wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 27

oRozdział 27 ,, Kłótnia , szpital , telefon , postanowienie "

Rano obudził mnie Louis , który wszedł do pokoju krzycząc . Razem z Harrym zapytaliśmy :
-Co jest ?
-Śniadanko czeka na waszą parkę .
-Zaraz się ubierzemy i zejdziemy .
-ok
-A co jest na śniadanie ?
-Zobaczysz maleńka ... - zaczęłam się śmiać , za to Harry powiedział :
-Ej stary nie podrywaj mi tu mojej narzyczonej .
-Ej no wypraszam sobie ja nie jestem rzeczą !
-Wiem kochanie przepraszam  - powiedziałHarry i mnie pocałował w policzek
-No ja myśle .

Ubrałam się w to :



A Harry w to:


                                                  ***Po śniadaniu ***
Śniadanie było wyborne . Razem z dziewczynami poszłyśmy do galerii . Przymierzałyśmy ciuchy. Kupiłyśmy ich trochę . Nagle zaczęłam widzieć zmieszki przed oczmi . A Ania zapytała :
-Karolina do się czujesz ?
Pomachałam przecząco głową . Nagle było strasznie ciemno . I nagle straciłam przytomność .

                                                           ***Ania ***
Karolina upadła na ziemię . Dominika mówiła coś do niej ale ona nie odpowiadała .Amelka zadzwoniła po karetkę a ja do Harrego.
                                                   Rozmowa telefoniczna :
-Halo ?
-Harry ?
-No , co się stało ?
-Jeźdź do szpitala , szybko !
-Czemu , co się stało ?! - był pewnie zdziwiony
-Karolina upadła na ziemię i nie odpowiada !
-Ok zaraz będę
-Szybko !!!

Rozłączył się .

                                                   ***20 minut potem ***
Gdy przyjechaliśmy do szpitala Harry już tam był . Ustałyśmy przy  nim i zapytałyśmy :
-I co z nią ?
-Na razie lekarze nie wycgodzili i nic nie mówili .
-Boże co tak długo ?
W tej chwili akurat wyszedł lekarz . A Harry zapytał:
-I jak z nią ?
-Ach .... Dobrze to tylko zasłabnięcie nie wiemy z jakiego powodu , ale wszystko będzie dobrze .
-A śpi czy ...?
-Zaraz powinna zacząć się budzić ...
-Można do niej wejść ?
-Tak ale osobno .
Najpierw wszedł Harry .

                                               ***Harry ***
Weszłem do sali . Karolina leżała na łóżku szpitalnym . Usiadłem na krześle obok łóżka . Lekko ścisnąłem jej dłoń .

                                                       ***Karolina ***
Poczułam lekkie śćiśnięcie mojej dłoni . Lekko otworzyłam ale po chwili je zamknęłam . Białe światło mnie oślepiało . Otworzyłam je jeszcze raz ale powoli . Spojrzałam w prawą stronę . Ujrzałam uśmiechniętą twarz Harrego . Odwzajemniłam uśmiech . Zapytał :
-I jak się czujesz ?
-Lepiej niż w galerii.
-Martwiłem się o ciebie .
-A .. t..tak dok..dokładnie ... t..to..co s..się stało ? - wyjąkałam
-Zasłabłaś tam i tyle wiem .
-Mhmmm .
-Co ?
-Nic nic ...
-No mów co ...
-Kocham ciebie
-Ja ciebie też .

Pochylił się  i mnie pocałował.

                                                  ***W domu ***
Szybko puścili mnie do domu . Myślałam o już dom to wszystko będzie w  porządku . Ale nie gdy weszłam
zaobaczyłam , że Naill walnął Amelkę w twarz . Chciałam do niego podejść i wygarnąć mu w twarz co o nim myślę . Ale Harry mnie trzymał , wiedział co chcę zrobić .  Pociągnął mnie do kuchni . Ja usiadłam na krześle a Harry zapytał:
-Chcesz kawę albo herbatę ?
-Herbatę .
ok

Zrobił ją w moim ulubionym kubku :


Powiedział :
-Robimy ciasto ?
-Ok a jakie ?
-Nie wiem ...
-hmmm może sernik na zimno ?
-Dobry pomysł .

Zaczęlismy robić sernik na zimno . Harry powiedział :
-Kochanie ..
-Słucham ?
-Mam niespodziankę .
-A jaką ? 
-Taką - powiedział i dmuchnął mi mąką w twarz
Zaczęłam go gonić po kuchni . W końcu został złapany prze zemnie . Sama dmuchnęłąm mu w twarz mąką .

                                             ***Godzina potem ***
Sernik na zimno był gotowy . A wyglądał znakomicie :



Oni nadal się kłócili . A my skończylismy ciasto . Nagle zadzwonił mój telefon , była to moja mama . Odebrałam :
-Halo , mamo coś się stało ?
-Helo hej nie ... znaczy tak
-Co się stało ?
-Wyjeżdżamy z twoim tatą i bratem do Nowego Yorku .
-Co ?! - krzyknęłam i oparłam się o ścianę plecami i powoli opadłam na ziemię
-Wyjeżdżamy ...
-Dlaczego , kiedy to postanowiliście , czemu mi o tym nie powiedzieliście wcześniej ?
 -Po prostu chcemy wyjechać , to było postanowione dwa miesiące temu, nie chcieliśmy cię martwić .
-Tak nie chcieliście mnie martwić , napewno ....
-Karolina ...
-Nie ważne muszę kończyć moje placki zaraz się spalą . - skłamałam co miałam zrobić powiedzieć ,, cieszę się z waszego wyjazdu albo życzę powodzenia w Nowym Yorku " ? Nie nie będę im kłamać chociaż i tak im skłamałam .

Harry usiadł przy mnie i ....

                                                                                                          CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz