wtorek, 2 czerwca 2015

Rozdział 146

Szybko otworzyłam oczy , podnosząc się do pozycji siedzącej . Mój oddech był przyśpieszony , a na moim czole były kropelki potu . To wszystko mnie już wykańczało , a jeszcze teraz te koszmary ...
-Karolina , co się dzieje ?- zapytał mój mąż przecierając swoje oczy
-Nic , miałam dziwny sen - odpowiedziałam pocierając swoje ramie
-Koszmar ?- zapytał
-Koszmar , to może nie ... Ale takie dziwne - ziewnęłam
-Śpij kochanie , jestem obok ...
Objął mnie w tali , przyciągając do siebie . Po chwili moje powieki się zamknęły ...
Biegnę przez łąkę pełną kolorowych kwiatów . Moje włosy są związane w wysokiego kucyka Jestem w białej sukience do kolan i na ramiączka . Biegnę boso . W oddali widzę dwie postacie , jest nie wyraźna ale z każdym krokiem widok jest coraz lepszy . Kiedy jestem blisko z sylwetek rozpoznaję , że to kobieta i mężczyzna .Wszystko ciemnieje kwiaty i niebo ... Słyszę ich śmiechy , a raczej rechoty . Po chwili te postacie odwracają się , zdejmując z głów kaptury . To Smith ... I Monic ?! To jakieś żarty ?! Nie , to przecież tylko sen ... Monica wyciąga za paska broń i strzela w moją stronę . Czuję ból w klatce piersiowej , rozchodzi się po całym ciele . Czuję jak moje ciało bezwładnie opada na ziemię , nadal słyszę ich rechoty . 
-Boże , pomóż mi - błagam ostatkami sił 
-Nikt ci nie pomoże , a teraz żegnaj - zaśmiała się ruda dziewczyna 
Czuję mocne kopnięcie w klatkę piersiową, obraz staje się rozmazany a po chwili widzę tylko ciemność  ... Ona mnie zabiła ... 
                                                          P.O.V. Domi
Siedzę w domu Ani i Jamesa . Siedząc tak na kanapie i wpatrując się w ekran telewizora , myślałam o życiu ... Współcześnie bardzo często słyszymy o miłości , opowiadają o niej piosenki , prezentują ją media , pokazują plakaty i reklamy . Zazwyczaj jednak mimo używania słowa MIŁOŚĆ , nie przedstawia się miłości, ale zakochanie , zauroczenie czy fascynację . Czym jest prawdziwa miłość ? W jaki sposób ją odnaleźć ? Skąd wiadomo , że mamy do czynienia z miłością ? No właśnie , skąd mamy to wiedzieć ?! Malik dał mi w końcu spokój , więc mogę robić co mi się żywnie podoba ... Poszłam do swojego ,, pokoju " i przebrałam w skórzane spodnie które nie były jeszcze noszone więc idealnie dopasowywały się do mojej figury , kremową bluzkę i kurtkę dżinsową , do tego czarne szpilki . Zrobiłam makijaż , a włosy rozpuściłam i wyszłam z domu . Szłam w kierunku miasta . Mieszkaliśmy gdzieś na obrzeżach Londynu , mi to nie przeszkadzało . Kiedy doszłam do miasta usiadłam z jednym przy stolików kawiarni i zamówiłam czarną kawę i jakieś czekoladowe ciastko . Z tego co mówił mi James , to Cassidy była blondynką i była piękna . Nawet pokazał mi jej zdjęcie , była całkiem całkiem ... Nagle zobaczyłam ją !? Nie to nie możliwe ... A może jednak ... A co gdyby tak w tedy uratowała się przed strzałem mając na sobie kamizelkę odporną na kule , i przeżyła . Zostawiając to wszystko i uciekając ... To jest całkiem możliwe ! Podeszłam do niej i zapytałam :
-Czy to miejsce jest wolne ?
-Tak jasne , siadaj - zabrała swoją czarną torebkę z krzesła
-Jestem Dominika .- powiedziałam
-Cassidy , dla przyjaciół Cass - posłała mi uśmiech
-Mam pytanie , może być ono nie realne . Ale czy ty byłaś kiedyś z Jackiem Smithem i on cię nie zabił ?- walnęłam prosto z mostu a ona wytrzeszczyła oczy
-O...O czym ty mówisz ?!
-Odpowiedz tak , albo nie .
-Chodźmy w inne miejsce - powiedziała podnosząc się z krzesła
Zrobiłam to co ona i poszłyśmy w kierunku plaży . Tam zdjęłyśmy nasze buty i szłyśmy brzegiem morza .
-Dlaczego mnie o to zapytałaś ?- zaczęła
-Bo mam znajomości , to prawda ? Albo tak albo nie .
-Nawet jeśli tak to kto ci , to powiedział ?
-James ...
-Dużo osób o mnie wie ?
-Cała nasza paczka ...
-Malika ?
-Dokładnie ...
-Jak się ma ?
-Dobrze , ale nie widziałam go kilka dni . To jest potwór ...- trzeba ją na moją stronę znowu sprowadzić ...
-Co zrobił ?! - oburzyła się lekko
-Zgwałcił mnie i kiedy zaszłam w ciąże dodał mi tabletki na poronienie  do mojej herbaty , a potem trafiłam do szpitala i mogę mieć możliwość nie płodności ...- tak , to idzie bardzo gładko ...
-O boże ,biedna . Nie podejrzewałam , że byłby do czegoś takiego zdolny - zakryła dłonią usta
-Wiem , ale on to zrobił !- zaszlochałam
-Chodźmy do mnie do domu - powiedziała
-Dobrze - otarłam ,, łzy "
 


 ************************************************************************
Mam do was sprawę ... A dokładnie chodzi o to , że coraz mniej osób czyta opowiadanie . A o komentarzach nie wspomnę ..... Ale nie ważne , jest rozdział 146 . Cassidy gra Indiana Evans . Do kolejnego rozdziału miśki :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz