piątek, 5 czerwca 2015

Rozdział 147

Cassidy zaprowadziła mnie do swojego domu , czyli kamienicy . Była ona z czerwonej cegły , a pod budynkiem stał jej czarny motor . Kiedy weszłyśmy po schodach na górę , blondynka otworzyła drzwi . A moim oczom ukazał się ciemny hol , oświetlała go jedynie wisząca lampa na suficie . Podłoga była z ciemnego drewna , a ściany szare . Zdjęłam buty i skierowałam się za Cassidy do salonu . Salon był połączony z kuchnią . Ściany były niebieskie a meble czarne , w salonie były dwie duże kanapy i dwa fotele i stolik do kawy i takie podstawowe rzeczy . Dziewczyna gestem ręki wskazała abym usiadła , wykonałam jej polecenie .
-Ty znasz Zayna , prawda ?- zapytała
-Tak , na początku był moim przyjacielem ale potem był moim chłopakiem . Potem były kłótnie i bił moich przyjaciół , a kiedy wszystko było dobrze gang Smitha wszystko popsuł ...- odpowiedziałam szczerze
-Niestety , ale oni tacy są . Wiem o tym ...
-Byłaś ze Smithem , dlaczego w tedy kiedy cię postrzelił nie umarłaś ?
-Eh ... Byłam tym zmęczona ... I wiedziałam , ze będzie chciał mnie zabić . I w tedy natrafiła się okazja , wskoczyłam przed Zayna i dostałam .
-Były inne wyjścia , a ty wybrałaś to ...
-Jak bym tak po prostu uciekła to i tak by mnie szukali , i znaleźli a potem nie wiadomo co zrobili - westchnęła
-A no tak ...- powiedziałam
                                                       P.O.V. Cassidy
To był prosty plan . Dać się ,, zabić " i uciec . Zmienić się i zapomnieć . Ale nie było to jednak takie proste ... Wszystkie wspomnienia z Chrisem , czyli Smithem nie dawały mi spokoju ... Te wszystkie napady , morderstwa , kiedy się do mnie zbliżał ... Nie mogłam zapomnieć tego od tak , jakoś nie mogłam . I kiedy byłam bliska zapomnienia , ta dziewczyna sobie przyszła i zapytała mnie prosto z mostu . Ale nie spodziewałam się, że Malik ją zgwałci ... Ale czasy się zmieniają , ja się zmieniłam z morderczyni na zwykłą dziewczynę która lubi czytać książki i lubię długie spacery po plażach . Nawet te samotne . Mój narzeczony Daren , jest wysokim brunetem o niebieskich oczach . Nie wie o mojej przeszłości , ale będzie trzeba mu to powiedzieć , nawet jeśli grozi mi to rozstaniem ... Ale powinien mi ufać , przecież zostawiłam to . Kto by się spodziewał , że będąc bez Smitha odsunęłam się od narkotyków , alkoholu , imprez i innych rzeczy ... A niby byłam uzależniona , bardzo ciekawe .
                                                  P.O.V. Karolina
Robiłam wszystkim domownikom śniadanie , czyli jajecznicę z kiełbasą . Nie za bardzo wytworne , ale zawsze coś . Tej nocy miałam koszmary , a to wszystko nie daje mi spokoju . Monica i Smith , te melodie , to wszystko ...

Mnie wykańczało . Miałam dosyć , ale nie czas na myślenie o tym. Niby jest wszystko dobrze , ale to cisza przed burzą . Tak sądzę … Poczułam ręce na mojej tali .
-Dzień dobry …- szepnął mi do ucha
-Dzień dobry – odpowiedziałam z lekkim uśmiechem
Odwrócił mnie w swoim kierunku , i musnął mój usta . Usadził mnie na blacie i całował linię szczęki , usta , szyję . Na co chichotałam .
-Harry ,Harry … Zaraz przypalę wam śniadanie – zachichotałam
-To co ? Zamówimy coś – zamruczał w moje usta
-Weźcie liżcie się gdzie indziej – usłyszałam śmiech mojego brata
-Mówiłam mu , że jajecznicę spalę . Ale ten się uparł – zaśmiałam się i zeskoczyłam z blatu
Ale zamiast wylądować na stopach , wylądowałam na kolanach na ziemi . Moja głowa pulsowała nie do zniesienia , widziałam jak obraz się rozmazuję . Słyszę krzyki , są one prawie nie słyszalne , zamazują się razem z tłem . Widzę ciemność …

                                     P.O.V. Colin
Moja siostra upadła na ziemię . Nie kontaktowała z nami , Harry zadzwonił po karetkę .
-Co się do cholery dzieje .- powiedział trzymając głowę mojej siostry na swoich kolanach , miała ciężki , nie równy oddech
-Nie wiem , ale musimy się dowiedzieć . – odpowiedziałem
Po chwili przyjechała karetka i ją zabrała . Darcy została z Avril w domu , my pojechaliśmy samochodem Harr’ego samochodem na pełnym gazie . Widziałem jak ściskał kierownicę , był bardzo zdenerwowany . Kiedy dojechaliśmy do szpitala oboje wyskoczyliśmy z pojazdu i pobiegliśmy do recepcji .
-Gdzie leży Karolina Styles ?- zapytał Harry
-A panowie to ? – odpowiedziała pytaniem na pytanie
-Ja jestem jej mężem , a on to jej brat – odpowiedział za mnie Harry
-Sala dwieście szesnaście – powiedziała nie patrząc na mnie
Pędem wbiegliśmy po schodach , nawet nie używając windy . Nie mogliśmy czekać , aż zjedzie . Kiedy byliśmy pod salą zobaczyłem jak lekarz rozmawia z bladą Karoliną . Jej usta były sine , a oczy podkrążone , a  policzki bez żadnych kolorów . Wyglądała strasznie , co się z nią dzieje ?! Z sali wyszedł lekarz .
-Pani Styles nadal nie czuje się dobrze po ostatnim wypadku i utracie dziecka . Ale niech wraca do domu – powiedział lekarz i sobie poszedł , gnojek jeden
Szybko weszliśmy do sali , siedziała ze spuszczoną głową tak jak jej nogi . Jej telefon wibrował . Kiedy zobaczyłem kto to , zamarłem …. 

**********************************************************************
Przepraszam , że rozdział krótki i nudny . Miał być wczoraj, wiem .... Ale wczoraj od 16 do 23:30 szukałam z koleżanką jej psa i nie miałam jak dodać . A krótki bo mam sprawdzian z polskiego , historii , matematyki w tygodniu i trzeba się uczyć . Przepraszam , do kolejnego rozdziału :* 

1 komentarz:


  1. + Zapraszam do siebie na nową historię z Harrym Stylesem. Powróciłam z burzą nowych pomysłów!
    www.our-eternity-hs.blogspot.com

    Super! Wspaniałe! Ja też mam dużo nauki. Czekam do następnego.

    OdpowiedzUsuń