-Kocham cię -uwielbiałam jak to mówi
-Ja ciebie też-przytuliłam się do jego klatki, czułam bicie jego serca, ale czy Harry byłby sobą gdyby nie uszczypał mnie w tyłek? Chyba nie. Odsunęłam się do niego, widziałam ten jego zboczony uśmiech. Poszłam się ubrać, tym razem zamknęłam drzwi
Umyłam dokładnie swoje ciało i ubrałam piżamę . Kiedy weszłam do sypialni widziałam jak Harry stoi przy oknie i czegoś wypatruje .
-Co tam tak wypatrujesz ?- zapytałam przytulając się do niego od tyłu
-Dziwi mnie to , że nie ma reszty . Gdzie oni są ?- mówił
-A gdzie Avril i Darcy ?
-U mojej mamy , ale naszej ekipy tam nie ma ...
-Zaczynam się martwić - szepnęłam
-Ja też - odpowiedział przytulając mnie do siebie
A co jeśli stało się im coś złego ?! Bałam się jak cholera... Przegapiłam pogrzeb Karoliny ... Nie mogę sobie tego darować , była dla mnie jak siostra . Ale ona nadal jest w naszych sercach , na zawsze . Chciałam zabić Smitha za to co zrobił , a teraz ... Nie wiem czy powinnam . Nie chodzi o to , że mi go szkoda ale ... Prawda , zgwałcił moją przyjaciółkę , chciał mnie zabić i to przez niego mamy takie kłopoty ale czuję , że on nie robi tego z własnej woli ... Ale też czuję jak by to mnie zawodzi . W mojej głowie jest za dużo pytań i innych myśli a za mało odpowiedzi .
P.O. V. Dominika
Siedziałam u mamy Malika , trzeba powiedzieć jej prawdę . Reszta była u mamy Louisa . Widziałam jak mama tego pojebańca patrzy na mnie i wyczekuje mojej wypowiedzi po co tu przyszłam . Wzięłam głęboki wdech i zaczęłam :
-A więc przyszłam tu jednej i bardzo ważnej sprawie ...
-Jakiej ?- zapytała
-Wiem , że mi nie ufasz bo byłam po ich stronie . Ale ja chciałam chronić moich przyjaciół. Ale przyszłam tu w innej sprawie , a mianowicie ... Twój syn ściągnął na wszystkich te kłopoty .
-Niby jak ?
-Popadł w długi i dołączył do gangu . Ta był z kilka miesięcy ale potem zakochał się w takie Cassidy , dziewczynie szefa gangu . Chciał z nią uciec i kiedy uciekał zastrzelili Cassidy ...Ale ona żyje , poznałam ją .
-Niby jak ?- zaśmiała się
-A tak - odpowiedziałam z szerokim uśmiechem na twarzy a do pokoju weszła blondynka
-Dzień dobry - powiedziała i usiadła na kanapie obok mnie
-Dzień dobry , a ty to ...
-Cassidy - odpowiedziała spokojnie
-I niby jak przeżyłaś ten postrzał ?- zapytała
-Miałam kamizelkę kuloodporną , wiedziałam , że będą nas ścigać i wiedziałam , że będzie chciał zastrzelić Zayna . Więc udałam moją śmierć i zaczęłam nowe życie , ale to powróciło .
-Jakoś nie mogę wam uwierzyć ...- powiedziałam ale przerwał jej wchodzący do salonu Zayn z bronią , o cholera będzie się działo ...
-Co ona tutaj ro...- przerwał patrząc szeroko otwartymi oczyma na Cassidy - Cass ?
-Hej - warknęła
-Ty...ty żyjesz , ale jak ?
-Normanie ! Wyjdź- syknęła
-Naprawy to Cassidy .- prosił
-Nie ma mowy dupku , zostaw nas !
Wycelował we mnie , już wiadomo po co tu przyszedł .
-Zostaw ją chuju !- krzyknęła
-Bo co mi zrobisz skarbie ?- zaśmiał się
-A to - powiedziała i strzeliła w jego nogę
P.O.V. Harry
Siedziałem na kuchennym blacie i popijałem mleko . Moja malutka , drobniutka blondyneczka spała smacznie w łóżku. Nie mogłem spać . Zastanawiałem się co dzieję się z naszą ekipą , czy Smith i reszta coś im zrobili ? Usłyszałem skrzyp schodów , a po chwili w pomieszczeniu widziałem sylwetkę mojego kwiatuszka .
-Czemu nie śpisz ?- zapytała z delikatną chrypką w głosie
-Nie mogę , a dlaczego ty nie śpisz ?- odpowiedziałem pytaniem na pytanie
-Mam taki sam powód - odpowiedziała
-A jaki jest powód braku twojego snu ?- droczyłem się z nią
-A jak sądzisz ? - odpowiedziała beznamiętnie i poszła do lodówki
Widziałem jak wyciąga mleko i nalewa je do szklanki . Mleko chowa do lodówki a przedmiot z cieczą wkłada do mikrofalówki . Nacisnęła kilka przycisków i czekała na zagrzanie się cieczy . Między nami była denerwując cisza , nigdy tak między nami nie było . Ale to się chyba zmieniło. Postanowiłem to zmienić . Przyciągnąłem do siebie blondynkę i przytuliłem ją , swoją głowę schowałem w zagłębieniu jej szyi. Kocham moją drobną Karolinę , i nie pozwolę na to aby ktoś ją krzywdził . A tym bardziej ona samą siebie .
-I tak mnie kochasz - szepnąłem jej wprost do ucha
-Mhm...- mruknęła
Moja ręka znajdowała się na jej plecach i kreśliła małe kółeczka , czułem jak jej ciało się rozluźnia . A kiedy dotknąłem jej czułego miejsca jej ciało przeszedł dreszcz . Jej ręce wylądowały na moim karku .
-Potwierdź , że mnie kochasz bo mi smutno . - powiedziałem
-Kocham cię idioto - odpowiedziała
-Dla ciebie mogę być największym idiotom na świecie , ale abym był przy tobie .
Jej głowa opierała się o mój tors . A jej zwinne rączki przeniosły się na mój tors i przytuliła mnie do siebie .
-Nie możemy się tak martwić - szepnąłem - Bo wszystko będzie dobrze .
-Oby - powiedziała
Musnąłem jej usta swoimi , kocham smak jej ust . Kocham ją całą , każdą część jej ciała , kocham ją całą . Gdyby nie to , że przerwała nam nasza paczka wchodząca do domu to trwalibyśmy o wiele dłużej w tej pozycji . Ale zdziwiło mnie jedno ... Chłopacy oprócz tego gównianego Luke nieśli Zayna z zabandażowaną nogą .
-Co się stało ?- zapytała moja żona obejmując mnie
-Zaraz wam powiemy ... Czy coś się tu miało wydarzyć i my przeszkadzamy ?- powiedziała Ania z uśmieszkiem puszczając oczko mojej blondyneczce
-Nie - powiedziałem
-Ah, to dobrze- zaśmiała się
Wszyscy poszliśmy do salonu . Moje słonko usadowiłem na swoich kolanach , Malika przywiązali do krzesła . Ale widziałem jak pod ścianą stoi jakaś blondynka . Kiedy moja żona ją zauważyła wstała i podeszła do niej . Z tego co widziałem podały sobie ręce i obie oparte o ścianę prowadziły rozmowę .
-Ej popaplacie sobie potem , teraz chodźcie tu . Trzeba pogadać - powiedział Louis
**************************************************************
Wiem , że rozdział krótki ale jest ! Mam nadzieję , że jest dobry . Tak , wiem są trzy P.O.V. Ale tak musiało być . Oczywiście dziękuję za wszystkie komentarze , wyświetlenia i za to , że w ogóle jesteście . Do kolejnego :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz