Rozdział 67
Serio ?! Teraz ciotka Melissa się wtrąca ?! Ej ....chwila chwila .... Ciotka Meliss mieszka tu ! A nie w Francji ! Ej !! Zadzwoniłam do cioci :
-Słucham ?
-Ciociu .... Mam pytanie ...
-Jakie skarbie ?
-Gdzie ty mieszkasz ?
-Tu , w Londynie ... A co ?
-Nie , bo dzwoniła jakaś pani ... I powiedziała że chcesz wziąść Roxy do Francji ...
-Wezmę Roxy , ale ja mieszkam tutaj ...
-Aha ... Dobra . A kiedy mogę ją do ciebie przywieźć ?
-Może jutro ?
-Dobra to do zobaczenia ...
-Do zobaczenia .
Poszłam do reszty . Usiadłam na kolanach Hazzy . Znowu objął mnie ramieniem i położł brodę na moim ramieniu . Wszyscy poszli a ja zostałam z nim sam na sam ... Odwrócił mnie . Tak , że patrzyłam mu w jego szmaragdowe oczy ... Zbliżył się , oparł swoje czoło o moje . Nadal patrzyliśmy w swoje oczy . W końcu złożyldelilatny pocałunek na moich ustach . Zaczęły się nie winne , pojedyńcze pocałunki . A skończyło się na namiętnych , pełnych pragnienia całowaniu . Siedziałam na nim okrakiem . Nagle zadzwonił telefon Hazzy ...:
-Słucham ?
- ------
-Tak to ja . A stało się coś ?
- ------
-Co !?
- --------
-Zaraz będę !
Zrzucił mnie z kolan , tak że upadłam na ziemię . I gdzieś pobiegł . Nawet nic nie powiedział ... Poszłam do kuchni . Zrobiło mi się bardzo przykro ... Wyjęłam lód z zamrażarki i przyłożyłam do bolącego miejsca .
*** 2 godziny potem ***
Siedziałam ciągle w kuchni . Lód nadal był w bolącym miejscu . Nagle ktoś otworzył drzwi . Zgaduje , że był to Harry . Nawet na niego nie spojrzałam . Zapytał :
-Karolina ?
-Hm ??..
-Gniewasz się ?
Wzruszyłam ramionami . Chyba do mnie podszedł bo poczułam jak usadawia na swoich kolanach . Nie patrzyłam mu w oczy , raczej miałam spuszczone oczy . Powiedział :
-Spójrz na mnie .
-Nie chce .
-Spójrz na mnie .
-Nie !
Podniósł mój podbródek , że byłam zmuszona aby spojrzeć mu w oczy . Prawie się rozpłakałam . Przytulił mnie . Chciałam go odepchnąć , ale on był silniejszy i nie mogłam się od niego odsunąć . Powiedział w moje włosy :
-Przepraszam ...
-Dlaczego ?
-Gemma , miała problem ... Musiałem tam pojechać ...
-Ah ...
- Nie gniewasz się ?
-Nie ...
Pocałował mnie ...
Serio ?! Teraz ciotka Melissa się wtrąca ?! Ej ....chwila chwila .... Ciotka Meliss mieszka tu ! A nie w Francji ! Ej !! Zadzwoniłam do cioci :
-Słucham ?
-Ciociu .... Mam pytanie ...
-Jakie skarbie ?
-Gdzie ty mieszkasz ?
-Tu , w Londynie ... A co ?
-Nie , bo dzwoniła jakaś pani ... I powiedziała że chcesz wziąść Roxy do Francji ...
-Wezmę Roxy , ale ja mieszkam tutaj ...
-Aha ... Dobra . A kiedy mogę ją do ciebie przywieźć ?
-Może jutro ?
-Dobra to do zobaczenia ...
-Do zobaczenia .
Poszłam do reszty . Usiadłam na kolanach Hazzy . Znowu objął mnie ramieniem i położł brodę na moim ramieniu . Wszyscy poszli a ja zostałam z nim sam na sam ... Odwrócił mnie . Tak , że patrzyłam mu w jego szmaragdowe oczy ... Zbliżył się , oparł swoje czoło o moje . Nadal patrzyliśmy w swoje oczy . W końcu złożyldelilatny pocałunek na moich ustach . Zaczęły się nie winne , pojedyńcze pocałunki . A skończyło się na namiętnych , pełnych pragnienia całowaniu . Siedziałam na nim okrakiem . Nagle zadzwonił telefon Hazzy ...:
-Słucham ?
- ------
-Tak to ja . A stało się coś ?
- ------
-Co !?
- --------
-Zaraz będę !
Zrzucił mnie z kolan , tak że upadłam na ziemię . I gdzieś pobiegł . Nawet nic nie powiedział ... Poszłam do kuchni . Zrobiło mi się bardzo przykro ... Wyjęłam lód z zamrażarki i przyłożyłam do bolącego miejsca .
*** 2 godziny potem ***
Siedziałam ciągle w kuchni . Lód nadal był w bolącym miejscu . Nagle ktoś otworzył drzwi . Zgaduje , że był to Harry . Nawet na niego nie spojrzałam . Zapytał :
-Karolina ?
-Hm ??..
-Gniewasz się ?
Wzruszyłam ramionami . Chyba do mnie podszedł bo poczułam jak usadawia na swoich kolanach . Nie patrzyłam mu w oczy , raczej miałam spuszczone oczy . Powiedział :
-Spójrz na mnie .
-Nie chce .
-Spójrz na mnie .
-Nie !
Podniósł mój podbródek , że byłam zmuszona aby spojrzeć mu w oczy . Prawie się rozpłakałam . Przytulił mnie . Chciałam go odepchnąć , ale on był silniejszy i nie mogłam się od niego odsunąć . Powiedział w moje włosy :
-Przepraszam ...
-Dlaczego ?
-Gemma , miała problem ... Musiałem tam pojechać ...
-Ah ...
- Nie gniewasz się ?
-Nie ...
Pocałował mnie ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz