Rozdział 100
P.O.V. Karolina kolejnego dnia
Jednak musiałam zostać na kolejny dzień .Ledwo zmusiłam Harrego aby poszedł do domu , ale na szczęście mnie posłuchał . Wszytko mnie bolało . A te bandaże doprowadzały mnie do szaleństwa , nie lubiłam na nie patrzeć . A to moja wina , bo to ja to sobie zrobiłam . Nie mogłam nic jeść , ale nawet gdybym miała coś jeść , to i tak bym nic nie przełknęła . Te jedzenie szpitalne ... Jest ohydne . Czekałam na wyniki badań i czekałam . Harry ma przyjechać po mnie o czternastej a jest dopiero dziesiąta , jeszcze cztery godziny .
-Pani Hills ? - zapytała pielęgniarka
-Słucham ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Ma pani gościa , można go wpuścić ? - zapytała
-Oczywiście -odpowiedziałam
-Dobrze .
Wyszła . A po niej do pomieszczenia weszła jakaś kobieta . Średniego wzrostu brunetka , o piwnych oczach i lekkim makijażu . Była ubrana w czarną sukienkę i czerwone szpilki . Patrzyła na mnie , kiedy spojrzałam w jej oczy tak dokładniej dostrzegłam tam miłość , troskę i strach ? Ale o co jej może chodzić . Po jej policzku spłynęła jedna łza . Chwila , chwila ... Ta kobieta wygląda mi znajomo ... To moja mama !
-Witaj - powiedziała
-Dzień dobry ...- tylko tyle byłam w stanie powiedzieć
-Pewnie już dowiedziałaś się prawdy o swojej rodzinie ...- zaczęła
-Tak . - powiedziałam powstrzymując łzy
-I za pewne wiesz kim jestem - powiedziała siadając na stołku obok łóżka
-Jak nie mam , jesteś moją mamą - powiedziałam
-Tak i przepraszam cię za te kłamstwa , które na pewno musiały być dla ciebie strasznym przeżyciem . - powiedziała
-Trochę , ale nadal nie mogę uwierzyć w to że to były kłamstwa . - powiedziałam po , a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza
-Myślałam , że ci to powie . A jednak nie ...- powiedziała
-Nic się nie stało ...- powiedziałam
-Dlaczego się pocięłaś ?- zapytała - Chyba nie ....
-Nie , nie przez to ... Pokłóciłam się z moim narzyczonym i to zrobiłam ...- przerwałam jej
-Ah ... - tylko tyle dała radę powiedzieć
-A jak nazywają się moje siostry ? - zapytałam
-Amanda i Zoe . - powiedziała - Jak chcesz będziesz mogła je poznać - powiedziała
-Z przyjemnością - powiedziałam
-To dobrze bo , same chcą cię poznać - powiedziała z lekkim uśmiechem
-To fajnie - powiedziałam
-Szkoda , że tak się tylko o tym dowiedziałaś ...
-Nie , przynajmniej znam prawdę a nie żyję cały czas w kłamstwie . - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
-To dobrze - powiedziałam również odpowiadając tym samym
-A skąd wiedziałaś , że tu jestem ? - zapytałam
-Wiem to od twoich przyjaciół i twojego narzyczonego . Skontaktowali się ze mną i poprosili abym z tobą porozmawiała - powiedziała - Mam nadzieję , że się nie gniewasz ..
-Nie , oczywiście że nie . Jestem im bardzo wdzięczna - powiedziałam
To , to przede mną ukrywali i to właśnie usłyszałam ich rozmowę na dole i przejęłam się tym . Podejrzewałam coś gorszego . Bardzo się cieszę , że poznałam swoją mamę . Mam siostry Amandę i Zoe . Nie wieżę w to wszytko , że to jest prawda . Zrobili to dla mnie . Nie wiem jak ja im się za to podziękuje . Mój telefon zawibrował :
Od: Harrego
Do: Karoliny :
I co tam u ciebie słonko ? :*
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech
Od : Karoliny
Do : Harrego
A dobrze kłamco ty jeden :P
Po chwili dostałam odpowiedź :
Od : Harrego
Do : Karoliny
Ja kłamcą ? Od kiedy moja ty
Księżniczko :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Ah , nie ważne powiem ci jak
Cię zobaczę i zabiję ! :*
Od : Harrego
Do : Karoliny
I tak wiem , że mnie kochasz :*
Ja ciebie też kocham moje
Słoneczko :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Kocham cię , ale i tak
Cię zamorduję więc się
szykuj , Kochanie :*
Od : Harrego
Do : Karoliny
Oj uwierz mi że czekam na
to od dawna misiu :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Dobra ja muszę kończyć ,
pamiętaj aby po mnie
przyjechać bo się obrażę .
Od : Harrego
Do : Karoliny
Pamiętam , nie obrazisz
się na mnie kochanie .
Wiem o tym :*
Uśmiechnęłam się .
-Z kim pisałaś ? Jeśli można widzieć - zapytała mnie ... Moja mama
-Z Harrym aby pamiętał że ma po mnie przyjechać - powiedziała
-Widać , że bardzo się kochacie - powiedziała z lekkim uśmiechem
-Widać ? - zapytałam
-Widziałam jak się uśmiechasz na widok esemesów od niego . A jak mu zależy na tobie . Jak do mnie dzwonili abym się z tobą spotkała po tylu latach . Sprawdzali wszystkie moje dawne numery aż w końcu dali radę . - powiedziała
-Dziękuję ....
*****
Minęło kilka godziny od kiedy moja mama wyszła . Jest trzynasta pięćdziesiąt a Hazzy nie ma . Już dostałam wypis i w ogóle . Stałam pod szpitalem i czekałam . Postanowiłam , że pójdę piechotą . Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam . Zastanawiałam się dlaczego Harry nie przyjechał po mnie . Weszłam do domu cichaczem . Weszłam do salonu mówiąc :
-Harry wró....- przerwałam
Na kanapie Harry i Taylor obściskiwali się . Odepchnął ją i patrzył na mnie . Wstał i szedł w moim kierunku . Szybko wbiegłam po schodach i zamknęłam się w ,, naszej " sypialni . Po moich policzkach spływały łzy . On ciągle dobijał się do drzwi .
-Otwórz te pierdolone drzwi , bo je wywarze ! - krzyczał dobijając się - Masz pięć sekund ! Raz ! - odliczał - Dwa ! Trzy ! Cztery ! Pięć ! Wywarzam drzwi ! - krzyknął
Walenie w drzwi ucichło . Wszystko ucichło . Usłyszałam trzask . W drzwiach stał Harry a raczej w framudze . Bo drzwi leżały na podłodze . Szedł w moim kierunku .
-Karolina , to nie tak jak myślisz ....
-Nie ! Harry wyjdź stąd ! Wyjdź z tego mieszkania ! Nie chcę ciebie znać ! Byłeś dla mnie wszystkim ! - krzyczałam na niego złapał mnie za nadgarstki próbując uspokoić - Zostaw mnie ! Idź do tej suki ! Zostaw mnie !
-Karolina ! Uspokój się ! To ona tutaj wparowała i zaczęła mnie całować ! Uspokój się !- również podniósł głos
-Bo ci uwierzę ! Wyjdź stąd ! - krzyczałam
-Nie , nie wyjdę !
-Dobrze więc - wyrwałam mu się - To ja stąd wyjdę i nie próbuj wywarzać tamtych drzwi bo pożałujesz ! - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Poszłam na strych . Drzwi zamknęłam na klucz . Poszłam do okna i ponownie usiadłam na krześle . Znowu to samo . Znowu ta zdrada . Jedyna rzecz na jaką teraz miałam ochotę to zerwanie tych bandaży i żyletka . Znowu się pociąć i nie żyć . Mam już wszystko w dupie .
******
Kolejnego dnia postanowiłam zejść na dół , ale się do niego nie odzywać . Nie będę się przecież przez tego dupka głodzić . Nie jestem taka głupia . Zeszłam na dół . Siedzieli tam wszyscy . Tak samo jak szanowny pan Styles Zdrajca Pierdolony .
-Karolina , wreszcie wstałaś ! - powiedziały dziewczyny
-Hej - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę . Na szczęście się do mnie nie odzywał . Gdybym go teraz zobaczyła pewnie rzuciła bym mu się w ramiona i przebaczyła . A nie chcę tego . Już wiele razy mnie zranił i to za dużo. Zjadłam kanapkę i poszłam do salonu . Usiadłam na fotelu na przeciwko lokowatego . Czułam na sobie jego wzrok ale nie zwracałam na to uwagi .
-To może my dzisiaj chłopacy pójdziemy na siłownię - powiedział Louis do chłopaków
-A my pójdziemy do galerii , kupimy sobie ciuchy i w ogóle się przejdziemy - zaproponowała Domi
-Dobra - powiedziałyśmy
-Dobra - powiedzieli chłopacy do Lou
-No to mamy zajęcia - powiedziała Domi
Około godziny dziesiątej byłyśmy w galerii . Na samym początku zakupów poszłyśmy po jakieś sukienki . Szczerze mówiąc potrzebowałam nowych ubrań . Weszłyśmy do sklepu . Dziewczynom od razu w oko wpadły jakieś sukienki . Ja postanowiłam się trochę rozejrzeć . Chodziłam i chodziłam po tym sklepie .
-Karolina ! Przymierz to ! - powiedziała Ania podając mi czerwoną , zwiewną sukienkę
-Dobra - powiedziałam
Poszłam do przymierzalni , aby przymierzyć tą sukienkę . Zdjęłam spodnie , bluzkę i nałożyłam ją . Wyglądałam ... Jak zwykle , i przynajmniej jak dla mnie .
-Wychodzisz ? Czy zapatrzyłaś się tam w siebie ? - usłyszałam dziewczyny
Wyszłam z przymierzalni .
-No , no laska jak nic - powiedziała Ania
-Nie przymilaj się - powiedziałam
-On się nie przymila , wyglądasz super - powiedziała Domi i Amelia
-One mają racje , wyglądasz ślicznie - powiedziała Karolina
-Dzięki ....
Po kilku godzinach spędzonych w sklepach różnego rodzaju takimi jak na przykład obuwniczy albo z odzieżą . Miałyśmy po kilkanaście toreb , które zabrali ochroniarze chłopaków . Teraz siedziałyśmy w lodziarni i słuchałam jak dziewczyny opowiadają śmieszne historie które mnie nie za bardzo śmieszyły . Nie za bardzo miałam humor do żartów .
-Karolina , uśmiechnij się do nas - powiedziała Domi
-Oczywiście - powiedziałam i zrobiłam sztuczny uśmiech na chwilę a potem zajęłam się jedzeniem lodów
-Karo , nie możesz być smutna . Nie przez taki dzień - powiedziała Domi
-O co ci chodzi ?- zapytałam
-Jesteś smutna a dzisiaj taki fajny dzień zakupy , wspólne śmianie się i jedzenie lodów . - powiedział Ania
-Ciesze się , ale na swój sposób - powiedziałam
-Oczywiście - powiedziały wszystkie razem
Potem siedziałyśmy w domu i oglądałyśmy jakąś komedię romantyczną . Której nie mogłam oglądać . Ciągle się lizali albo jeszcze lepiej . Teraz z chęcią bym zagrała na pianinie albo przytuliła moją malutką córeczkę . Ale nie oczywiście pan Styles musiał wywieść ją do swojej mamy . Bez mojej zgody , a ja się nie zgadzałam . Tak jak bym nie miała nic do gadania o swojej córce . To ja ją rodziłam kilka godzin . To ja jej zawsze mogę pomóc w problemach . A on !? On nic nie robi ! Mam go dosyć . Za dużo razy mu wybaczyłam . I to nie o jeden raz . Tylko o kilka lat za dużo .Do domu weszli chłopacy .
-Hej dziewczyny , i jak tam zakupy ? - zapytał Zayn
-Super , prawda Karolina ? - zapytały mnie
-Tak , bardzo - powiedziałam
-Może bardziej entuzjastycznie ? - zaśmiał się Louis
-Było zarąbiście ! Wystarczy !? - warknęłam - Dobranoc
Poszłam na strych . Położyłam się na starej kanapie wtulając się w poduszkę i zasypiając .
*****
Dzisiaj Lany Poniedziałek . O Wielkanocy nikt nie pamięta . Zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś . Na dole siedzieli wszyscy . Oglądali jakiś film i się śmiali . Ale nie było tego zdrajcy . Pewnie jeszcze śpi . W kuchni na stole leżała jajecznica . Usiadłam przy stole i zjadłam ją w spokoju . Oprócz filmu i śmiechów nie słyszałam nic .
-Karolina ! Chodź tu - usłyszałam krzyk Domi
Weszłam do salonu i zapytałam :
-Co ?!
-Dzisiaj Lany Poniedziałek więc jest taka mini wojna . Wchodzisz w to ? - zapytała
-Jasne ...- powiedziałam
-Zaczynamy o dziesiątej , bądź gotowa - ostrzegł Lou przytulając Karolinę
-Ok
P.O.V. Karolina kolejnego dnia
Jednak musiałam zostać na kolejny dzień .Ledwo zmusiłam Harrego aby poszedł do domu , ale na szczęście mnie posłuchał . Wszytko mnie bolało . A te bandaże doprowadzały mnie do szaleństwa , nie lubiłam na nie patrzeć . A to moja wina , bo to ja to sobie zrobiłam . Nie mogłam nic jeść , ale nawet gdybym miała coś jeść , to i tak bym nic nie przełknęła . Te jedzenie szpitalne ... Jest ohydne . Czekałam na wyniki badań i czekałam . Harry ma przyjechać po mnie o czternastej a jest dopiero dziesiąta , jeszcze cztery godziny .
-Pani Hills ? - zapytała pielęgniarka
-Słucham ? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Ma pani gościa , można go wpuścić ? - zapytała
-Oczywiście -odpowiedziałam
-Dobrze .
Wyszła . A po niej do pomieszczenia weszła jakaś kobieta . Średniego wzrostu brunetka , o piwnych oczach i lekkim makijażu . Była ubrana w czarną sukienkę i czerwone szpilki . Patrzyła na mnie , kiedy spojrzałam w jej oczy tak dokładniej dostrzegłam tam miłość , troskę i strach ? Ale o co jej może chodzić . Po jej policzku spłynęła jedna łza . Chwila , chwila ... Ta kobieta wygląda mi znajomo ... To moja mama !
-Witaj - powiedziała
-Dzień dobry ...- tylko tyle byłam w stanie powiedzieć
-Pewnie już dowiedziałaś się prawdy o swojej rodzinie ...- zaczęła
-Tak . - powiedziałam powstrzymując łzy
-I za pewne wiesz kim jestem - powiedziała siadając na stołku obok łóżka
-Jak nie mam , jesteś moją mamą - powiedziałam
-Tak i przepraszam cię za te kłamstwa , które na pewno musiały być dla ciebie strasznym przeżyciem . - powiedziała
-Trochę , ale nadal nie mogę uwierzyć w to że to były kłamstwa . - powiedziałam po , a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza
-Myślałam , że ci to powie . A jednak nie ...- powiedziała
-Nic się nie stało ...- powiedziałam
-Dlaczego się pocięłaś ?- zapytała - Chyba nie ....
-Nie , nie przez to ... Pokłóciłam się z moim narzyczonym i to zrobiłam ...- przerwałam jej
-Ah ... - tylko tyle dała radę powiedzieć
-A jak nazywają się moje siostry ? - zapytałam
-Amanda i Zoe . - powiedziała - Jak chcesz będziesz mogła je poznać - powiedziała
-Z przyjemnością - powiedziałam
-To dobrze bo , same chcą cię poznać - powiedziała z lekkim uśmiechem
-To fajnie - powiedziałam
-Szkoda , że tak się tylko o tym dowiedziałaś ...
-Nie , przynajmniej znam prawdę a nie żyję cały czas w kłamstwie . - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
-To dobrze - powiedziałam również odpowiadając tym samym
-A skąd wiedziałaś , że tu jestem ? - zapytałam
-Wiem to od twoich przyjaciół i twojego narzyczonego . Skontaktowali się ze mną i poprosili abym z tobą porozmawiała - powiedziała - Mam nadzieję , że się nie gniewasz ..
-Nie , oczywiście że nie . Jestem im bardzo wdzięczna - powiedziałam
To , to przede mną ukrywali i to właśnie usłyszałam ich rozmowę na dole i przejęłam się tym . Podejrzewałam coś gorszego . Bardzo się cieszę , że poznałam swoją mamę . Mam siostry Amandę i Zoe . Nie wieżę w to wszytko , że to jest prawda . Zrobili to dla mnie . Nie wiem jak ja im się za to podziękuje . Mój telefon zawibrował :
Od: Harrego
Do: Karoliny :
I co tam u ciebie słonko ? :*
Na mojej twarzy pojawił się uśmiech
Od : Karoliny
Do : Harrego
A dobrze kłamco ty jeden :P
Po chwili dostałam odpowiedź :
Od : Harrego
Do : Karoliny
Ja kłamcą ? Od kiedy moja ty
Księżniczko :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Ah , nie ważne powiem ci jak
Cię zobaczę i zabiję ! :*
Od : Harrego
Do : Karoliny
I tak wiem , że mnie kochasz :*
Ja ciebie też kocham moje
Słoneczko :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Kocham cię , ale i tak
Cię zamorduję więc się
szykuj , Kochanie :*
Od : Harrego
Do : Karoliny
Oj uwierz mi że czekam na
to od dawna misiu :*
Od : Karoliny
Do : Harrego
Dobra ja muszę kończyć ,
pamiętaj aby po mnie
przyjechać bo się obrażę .
Od : Harrego
Do : Karoliny
Pamiętam , nie obrazisz
się na mnie kochanie .
Wiem o tym :*
Uśmiechnęłam się .
-Z kim pisałaś ? Jeśli można widzieć - zapytała mnie ... Moja mama
-Z Harrym aby pamiętał że ma po mnie przyjechać - powiedziała
-Widać , że bardzo się kochacie - powiedziała z lekkim uśmiechem
-Widać ? - zapytałam
-Widziałam jak się uśmiechasz na widok esemesów od niego . A jak mu zależy na tobie . Jak do mnie dzwonili abym się z tobą spotkała po tylu latach . Sprawdzali wszystkie moje dawne numery aż w końcu dali radę . - powiedziała
-Dziękuję ....
*****
Minęło kilka godziny od kiedy moja mama wyszła . Jest trzynasta pięćdziesiąt a Hazzy nie ma . Już dostałam wypis i w ogóle . Stałam pod szpitalem i czekałam . Postanowiłam , że pójdę piechotą . Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam . Zastanawiałam się dlaczego Harry nie przyjechał po mnie . Weszłam do domu cichaczem . Weszłam do salonu mówiąc :
-Harry wró....- przerwałam
Na kanapie Harry i Taylor obściskiwali się . Odepchnął ją i patrzył na mnie . Wstał i szedł w moim kierunku . Szybko wbiegłam po schodach i zamknęłam się w ,, naszej " sypialni . Po moich policzkach spływały łzy . On ciągle dobijał się do drzwi .
-Otwórz te pierdolone drzwi , bo je wywarze ! - krzyczał dobijając się - Masz pięć sekund ! Raz ! - odliczał - Dwa ! Trzy ! Cztery ! Pięć ! Wywarzam drzwi ! - krzyknął
Walenie w drzwi ucichło . Wszystko ucichło . Usłyszałam trzask . W drzwiach stał Harry a raczej w framudze . Bo drzwi leżały na podłodze . Szedł w moim kierunku .
-Karolina , to nie tak jak myślisz ....
-Nie ! Harry wyjdź stąd ! Wyjdź z tego mieszkania ! Nie chcę ciebie znać ! Byłeś dla mnie wszystkim ! - krzyczałam na niego złapał mnie za nadgarstki próbując uspokoić - Zostaw mnie ! Idź do tej suki ! Zostaw mnie !
-Karolina ! Uspokój się ! To ona tutaj wparowała i zaczęła mnie całować ! Uspokój się !- również podniósł głos
-Bo ci uwierzę ! Wyjdź stąd ! - krzyczałam
-Nie , nie wyjdę !
-Dobrze więc - wyrwałam mu się - To ja stąd wyjdę i nie próbuj wywarzać tamtych drzwi bo pożałujesz ! - powiedziałam i wyszłam z pokoju
Poszłam na strych . Drzwi zamknęłam na klucz . Poszłam do okna i ponownie usiadłam na krześle . Znowu to samo . Znowu ta zdrada . Jedyna rzecz na jaką teraz miałam ochotę to zerwanie tych bandaży i żyletka . Znowu się pociąć i nie żyć . Mam już wszystko w dupie .
******
Kolejnego dnia postanowiłam zejść na dół , ale się do niego nie odzywać . Nie będę się przecież przez tego dupka głodzić . Nie jestem taka głupia . Zeszłam na dół . Siedzieli tam wszyscy . Tak samo jak szanowny pan Styles Zdrajca Pierdolony .
-Karolina , wreszcie wstałaś ! - powiedziały dziewczyny
-Hej - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
Poszłam do kuchni i zrobiłam sobie kanapkę . Na szczęście się do mnie nie odzywał . Gdybym go teraz zobaczyła pewnie rzuciła bym mu się w ramiona i przebaczyła . A nie chcę tego . Już wiele razy mnie zranił i to za dużo. Zjadłam kanapkę i poszłam do salonu . Usiadłam na fotelu na przeciwko lokowatego . Czułam na sobie jego wzrok ale nie zwracałam na to uwagi .
-To może my dzisiaj chłopacy pójdziemy na siłownię - powiedział Louis do chłopaków
-A my pójdziemy do galerii , kupimy sobie ciuchy i w ogóle się przejdziemy - zaproponowała Domi
-Dobra - powiedziałyśmy
-Dobra - powiedzieli chłopacy do Lou
-No to mamy zajęcia - powiedziała Domi
Około godziny dziesiątej byłyśmy w galerii . Na samym początku zakupów poszłyśmy po jakieś sukienki . Szczerze mówiąc potrzebowałam nowych ubrań . Weszłyśmy do sklepu . Dziewczynom od razu w oko wpadły jakieś sukienki . Ja postanowiłam się trochę rozejrzeć . Chodziłam i chodziłam po tym sklepie .
-Karolina ! Przymierz to ! - powiedziała Ania podając mi czerwoną , zwiewną sukienkę
-Dobra - powiedziałam
Poszłam do przymierzalni , aby przymierzyć tą sukienkę . Zdjęłam spodnie , bluzkę i nałożyłam ją . Wyglądałam ... Jak zwykle , i przynajmniej jak dla mnie .
-Wychodzisz ? Czy zapatrzyłaś się tam w siebie ? - usłyszałam dziewczyny
Wyszłam z przymierzalni .
-No , no laska jak nic - powiedziała Ania
-Nie przymilaj się - powiedziałam
-On się nie przymila , wyglądasz super - powiedziała Domi i Amelia
-One mają racje , wyglądasz ślicznie - powiedziała Karolina
-Dzięki ....
Po kilku godzinach spędzonych w sklepach różnego rodzaju takimi jak na przykład obuwniczy albo z odzieżą . Miałyśmy po kilkanaście toreb , które zabrali ochroniarze chłopaków . Teraz siedziałyśmy w lodziarni i słuchałam jak dziewczyny opowiadają śmieszne historie które mnie nie za bardzo śmieszyły . Nie za bardzo miałam humor do żartów .
-Karolina , uśmiechnij się do nas - powiedziała Domi
-Oczywiście - powiedziałam i zrobiłam sztuczny uśmiech na chwilę a potem zajęłam się jedzeniem lodów
-Karo , nie możesz być smutna . Nie przez taki dzień - powiedziała Domi
-O co ci chodzi ?- zapytałam
-Jesteś smutna a dzisiaj taki fajny dzień zakupy , wspólne śmianie się i jedzenie lodów . - powiedział Ania
-Ciesze się , ale na swój sposób - powiedziałam
-Oczywiście - powiedziały wszystkie razem
Potem siedziałyśmy w domu i oglądałyśmy jakąś komedię romantyczną . Której nie mogłam oglądać . Ciągle się lizali albo jeszcze lepiej . Teraz z chęcią bym zagrała na pianinie albo przytuliła moją malutką córeczkę . Ale nie oczywiście pan Styles musiał wywieść ją do swojej mamy . Bez mojej zgody , a ja się nie zgadzałam . Tak jak bym nie miała nic do gadania o swojej córce . To ja ją rodziłam kilka godzin . To ja jej zawsze mogę pomóc w problemach . A on !? On nic nie robi ! Mam go dosyć . Za dużo razy mu wybaczyłam . I to nie o jeden raz . Tylko o kilka lat za dużo .Do domu weszli chłopacy .
-Hej dziewczyny , i jak tam zakupy ? - zapytał Zayn
-Super , prawda Karolina ? - zapytały mnie
-Tak , bardzo - powiedziałam
-Może bardziej entuzjastycznie ? - zaśmiał się Louis
-Było zarąbiście ! Wystarczy !? - warknęłam - Dobranoc
Poszłam na strych . Położyłam się na starej kanapie wtulając się w poduszkę i zasypiając .
*****
Dzisiaj Lany Poniedziałek . O Wielkanocy nikt nie pamięta . Zeszłam na dół w celu zjedzenia czegoś . Na dole siedzieli wszyscy . Oglądali jakiś film i się śmiali . Ale nie było tego zdrajcy . Pewnie jeszcze śpi . W kuchni na stole leżała jajecznica . Usiadłam przy stole i zjadłam ją w spokoju . Oprócz filmu i śmiechów nie słyszałam nic .
-Karolina ! Chodź tu - usłyszałam krzyk Domi
Weszłam do salonu i zapytałam :
-Co ?!
-Dzisiaj Lany Poniedziałek więc jest taka mini wojna . Wchodzisz w to ? - zapytała
-Jasne ...- powiedziałam
-Zaczynamy o dziesiątej , bądź gotowa - ostrzegł Lou przytulając Karolinę
-Ok
Poszłam na strych w poszukiwaniu pistoletu na wodę . Kiedy go znalazłam napełniłam wodą i
przebrałam się w cichy , których mi nie szkoda . Była już dziewiąta
pięćdziesiąt . Kiedy zeszłam na dół wszyscy byli już gotowi nawet ten jebany
zdrajca .
-Dobra , mamy całe podwórko do tej wojny i wszystko jest
dozwolone – powiedział Lou
-No to zaczynamy !- krzyknęła Domi
Wszyscy wybiegli z domu a ja wolnym krokiem szłam w kierunku
wyjścia . mogli mnie oblać ale ja miałam dobry pomysł jak ich wszystkich oblać
. Wyszłam na dwór i czekałam na atak na moją stronę . Usiadłam pod płotem i
zaczęłam nucić moją ulubioną piosenkę . Usłyszałam szelest . Spojrzałam w
krzaki . Widziałam … Niebieską bluzkę i …. To był ten zdrajca . Patrzył na mnie
i patrzył ale nic nie robił . Wstałam udając , że go nie widzę . Specjalnie
podeszłam do krzaków . Już miałam naciskać spust , kiedy …. Ten debil mnie
oblał .
-Myślałeś , że cię nie widzę ? – zapytałam z sarkazmem
-Wiedziałem , że mnie widzisz .I że tu podejdziesz więc
postanowiłem cię trochę zmoczyć – zaśmiał się
-Wiesz co ? – zaczęłam i oblałam go wodą – Nauczka –
powiedziałam i chciałam odejść ale złapał mnie za nadgarstki
-Posłuchaj mnie – prosił
-Masz pięć minut – powiedziałam oschle
-Tamtego wieczora mówiłem ci , że to ona się na mnie rzuciła
i to jest prawda . Nie zdradziłbym cię , nie zranił po raz kolejny . Uwierz mi
.W tedy kiedy trafiłaś do szpitala i przed moim napadem złości zadzwoniła
właśnie ona bo chciała się ze mną spotkać , ale ja powiedziałem żeby się ode
mnie odczepiła . Bo kocham tylko ciebie . Ale potem dostałem tego napadu złości
bo napisała , że coś ci na mnie na gada . Potem przyszła do nas do domu i
zaczęłam mnie lizać , chociaż ją odpychałem – powiedział
-Aha … No oczywiście , bo pan Styles jest zawsze nie winny –
powiedziałam z sarkazmem
-Nie mówię , że nie zawsze jestem nie winny bo czasem jednak
jestem ale ja nie chcę ciebie tracić – powiedział
Przyciągnął mnie do siebie i złączył nasze usta w namiętnym
pocałunku . Chwilę się wyrywałam , ale wiedziałam że nie mam z nim szans . Jego
ręce trzymały mnie w tali . Moje ręce powędrowały na jego kark . Zaczęłam
oddawać pocałunek i tym samym go pogłębiając . Kocham go i to wiem , ale jednak
to boli kiedy ktoś cię zdradza .Odsunął się patrząc mi ciągle w moje oczy .
-Żeby to nigdy się nie powtórzyło – powiedział
-Oby – powiedziałam i znowu wpiłam się w jego usta
********************************************************************************
A oto i koniec pierwszej części moje misie . Dla mnie
piękny koniec . Mam nadzieję , że wam się podoba . Również pewna dziewczyna
pomogła wymyślić mi nazwę dla naszej dwójki Harolina albo Karry to są nazwy do
naszej zakochanej dwójki . Więc oto koniec pierwszej części . nie długo dodam zwiastun , prolog i nowe tło .
Więc do zobaczenia moje misie :* Kocham was :* <3
a kiedy będzie sprawa ze mną i zaynem, ??
OdpowiedzUsuńLub tylkko ze mną
Nie długo , oj nie długo ... Zobaczysz co będzie :))
Usuń