dwa razy przez niego, a jeszcze magazynku w łeb ci nie wpakował. Powiedziała moja podświadomość, która mogła mieć rację. Już dwa razy go zdenerwowałam a nim mi nie jest... Na razie. Teraz pewnie się przy nim czuć nie będę...
***
Jak widać Harry ma bardzo mroczną przeszłość. Jak myślicie co może być potem? Dowiecie się jutro. Do jutra, Wasza Katy.
Taka Rose <3

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział 3

Rose
Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Podniosłam się do pozycji siedzącej co jeszcze bardziej zwiększyło ból, jęknęłam cicho. Spostrzegłam mężczyznę z lokami leżącego obok mnie, wzdrygnęłam się. Jedyne co mnie zaniepokoiło to, to, że jestem tylko w bieliźnie. Szybko wstałam i podeszłam do szafy, ubrałam szare dresy i czarną koszulkę. Szybkim krokiem poszłam do kuchni, zaczęłam robić przeszukiwania szafek po aspirynę. Może ona pomoże... Kiedy ją wreszcie znalazłam nalałam sobie wody, i wzięłam aspirynę i zapiłam ją. W mieszkaniu było chłodno, zbyt chłodno... Podeszłam do kaloryfera który był wyłączony, zadrżałam. I tak było całą noc? Przecież ja byłam w samej bieliźnie, nie licząc ciepłej kołdry, która zapewne dostarczała mi potrzebną ilość ciepła i możliwe, że brunet leżący obok. Podeszłam do ekspresu do kawy i zaparzyłam sobie coś co pomoże mi się do końca rozbudzić. W głowie przetwarzałam co się stało wczoraj... Szef gangu w moim domu, przyparcie do ściany, groźby, nóź, łzy, krzyki i rzucenie o ścianę. Wczorajszy dzień należy do horroru, gdyby mnie zabił to bym była szczęśliwa, a tak? On jest w moim łóżku a ja robię sobie kawę, bojąc się co będzie go tu przyjdzie. Upiłam łyk kawy i spojrzałam na zegarek, trzy minuty po dziesiątej. Dość długo spałam, chodź potrafię dłużej co zależy od pory o której się położę.
-Witaj kochanie.- usłyszałam tuż przy moim uchu, siedziałam jak sparaliżowana- Dla mnie też zrobiłaś kawusię?
-Nie.- odpowiedziałam cicho
-Kiedy robisz sobie kawę, rób i mi. Potrzebuję jej rano.- mruknął a po chwili stał przy ekspresie
-Mhm.- mruknęłam i ponownie upiłam łyk kawy
-Jak skończysz to przebierz się.- powiedział
-Niby po co?- spojrzałam na niego zdziwiona
-Zobaczysz, zobaczysz Rosie.- mogłam teraz zgadnąć, że się uśmiecha
Tak jak mówił poszłam się przebrać, nie chciałam zostać ponownie rzucona o ścianę albo coś innego. Wybrałam czarne krótkie spodenki, koszulę w czerwono czarną kratkę oraz wzięłam nową bieliznę z szafy. Poszłam do łazienki, upewniłam się, że dokładnie zamknęłam drzwi. Rozebrana weszłam pod prysznic aby zmyć z siebie cały stres z wczoraj i przygotować się na dzisiejsze piekło z królem diabłów na czele... Po skończeniu przebrałam się w wybrany strój, w koszuli podwijając rękawy do łokcia. Włosy związałam w kucyka. Przejrzałam się w lustrze i z wielkim westchnieniem wyszłam z pomieszczenia, co dziwne na środku mojego pokoju leżała walizka, pełna.
-Czemu tu jest ta walizka?- zapytałam
-Wyjeżdżamy skarbie.- powiedział chłopak jakby nie było to oczywiste
-Ale ja nigdzie nie jadę.- zaprotestowałam
Chłopak zacisnął ręce, a jego mięśnie się spięły. Nie będzie dobrze, ponownie będzie krzyk i płacz. Odwrócił się do mnie z zaciśniętą szczęką. Jego oczy znowu były czarne jak węgiel.
-Nie jedziesz?! Czy myślisz mała suko, że twoja odmowa coś dla mnie znaczy!?- wykrzyczał, a ja milczałam stojąc z kamiennym wyrazem twarzy przypatrując mu się, więc on kontynuował- Nie! Więc rusz tą dupę, weź swoje dokumenty, telefon, klucze, i co chcesz i idziesz do samochodu! Rozumiesz!?- pokiwałam lekko głową, tak, że nie mógł zobaczyć, ale ujrzał
Głośno westchnął i wziął walizkę, zapewne do samochodu. Szybko wzięłam torebkę i wpakowałam do niej potrzebne rzeczy jak ładowarka, słuchawki, telefon, klucze, portfel i zdjęcie rodzinne. Chciałam mieć je blisko siebie, tak jak zawsze. Zamknęłam drzwi od mieszkania i zeszłam schodami ze spuszczoną głową. Mężczyzna stał oparty o maskę czarnego BMW, nerwowo stukając w swoje kolano. Kiedy mnie zobaczył bez słowa wsiadł do auta co i uczyniłam ja. Nie chcę mieć kłopotów, jest on nieprzewidywalnym człowiekiem, któremu przydałaby się wizyta u psychologa albo psychiatry. Włożył kluczyk do stacyjki i ruszył. Patrzyłam w okno, oglądając obraz Londynu do którego mogę nie wrócić. Nie wiadomo gdzie wiezie mnie mężczyzna, a co najgorsze co chce zrobić?
-Możesz włączyć radio?- zapytałam cicho
-Tak, jasne.- odpowiedział zwyczajnie, jakby piętnaście minut temu nic się nie stało
Kiedy włączył urządzenie do moich uszu dobiegła piosenka Adel Hello . Może nie za specjalnie lubię tą piosenkę, ale było lepsze to niż głucha cisza. Mimo własnej woli zaczęłam ją nucić pod nosem, mając nadzieję, że brunet nie zwróci mi uwagi bo jest zbyt skupiny na jeździe autem. Ponownie tego dnia zrobiło mi się zimno, moje ciało przeszła fala dreszczy. Wyciągnęłam rękę w stronę przycisków gdzie można było włączyć ogrzewanie, to samo zrobił chłopak. Nasze ręce się zetknęły, jego dłoń była ciepła. Szybko zabrałam dłoń, a chłopak włączył ogrzewanie. Ponownie wzięłam się za wypatrywanie czegoś ciekawego za oknem, aby uniknąć rozmowy z brunetem. Nie chciałam go denerwować, nie wiadomo do czego jest zdolny.
Ogrzewanie nie pomagało, ciągle było mi zimno. Niestety ubrałam się nie dobrze na panującą porę roku, jest wiosna a ja latam w krótkich spodenkach.
-Zimno ci?- usłyszałam jego zachrypiały głos
-Trochę.- odpowiedziałam cicho nie zerkając na niego
Mężczyzna zjechał na pobocze . Otworzył bagażnik i poszedł coś z niego wyjąć, może ciepły koc? Przydałaby się kołdra... Po chwili wrócił z granatową bluzą z kapturem w ręku.
-Masz.- powiedział podając mi ją
Podziękowałam mu cicho i nałożyłam ją zapinając się pod samą szyję, sięgała mi za uda. Było mi w niej cieplej, i to o wiele .
-Mam pytanie, Rose...- zaczął brunet
-Słucham.- spojrzałam na niego zdziwiona, zawsze wali prosto z most a teraz...
-Boisz się mnie?- zapytał
-Jak cholera.- odpowiedziałam bez namysłu
Ale gdyby tak się zastanowić to tak, mężczyzna nie panował nad sobą czasem co doprowadzało do różnych skutków zaczynając od płaczu kończąc na traceniu przytomności przez rzucenie o ścianę.
-Dlaczego- zapytał, jakby nie znał powodów przez które boję się go bardziej niż piekła
-Nie panujesz nad sobą. I to nie ma cię zranić tylko uprzedzić do tego abyś najpierw myślał a potem robił. A nie doprowadzał ludzi do płaczu lub traktował ich jak szmaty do podłogi.- wyjaśniłam mu
Widziałam jak zaciska dłonie na kierownicy, walczył ze sobą. Walczył czy nakrzyczeć na mnie, czy zachować spokój i ze mną porozmawiać lub zamilczeć...
***
Jak widać coś się po woli dzieje. Facet zmienny jest, raz bokser a raz pantofel :')
Słowa mojej przyjaciółki z dzisiaj. Jak widać Harry jest taki zmienny, ale zobaczycie co się stanie potem, kiedyś. Do jutra :)
Taki Harry <3
Wasza Katy
 

niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 2


Tak jak chciał zrobiłam mu kanapki i postawiłam na stole a sama usiadłam na krześle nie mając apetytu. W trakcie jedzenia chłopak spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Nic nie jesz, Rosie?- zapytał
-Nie jestem głodna.- odpowiedziałam
-Powinnaś jeść, bo inaczej schudniesz. A co ja zrobię z takim chudym ciałkiem?- parsknął śmiechem
-Nie dotkniesz mnie.- prychnęłam
Widziałam jak uśmiechał się pod nosem, a oczami badał każdą część mojego ciała. Było to dla mnie obrzydliwe, ten mężczyzna nie zna granic.
-A teraz skarbie porozmawiamy.- złapał mnie za ramię i zaprowadził mnie do salonu usadzając na kanapie
-Niby o czym?- spojrzałam na niego zdziwiona
-Zapłacisz za to co zrobił twój tatuś.- uśmiechnął się głupio
-Niby co on zrobił?- zapytałam
-Dwa lata temu, akcja pod bankiem na West Street. Śmierć funkcjonariusza policyjnego i jednego członka gangu. Twój ojczulek zabił mojego przyjaciela...- mówił
-Przecież on tam zginął, więc czego ty chcesz!?- gwałtownie wstałam
-Oddałem mu tym samym.- zaśmiał się głośno
To on... On zabił moje tatę, to przez niego moja matka popełniła samobójstwo, to przez niego zostałam sama, nie umiałam sobie sama poradzić... Nagle strach do jego osoby minął, a nastała nienawiść. Zaczęłam uderzać go w tors, co doprowadziło go tylko do śmiechu. Pod przypływem emocji uderzyłam do z całej siły w twarz.
-Ty pieprzony dupku!- wykrzyknęłam
Skończył się śmiać, a w jego oczach była furia, tęczówki nie były zielone, a czarne. Złapał moje dłonie w swoje i już wiedziałam, że dobrze nie będzie...
-Mam cię nauczyć suko, że na mnie się ręki nie podnosi!? Ja mogę ciebie uderzyć, kopnąć, zabić ale ty nie masz tu żadnych praw! To ja żądzę tobą, ty nędzna suko!- wykrzyczał i rzucił mną o ścianę
Złapałam się za tył głowy, który bolał niemiłosiernie. Po moich policzkach spływały łzy. Ten mężczyzna był gorszy niż mówiono o nim w telewizji. Nie widziałam już go, nie słyszałam. Obraz był zamazany przez łzy, było coraz gorzej. A ból przemijał...
Harry
Cholera, co ja zrobiłem ?! Poniosło mnie. Złapałem się za głowę i zacząłem myśleć. Brunetka była nieprzytomna. Ja jestem osobą która nie potrafi trzymać nerwów na krótkiej wodzy od razu wybucham. Nie przeszkadzało mi to, że biła mnie po torsie bo było to śmieszne niż bardziej bolące. Ale kiedy dała mi liścia, to wybuchłem i pod przypływem emocji rzuciłem nią o ścianę. Wziąłem głęboki wdech i podniosłem ją. Szukałem sypialni, a kiedy ją znalazłem to położyłem ją . Jej policzki są jeszcze mokre od łez które spływały po jej policzkach kilka minut temu. Nagle usłyszałem dzwonek telefonu, dochodził z jej kieszeni w spodniach. Westchnąłem i wziąłem jej telefon, North. Pewnie jej przyjaciółka. Kiedy skończyła dzwonić odblokowałem jej telefon i wszedłem w galerię zdjęć. Prawie na każdym zdjęciu byli ludzie, pewnie jej przyjaciele, ale rzadko na którym zdjęciu znajdowała się ona. Czyżby byłą to dziewczyna która nie lubi swojego ciała. Ponownie dzwoniła jej przyjaciółka, odbiorę, powiem, że nie ma Rose i rozłączę się bo innego wyboru . Chyba, ze o wyłączyć ale ona może tu przyjść...
-Halo?- odebrałem
-Jest Rose?- zapytał głos z drugiej stornie
-Nie, poszła się kąpać. Cześć.- chciałem się rozłączyć ale przerwało mi pytanie
-Kim ty jesteś?
-Chłopakiem Rosie, nara.- szybko się rozłączyłem
Spojrzałem na blondynkę która spała sobie spokojnie. Wstałem i poszedłem szukać łazienki, trzeba się ogarnąć. Kiedy znalazłem łazienkę rozebrałem się i wszedłem pod ciepłą wodę, trzeba się rozluźnić przed snem. Myślami byłem przy śpiącej blondynce, trzeba ją przebrać. Chyba nie będzie spała w dżinsach i bluzce.
Kiedy umyłem się i wytarłem swoje ciało ubrałem bokserki i wróciłem do sypialni. Rose leżała na łóżku, ruszała się tylko jej klatka piersiowa która unosiła się do góry i opadała do dołu. Zdjąłem z niej kołdrę i zdjąłem ubrania pozostawiając ją w samej czarnej bieliźnie. Jej ciało jest zgrabne, ale inne od tych wszystkich które widziałem. Przynajmniej nie jest oszpecona tatuażami, jak dziwki. Zadzwonię jeszcze do Louisa trzeba go powiadomić o naszym przybyciu do niego...
-Halo?- usłyszałem zaspany głos mojego kumpla
-Słuchaj Lou, jutro przyjadę z kimś.- powiedziałem szybko
-Z kim?- zdziwi ł się
-Zobaczysz, bądź gotowy, że przyjedziemy popołudniu albo wieczorem.- mruknąłem
-Dobra do jutra, Styles.- ziewnął
-Do jutra.- powiedziałem z uśmieszkiem
Położyłem się obok blondynki z uśmieszkiem, i teraz zacznie się prawdziwa zabawa... Rose nie wie co będzie przeżywać...
***
Jak widać Harry coś planuje co do Rose, mam nadzieję, że wam się podoba odnowa. Możecie podać w komentarzach co sądzicie o postępowaniu Harry'ego do Rose, i co może on jej zrobić. Do jutra kochani, wasza Katy <3

sobota, 26 grudnia 2015

Rozdział 1

Sobota, dzień wolny, kiedy nie trzeba nic robić. Można siedzieć na kanapie i przeglądać portale jak Facebook czy Instagram itp. Ale nie, ja chodzę wieczorem po galerii z przyjaciółką w poszukiwaniu idealnej sukienki na bal. Który jest za dwa miesiące, ale ona chce być lepsza i mieć wszystko wcześniej załatwione. North kocha zakupy a ja... Nie tak bardzo jak ona.
-A ta?- zapytała wychodząc z przebieralni ubrana w czarną sukienkę z wielkim dekoltem, odkryte całe plecy, sięgająca za uda
-Też ładna, North nie mam gustu do ubrań.- mruknęłam
-Dobra, dobra... Czarna czy czerwona?- nie zwróciła uwagi na moją wypowiedź
Czarną miała na sobie, a czerwona była do ziemi. Bez jakichkolwiek rękawów. Znam ją, i wiem jak postąpi.
-Czarna.- powiedziałam
-Czyli czerwona, dzięki za pomoc kochana.- posłała mi uśmiech i schowała się w przebieralni aby się przebrać w normalne ubrania - A ty nie szukasz sukienki?
-Nie idę na bal.- mruknęłam
-Och, szkoda.- powiedziała- Potem pójdziemy do jakiegoś Fast Food'a, jestem głodna jak wilk.- zaśmiała się
-Jasne.- odpowiedziałam
Przecież dziewczyny tyle jedzą, ale nie tyją. I tak uważa szatynka, i tak jest.
-I odwieś tą sukienkę na wieszak, Rose.- poprosiła
Wypełniłam jej prośbę. Przecież jesteśmy przyjaciółkami. Odwiesiłam piękną czarną sukienkę na wieszak i poszłam do kasy gdzie North płaciła za czerwoną sukienkę, która nie była za ładna. Przynajmniej dla mnie. Po zapłaceniu poszłyśmy z torbą do KFC i zamówiłyśmy jedzenie. Ja sałatkę ona coś podobnego, ale z mięsem. Opróżniłam całą miskę i wyrzuciłam ją do kosza. Wzięłam swoją kurtkę i zaczęłam się ubierać.
-A ty tak szybko idziesz?- zapytała
-Tak, muszę ogarnąć i odrobić zadanie z fizyki. Do zobaczenia North.- powiedziałam szybko
-Do zobaczenia, Rose.- uśmiechnęła się
Wyszłam z galerii i ciemnymi ulicami Londynu szłam ku mojej kamienicy śpiewając piosenkę Human .
-I can hold my breath
I can bite my tongue
I can stay awake for days
If that’s what you want
Be your number one
I can fake a smile
I can force a laugh
I can dance and play the part
If that’s what you ask
Give you all I am...
Weszłam do mojego mieszkania, jedyne co mnie zdziwiło to, to , ze światło w salonie było zapalone. Czyżbym go nie zgasiła przed wyjściem? Zdjęłam z siebie kurtkę i odwiesiłam na haczyk a buty wstawiłam do szafeczki. Kiedy weszłam do salonu brutalnie zostałam pchnięta na ścianę, a przy moich ustach znalazła się czyjaś dłoń. Chciałam krzyczeć, ale napastnik na to nie pozwalał. Przed sobą widziałam mężczyznę z lokami na głowie, ciemne oczy które gdyby mogły potrafiłyby zabić. Chciałam go odepchnąć, ale jest on zbyt silny...
-Spokojnie malutka nic ci nie grozi, na razie...- mówił jakby to było normalne
No tak, ktoś włamuje ci się do domu, przypiera do ściany i cię ucisza i to jest normalne, no jasne !
-Kim ty do cholery jesteś i czego chcesz?!- zapytałam kiedy odsłonił moje usta i spokojnie mogłam mówić
-Mam mały problem, Rose . Nieprawdaż? - zaśmiał się cicho- Rose, piękne imię. Kojarzy mi się z różą, czy to nie twój ulubiony kwiat?
-Skąd ty to wiesz?!- zaczęłam się coraz bardziej denerwować
-Imię, nazwisko, wiek wszystkie informacje w dowodzie w szafie, w domu masz pełno róż. Łatwo się domyślić kochanie.- zaśmiał się
-Nadal nie powiedziałeś czego chcesz...- powiedziałam, gdyby nie to, że przypiera on mnie do ściany zadzwoniłabym na policję
-Mam problem, a ty mi pomożesz. Ścigają mnie psy, zwiałem. Ty jako bardzo miła osóbka mnie tu przenocujesz i potem będzie wszystko dobrze. - mówił jakby to było normalne, on jest gangsterem, nie mogę!
-Nie.- powiedziałam szybko
-Nie?- powtórzył
-Nie.- przytaknęłam
-To się zdziwisz kochanie...
Szybko kopnęłam go wolną nogą w krocze i pobiegłam do kuchni. Wzięłam nóż i telefon aby zadzwonić po policję. Do kuchni wbiegł mężczyzna, którego imię i nazwisko było znane na całą Anglię albo i dalej... Harry Styles.
-Odłóż to.- mówił poważnie
-Nie podchodź bo oberwiesz...- mówiłam
-Nie radzę ci tak mówić, nie wiesz chyba na co mnie stać.
W mgnieniu oka pojawił się przy mnie wykręcając mi nóż z ręki i przypierając ponownie do ściany, tym razem z nożem na gardle.
-Radzę ci mnie słuchać na przyszłość, kotku.- uśmiechnął się
-Kilka nocy.- mruknęłam cicho
-Kilka nocy tu, a potem przenosimy się do mnie. Rosie.- powiedział tuż przy moich wargach
-Słucham?!- oburzyłam się
-To co słyszysz.- zaśmiał się- A teraz zrób mi coś do jedzenia, jestem głodny.- mruknął
To będzie istny horror...
***
To jest pierwszy rozdział Nowego Unlimited Love. Jak widać Harry nie jest tu taki sercowy jak wcześniej. To jest chłopakiem, który wie czego chce i to osiągnie. Dowiecie się co będzie dalej czytając dalsze losy Rose i Harry'ego. Jutro napiszę drugi rozdział. Nie wiem jak to będzie po nowym roku, ale będę starała się pisać regularnie :)
Do jutra, wasza Katy
Taki Harry na dobranoc. Dobranoc kochani, dziękuję za wszystko,
najbardziej za to, że jesteście <3

Prolog

,,Co kryje prawda ?"

                  Podobno tuż przed śmiercią całe życie staje człowiekowi przed oczami..
Szczerze mówiąc, wyobrażenie siebie i innej kochającej ciebie osoby jest wcale nie podobne do tego co przeżywamy na co dzień. W marzeniach widzimy to co chcemy, a w rzeczywistości przeżywamy istny koszmar. Podobno lepiej żyć chwilą puki jest, a nie potem chcieć aby ona wróciła. Zawsze marzyłam o byciu kochaną, być budzoną przez pocałunki, słodkie słówka które poprawią każdy zepsuty dzień.
                   Skłamałabym jednak mówiąc, że osoba która wstąpiła nie proszenie do mojego życia nie kochałam. Ale prawda jest taka, że kocham całym życiem i chcę być obok niego bo przy nim czuję się bezpiecznie . Pragnę być kochana, chyba jak większość osób...


I so Sorry

Może nie wiecie o co chodzi, a może jednak. I zgaduję, że według was te opowiadanie straciło sens. Wiem, narobiłam jakiś głupot. I może to nie pierwsza notatka jaką piszę. Ale chcę wam powiedzieć, że teraz zacznie się coś czego tu nigdy nie było... Akcja. Tu wszystko się powtarza. Teraz zrobię coś nowego, coś odmiennego dotychczas co robiłam. Nie kończę Unlimited Love, zbyt się do niech przywiązałam. I może waszym zdaniem jest tak, że jak mogłam się do niech przywiązać skoro długo mnie nie ma. Otóż w głowie cały czas miałam rodzinę Styles'ów, wiedziałam co chcę z nimi zrobić. Ale nie mogę często pisać bo mam szkołę która jest trudniejsza od poprzedniej. Tu nie mogę sobie nic nie robić i pisać rozdział. Chcę zrobić wszystko od początku Nie usunę starych rozdziałów, zostaną. To moja ciężka praca, przecież dobiliśmy tu do 163 rozdziałów i 8784 wyświetleń. To jest wielkie, to co robiłam mnie cieszyło. Zrozumiałam, że nie dam rady bez pisania. Chcę zacząć nowe historie Harry'ego i Rose ( to ta sama bohaterka tylko zmienione imię, więc to taka Karolina). Części bloga będą miały po 30 rozdziałów, bohaterowie nie będą miały polskich imion a angielskie. Zajdą tu zmiany. Uczucia bohaterów nie będą się tak szybko rozwijały jak wcześniej. Dzisiaj lub jutro postaram się napisać nowy prolog i rozdział 1 oraz zrobić zwiastun.
Chciałam do was to wiele razy napisać, ale czas nie pozwalał. Do potem kochani, jeśli ktoś tu jest :)
Zobaczycie zmiany jakie nastąpią .