W pewnej chwili zobaczyłam jakąś postać. Czy ja już naprawdę
zbzikowałam? To był Harry. Stał tam w czarnych jeansach i szarej
koszulce. Zobaczyłam tylko jak podbiegł do mnie, zdążyłam jeszcze
powiedzieć cicho "przepraszam" i ciemność zagościła w moich oczach.
P.O.V. Harry
Co ona najlepszego zrobiła? Podbiegłam do niej i padłem na kolana, chwyciłem jej głowę
-Karolina? Karolina , proszę obudź się-pierwszy raz od bardzo dawna z moich oczu wyleciały łzy.

Jeszcze nigdy się tak nie bałem. Chwyciłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie. Wydawało mi się jakby jechali wieczność. Próbowałem uciskać jej rękę by krew już nie uchodziła.Zastanawiało mnie tylko jedna, czemu ona to zrobiła? Pogotowie w końcu przyjechało, powiedziałem, ze jestem jej narzeczonym, więc mogłem z nimi jechać. Całą drogę trzymałem jej rękę. W szpitalu gdy wieźli ją na oddział ocknęła się
-Proszę, zostań-powiedziała
-Zostanę, obiecuję. Teraz to ty obiecaj ze mnie nie zostawisz.
-Obiecuję -z moich oczu znów wylało się kilka łez

Zabrali ją. Siedziałem na korytarzu kilka godzin i zastanawiałem się co się stało gdy mnie nie było. Czemu Karolina do mnie nie przyszła, przecież Luke mówił ,że jej przekazał. Po długim oczekiwaniu wyszedł lekarz.
-Co z nią?
-Będzie dobrze-powiedział z uśmiechem i wskazał ręką ze mogę wejść do Karoliny
Wszedłem do jasnego pokoju i ujrzałem moja ukochaną, leżała blada jak ściana z zawinięta bandażem ręką. Usiadłem koło niej, patrzyłem na jej czerwone oczy. Ani ja ani ona nic nie mówiliśmy. Dotknąłem jej twarzy i lekko pocałowałem
-Dlaczego to zrobiłaś ?
-luke...on powiedział, że nie żyjesz. Załamałam się, chciałam umrzeć.
-Co??? Rozmawiałem z nim, miał ci przekazać, żebyś przyszła.
-Nie powiedziała
Bylem wściekły, chciałem go zabić. Próbowałem się opanować przy Karolinie. Nie mogłem iść z nim "pogadać" dopóki ona była w szpitalu. Siedziałem z nią cały czas, nie opuszczałem jej ani na chwilę. Z dnia na dzień czuła się coraz lepiej. Niedługo sylwester. Opuściliśmy święta wiec chociaż na te kilka dni chciałem zabrać ją do Londynu . Mieliśmy jeszcze 4 dni a Karolina miała wyjścia już jutro. Dzień w dzień patrzałem na gojące się na jej ręce blizny, obiecałem sobie, że nie daruję Lukowi .
Jedziemy własnie do domu. Karolina wygląda niesamowicie. Znów była radosna i zadowolona z życia.
P.O.V. Karolina
A jednak wrócił, cały i zdrowy i jest tu ze mną. Moje życie znów nabrało kolorów. Cieszyłam się ze wszystkiego, nawet Angielski deszcz nie był w stanie zepsuć mojego humoru. Kiedy byliśmy już w domu, jedyne czego pragnęłam to położyć się z Harrym na kanapie i obejrzeć jakiś dobry film. Tak też się stało. Zaczęłam wierzyć, że po czymś takim nic już nie da rady zniszczyć naszego związku. Oglądaliśmy "trzy metry nad niebem" płakałam na niektórych scenach, ale wtedy Harry mocno owijał mnie ramieniem.
-Karolina? Za trzy dni sylwester. Pomyślałem ze jeśli opuściliśmy święta to może wtedy wrócimy do Paryża ?
-Świetny pomysł-zastanawiałam się dlaczego mu tak zależy -tęskniłam za tobą
-Ja za tobą też-nasze twarze były bardzo blisko siebie, w końcu złączyły się w namiętnym pocałunku.
-Mam coś dla ciebie, chciałam ci to dać na święta, no ale nie wyszło. Poczekaj tu -pobiegłam do pokoju i przyniosłam grubą książkę z naszymi wspólnymi zdjęciami. Wszędzie byliśmy tacy szczęśliwi
-Dziękuje, to jest piękne. Prezent ode mnie dostaniesz jak będziemy w Paryżu- przytuliłam go i powiedziałam ciche "dobrze". Było już dość późno a mi oczy same się zamykały. Harry zaniósł mnie do sypialni. Poszłam się przebrać, byłam jednak tak zmęczona, że zapomniałam o zamknięciu drzwi od łazienki na klucz. Styles oczywiście to zauważył i nie pukając wszedł do pomieszczenia. Czułam się trochę nieswojo bo stałam w samym staniku i majtkach.
-Wyjdź zboczeńcu- powiedziałam z wyraźnym rozbawieniem w głosie
Na Harrym jednam nie zrobiło to wrażenia i chyba nie nigdzie iść. Chwyciłam jego czarny szlafrok . Na haczyku przy drzwiach. Założyłam go, na co Hazz wyszczerzył zęby. Chciałam go odepchnąć, ale od złapał mnie w tali i podniósł wysoko robiąc mały obrót. Śmialiśmy się jak dzieci.
-Harry daj mi się ubrać-powiedziałam wplątując ręce w jego włosy. Uspokoił się, ale nadał trzymał mnie nad ziemią. W jego oczach widziałam te dwa światełka, które ostatnio gdzieś znikły. Znów tu są i to mnie niezmiernie ucieszyło. Patrzyliśmy sobie w oczy, zieleń jego tęczówkę przyprawiał mnie o zawrót głowy. Były takie piękne. Zaczęłam machać nagami na znak żeby mnie puścił, zrobił to. Schylił się trochę i znów mnie pocałował.

****************************************************************************
Ahh... ten wredny Luke , dupek z niego , prawda ? Więc nie długo są wakacje i od 6 lipca do dwunastego mam kolonie sportowe . Więc w tedy mogą się pojawić rozdziały ale nie gwarantuję tego . Jak na razie mam dużo weny i rozdziały są codziennie . Do kolejnego
P.O.V. Harry
Co ona najlepszego zrobiła? Podbiegłam do niej i padłem na kolana, chwyciłem jej głowę
-Karolina? Karolina , proszę obudź się-pierwszy raz od bardzo dawna z moich oczu wyleciały łzy.

Jeszcze nigdy się tak nie bałem. Chwyciłem telefon i zadzwoniłem na pogotowie. Wydawało mi się jakby jechali wieczność. Próbowałem uciskać jej rękę by krew już nie uchodziła.Zastanawiało mnie tylko jedna, czemu ona to zrobiła? Pogotowie w końcu przyjechało, powiedziałem, ze jestem jej narzeczonym, więc mogłem z nimi jechać. Całą drogę trzymałem jej rękę. W szpitalu gdy wieźli ją na oddział ocknęła się
-Proszę, zostań-powiedziała
-Zostanę, obiecuję. Teraz to ty obiecaj ze mnie nie zostawisz.
-Obiecuję -z moich oczu znów wylało się kilka łez

Zabrali ją. Siedziałem na korytarzu kilka godzin i zastanawiałem się co się stało gdy mnie nie było. Czemu Karolina do mnie nie przyszła, przecież Luke mówił ,że jej przekazał. Po długim oczekiwaniu wyszedł lekarz.
-Co z nią?
-Będzie dobrze-powiedział z uśmiechem i wskazał ręką ze mogę wejść do Karoliny
Wszedłem do jasnego pokoju i ujrzałem moja ukochaną, leżała blada jak ściana z zawinięta bandażem ręką. Usiadłem koło niej, patrzyłem na jej czerwone oczy. Ani ja ani ona nic nie mówiliśmy. Dotknąłem jej twarzy i lekko pocałowałem
-Dlaczego to zrobiłaś ?
-luke...on powiedział, że nie żyjesz. Załamałam się, chciałam umrzeć.
-Co??? Rozmawiałem z nim, miał ci przekazać, żebyś przyszła.
-Nie powiedziała
Bylem wściekły, chciałem go zabić. Próbowałem się opanować przy Karolinie. Nie mogłem iść z nim "pogadać" dopóki ona była w szpitalu. Siedziałem z nią cały czas, nie opuszczałem jej ani na chwilę. Z dnia na dzień czuła się coraz lepiej. Niedługo sylwester. Opuściliśmy święta wiec chociaż na te kilka dni chciałem zabrać ją do Londynu . Mieliśmy jeszcze 4 dni a Karolina miała wyjścia już jutro. Dzień w dzień patrzałem na gojące się na jej ręce blizny, obiecałem sobie, że nie daruję Lukowi .
Jedziemy własnie do domu. Karolina wygląda niesamowicie. Znów była radosna i zadowolona z życia.
P.O.V. Karolina
A jednak wrócił, cały i zdrowy i jest tu ze mną. Moje życie znów nabrało kolorów. Cieszyłam się ze wszystkiego, nawet Angielski deszcz nie był w stanie zepsuć mojego humoru. Kiedy byliśmy już w domu, jedyne czego pragnęłam to położyć się z Harrym na kanapie i obejrzeć jakiś dobry film. Tak też się stało. Zaczęłam wierzyć, że po czymś takim nic już nie da rady zniszczyć naszego związku. Oglądaliśmy "trzy metry nad niebem" płakałam na niektórych scenach, ale wtedy Harry mocno owijał mnie ramieniem.
-Karolina? Za trzy dni sylwester. Pomyślałem ze jeśli opuściliśmy święta to może wtedy wrócimy do Paryża ?
-Świetny pomysł-zastanawiałam się dlaczego mu tak zależy -tęskniłam za tobą
-Ja za tobą też-nasze twarze były bardzo blisko siebie, w końcu złączyły się w namiętnym pocałunku.
-Mam coś dla ciebie, chciałam ci to dać na święta, no ale nie wyszło. Poczekaj tu -pobiegłam do pokoju i przyniosłam grubą książkę z naszymi wspólnymi zdjęciami. Wszędzie byliśmy tacy szczęśliwi
-Dziękuje, to jest piękne. Prezent ode mnie dostaniesz jak będziemy w Paryżu- przytuliłam go i powiedziałam ciche "dobrze". Było już dość późno a mi oczy same się zamykały. Harry zaniósł mnie do sypialni. Poszłam się przebrać, byłam jednak tak zmęczona, że zapomniałam o zamknięciu drzwi od łazienki na klucz. Styles oczywiście to zauważył i nie pukając wszedł do pomieszczenia. Czułam się trochę nieswojo bo stałam w samym staniku i majtkach.
-Wyjdź zboczeńcu- powiedziałam z wyraźnym rozbawieniem w głosie
Na Harrym jednam nie zrobiło to wrażenia i chyba nie nigdzie iść. Chwyciłam jego czarny szlafrok . Na haczyku przy drzwiach. Założyłam go, na co Hazz wyszczerzył zęby. Chciałam go odepchnąć, ale od złapał mnie w tali i podniósł wysoko robiąc mały obrót. Śmialiśmy się jak dzieci.
-Harry daj mi się ubrać-powiedziałam wplątując ręce w jego włosy. Uspokoił się, ale nadał trzymał mnie nad ziemią. W jego oczach widziałam te dwa światełka, które ostatnio gdzieś znikły. Znów tu są i to mnie niezmiernie ucieszyło. Patrzyliśmy sobie w oczy, zieleń jego tęczówkę przyprawiał mnie o zawrót głowy. Były takie piękne. Zaczęłam machać nagami na znak żeby mnie puścił, zrobił to. Schylił się trochę i znów mnie pocałował.

****************************************************************************
Ahh... ten wredny Luke , dupek z niego , prawda ? Więc nie długo są wakacje i od 6 lipca do dwunastego mam kolonie sportowe . Więc w tedy mogą się pojawić rozdziały ale nie gwarantuję tego . Jak na razie mam dużo weny i rozdziały są codziennie . Do kolejnego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz