Rozdział 99

Lekarze ,, wyprosili " mnie z sali . Nie wiedziałem co tam się dzieje . Zadzwoniłem do Dominiki .
-Hej , Harry co jest ? - zapytała po drugiej stronie słuchawki
-Przyjedźcie ...- powiedziałem ledwo powstrzymując łzy
-Harry co tam się dzieje ? - zapytała najwyraźniej zdenerwowana
-Karolina ...- powiedziałem
-Jedziemy , zaraz będziemy - powiedziała ale ja słyszałem jej szloch w słuchawce
Usiadłem na krześle chowając twarz w dłoniach . Co ty najlepszego Styles zrobiłeś ?! Teraz ty i twoja córka możecie jej nigdy nie zobaczyć ! A to twoja pieprzona wina ! To przez ciebie może umrzeć . A co w tedy ty zrobisz ? No co ?! Znajdziesz sobie inną ?! Nigdy by mnie znalazł kogoś innego po Karolinie . Nie chcę aby umierała . Nie chcę zostać sam . Kiedyś , kiedy mama kazała mi zerwać z dziewczyną rzuciłem się na łóżko i powiedziałem Mamo jestem wdowcem . I teraz zaczynam tak się czuć . Nas połączyło coś czego nie da się opisać . W tedy kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem w drzwiach . Od razu się w niej zakochałem . Nie pozwolę na to aby Darcy wychowywała bez mamy . Na końcu holu zobaczyłem jak biegnie cała nasza paczka .
-Co się stało Karolinie ?! - zapytała Domi
-Nie wiem , powiedziała że mnie kocha a ta maszyna ...- powiedziałem i schowałem twarz w dłoniach aby nikt nie widział , że teraz płaczę
-Boże ! - usłyszałem jak powiedziała to Ania a potem płacz dziewczyn
-Harry , będzie dobrze ...- Louis próbował mnie uspokoić
-Lou , nie będzie dobrze ! Ona może tego nie przeżyć ! A to tylko moja pieprzona wina ! Gdybym tego nie powiedział było by teraz inaczej ! - prawie , że krzyknąłem
Już więcej się nie odezwali . Wszyscy siedzieliśmy w ciszy . Ja miałem twarz w dłoniach . Siedzieliśmy tak cztery pierdzielone godziny kiedy z sali wyszedł nasz lekarz żartowniś .
-I jak z nią ?! - zapytałem
-Na razie powinno być dobrze ..- zaczął
-Na razie ?!- zapytaliśmy wszyscy
-Jest możliwość , że pacjentki rodzina może mieć chorobę genetyczną trzeba się tego dowiedzieć ...Na razie wszystko powinno być dobrze - powiedział - Jak na razie jest w śpiączce .
Miałem temu lekarzowi przywalić , ale się powstrzymywałem . Jeśli będzie miała chorobę genetyczną to nie wiem co sobie zrobię ! Zabiję się po prostu .
-Można do niej wchodzić , ale po kolei . Można do niej mówić podobno jak się do kogoś mówi i ta osoba śpi to i tak to słyszy .
-Dobrze - powiedziała Domi
-To może ja wejdę pierwsza - powiedziała Ania
-Dobra - powiedzieliśmy wszyscy
P.O.V Ania
Weszłam do sali Karoliny . Leżała na łóżku szpitalnym z tymi bandażami , na które nie mogłam patrzeć bo wiedziałam co jest pod spodem . Dlaczego ona !?- zastanawiałam się . Usiadłam na krzesełku obok łóżka , jak lekarz mówi ona może nas słyszeć więc postanowiłam spróbować :
-Karolina , jest taka możliwość że w twojej rodzinie może być choroba genetyczna . Jeśli to prawda będziesz musiała przejść pewnie operację albo nic ci nie pomorze . Ale nie możesz nas opuścić . Dla mnie jesteś jak siostra . Dla wszystkich jesteś jak siostra . Dla Harrego jesteś najważniejsza , a dla Darcy wspaniałą mamą . Nie damy sobie bez ciebie rady . Ty zawsze umiałaś rozwiązać problemy . Więc teraz rozwiążemy wszyscy razem ten , bo ty musisz żyć dla nas , dla rodziny ... Musisz się obudzić i żyć . Obiecaj mi to - szepnęłam wiedząc , że tego nie zrobi
Teraz zobaczyłam , że maszyna która pokazuje jej bicie serca pokazuje normę . Kiedy Dominika skończyła rozmawiać miała łzy w oczach , potem szybko pobiegliśmy do szpitala . Gdyby nie Louis mówiący że jest jej bratem nie wpuścili by nas . A jeśli ma raka albo coś gorszego ?! Nie , Ania nawet tak nie myśl . Mówiła moja podświadomość . I nawet nie powinnam . Postanowiłam dać innym z nią pogadać .
Wyszłam na hol . Wszyscy siedzieli przybici .
-Kto chce z nią teraz porozmawiać ? - zapytałam
-Ja pójdę ..- powiedział Zayn
-Dobra , idź . - powiedziałam zdziwiona że chce z nią porozmawiać
P.O.V Zayn
Wiem , że wszystkich zdziwiło to , że chcę porozmawiać z Karo . Ale muszę ją przeprosić . Wszedłem do sali . Na jej obu rękach były bandaże , które przyprawiały mnie o dreszcze . Cała wyglądała kiepsko . Te ręce w bandażach , blada , podkrążone oczy .Usiadłem na stołku obok łóżka .
-Karolina ... - zacząłem - Przepraszam cię , że zrobiłem ci tyle krzywd . Wiele razy cię uderzyłem i skopałem . Przeklinałem , nienawidziłem ciebie . Ale to się zmieniło . Teraz dla mnie jesteś jak siostra , którą zawsze chciałem mieć . Taką , która nie odejdzie nawet w najtrudniejszych sytuacjach , może i mam trzy siostry ale ty jesteś czwartą i najważniejszą . Wiele razy cię uderzyłem a ty próbowałaś mnie uspokoić , przepraszam cię za to co zrobiłem - powiedziałem a po moich policzkach spłynęły łzy , które szybko przetarłem
-Zayn ... Wieżę ci że mnie przepraszasz . I ja nie byłam w tedy na ciebie zła ...- usłyszałem jej słaby głosik
Spojrzałem na nią . Lekko się uśmiechała , ale dla mnie to był wymuszony uśmiech . Jej oczy ... nie były takie jak kiedyś czyli pełne życia , energii , tego piwnego koloru . Teraz był tam strach , ból i nie moc a kolor oczu był inny . Nie mogła ni czego zrobić .
-Karolina , wiesz że nie damy sobie bez ciebie rady ...-powiedziałem
-Zayn , wiem ale co jeśli na prawdę się okaże że to jakaś choroba albo coś . Nie chcę was zostawiać . I nie zostawię . Powiem ci tylko tyle , że wszystko będzie dobrze ...- jej cichy głosik doprowadzał mnie do szału
-Obiecujesz ? - zapytałem
-Obiecuję ...- powiedziała
-Dobra , niech teraz ktoś inny z tobą porozmawia . - powiedziałem
-Masz kogoś konkretnego na myśli ? - zapytała kiedy zmierzałem do drzwi
-Nie . - powiedziałem
P.O.V Karolina
Zayn wyszedł z sali . Lekko się podniosłam , nie miałam za dużo siły . Kiedy nagle w drzwiach zobaczyłam Harrego . Miał czerwone oczy od płaczu . Jego szmaragdowe oczy , nie były takie same ... Usiadł na krzesełku . Spojrzałam w jego oczy . Widziałam w nich ból , zmartwienie ....
-Wystraszyłaś mnie...- powiedział
-Przepraszam - powiedziałam , nie miałam czasem siły aby coś powiedzieć
-Co ci powiedział Zayn ? - zapytał
-Przeprosił mnie . - odpowiedziałam
-To chyba dobrze - powiedział
-Chyba tak . - powiedziałam
-Rozmawiałem z lekarzem ...- zaczął
-I co ? - zapytałam przerywając mu
-Skoro się obudziłaś , a nic poważnego się nie powinno ci stać . Możesz wrócić dzisiaj albo jutro do domu , tylko zrobią ci badania - powiedział
-To dobrze - powiedziałam
Wziął moją rękę i splótł nasze palce . W tedy kiedy się cięłam ... Nie myślałam co mogą czuć , zachowałam się jak zimna suka . Nie myślałam co poczuje on , co poczuje moja córka , co poczuje moja rodzina , co poczują moi przyjaciele .
-Zachowałam się jak zimna suka - powiedziałam
-Dlaczego tak uważasz ? - zapytał
-Nie myślałam co wy możecie poczuć kiedy mnie nie będzie . W tedy zależała mi tylko na sobie i na tym żeby nie żyć . - powiedziałam a po moim policzku spłynęła łza
-Nie prawda , byłaś zdenerwowana moi zachowaniem . Nigdy tak nie robiłem , nigdy cię nie uderzyłem . A dzisiaj ? Zrobiłem to i to ja zachowałem się jak ostatni skurwysyn . - powiedział ścierając łzę z mojego policzka
-Kocham cię - szepnęłam
-Kocham cię - powiedział i pochylił się nade mną i lekko pocałował
Ale ja go pogłębiłam , w końcu Harry siedział na łóżku szpitalnym trzymając mój policzek jedną dłonią a drugą trzymając w tali , tak jakby chciał mnie zatrzymać aby nie uciekła . Moje ręce były na jego klatce piersiowej . Ale pocałunek też był inny , jakbyśmy mieli się już nigdy więcej nie zobaczyć . Ręką która była na moim policzku wziął moją jedną dłoń i splótł nasze palce ponownie . Kiedy go na chwilę przerwaliśmy aby zaczerpnąć powietrze powiedziałam :
-Nie planujesz nic głupiego ? - zapytałam
-Nie , a co ? - zapytał
-Tak się pytam - powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Ale teraz coś mi obiecaj ...- powiedział gładząc moje włosy
-Co ? - zapytałam
-Że mnie nie zostawisz - powiedział
-Nigdy cię nie zostawię , obiecuję po raz kolejny - powiedziałam pocierając głową o jego klatkę piersiową
-Jak to kolejny raz ? - zapytał
-Bo Zayn kazał mi obiecać , że was nigdy nie opuszczę . I nigdy tego nie zrobię . - powiedziałam
-No to masz dwie obietnice i masz ich nie złamać - zaśmiał się
-Oczywiście - powiedziałam całując go w nos tym samym powodując u niego śmiech - Z czego tak się śmiejesz ? - zapytałam
-Z ciebie - powiedział na co udałam lekko obrażoną - Jesteś niezła ...- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem - Manipulujesz mną .
-Nie , dlaczego tak uważasz ? - zapytałam
-Chciałem cię tylko pocałować a ty to pogłębiłaś i teraz siedzę na łóżku z tobą - powiedział
-No to co ? Ostatnim razem ze mną leżałeś w łóżku szpitalnym więc wiesz . - powiedziałam
-Pamiętam - powiedział całując mnie w czoło
********************************************************************************
Bum ! I oto 99 rozdział ! Boże , już zaraz rozdział 100 i koniec pierwszej części . Nie wieżę w to że tyle napisałam . Jak myślicie czy Karolina przetrwa do końca opowiadania ? A może nie ? Po 100 rozdziale dodam zwiastun i prolog do części drugiej oraz zwiastun bohaterów gdzie będą gify i zdjęcia bohaterów , przez pisanie zaczęłam rozwijać talent pisarski . Jak piszę na przykład piszę pracę stylistyczną mam piątki albo szóstki . Czasem mam tylko błędy ortograficzne . Więc nie długo pojawi się rozdział 100 , albo pisany z telefonu albo we wtorek . Zobaczę , bo przyjeżdża moja rodzina i zajmują mój pokój . Więc dziękuję wam moje misie za to że przez tą pierwszą część mnie wspieraliście moi przyjaciele również . Mam nadzieję że spodoba wam się część druga . Do zobaczenia nie długo moje kochane misie :*
Lekarze ,, wyprosili " mnie z sali . Nie wiedziałem co tam się dzieje . Zadzwoniłem do Dominiki .
-Hej , Harry co jest ? - zapytała po drugiej stronie słuchawki
-Przyjedźcie ...- powiedziałem ledwo powstrzymując łzy
-Harry co tam się dzieje ? - zapytała najwyraźniej zdenerwowana
-Karolina ...- powiedziałem
-Jedziemy , zaraz będziemy - powiedziała ale ja słyszałem jej szloch w słuchawce
Usiadłem na krześle chowając twarz w dłoniach . Co ty najlepszego Styles zrobiłeś ?! Teraz ty i twoja córka możecie jej nigdy nie zobaczyć ! A to twoja pieprzona wina ! To przez ciebie może umrzeć . A co w tedy ty zrobisz ? No co ?! Znajdziesz sobie inną ?! Nigdy by mnie znalazł kogoś innego po Karolinie . Nie chcę aby umierała . Nie chcę zostać sam . Kiedyś , kiedy mama kazała mi zerwać z dziewczyną rzuciłem się na łóżko i powiedziałem Mamo jestem wdowcem . I teraz zaczynam tak się czuć . Nas połączyło coś czego nie da się opisać . W tedy kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem w drzwiach . Od razu się w niej zakochałem . Nie pozwolę na to aby Darcy wychowywała bez mamy . Na końcu holu zobaczyłem jak biegnie cała nasza paczka .
-Co się stało Karolinie ?! - zapytała Domi
-Nie wiem , powiedziała że mnie kocha a ta maszyna ...- powiedziałem i schowałem twarz w dłoniach aby nikt nie widział , że teraz płaczę
-Boże ! - usłyszałem jak powiedziała to Ania a potem płacz dziewczyn
-Harry , będzie dobrze ...- Louis próbował mnie uspokoić
-Lou , nie będzie dobrze ! Ona może tego nie przeżyć ! A to tylko moja pieprzona wina ! Gdybym tego nie powiedział było by teraz inaczej ! - prawie , że krzyknąłem
Już więcej się nie odezwali . Wszyscy siedzieliśmy w ciszy . Ja miałem twarz w dłoniach . Siedzieliśmy tak cztery pierdzielone godziny kiedy z sali wyszedł nasz lekarz żartowniś .
-I jak z nią ?! - zapytałem
-Na razie powinno być dobrze ..- zaczął
-Na razie ?!- zapytaliśmy wszyscy
-Jest możliwość , że pacjentki rodzina może mieć chorobę genetyczną trzeba się tego dowiedzieć ...Na razie wszystko powinno być dobrze - powiedział - Jak na razie jest w śpiączce .
Miałem temu lekarzowi przywalić , ale się powstrzymywałem . Jeśli będzie miała chorobę genetyczną to nie wiem co sobie zrobię ! Zabiję się po prostu .
-Można do niej wchodzić , ale po kolei . Można do niej mówić podobno jak się do kogoś mówi i ta osoba śpi to i tak to słyszy .
-Dobrze - powiedziała Domi
-To może ja wejdę pierwsza - powiedziała Ania
-Dobra - powiedzieliśmy wszyscy
P.O.V Ania
Weszłam do sali Karoliny . Leżała na łóżku szpitalnym z tymi bandażami , na które nie mogłam patrzeć bo wiedziałam co jest pod spodem . Dlaczego ona !?- zastanawiałam się . Usiadłam na krzesełku obok łóżka , jak lekarz mówi ona może nas słyszeć więc postanowiłam spróbować :
-Karolina , jest taka możliwość że w twojej rodzinie może być choroba genetyczna . Jeśli to prawda będziesz musiała przejść pewnie operację albo nic ci nie pomorze . Ale nie możesz nas opuścić . Dla mnie jesteś jak siostra . Dla wszystkich jesteś jak siostra . Dla Harrego jesteś najważniejsza , a dla Darcy wspaniałą mamą . Nie damy sobie bez ciebie rady . Ty zawsze umiałaś rozwiązać problemy . Więc teraz rozwiążemy wszyscy razem ten , bo ty musisz żyć dla nas , dla rodziny ... Musisz się obudzić i żyć . Obiecaj mi to - szepnęłam wiedząc , że tego nie zrobi
Teraz zobaczyłam , że maszyna która pokazuje jej bicie serca pokazuje normę . Kiedy Dominika skończyła rozmawiać miała łzy w oczach , potem szybko pobiegliśmy do szpitala . Gdyby nie Louis mówiący że jest jej bratem nie wpuścili by nas . A jeśli ma raka albo coś gorszego ?! Nie , Ania nawet tak nie myśl . Mówiła moja podświadomość . I nawet nie powinnam . Postanowiłam dać innym z nią pogadać .
Wyszłam na hol . Wszyscy siedzieli przybici .
-Kto chce z nią teraz porozmawiać ? - zapytałam
-Ja pójdę ..- powiedział Zayn
-Dobra , idź . - powiedziałam zdziwiona że chce z nią porozmawiać
P.O.V Zayn
Wiem , że wszystkich zdziwiło to , że chcę porozmawiać z Karo . Ale muszę ją przeprosić . Wszedłem do sali . Na jej obu rękach były bandaże , które przyprawiały mnie o dreszcze . Cała wyglądała kiepsko . Te ręce w bandażach , blada , podkrążone oczy .Usiadłem na stołku obok łóżka .
-Karolina ... - zacząłem - Przepraszam cię , że zrobiłem ci tyle krzywd . Wiele razy cię uderzyłem i skopałem . Przeklinałem , nienawidziłem ciebie . Ale to się zmieniło . Teraz dla mnie jesteś jak siostra , którą zawsze chciałem mieć . Taką , która nie odejdzie nawet w najtrudniejszych sytuacjach , może i mam trzy siostry ale ty jesteś czwartą i najważniejszą . Wiele razy cię uderzyłem a ty próbowałaś mnie uspokoić , przepraszam cię za to co zrobiłem - powiedziałem a po moich policzkach spłynęły łzy , które szybko przetarłem
-Zayn ... Wieżę ci że mnie przepraszasz . I ja nie byłam w tedy na ciebie zła ...- usłyszałem jej słaby głosik
Spojrzałem na nią . Lekko się uśmiechała , ale dla mnie to był wymuszony uśmiech . Jej oczy ... nie były takie jak kiedyś czyli pełne życia , energii , tego piwnego koloru . Teraz był tam strach , ból i nie moc a kolor oczu był inny . Nie mogła ni czego zrobić .
-Karolina , wiesz że nie damy sobie bez ciebie rady ...-powiedziałem
-Zayn , wiem ale co jeśli na prawdę się okaże że to jakaś choroba albo coś . Nie chcę was zostawiać . I nie zostawię . Powiem ci tylko tyle , że wszystko będzie dobrze ...- jej cichy głosik doprowadzał mnie do szału
-Obiecujesz ? - zapytałem
-Obiecuję ...- powiedziała
-Dobra , niech teraz ktoś inny z tobą porozmawia . - powiedziałem
-Masz kogoś konkretnego na myśli ? - zapytała kiedy zmierzałem do drzwi
-Nie . - powiedziałem
P.O.V Karolina
Zayn wyszedł z sali . Lekko się podniosłam , nie miałam za dużo siły . Kiedy nagle w drzwiach zobaczyłam Harrego . Miał czerwone oczy od płaczu . Jego szmaragdowe oczy , nie były takie same ... Usiadł na krzesełku . Spojrzałam w jego oczy . Widziałam w nich ból , zmartwienie ....
-Wystraszyłaś mnie...- powiedział
-Przepraszam - powiedziałam , nie miałam czasem siły aby coś powiedzieć
-Co ci powiedział Zayn ? - zapytał
-Przeprosił mnie . - odpowiedziałam
-To chyba dobrze - powiedział
-Chyba tak . - powiedziałam
-Rozmawiałem z lekarzem ...- zaczął
-I co ? - zapytałam przerywając mu
-Skoro się obudziłaś , a nic poważnego się nie powinno ci stać . Możesz wrócić dzisiaj albo jutro do domu , tylko zrobią ci badania - powiedział
-To dobrze - powiedziałam
Wziął moją rękę i splótł nasze palce . W tedy kiedy się cięłam ... Nie myślałam co mogą czuć , zachowałam się jak zimna suka . Nie myślałam co poczuje on , co poczuje moja córka , co poczuje moja rodzina , co poczują moi przyjaciele .
-Zachowałam się jak zimna suka - powiedziałam
-Dlaczego tak uważasz ? - zapytał
-Nie myślałam co wy możecie poczuć kiedy mnie nie będzie . W tedy zależała mi tylko na sobie i na tym żeby nie żyć . - powiedziałam a po moim policzku spłynęła łza
-Nie prawda , byłaś zdenerwowana moi zachowaniem . Nigdy tak nie robiłem , nigdy cię nie uderzyłem . A dzisiaj ? Zrobiłem to i to ja zachowałem się jak ostatni skurwysyn . - powiedział ścierając łzę z mojego policzka
-Kocham cię - szepnęłam
-Kocham cię - powiedział i pochylił się nade mną i lekko pocałował
Ale ja go pogłębiłam , w końcu Harry siedział na łóżku szpitalnym trzymając mój policzek jedną dłonią a drugą trzymając w tali , tak jakby chciał mnie zatrzymać aby nie uciekła . Moje ręce były na jego klatce piersiowej . Ale pocałunek też był inny , jakbyśmy mieli się już nigdy więcej nie zobaczyć . Ręką która była na moim policzku wziął moją jedną dłoń i splótł nasze palce ponownie . Kiedy go na chwilę przerwaliśmy aby zaczerpnąć powietrze powiedziałam :
-Nie planujesz nic głupiego ? - zapytałam
-Nie , a co ? - zapytał
-Tak się pytam - powiedziałam i się do niego przytuliłam
-Ale teraz coś mi obiecaj ...- powiedział gładząc moje włosy
-Co ? - zapytałam
-Że mnie nie zostawisz - powiedział
-Nigdy cię nie zostawię , obiecuję po raz kolejny - powiedziałam pocierając głową o jego klatkę piersiową
-Jak to kolejny raz ? - zapytał
-Bo Zayn kazał mi obiecać , że was nigdy nie opuszczę . I nigdy tego nie zrobię . - powiedziałam
-No to masz dwie obietnice i masz ich nie złamać - zaśmiał się
-Oczywiście - powiedziałam całując go w nos tym samym powodując u niego śmiech - Z czego tak się śmiejesz ? - zapytałam
-Z ciebie - powiedział na co udałam lekko obrażoną - Jesteś niezła ...- spojrzałam na niego pytającym wzrokiem - Manipulujesz mną .
-Nie , dlaczego tak uważasz ? - zapytałam
-Chciałem cię tylko pocałować a ty to pogłębiłaś i teraz siedzę na łóżku z tobą - powiedział
-No to co ? Ostatnim razem ze mną leżałeś w łóżku szpitalnym więc wiesz . - powiedziałam
-Pamiętam - powiedział całując mnie w czoło
********************************************************************************
Bum ! I oto 99 rozdział ! Boże , już zaraz rozdział 100 i koniec pierwszej części . Nie wieżę w to że tyle napisałam . Jak myślicie czy Karolina przetrwa do końca opowiadania ? A może nie ? Po 100 rozdziale dodam zwiastun i prolog do części drugiej oraz zwiastun bohaterów gdzie będą gify i zdjęcia bohaterów , przez pisanie zaczęłam rozwijać talent pisarski . Jak piszę na przykład piszę pracę stylistyczną mam piątki albo szóstki . Czasem mam tylko błędy ortograficzne . Więc nie długo pojawi się rozdział 100 , albo pisany z telefonu albo we wtorek . Zobaczę , bo przyjeżdża moja rodzina i zajmują mój pokój . Więc dziękuję wam moje misie za to że przez tą pierwszą część mnie wspieraliście moi przyjaciele również . Mam nadzieję że spodoba wam się część druga . Do zobaczenia nie długo moje kochane misie :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz