Obudziłam się rano . Loczka nie było w łóżku . Byłam naga . Nałożyłam bieliznę i jego białą koszulę . Bo tylko ona była na wierzchu . Weszłam do kuchni . Na lodówce widniała karteczka z napisem :
Poszedłem do sklepu ,
Nie długo wrócę i mam ,
Nadzieję , że cię nie obudziłem .
Harry xxx
Ehh czyli jestem sama . Weszłam na laptopa i poszukałam czy nie ma tu jakiejś stajni . Była ,, Stajnia pod podkową " . Oryginalna nazwa .
*** Pół godziny potem ***
Do domu wszedł Harry z zakupami . Postawił je na blacie . I wbiegł do salonu jak poparzony . Rzucił się na kanapę . Powiedział :
-Tęskniłaś ?
-Nie a ty ?
-Ja tak .
-Jadę dzisiaj do stajni , jedziesz ze mną ?
-Dobra .
Zjedliśmy pyszne śniadanie , które przygotował mój ukochany loczek . Potem ubrałam się tak :

***Godzina potem **
Byliśmy na miejscu . Mogliśmy wybrać sobie konie . Harry wybrał ogiera Armanda :

A ja karą klacz Belle :
Gdy je wyczyściliśmy i osiodłaliśmy ruszyliśmy w teren . Bella się słuchała . Armando trochę mniej . Schylał się do trawy itp . Ja się z tego śmiałam . Galop i kłus miały wyśmienity . Zaproponowałam Harremu :
-Może cwał ?
-Co ?! Nie chyba oszalałaś .
-Jak chcesz ja sobie za cwałuje .
-Ok .
Popędziłam ją do ostrego galopu . Dałam jej ostatnią łydkę . I osiągnęłam to co chciałam czyli cwał :

A Harry za mną tylko , że szybkim galopem :
Nagle . Drzewo się obaliło . A Bella się spłoszyła i zaczęła cwałować w inną stronę i coraz szybciej . Bałam się . Nagle był wysoki płot . Już myślałam , że się zatrzyma . Ale się myliłam przeskoczyła go . Próbowałam ja zwolnić . Ale to nie dawało rady . Raczej przyśpieszała . Mogłam albo skoczyć i ją potem znaleźć albo to wytrzymać . Zadecydowałam . Skoczyłam na trawę . Bolało . Nawet mocno bolało . Harry podjechał . Zszedł z Armanda i pomógł mi wstać . Zapytał :
-Nic ci nie jest ?
-Nie , chyba nie tylko trochę boli .
-Na pewno ?
-Na pewno , chodź poszukamy Belli .
-Dobra .
Zaczęliśmy galopować w stronę lasu . Nagle na klifie zobaczyłam . Belle . Podjechaliśmy . Mała była w krzakach . Bała się wyjść . Podeszłam do niej a ta zaczęła dębować . Powiedziałam :
-Hej malutka , spokojnie . - uspokoiła się .
Powoli zaczęłam ją ciągnąć za wodze , aby wyszła . Powoli wyszła . Wsiadłam na nią i razem z Harrym ruszyliśmy do stajni . Kiedy byliśmy . Zapłaciliśmy za teren . Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do domu .
***Pół godziny potem ***
Byliśmy w domu . Położyłam się na kanapie . I patrzyłam w sufit . Wszytko mnie bolało .
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz