środa, 18 marca 2015

Rozdział 89

Rozdział 89

Tego dnia, gdy się obudziłam, w ogrodzie za oknem ujrzałam bukiety czerwonych róż i napis i płatków białych "kocham cie, Karolina ". Co to miało znaczyć? Kto to zrobił ? Po chwili zapatrzenia spostrzegłam Harry'ego, trzymającego w dłoniach kartkę z napisem "Zabije się jak mi nie wybaczysz". Chłopak pad na posłaną płatkami róż i jesiennymi liśćmi ziemię. Wstałam Nie mogłam uwierzyć, ze zrobił coś tak romantycznego. Widziałam ze on też cierpi. Odsunęłam się od okna i wyszłam na podwórko, nakładając kurtkę. Był tam. Tak idealny, ubrany w czarny garnitur. Gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i przytulił mocno, ja zrobiłam to samo. Trwaliśmy w tej pozycji dość długo.
-Przepraszam , to była psychofanka . Nigdy bym ci tego nie zrobił . Wiesz , że cię kocham

 Mój uścisk zacisnął się bardziej gdy usłyszałam , że mówi o tym wydarzeniu .

-Czemu? Czemu to zrobiłeś?

-Chodź do domu tak ci wszystko wytłumaczę- powiedział ciągnąc mnie za rękę w stronę drzwi. Ja jednak uparcie stałam w miejscu. Moja blada twarz i podkrążone oczy wytłumaczyły mu, ze muszę wiedzieć teraz

-To ona mnie pocałowała. . Podeszła do mnie i rzuciła się na mnie . Nie chciałem tego, kocham i będę kochał tylko ciebie.

Z moich oczu znów polały się łzy. Podszedł bliżej i znów mnie przytulił. Widział ze jestem strasznie osłabiona, wziął wiec mnie na ręce i zaniósł do domu. Posadził mnie na kanapie i przyniósł jedzenie. Szczerze nie miałam nawet siły podnieść widelca. Harry nie mógł patrzeć jak się mecze, pomógł mi. Gdy już się najadłam i miałam więcej siły bez słowa poszłam do swojego pokoju. Położyłam się na łózko i zasnęłam Tego mi było trzeba. Odpoczynku. Nie wiem ile godzin pogrążona byłam w śnie. Gdy się obudziłam nie było przy mnie nikogo, w sumie to dobrze...nie chciałam wtedy nikogo widzieć. Zeszłam do salonu w poszukiwaniu Hazzy...znalazłam. Spał na kanapie..tylko czemu?


Podeszłam bliżej, usiadłam obok niego. Był taki niewinny i słodki. Jeździłam ręką po jego policzku. W pewnym momencie jego oczy się otworzyły. Uśmiechnął się, inaczej niż zwykle. Byłam taka szczęśliwa, że go mam. Nawet mimo tego co stało się tydzień temu, nadal gdzieś w środku go kochałam.  Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Chwycił moją rękę i pocałował ją. Przysunęłam się bliżej, chłopak przesunął się robiąc mi miejsca. Położyłam się obok niego. Objął mnie opiekuńczo ramieniem. Czułam jak jego klatka piersiowa powoli się podnosi i w tym samym tempie się obniża. Przekręciłam się ostrożnie by nie spaść z kanapy. Uśmiechał się do mnie. To było takie miłe.
-Kocham cię - szepnął w prost do mojego ucha

Uśmiechnęłam się na te słowa . Na dół zeszli wszyscy .Darcy usiadła nam na kolanach . Byłam wtulona w jego tors . Czułam jego boski zapach . Wąchałam .
-Co ty robisz ? - zapytał
-Wącham - powiedziałam
-Po co ? - zapytał z tym swoim cwanym uśmieszkiem
-Zapomniałam jak pachniesz , przez ten tydzień - odpowiedziałam
-To co pogodziliście się ? - zapytała Domi
-Tak - odpowiedział Harry
-Mhm ...-odpowiedziała Ania

Zaczęłam ziewać .

                                                         CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz