wtorek, 16 czerwca 2015

Rozdział 148

Od tamtego wydarzenia minęły dokładnie dwa miesiące , żyjemy gdyby nigdy nic się podobnego nie wydarzyło . W tedy Harry się napił i był ... chamski . Nawet nie było śladu po uderzeniu . Siedziałam na tarasie i przypatrywałam się mojej córce i jej koleżankom : Dianą , Lisą , Lucy Roxy czyli siostra Lucy . Avril też ma przyjaciółki Amber , Lunę , Clarę i Daisy . Chodziły razem na zakupy po mieście albo na zwykłe spacery . Darcy i jej przyjaciółki bawiły się w księżniczki , sama podsunęłam im ten pomysł . Poczułam ręce na moich ramionach , a po chwili siedziałam na kolanach właściciela dłoni .
-Ale mamy tu dzieciarnię - zaśmiał mi się do ucha
-Bywa - odpowiedziałam opierając się o klatkę piersiową mojego męża
-Mhm.-pocałował mnie tuż przy moim uchu-Dzisiaj przyjeżdża Ed i Sara - przypomniał mi
-Wiem - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy -Sara śpi z Darcy w pokoju , Ed w sypialni gościnnej i jeszcze Daisy u nas nocuje - powiedziałam na jednym tchu
-No to wszystko wiemy- odpowiedział kładąc brodę na moje ramie , nagle zadzwonił mój telefon , Ed- Włącz na głośnik- poprosił , a ja zrobiłam to o co prosił
-Hej , Ed co tam ?- zapytałam
-Nie przyjeżdżam do was z Sarą, wym musicie przyjechać tutaj , do Londynu- powiedział
-Co , dlaczego ?- zapytał Harry
-Powiemy wam jak będziecie w Londynie macie lot zarezerwowany na dziewiętnastą - uprzedził nas
-No dobra ..- mruknęłam
-Do zobaczenia - powiedział i się rozłączył
-Co tam się stało ?- myślałam na głos
-Nie wiem , ale sprawdzimy to jak tam dolecimy .
Kiedy spakowaliśmy się wsiedliśmy do taksówki i pojechaliśmy ku lotnisku . Wracamy na kilka dni do starego Londynu , ale boję się . Co się stało , że Ed nie może razem z Sarą przyjechać ? Przecież Smith i Biber się nie odzywają więc jest dobrze ... Chyba , że czegoś nam nie powiedzieli .... Wsiedliśmy na pokład samolotu i czekaliśmy na start . Kiedy samolot uniósł się ku górze , moje oczy zaczęły się kleić , aż w końcu zasnęłam ...
-Ej , wstawaj śpiochu- usłyszałam szept tuż nad moim uchem
-Co się dzieje ?- przetarłam oczy
-Jesteśmy w Londynie - szepnął całując moje ramie
-Już , tak szybko ?
-Ty sobie spałaś i ci to szybko minęło , a ja siedziałem . - mruknął i pomógł mi wstać
Wyszliśmy z samolotu i przeszliśmy przez te wszystkie odprawy . Kiedy już wyszliśmy z lotniska Avril powiedziała :
-Jak dobrze znowu być w Londynie ...
-Dokładnie - uśmiechnęłam się delikatnie
Już w oddali zobaczyłam czuprynę Ed'a a przy nim Sarę . Dziewczynki od razu się przytuliły i zaczęły rozmowę .
-To co , jedziemy ?- uśmiechnął się sztucznie Ed
-Tak jasne - odpowiedziałam
Wsadziliśmy walizki do bagażnika i odjechaliśmy w kierunku domu Ani , tam chyba były ich wszystkie spotkania .
-Pomieszkacie trochę u Anki , ok ?- zapytał
-Ok - odpowiedzieliśmy wszyscy
-Dziewczyny będą spały razem w pokoju gościnnym , Sara też bo muszę się z kimś zobaczyć . A wy w innym pokoju - powiedział
-Dobra- powiedzieliśmy chórem
Kiedy dojechaliśmy pod dobrze znane mi miejsce , uśmiechnęłam się lekko . Wypakowaliśmy walizki z bagażnika i weszliśmy do domu . To co tam zobaczyliśmy nie spodziewałam się tego ... Dziewczyny były zapłakane , ale nie było Karoliny ...
-Hej , co jest ?- zapytałam siadając przy Ani
-Usiądźcie wszyscy - powiedział James spokojnie ale w jego oczach widziałam ból !/ O co tutaj chodzi !?
-Powiecie nam w końcu , czy nie ?- lekko się oburzyłam
-Spokojnie , to jest smutne i ...- powiedział Niall
-Karolina nie żyje - powiedział Louis schodzący po schodach z kartką papieru
-Co ?! - zadławiłam się powietrzem
-Zobacz- podał mi kartkę
A to co przeczytałam doprowadziło mnie do płaczu :
                                                             Drodzy przyjaciele ! 
         Zapewne kiedy to czytacie mnie już nie ma na tym świecie . Zapytacie się za pewne dlaczego ? Otóż nasze życie nie jest kolorowe , to prawda . Ale to nie jest powód , on jest mianowicie taki ...
       Pamiętacie kiedy mnie i dziewczyny porwali oprócz naszej Black ? Otóż Biber mnie zgwałcił . Przez co czułam się brudna , upokorzona . Dziewczynom nic się nie stało , to tylko ja tak ucierpiałam . Wiecie , że was kocham i zawsze będę pilnowałam . I mam wam coś jeszcze do przekazania , a mianowicie : Louis , kochanie ... Kocham cię najmocniej na świecie . Wiem , będziesz cierpiał , a może i nie , ale kto chce mieć kogoś takiego jak ja , czuję się jak dziwka . Zapewne znajdziesz sobie kogoś kto będzie zasługiwał na ciebie i nie będzie taką szmatą ... Karolina ... Wiem , że nie ma ciebie tutaj w Londynie .Ale za pewne ktoś cię tu wezwie ... A więc Biber coś planuje , musicie uważać . Nie dajcie się im zwieźć , oni zabiją was przy najbliższej okazji . Nigdy się no poddawaj , nie załamuj , nie patrz wstecz ani do tyłu , nie upadaj na ziemię, wszytsko jest możliwe jeśli tylko w to wierzysz . 
     Przepraszam was bardzo , mam nadzieję , że ułożycie sobie życie beze mnie . Musicie pokonać tych debili ! Jeszcze raz was bardzo przepraszam , kocham was . A teraz żegnajcie . 
                                                                                       Kochająca Karolina 

Po moich policzkach spływały łzy , jak ona mogła to zrobić . Zabiła się . To przez te jebane problemy Malika ! To jego wina ! Ale Karolina , jak starsza siostra nie żyje ...  W sercu czułam  pustkę ...



****************************************************************************
Witam po przerwie . Jak widać Karolina nie żyje , smutne . Mam nadzieję , że się on wam spodoba . Miałam teraz dużo popraw i musiałam się uczyć . Więc do kolejnego rozdziału :* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz