czwartek, 14 stycznia 2016

Rozdział 9

Usłyszałam dzwonek mojego telefonu... Leżał pod poduszką Styles'a. Szybko go wzięłam, North. Wyszłam z pokoju i odebrałam go na korytarzu.
-North.- powiedziałam z ulgą
-Co ty sobie wyobrażasz?! Nie odbierasz, zabawiasz się z jakimś kolesiem, w twoim domu nie ma twoich rzeczy, mieszkanie wystawione na aukcję!- krzyczała do słuchawki, tak, że musiałam ją odstawić od ucha
-North, po prostu...- nie mogłam jej powiedzieć prawdy, Harry mnie zabije albo coś gorszego- Przeprowadziłam się dalej, nie chciałam tam być. Przepraszam, że ci nie powiedziałam. Nie zdążyłam...- mówiłam
-Nie zdążyłaś nic powiedzieć własnej przyjaciółce?! Śmieszna jesteś! A ten facet to kto to?
-Mój chłopak, mieszkam z nim.- oparłam się o ścianę i zjechałam na podłogę
-Tego też mi nie zdążyłaś powiedzieć?- śmiała się
-North ja teraz mam na prawdę dużo problemów, mogłybyśmy spokojnie porozmawiać?- zapytałam cicho
-Jesteś śmieszna. Nie odzywasz się do mnie, masz mnie gdzieś. A teraz chcesz ze mną rozmawiać?! Jesteś niewiarygodna, ale...- przerwała na chwilę- Jesteśmy przyjaciółkami od ośmiu lat a nie chcę jakoś tego niszczyć.
-Gdzie jesteś?- zapytała
-W Seattle.

-Jak się czujesz?- pytała
-Może być, a ty?- usłyszałam skrzyp drzwi, a po chwili ciało bruneta wyłoniło się z ,, naszego" pokoju
-Z kim rozmawiasz.- warknął
-Poczekaj chwilę.- powiedziałam do telefonu i odsunęłam go od siebie- Z North, mogę z nią chwilę porozmawiać. Błagam Harry.- poprosiłam go
Westchnął głośno i oparł się ramieniem o ścianę. Spojrzał w moje oczy, jego zawsze zielone oczy robiły się ciemne.
-Masz pięć minut, a potem widzę cię w sypialni.- mruknął i schował się za powłoką
-Już jestem.- powiedziałam do słuchawki
-Martwiłam się, ciągle się nie odzywasz...- mówiła
-Wiem przepraszam, ogólnie zgubiłam telefon ale się znalazł więc możemy teraz spokojnie rozmawiać.- kłamałam
-Dobra, fajnie znowu ciebie słyszeć.- uśmiechnęłam się na te słowa
-Idę spać, pogadamy jutro.- powiedziałam
-Dobra, pa.- rozłączyła się
Schowałam telefon do tylnej kieszeni spodenek i weszłam do sypialni. Mężczyzna stał oparty o komodę w samych dresach, dzięki czemu widoczne były jego liczne tatuaże. Najbardziej moją uwagę przyciągnął wielki motyl . Wyciągnął swoją dłoń ku mnie, a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
-Oddawaj telefon.- mruknął
-Dlaczego?- zdziwiłam się jeszcze bardziej
-Po prostu, oddaj mi go po dobroci. - przybliżył się do mnie
-Ale to moja własność.- pokręcił głową- W taki razie ty daj mi swój.
-Rosie, przestań ze mną pogrywać.
W mgnieniu oka przekręcił mnie plecami do swojego torsu i wyjął telefon z kieszonki. Spojrzałam na niego oburzona, na co on uśmiechnął się głupio. Czy moja nienawiść go bawi?! Podszedł do mnie i musnął moje usta, pchając mnie tym ruchem w stronę łóżka.
-Jesteś dupkiem.- mruknęłam
-Bywa skarbie.- dotknął mojego policzka i uśmiechnął się- Jutro przyjedzie do nas mój kuzyn, pomoże mi w czymś.
-W czym?- tym mnie zainteresował
-Zobaczysz, to może być ważne.
-Um, dobra.- odparłam i położyłam się na łóżku
On również to zrobił. Zgasił światło które dawała nam lampka przy łóżku, i ułożył się wygodnie. Moje oczy sam się zamykały, jestem zbyt zmęczona.... Prawie usypiałam kiedy poczułam jak mężczyzna który leży obok mnie wtula się w moje plecy. Pewnie myśli, że śpię...
-Harry, co ty robisz?- ziewnęłam
-Śpij Rosie...- wyszeptał mi do ucha
Nie miałam siły się sprzeciwiać, więc ułożyłam się wygodnie i usnęłam...
Rano obudziło mnie krzątanie się po pokoju przez bruneta. Otworzyłam oczy i spojrzałam na zegarek stojący obok łóżka... Szósta trzydzieści, czy tego człowieka do reszty już powaliło? Podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na niego.
-Nie śpisz już?- zapytał
-Obudziłeś mnie.- przetarłam prawe oko
-Przepraszam.- podrapał się po karku
Na środku pokoju leżała moja walizka, dwie inne i jedna torba leżały już pod ścianą a szafka była już prawie pusta. Czyżby specjalnie wstał wcześniej aby nas spakować?
-Jak chcesz to możesz iść jeszcze spać.- powiedział
-Nie usnę.- odparłam śmiejąc się cicho z jego bezradności kiedy nie mógł dopiąć walizki
Wstałam z łóżka i usiadłam na walizce. Chłopak spojrzał na mnie zdziwiony, ale spróbował dopiąć walizkę jeszcze raz. Udało mu się. Podniósł się z ziemi podając mi dłoń aby mi pomóc, złapałam ją i podciągnęłam się do góry.
-Skoro wstałaś wcześniej to może zjemy teraz śniadanie i pojedziemy do domu?- zaproponował
-Dobrze.- odpowiedziałam
Zeszłam z chłopakiem na dół gdzie w jadalni zjedliśmy jajecznicę z bekonem, była smaczna. Dobrze zrobiona jak na chłopaka. Chociaż moja mama potrafiła spalić wodę albo puścić z dymem naszą kuchnię. Już dwa razu u nas w domu kiedyś był straż pożarna, albo zaraz obok lodówki stała gaśnica.
-Ty jeszcze spokojnie zjedz a ja zaniosę walizki do auta.- powiedział na co skinęłam głową
-Em, Harry...- podrapałam się po karku
-Co jest skarbie?- spojrzał na mnie przed wejściem na schody
-Oddasz mi mój telefon? Chcę mieć jeszcze jakiś kontakt ze światem.- mówiłam
-Dobra, ale jeden fałszywy ruch i brak telefonu oraz zamknięcie w piwnicy  o suchym chlebie i wodzie.- ostrzegł i oddał mi mój telefon kładąc go na stole
Uśmiechnęłam się do niego. Może to początki jakiś pozytywnych zmian? Choć nawet nie zaczęłam, ale przynajmniej teraz bez krzyku oddał mi telefon, a wczoraj dał dokończyć rozmowę z North.
***
Krótki ale jak dam radę to wstawię dzisiaj jeszcze jeden. Ale teraz będzie lepiej, czas poprawek się skończył. Mam jeszcze tydzień i zaczną mi się ferie, w tedy rozdziały będą ciężej. Nigdzie nie jadę, więc mogę cały czas w tedy pisać rozdziały. Rozdział zacznę pisać dzisiaj, ale nie wiem jak wyjdzie mi jeszcze z czasie. Więc do 10 rozdziału kochani, Wasza Katy

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz