
Obudziłam się. Mój dom się palił . On się po prostu palił . Chciałam obudzić Harr'ego ale on się nie budził . Tak jak reszta . Biegłam prze hol ale nagle spadły na mnie ruiny sufitu . Byłam przygnieciona . Nagle ktoś wyważył dżwi .To był facet w masce . Ten z mojego snu. Pomógł mi się wydostać . Ale kiedy wyszliśmy z domu . Zabił mnie .
Obudziłam się zalana potem . To był sen , zwykły sen . Nie ! To był zwykły koszmar . Harry spał . Na zegarku była godzina 10. Szybko się ubrałam w to :
Zrobiłam sobie kanapki . I powoli zjadłam . Usiadłam przed telewizorem . Oglądałam jakiś głupi serial . Ale nie było nic ciekawego w telewizji . Na dół zeszła ekipa . Wszyscy zaspani . Zapytałam :
-A wy co spać nie możecie ?
-Nie a ty ? - Powiedział Harry
-Nie chce mi się .
-Wiesz , że słyszałam jak krzyczysz w nocy ? - powiedziała Ania
-Mhm ....
-Co ?
-Nic . - powiedziałam i schowałam głowę w nogi
-Ej co ci jest ? - zapytała Karolina
-Nic , źle się czuję .
-Iiiii ? - zapytał loczek
-I nic .
-Co jadłaś ?
-Kanapki .
-Aha .
Gdy oni jedli . Ja wyszłam na dwór chciałam zaczerpnąć trochę świeżego powietrza . Poszłam do ogrodu i usiadłam na drewnianej huśtawce :
Bujałam się i myślałam o życiu . Myśłam o tym co się stało wczoraj . O Domi . O wszystkim .
***Godzina potem ***
Weszłam do samochodu i pojechałam . Pojechałam do stajni . Postanowiłam , że dosiądę . Konia , który jest dziki . Na oklep . Ogier nazywał się Avarus XII Mondgovery . Trochę dziwne imie . Wyglądał tak :

Dosiadłam go .Na razie w stępie i kłusie był spokojny . Może to tylko czyjś wymysł ,że jest dziki . Popędziłam go do galopu . Zaczął brykać . Skakać . Gwałtownie skręcać . W końcu skoczył przez ogrodzenie . I spadłam . Walnęłam głową o ziemię . Zamknęłam oczy i nie wiem co działo się dalej .
***Kilka dni potem ***
Otworzyłam powili oczy . Koło łóżka był Harry miał spuszczoną głowę . Powiedziałam :
-Harry kochanie ....
Zobaczyłam widok którego nie chciałam zobaczyć . Ale w końcu musiałam :

Harry płakał . Otarłam mu łzy . On powiedział :
-wiesz ile ty spałaś , kochanie ?
-Nie ile ?
-dwa tygodnie .
-Co ?!
-Spałaś dwa tygodnie .
-Co wy robiliście przez ten czas .
-Ja tu siedziałem , reszta była w domu z Darcy . Mała ciągle płacze za tobą nie wie co się dzieje ...
-Przepraszam ...
-Za co przepraszasz ?
-Nic wam nie powiedziałam , nie powiedziałam gdzie idę . Nie wzięłam telefonu . - zaczęłam płakać
-Nie ma za co . Ale co tam się stało . Wiem tylko tyle , że leżałaś na ziemi . - przytulił mnie do siebie
-Eeeee , Dosiadłam Avarusa . I kłus i stęp miał dobry . Popędziłam go do galopu zaczął brykać i ciągać . W końcu skoczył przez barierkę , spadłam i dalej nie wiem . -
-Aha .
-Kiedy będę mogła wrócić do domu ?
-Nie wiem musimy się zapytać lekarza .
-Dobrze ale to za raz . A Domi ...?
-Wyszła kilka dni temu .
-Idź po lekarza .
-Dobrze .
Wyszedł z sali . Po chwili wróćił z lekarzem . Lekarz powiedział :
-Wygląda pani bardzo dobrze , zrobimy kilka badań i jeśli wszystko będzie dobrze wyjdzie pani jutro na święta .
-Dobrze .
***Godzina potem ***
Zrobili badania . Wszystko wyszło bardzo dobrze . Harry leżał ze mną na łóżku szpitalnym . Ciągle przytulał mnie . I jednocześnie głaskał mnie po głowie . Powiedziałam do loczka :
-Idź do domu sama dam radę ...
-Nie mam mowy przez dwa tygodnie tu byłem , to będę i dzisiaj .
-Kochanie ....
-Nie ma żadne kochanie idź do domu , zostaje i koniec kropka .
-Proszę ...
-Nie
-Eh .... Jak chcesz to zostań .
Leżeliśmy tak z pół godziny potem zasnęłam .
***********************************************************************************
Dziękuje wam za 1073 wyświetleń . Myślę , że jest to ciekawy rozdział . I myślę , że spodoba wam się rozdział tak jak inne rozdziały . Jutro rozdział świąteczny .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz