niedziela, 27 grudnia 2015

Rozdział 2


Tak jak chciał zrobiłam mu kanapki i postawiłam na stole a sama usiadłam na krześle nie mając apetytu. W trakcie jedzenia chłopak spojrzał na mnie uśmiechnięty.
-Nic nie jesz, Rosie?- zapytał
-Nie jestem głodna.- odpowiedziałam
-Powinnaś jeść, bo inaczej schudniesz. A co ja zrobię z takim chudym ciałkiem?- parsknął śmiechem
-Nie dotkniesz mnie.- prychnęłam
Widziałam jak uśmiechał się pod nosem, a oczami badał każdą część mojego ciała. Było to dla mnie obrzydliwe, ten mężczyzna nie zna granic.
-A teraz skarbie porozmawiamy.- złapał mnie za ramię i zaprowadził mnie do salonu usadzając na kanapie
-Niby o czym?- spojrzałam na niego zdziwiona
-Zapłacisz za to co zrobił twój tatuś.- uśmiechnął się głupio
-Niby co on zrobił?- zapytałam
-Dwa lata temu, akcja pod bankiem na West Street. Śmierć funkcjonariusza policyjnego i jednego członka gangu. Twój ojczulek zabił mojego przyjaciela...- mówił
-Przecież on tam zginął, więc czego ty chcesz!?- gwałtownie wstałam
-Oddałem mu tym samym.- zaśmiał się głośno
To on... On zabił moje tatę, to przez niego moja matka popełniła samobójstwo, to przez niego zostałam sama, nie umiałam sobie sama poradzić... Nagle strach do jego osoby minął, a nastała nienawiść. Zaczęłam uderzać go w tors, co doprowadziło go tylko do śmiechu. Pod przypływem emocji uderzyłam do z całej siły w twarz.
-Ty pieprzony dupku!- wykrzyknęłam
Skończył się śmiać, a w jego oczach była furia, tęczówki nie były zielone, a czarne. Złapał moje dłonie w swoje i już wiedziałam, że dobrze nie będzie...
-Mam cię nauczyć suko, że na mnie się ręki nie podnosi!? Ja mogę ciebie uderzyć, kopnąć, zabić ale ty nie masz tu żadnych praw! To ja żądzę tobą, ty nędzna suko!- wykrzyczał i rzucił mną o ścianę
Złapałam się za tył głowy, który bolał niemiłosiernie. Po moich policzkach spływały łzy. Ten mężczyzna był gorszy niż mówiono o nim w telewizji. Nie widziałam już go, nie słyszałam. Obraz był zamazany przez łzy, było coraz gorzej. A ból przemijał...
Harry
Cholera, co ja zrobiłem ?! Poniosło mnie. Złapałem się za głowę i zacząłem myśleć. Brunetka była nieprzytomna. Ja jestem osobą która nie potrafi trzymać nerwów na krótkiej wodzy od razu wybucham. Nie przeszkadzało mi to, że biła mnie po torsie bo było to śmieszne niż bardziej bolące. Ale kiedy dała mi liścia, to wybuchłem i pod przypływem emocji rzuciłem nią o ścianę. Wziąłem głęboki wdech i podniosłem ją. Szukałem sypialni, a kiedy ją znalazłem to położyłem ją . Jej policzki są jeszcze mokre od łez które spływały po jej policzkach kilka minut temu. Nagle usłyszałem dzwonek telefonu, dochodził z jej kieszeni w spodniach. Westchnąłem i wziąłem jej telefon, North. Pewnie jej przyjaciółka. Kiedy skończyła dzwonić odblokowałem jej telefon i wszedłem w galerię zdjęć. Prawie na każdym zdjęciu byli ludzie, pewnie jej przyjaciele, ale rzadko na którym zdjęciu znajdowała się ona. Czyżby byłą to dziewczyna która nie lubi swojego ciała. Ponownie dzwoniła jej przyjaciółka, odbiorę, powiem, że nie ma Rose i rozłączę się bo innego wyboru . Chyba, ze o wyłączyć ale ona może tu przyjść...
-Halo?- odebrałem
-Jest Rose?- zapytał głos z drugiej stornie
-Nie, poszła się kąpać. Cześć.- chciałem się rozłączyć ale przerwało mi pytanie
-Kim ty jesteś?
-Chłopakiem Rosie, nara.- szybko się rozłączyłem
Spojrzałem na blondynkę która spała sobie spokojnie. Wstałem i poszedłem szukać łazienki, trzeba się ogarnąć. Kiedy znalazłem łazienkę rozebrałem się i wszedłem pod ciepłą wodę, trzeba się rozluźnić przed snem. Myślami byłem przy śpiącej blondynce, trzeba ją przebrać. Chyba nie będzie spała w dżinsach i bluzce.
Kiedy umyłem się i wytarłem swoje ciało ubrałem bokserki i wróciłem do sypialni. Rose leżała na łóżku, ruszała się tylko jej klatka piersiowa która unosiła się do góry i opadała do dołu. Zdjąłem z niej kołdrę i zdjąłem ubrania pozostawiając ją w samej czarnej bieliźnie. Jej ciało jest zgrabne, ale inne od tych wszystkich które widziałem. Przynajmniej nie jest oszpecona tatuażami, jak dziwki. Zadzwonię jeszcze do Louisa trzeba go powiadomić o naszym przybyciu do niego...
-Halo?- usłyszałem zaspany głos mojego kumpla
-Słuchaj Lou, jutro przyjadę z kimś.- powiedziałem szybko
-Z kim?- zdziwi ł się
-Zobaczysz, bądź gotowy, że przyjedziemy popołudniu albo wieczorem.- mruknąłem
-Dobra do jutra, Styles.- ziewnął
-Do jutra.- powiedziałem z uśmieszkiem
Położyłem się obok blondynki z uśmieszkiem, i teraz zacznie się prawdziwa zabawa... Rose nie wie co będzie przeżywać...
***
Jak widać Harry coś planuje co do Rose, mam nadzieję, że wam się podoba odnowa. Możecie podać w komentarzach co sądzicie o postępowaniu Harry'ego do Rose, i co może on jej zrobić. Do jutra kochani, wasza Katy <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz