poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Rozdział 109


 

 Michael sprawdził papiery Arvil , to co mówiła okazało się prawdą . Postanowili wziąść na próbę , jeśli zrobi coś złego na przykład nas skrzywdzi to oni zabiją ją . Jej rodzice nie żyją , zastrzelono ich dwanaście lat temu . Zgaduję , że w tedy kiedy ją porwali . Często ze sobą rozmawiamy , ale ona nie ufa mi chyba na tyle aby powiedzieć coś więcej . Może boi się , że jak coś powie to ja zabiję ją . Ale nie mam serca aby to zrobić . Dzisiaj jest moja wizyta u ginekologa , na którą się denerwuję .Obym była w ciąży , bo tego chcę jak i Harry . Właśnie wychodziłam z domu , a mój narzyczony za mną . Zamknął drzwi , i pomógł wsiąść mi do samochodu . Okrążył samochód i sam wsiadł . Harry cały czas trzymał mnie za rękę ,on sam się martwił . A co dopiero ja ? Chociaż ja byłam w ciąży dwa razy , nadal się boję . Kiedy byliśmy pod gabinetem Harry trzymał ciągle moją dłoń , ale w poczekalni nas rozłączyli . Musiał tam zostać , a ja iść na USG . Weszłam do gabinetu .
-Dzień dobry - powiedziałam do lekarza
-Witam panią Hills - uśmiechnął się - A może jednak Styles ? - zaśmiał się
-Posiadam jeszcze panieńskie nazwisko . - lekko się uśmiechnęła
-Planujecie dziecko bez ślubu ? - zapytał
-Nie wiemy jeszcze tego .
-Ah , dobrze proszę się tam położyć - wskazał miejsce gdzie miałam się położyć
Lekarz przybliżył się , brzuch posmarował jakąś mazią . Nie pamiętam jej nazwy . Później badanie przebiegło tak jak powinno .
-Zawołać pani narzyczonego ? - zapytał
-Tak - odpowiedziałam
Po chwili w pomieszczeniu był Harry . Stał obok doktora i patrzył w monitor . Ciągle się uśmiechał .
-Gratulacje , mają państwo dziecko ale jest jedno ale ...- powiedział lekarz
-Jakie ale ? - zapytał zdenerwowany Harry
-Niech pan się nie denerwuje , te ale może być dobre . Ale to znaczy , że może ciąża się zmienić . Na przykład z jednego dziecka w dwójkę albo trójkę . Rozumieją państwo ? - zapytał
Kiwnęłam głową , tak jak Harry . Wyszliśmy z gabinetu dziękując lekarzowi . Czy przez to co zrozumiałam , za jednym dzieckiem może być drugie . I w tedy będą bliźniaki albo trójka ? Wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy z tamtąd . Harry się nie odzywał . Czyżby się nie cieszył tak jak na początku ? Chciałam się teraz rozpłakać . Spuściłam głowę , aby w razie czego nie zobaczył . Poczułam rękę na kolanie . Spojrzałam w jego stronę . Uśmiechał się do mnie ukazując swoje dołeczki . Również się uśmiechnęłam . Kiedy byliśmy pod domem , Harry zaparkował i wysiadł . Okrążył samochód , otworzył drzwi od mojej strony i pomógł wysiąść .
-Jak bym sama nie mogła - mruknęłam
-Możesz , ale ja wole na ciebie uważać - zaśmiał się i pocałował w głowę - Przygotuj się w domu na horror - powiedział
-Przyjęcie , że wiedzieli że się uda ? - zaśmiałam się
-A jak że by inaczej - również się zaśmiał
Weszliśmy do domu , gdzie za kanapy wyskoczyły dziewczyny i chłopaki krzycząc :
-Wiedzieliśmy , że się wam uda !!
Po chwili każdy przytulał mnie i Harrego . Nawet Arvil i Darcy . Usiadłam na kanapie podciągając nogi pod brodę , każdy miał oczy jak kot ze Shreka .
-Co ? - zapytałam
-Nie , nic - mruknęli i spojrzeli gdzie indziej
Nagle mój telefon zaczął wibrować .
Od : Nieznajomy 
Do : Karolina 
Przesłano nagranie 

Nagranie się otworzyło , była tam Esme . I głos jakiegoś faceta :
-Ostatnie życzenie ? - śmiał się
-Obyś smażył się w piekle ty sukinsynie - warknęła
Po chwili był huk a ona ... nie żyła . Na środku głowy była dziura . Po moich policzkach zaczęły ciec łzy . Telefon wypadł mi z rąk . Ed szybko wziął telefon do ręki a ja wstałam i oparłam się o ścianę .
-Nie , kurwa nie ! Zabili ją ! - krzyknął - Mam nadzieję , że to nie twoja wina jebana smarkulo ! - ryknął na Arvil
-N....N....Nie proszę pana - zaczęła płakać
Podeszła do mnie i przytuliła . Czułam się jak jej mama , a było to całkiem przyjemne uczucie . Taka czternastoletnia córka . Darcy również podeszła do mnie i przytuliła . Zjechałam na podłogę . Przykryłam dłonią usta . Przypomniał mi się ten list , mieliśmy ją uratować . A nie zrobiliśmy tego . Ona obroniła Sarę i moją córkę , a my gówno zrobiliśmy . Widziałam w jej oczach , że to nie jej wina ani nie udawała .



Nie wierzyłam w to co się dzieje . Już straciliśmy Esme , kto jeszcze ... Nasze rodziny .- pomyślałam . Makijaż Arvil spłynął razem ze łzami , ciągała nosem a oczy był jak w tedy kiedy ją poznałam . Czerwone od płaczu . Również zjechała na podłogę i oparła głowę o moje ramie .
-Zabiję ich - warknął Ed
-Nie możesz - powiedziałam
-Niby dla czego ? - zapytał zdziwiony
-Nie możemy ciebie stracić Ed - załkałam
-My nie możemy nic zrobić , a oni nas wszystkich pozabijają ?- zaśmiał się Luke
-Nie , musimy coś wymyślić na zemstę . Mam ...- powiedziałam
-Jaki pomysł ? - zapytał Michael
-Wiedzą , że mamy Arvil ale nie wiedzą czy jest martwa czy żywa . - uśmiechnęłam się złowieszczo
-Ale im na mnie nie zależy , zrobili to żeby się mnie pozbyć . Wiedzieli że jeżeli tam pójdę i coś ci zrobię to wy wy wszyscy mnie zabijecie - szlochała Arvil
-A gdyby tak ...- pomyślałam o adopcji , ale kto by to zrobił
-A gdyby tak co ? - zapytał Harry
-Nie to głupie - pomachałam przecząco głową
-Gadaj - warknął Luke
-Pomyślałam o adopcji , ale co z tego ? Dla nich to nic nie znaczy , to głupie - mówiłam
-Chyba , że będą chcieli ją odzyskać a my ich zabijemy - powiedział złowieszczo Ed
-Możemy spróbować ale ...- zaczął Michael
-Ale ? - zapytał Harry
-Karolina nie bierze w tym udziału - spojrzał na mnie
-Wiem - mruknęła
-Nie obrażaj się ! Nie możemy narażać ciebie i dziecka - powiedział Ed
-Wiem , więc nie idę i koniec kropka - po
*************************************
I oto rozdział 109 , mam nadzieję że wam się podoba . Rozdział są na razie codziennie ale mam też dużo nauki więc będą wstawiane różnie codziennie albo co kilka dni . Dziękuję wam za 4036 wyświetleń i za 25 miłych komentarzy od was . Do następnego miśki :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz