poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział 26

Rozdział 26 ,, Wycieczka "

Nagle zadzwonił telefon Harre'go. On spojrzał na wyswietlacz telefonu . Wyłączył telefon .I dalej mnie całował . Szedł niżej , dotarł do szyi a potem . Odsłonił mój brzuch i całował mój brzuch .

                                    ***Godzina potem ***
Już przyszła cała ekipa . Darcy była w sali zabaw . Nagle dostałam sms-a . Był to sms od Livi :

Karolina wiem kto 
wstawia te posty na 
tego bloga to jest ta 
Vicki z Nowego 
Yorka . Ta którą 
poznałyśmy na 
wycieczce . 

Odpisałam :

Co przecież miałyśmy 
być przyjaciółkami a 
ta robi mi coś takiego ?!
Nienawidzę jej !!!

Powiedział do Harrego szeptem :
 - Jadę do stajni .
-Mogę z tobą ?
-A chcesz ?
-Tak
-To chodź

Ubralismy się i wyszliśmy .

                                            ***Godzina potem ***
Byliśmy na miejscu czyli w stajni . Ja wzięłam Flickę :


A Harry Spartana , dogadywał się z nim i to nawet bardzo :



Ja postanowiłam potrenować ujeżdżenie a Harry trochę poskakał do 90 cm . więcej mu nie pozwoliłam bo niezabardzo można koniom fryzyjskim skakać ale Spartan kochał skakać . Harry jeździł świetnie . Czasem zdawało mi się , że jeździ lepiej odemnie . Skąd on umie tak jeździć no ja się pytam ? Nic mi nie powiedział, że umie jeździć konno . Zapytałam :
-Skąd umiesz jeździć konno ?
-Jak byłem mały to się uczyłem ....
-I nic mi nie powiedziałeś ?
-Bo nie pytałaś - powiedział to z diabelski uśmiechem
-Ale widziałeś , że jeżdżę , dlaczego ? - powiedziałam to i spojrzałam w dół a moja mina zesmutniała .
-Tak naprawdę to nie rozmawialiśmy an ten temat i dużo teraz się działo , więc wiesz nie chciałem zajmować ci czasu ...
-Ale i tak bym miała czas , żeby z tobą pojeździć , a najchętniej jeździ mi się z tobą i Anią .
-To dobrze .

                                                ***Godzina potem ***
Wracaliśmy do domu samochodem . Siedzieliśmy w  kompletnej ciszy . Ale nie przeszkadzało mi to . Mogłam wpatrywać się w niego . Jego loki , oczy wogóle on był wspaniały . Nagle spostrzegł , że się mu przyglądam i zapytał :
-Czemu patrzysz na mnie takim wzrokiem ?
-Takim to znaczy ?
-Zdziwionym, złym i zakochanym ...
-Bo tak .
-No dlaczego ?
-Bo jestem na ciebie zła ...
-Bo nie powiedziałem ci o tym , że jeżdżę konno ?
Przytaknęłam . Obróciłam głowę w stronę okna . Dotarliśmy do domu ja grzebałam coś tam w telefonie i nic nie zuważyłam . Harry otworzył mi dżwi i podał rękę . Wysiadłam . On objął mnie w tali i szępnął :
-Wiem , że kłamiesz .
-Napewno ?
-Ty nigdy nie byłaś na mnie zła .
-Skąd taka pewność ?
-A byłaś ?
-Nie .
Po tej odpowiedzi przycisnął mnie do samochodu . Zaczęliśmy się namiętnie całować .

                                                        ***Pół godziny potem ***
Postanowiliśmy nie iść jeszcze do domu . Poszliśmy pod wieżę Big Ben . Potem poszliśmy do parku . Tam siedzieliśmy na ławce w niego wtulona . o 22 postanowiliśmy wrócić do domu ciągle trzymając się za ręce . Kiedy wróciliśmy wszyscy spali . Harry poszedł wziść prysznic . Ja sama wzięłam porządną kąpiel a potem przebrałam się w taką piżamę :



Potem leżałam w łóżku i czekałam na Harre'go . Tak naprawdę nie wiem czemu na niego czekałąm poprostu tak chciałam sobie z nim pogadać . Położył się koło mnie. Ja zapytałam :
-Więc dlaczego ?
-Tłumaczyłem ci już w stajni .
-No tak ale zrozumiałam tylko tyle bo nie miałam czasu a ja miałam .
-No tak ale tak wyszło .
-Tak tak mów sobie tak dalej to ci uwierzę .
-No tak
-No tak tak
- No bo tak !
-Tylko winny się tłumaczy czyli jesteś winny . Hahahah
-Haha bardzo śmieszne .
-A co nie ?
-Ah ...
Pochylił się i mnie pocałował . Przytuliłam się do niego a on mnie pocałował w czoło




Wtuliłam się w niego i zasnęliśmy .


********************************************************************************
Już dużo osób mnie ogląda . Super ale proszę o komentarze dla mnie wasze komentarze to wena czyli komentarze = wena . Jutro rozdział 27 i będzie równie ciekawy jak ten dzisiaj . A i mogę robić imagi kto che zgałaszać się pod komentarzami







































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz