Wyszli . A ja zostałam siedząc na kanapie , przykryta kocem i trzymając telefon w ręku . Anne ciągle głaskała mnie po plecach , Gemma pocieszała a Robin patrzył za okno , jak by kogoś wyczekiwał . Moja córeczka oglądała jakieś bajki dostosowane dla jej wieku .
-Mamusiu , a gdzie poszedł tatuś , ciocie i wujkowie ? - zapytała moja mała córeczka
-Musieli wyjść , ale nie długo wszyscy wrócą - powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam
Wrócą i wszystko będzie normalne . Bo będzie , powinno . Kogo ja oszukuję ? Nasze życie nigdy nie będzie normalne , życie w ciągłym strachu i śmierć . Nagle ktoś zadzwonił dzwonkiem do drzwi . Wzięłam broń , trzymając pistolet w dłoni otworzyłam drzwi . Stała tam Zoe i Amanda . Przytuliłam je i weszłyśmy do domu . Usiadłam na kanapie .
-Siostra nie martw się , dadzą radę - pocieszała mnie Zo
-Tak , na pewno - odpowiedziałam
-Przecież miało być bez broni - powiedziała Amanda przytulając mnie
-Tak , ale w razie czego mają przygotowaną broń .
-A jeśli dojdzie do adopcji ? - zapytała Anne
-Nie wiem , jeśli dojdzie do adopcji od naszej strony dowiem się dopiero jak tu przyjadą .
-A na pewno możecie jej ufać ? - zapytał Robin
-Tak gdybyś widział ją w tedy w tej piwnicy . - odpowiedziałam - To jest szansa , w razie czego zabiją ich .
-Arvil może tylko udaje . - powiedziała Zoe
-Jeżeli tak to wie co ją czeka - mruknęłam- Zabijemy ją . Macie w razie czego broń ? - zapytałam
-Mamy - odpowiedziała Amanda
-To dobrze - uśmiechnęłam się
*********
Minęło kilka godziny , a Harry , chłopaki , dziewczyny i Arvil nie wrócili . Ciągle się martwiłam , chodziłam nerwowo po salonie .
-Karolina , chodź tu - powiedział Robin
Podeszłam do okna , zobaczyłam jak dwa samochodu stoją przy domu . To nawet nie były samochody , to były istne czarne tarany .
-To nie są nasze samochody - powiedział
-Nie - pomachałam przecząco głową - Wychodzimy przez ogród .
Nałożyliśmy kurtki , wzięliśmy bronie . Otworzyłam drzwi od strony tarasu , usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi od domu . Wszyscy szybko wybiegliśmy z domu . Pobiegliśmy w stronę lasu , ustałam za drzewem tak aby mieć widok na nasz dom . Po chwili na taras wybiegł jakiś facet w kominiarce .
-Gdzie się podziewasz Black !?
Nagle ktoś przyłożył do moich ust rękę , chciałam krzyczeć ale osoba z tyłu mi to nie umożliwiała . Zaczęłam ją kopać . Osoba z tyłu przywarła mnie do drzewa , przy skroni miałam broń . Przede mną stał Josh .
-Cicho - mówił - Nie krzycz , a przeżyjesz ! - nakazał
Kopnęłam go w krocze .
-Kurwa ! Ja chcę cię ochronić a ty mnie kopiesz ? - zapytał
-Ty chcesz mnie prędzej zabić - warknęłam
-Nie , nie chcę was skrzywdzić ale Biber tak . Chodź pójdziemy do twojej rodziny - mruknął
Szybko poszliśmy w głąb lasu , był tam dom z cegieł . Weszłam tam , Anne , Robin , Zoe , Amanda i Darcy siedzieli na kanapie . Szybko przytuliłam moją córkę .
-Teraz słuchajcie Biber nie może wiedzieć , że wam pomagam więc nic mu nie mówcie . - powiedział Josh
-Mamy ci ufać !? Po tym wszystkim ! Chyba żartujesz ! - warknęłam i wstałam , podeszłam do okna
-Musisz , inaczej was zabiją - mówił spokojnie
-I tak nas zabiją , jaki tego sens ? - zapytałam
-Nie wiem , ale nie długo przywiozą resztę waszych . - mruknął
-Skąd wiesz ? - zapytałam ponownie
-Bo wiem , nie pytaj bo to jest skomplikowane , chcecie coś do jedzenia albo picia ? - zapytał
-Nie - odpowiedzieliśmy jednogłośnie
-Dobrze , zaraz wracam - mruknął
Chciałam otworzyć okno , ale było ono zaklinowane .
-Będą nas tu więzić - warknęłam
-Może chce nam pomóc , może kocha Anie ale chce żyć . - powiedziała Anne
-On jest gangsterem , a ja przez nich wszystkich nie mam siły i ..- przerwałam swoją wypowiedź
-Iii ? - zapytała Zoe
-I nic więcej - mruknęłam
Do pokoju wszedł Josh .
-Ubierajcie się , jedziemy - nakazał
-Dokąd ? - zapytałam
-Zobaczycie - mruknął
Nałożyliśmy kurtki i buty , wyszliśmy z domu a potem wsiedliśmy do samochodu . Josh prowadził , a ja siedziałam obok niego .
-Czego wy od nas chcecie ? - zapytałam
-Nie od was , a chcą czegoś od Zayna - westchnął
-Wiem , że odszedł z gangu ale nas też musicie zabić ? - zapytałam ponownie
-Nie wiem - wzruszył ramionami
-Czemu byłeś z Anią , skoro jej nie kochasz ? - zapytałam
-Skąd ta pewność że jej nie kocham , musiałem poznać was bliżej i powiedzieć im wszystko . I porwać kogoś z was - przyznał
-A Arvil ? Jest po to by nas po cichu zabić ? - zapytałam
-Nie , miała cię zabić i skończyć swoją robotę - mruknął
-Aha , czemu mam ci wierzyć ?
-No jestem tam jednym który nie chce was zabić . Jesteśmy , wysiadajcie .
Wysiadłam z samochodu , wzięłam Darcy na ręce . Josh nas gdzieś prowadził , a ja myślałam o jednym . Prowadzi nas na śmierć , przecież nie może być po naszej stornie . Po chwili wyszliśmy na plażę , a tam zauważyłam te loki ... Harry ! Szliśmy powoli w tamtym kierunku , nie widziałam tam Dominiki . W głowie miałam najgorsze scenariusze . Byliśmy przy nich , podeszłam do Harrego i przytuliłam się do niego . Chłopak pocałował mnie w głowę , spojrzałam w jego oczach a tam widziałam nie pokój .
-Co się stało , i gdzie domi ? - zapytałam
-Jest w gangu , tym waszym ! - warknął i spojrzał na Josha
-Ja nie mam tam nic do gadania , pamiętaj Malik - warknął
-Tylko czemu ona ? Mogli mnie zabić a tego nie zrobiliście - warczał dalej
-Nie wiem , ciągle ci to tłumaczę .
-Przestańcie , musimy stąd wyjechać - warknęła Ania , tym samym przerywając kłótnie - Kłótnie nie działają dobrze na ciąże Karoliny !
-Ona jest w ciąży ?! - Josh wpatrywał się we mnie jak obrazek
-Tak , a co ? - zapytałam
-Nie , nic tak pytam . Wow - powiedział
-Styles , powiedz jej to - powiedziała Amelka
-O co chodzi ? - zapytałam
-Chodź - pociągnął mnie za rękę
Szliśmy w ciszy , przytuleni do siebie

-Więc powiesz ? - zapytałam cicho
-Tylko się nie denerwuj - poprosił
-Dobrze , więc ?
-Więc ...- obrócił mnie tak że patrzyłam w jego oczy ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz