Harry
Rose siedziała na łóżku spoglądając w balkon, wolała to niż rozmowa ze mną. Nie powiem, przeszkadza mi to trochę . Ale niech robi co chce.
-Jutro wyjeżdżamy.- upomniałem blondynkę
Spojrzała na mnie, jej oczy były szare, zero emocji. Wystraszyła się raz a porządnie i więcej nie wyskoczy ani mnie nie okłamie. Westchnęła i przytaknęła głową.
-Dzisiaj idziemy jeszcze na zakupy, trzeba kupić tobie jeszcze inne łachy.- mruknąłem- Za piętnaście minut bądź gotowa.
Skinęła głową i wstała, mijając mnie jej ramię otarło się o moje. Weszła do łazienki aby zapewne się ogarnąć, tym razem to ja położyłem się na łóżku i ponownie zacząłem przeglądać jej telefon.
Od: Noah
Ej czemu się nie odzywasz, stało się
coś? Odzwoń jak będziesz miała czas ;)
Ten chłopak nie dawał jej spokoju, a wkurzał mnie coraz bardziej.
Do: Noah
Wiesz, jakoś nie chcę z tobą gadać,
lepiej mnie zostaw...
Uśmiechnąłem się, już na sto procent powinien zostawić moją Rosie. Drzwi od łazienki się otworzyły, a Rosie wyszła z włosami związanymi w kucyka.
-No to idziemy.- schowałem jej telefon do swojej kieszeni
-Mhm.- mruknęła cicho
Kiedy szliśmy do drzwi, Louis i Lucy zatrzymali się i spojrzeli na nas.
-Gdzie idziecie?- zapytała szybko Lucy patrząc przerażona
-Do sklepu, trzeba kupić jej jakieś ubrania. A potem coś jej pokażę.- powiedziałem
Oboje skinęli głowami, ale w oczach Lucy widziałem, że mi nie ufa. Objąłem w tali blondynkę i razem udaliśmy się do mojego auta. Otworzyłem jej drzwi i pomogłem wsiąść. Sam okrążyłem samochód i do niego wsiadłem. Włożyłem klucz do stacyjki i ruszyłem spod domu.
-Nie lubię zakupów.- odezwała się w końcu
-To polubisz.- odparłem kładąc rękę na jej kolano, wzdrygnęła się
-Nie sądzę. A gdzie potem jedziemy?- zapytała patrząc za okno
-Zobaczysz kochanie, zobaczysz.- uśmiechnąłem się- Na pewno nie skończysz jak tamte.
Widziała o tym co zrobiłem poprzednim, więc może się mnie bać i tak będzie dobrze. Jak jutro wyjedziemy od Louis'a będzie lepiej, nikt nie będzie mi gadał jak mam ją traktować. Jest moja i koniec.
W końcu dojechaliśmy pod galerię. Pomogłem jej wysiąść i udaliśmy się do jednego ze sklepów z odzieżą damską. Trzymałem ją kurczowo w tali, aby żaden facet nie pomyślał sobie, że jest wolna.
-Szukaj sobie czegoś, też ci coś znajdę.- powiedziałem dochodząc do wieszaków
Blondynka skinęła głową i zaczęła przeglądać ubrania między wieszakami. Nie chce ich, ale będą jej potrzebne. A pieniądze... Mam ich zbyt dużo, a na Rosie nie szkoda mi pieniędzy. Przeglądałem ubrania kiedy natrafiłem na niebieską sukienkę. Na górze niebieska przykryta białą koronką a dół był prosty niebieski. Zwilżyłem sobie wargi i wziąłem ją do ręki. Kiedy spojrzałem na Rosie miała kilka rzeczy w ręce.
-Widzę, że coś sobie znalazłaś.- wyszeptałem jej do ucha i pocałowałem tył głowy
-Coś na pewno.- odpowiedziała
-Na razie idź przymierz to wszystko i mi się pokaż a ja czegoś poszukam jeszcze.- powiedziałem
-Dobrze.- odpowiedziała i ze wszystkimi ubraniami poszła do przymierzalni.
Ja wzrokiem szukałem ubrań które mogłyby dobrze leżeć na blondynce. Moim zdaniem większość ubrań by na nią pasowało, ale nie wykupię całego sklepu. Wzrokiem wróciłem do przymierzalni gdzie głowa blondynki wysuwała się za zasłony a wzrokiem poszukiwała mnie. Uśmiechnąłem się i podszedłem tam. Odsłoniłem zasłonę a moim oczom ukazało się boskie ciało blondynki w sukience którą wybrałem. Oblizałem ponownie wargi i wszedłem do przymierzalni zasłaniając widok. Przyparłem ją do lustra i zacząłem zostawiać na jej szyi mokre pocałunki.
-Przestań.- poprosiła
Zaśmiałem się cicho. Jej błaganie zazwyczaj mnie bawi. Jednak dzisiaj z jej prośbą zaprzestałem.
-Ubieraj kolejne ciuchy, będę stał pod przymierzalnią.- powiedziałem a ona skinęła głową
Rosie
Zdjęłam z siebie sukienkę, którą wybrał mi Harry i powiesiłam ją ponownie na wieszak. Teraz sięgnęłam po jeansy i białą bluzkę z napisem Rolling Stones i ich logo. Bardzo lubię ich muzykę. Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam sobie włosy.
-Już?- usłyszałam zachrypiały głos bruneta
-Tak.- odparłam
Odsłonił ponownie zasłonę i spojrzał na mnie uśmiechając się, jego wzrok był skierowany na logo bluzki.
-Myślałem, że tylko ja lubię Rolling Stones, więc jesteśmy razem maleńka.- uśmiechnął się
Tak minął mi czas w sklepie, za każdym razem chłopak patrzył na mnie wygłodniałym wzrokiem. Spakowaliśmy zakupy do auta i chłopak zaczął mnie gdzieś wieźć. Martwiłam się, ale jak powiedział Nie skończysz tak jak inne . Mam taką nadzieję, że nie. Wjechaliśmy na jakąś dzielnicy i wyglądała jak dla bogatych ludzi. Ale dla czego akurat tu mnie przywiózł. Zaparkował pod dużym domem którego ściany były białe a dach z czarnych płyt dachowych. Przy wejściu domu był słup ozdobiony kremowymi kaflami . Ma dwa piętra, parter i pierwsze. Były też drzwi garażowe. Przy oknach były doniczki z kwiatami.
-Po co mnie tu przywiozłeś?- zapytałam
-Od jutra tu zamieszkamy kochanie, tylko ja i ty.- wyszeptał mi do ucha przygryzając jego płatek
-Słucham?- spojrzałam na niego zdezorientowana
-Mówiłem ci Rosie, będziemy razem.- złapał moją rękę i splótł nasze pale u rąk
-Ale ,że dom ?- patrzyłam na niego cały czas
-Tak, nikt nam nie będzie przeszkadzał. A tak będzie nam lepiej, spokojnie będziemy mogli rozmawiać. Nauczysz mnie nad sobą panować i...- przerwał na chwilę
-I co ?- zapytałam zdenerwowana
-I kochać.- mruknął i musnął moje usta
Czy on powiedział, że mam go nauczyć kochać?! Przecież on nad sobą nie panuje, to co dopiero może czuć w środku.
No właśnie... Co może czuć ten mężczyzna w środku, może tego nie mówić a jest zły na siebie... Nie zapytałam go o to w przeciągu tych kilku dni, a może właśnie chodzi o uczucia a nie panowanie. Może to właśnie życie bez uczuć sprawiło brak panowania nad sobą, brak uczuć skierowanych do niego mógł sprawić to co z nim się teraz dzieje... Musiałabym z nim poważnie porozmawiać. Może znam go tylko kilka dni, ale czuję jakby było to dłużej, jakbym znała go od dawna.
-To chcesz go obejrzeć, czy wolisz jutro?- przerwał moje myślenie
-Możemy dzisiaj.- odpowiedziałam
Uśmiechnął się promiennie i trzymając moją dłoń skierował się w kierunku dużych, czarnych drzwi. Otworzył je i wpuścił najpierw mnie a potem sam wszedł.
***
Długo nie było rozdziału, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Co sądzicie o słowach Harry'ego i myśleniu Rose? Może ona mieć rację, czy raczej nie ? Dzięki za 9157 wyświetleń. Jeśli mi się dzisiaj jeszcze uda to wstawię dodatkowy rozdział ósmy, a jeżeli nie to jutro. Teraz postaram się dodawać częściej rozdziały.
Rose siedziała na łóżku spoglądając w balkon, wolała to niż rozmowa ze mną. Nie powiem, przeszkadza mi to trochę . Ale niech robi co chce.
-Jutro wyjeżdżamy.- upomniałem blondynkę
Spojrzała na mnie, jej oczy były szare, zero emocji. Wystraszyła się raz a porządnie i więcej nie wyskoczy ani mnie nie okłamie. Westchnęła i przytaknęła głową.
-Dzisiaj idziemy jeszcze na zakupy, trzeba kupić tobie jeszcze inne łachy.- mruknąłem- Za piętnaście minut bądź gotowa.
Skinęła głową i wstała, mijając mnie jej ramię otarło się o moje. Weszła do łazienki aby zapewne się ogarnąć, tym razem to ja położyłem się na łóżku i ponownie zacząłem przeglądać jej telefon.
Od: Noah
Ej czemu się nie odzywasz, stało się
coś? Odzwoń jak będziesz miała czas ;)
Ten chłopak nie dawał jej spokoju, a wkurzał mnie coraz bardziej.
Do: Noah
Wiesz, jakoś nie chcę z tobą gadać,
lepiej mnie zostaw...
Uśmiechnąłem się, już na sto procent powinien zostawić moją Rosie. Drzwi od łazienki się otworzyły, a Rosie wyszła z włosami związanymi w kucyka.
-No to idziemy.- schowałem jej telefon do swojej kieszeni
-Mhm.- mruknęła cicho
Kiedy szliśmy do drzwi, Louis i Lucy zatrzymali się i spojrzeli na nas.
-Gdzie idziecie?- zapytała szybko Lucy patrząc przerażona
-Do sklepu, trzeba kupić jej jakieś ubrania. A potem coś jej pokażę.- powiedziałem
Oboje skinęli głowami, ale w oczach Lucy widziałem, że mi nie ufa. Objąłem w tali blondynkę i razem udaliśmy się do mojego auta. Otworzyłem jej drzwi i pomogłem wsiąść. Sam okrążyłem samochód i do niego wsiadłem. Włożyłem klucz do stacyjki i ruszyłem spod domu.
-Nie lubię zakupów.- odezwała się w końcu
-To polubisz.- odparłem kładąc rękę na jej kolano, wzdrygnęła się
-Nie sądzę. A gdzie potem jedziemy?- zapytała patrząc za okno
-Zobaczysz kochanie, zobaczysz.- uśmiechnąłem się- Na pewno nie skończysz jak tamte.
Widziała o tym co zrobiłem poprzednim, więc może się mnie bać i tak będzie dobrze. Jak jutro wyjedziemy od Louis'a będzie lepiej, nikt nie będzie mi gadał jak mam ją traktować. Jest moja i koniec.
W końcu dojechaliśmy pod galerię. Pomogłem jej wysiąść i udaliśmy się do jednego ze sklepów z odzieżą damską. Trzymałem ją kurczowo w tali, aby żaden facet nie pomyślał sobie, że jest wolna.
-Szukaj sobie czegoś, też ci coś znajdę.- powiedziałem dochodząc do wieszaków
Blondynka skinęła głową i zaczęła przeglądać ubrania między wieszakami. Nie chce ich, ale będą jej potrzebne. A pieniądze... Mam ich zbyt dużo, a na Rosie nie szkoda mi pieniędzy. Przeglądałem ubrania kiedy natrafiłem na niebieską sukienkę. Na górze niebieska przykryta białą koronką a dół był prosty niebieski. Zwilżyłem sobie wargi i wziąłem ją do ręki. Kiedy spojrzałem na Rosie miała kilka rzeczy w ręce.
-Widzę, że coś sobie znalazłaś.- wyszeptałem jej do ucha i pocałowałem tył głowy
-Coś na pewno.- odpowiedziała
-Na razie idź przymierz to wszystko i mi się pokaż a ja czegoś poszukam jeszcze.- powiedziałem
-Dobrze.- odpowiedziała i ze wszystkimi ubraniami poszła do przymierzalni.
Ja wzrokiem szukałem ubrań które mogłyby dobrze leżeć na blondynce. Moim zdaniem większość ubrań by na nią pasowało, ale nie wykupię całego sklepu. Wzrokiem wróciłem do przymierzalni gdzie głowa blondynki wysuwała się za zasłony a wzrokiem poszukiwała mnie. Uśmiechnąłem się i podszedłem tam. Odsłoniłem zasłonę a moim oczom ukazało się boskie ciało blondynki w sukience którą wybrałem. Oblizałem ponownie wargi i wszedłem do przymierzalni zasłaniając widok. Przyparłem ją do lustra i zacząłem zostawiać na jej szyi mokre pocałunki.
-Przestań.- poprosiła
Zaśmiałem się cicho. Jej błaganie zazwyczaj mnie bawi. Jednak dzisiaj z jej prośbą zaprzestałem.
-Ubieraj kolejne ciuchy, będę stał pod przymierzalnią.- powiedziałem a ona skinęła głową
Rosie
Zdjęłam z siebie sukienkę, którą wybrał mi Harry i powiesiłam ją ponownie na wieszak. Teraz sięgnęłam po jeansy i białą bluzkę z napisem Rolling Stones i ich logo. Bardzo lubię ich muzykę. Przejrzałam się w lustrze i poprawiłam sobie włosy.
-Już?- usłyszałam zachrypiały głos bruneta
-Tak.- odparłam
Odsłonił ponownie zasłonę i spojrzał na mnie uśmiechając się, jego wzrok był skierowany na logo bluzki.
-Myślałem, że tylko ja lubię Rolling Stones, więc jesteśmy razem maleńka.- uśmiechnął się
Tak minął mi czas w sklepie, za każdym razem chłopak patrzył na mnie wygłodniałym wzrokiem. Spakowaliśmy zakupy do auta i chłopak zaczął mnie gdzieś wieźć. Martwiłam się, ale jak powiedział Nie skończysz tak jak inne . Mam taką nadzieję, że nie. Wjechaliśmy na jakąś dzielnicy i wyglądała jak dla bogatych ludzi. Ale dla czego akurat tu mnie przywiózł. Zaparkował pod dużym domem którego ściany były białe a dach z czarnych płyt dachowych. Przy wejściu domu był słup ozdobiony kremowymi kaflami . Ma dwa piętra, parter i pierwsze. Były też drzwi garażowe. Przy oknach były doniczki z kwiatami.
-Po co mnie tu przywiozłeś?- zapytałam
-Od jutra tu zamieszkamy kochanie, tylko ja i ty.- wyszeptał mi do ucha przygryzając jego płatek
-Słucham?- spojrzałam na niego zdezorientowana
-Mówiłem ci Rosie, będziemy razem.- złapał moją rękę i splótł nasze pale u rąk
-Ale ,że dom ?- patrzyłam na niego cały czas
-Tak, nikt nam nie będzie przeszkadzał. A tak będzie nam lepiej, spokojnie będziemy mogli rozmawiać. Nauczysz mnie nad sobą panować i...- przerwał na chwilę
-I co ?- zapytałam zdenerwowana
-I kochać.- mruknął i musnął moje usta
Czy on powiedział, że mam go nauczyć kochać?! Przecież on nad sobą nie panuje, to co dopiero może czuć w środku.
No właśnie... Co może czuć ten mężczyzna w środku, może tego nie mówić a jest zły na siebie... Nie zapytałam go o to w przeciągu tych kilku dni, a może właśnie chodzi o uczucia a nie panowanie. Może to właśnie życie bez uczuć sprawiło brak panowania nad sobą, brak uczuć skierowanych do niego mógł sprawić to co z nim się teraz dzieje... Musiałabym z nim poważnie porozmawiać. Może znam go tylko kilka dni, ale czuję jakby było to dłużej, jakbym znała go od dawna.
-To chcesz go obejrzeć, czy wolisz jutro?- przerwał moje myślenie
-Możemy dzisiaj.- odpowiedziałam
Uśmiechnął się promiennie i trzymając moją dłoń skierował się w kierunku dużych, czarnych drzwi. Otworzył je i wpuścił najpierw mnie a potem sam wszedł.
***
Długo nie było rozdziału, ale na szczęście wszystko jest w porządku. Co sądzicie o słowach Harry'ego i myśleniu Rose? Może ona mieć rację, czy raczej nie ? Dzięki za 9157 wyświetleń. Jeśli mi się dzisiaj jeszcze uda to wstawię dodatkowy rozdział ósmy, a jeżeli nie to jutro. Teraz postaram się dodawać częściej rozdziały.
Gdzie North ?
OdpowiedzUsuń