P.O.V. Karolina
Dom Ed'a się palił .
-Nie , to przegięcie - warknął Ed biorąc na ręce swoją córkę
-Musimy wyjechać - powiedział Luke
-Jak najszybciej - powiedzieli chłopacy
-Najpierw twoja ręka - powiedział Harry patrząc na moją rękę
Poszliśmy do naszego samochodu , Harry wyjął apteczkę i opatrzył mi rany . Był delikatny . Po opatrzeniu ran pocałował moją dłoń . Wsiedliśmy do samochodów i z piskiem opon wyjechaliśmy , jechaliśmy do domu mamy Harrego . Mieliśmy zostać tam kilka dni , a potem wyjechać do siostry Ed'a .
**********************
Byliśmy u mamy Harrego . Nie mieliśmy żadnych swoich rzeczy . Wszystkie spaliły się razem z domem .
-Czyli zostajecie na kilka dni ? - zapytała nas Anne
-Tak - powiedział Harry
-Dobrze ty i Karolina śpicie w twoim dawnym pokoju , Dominika i Zayn pokój po lewej , Niall i Monica w pokoju po prawej , Zayn i Domi pokój przy łazience , Ania pokój obok schodów , Luke , Michael i reszta śpią w pokoju gościnnym na samej górze . A Darcy śpi w pokoiku na przeciw waszego - powiedziała jego mama
-Dobrze - powiedział Harry
Wszyscy poszliśmy do naszych pokoi . Harry przebierał się . A ja siedziałam na skraju łóżka w twarzą w dłoniach . Nie dawałam już rady , mam całe życie żyć w strachu ? Mieliśmy plany na ślub, na życie , na wszystko . Ale to się zawaliło . Poczułam ręce na moich ramionach . Harry przyciągnął mnie do siebie przytulając .
-O czym myślałaś dzisiaj ? - zapytał tuż nas moim uchem
-O niczym , nie ważne - westchnęłam
-Proszę powiedz mi . -prosił
-Ale nie wkurzaj się bo jak tak tylko sobie myślałam - powiedziałam
-Dobrze - odpowiedział
-Myślałam sobie jak by było mieć drugie dziecko . taką starszą od Darcy . Żeby w razie czego się nią opiekowała ale to jest głupie - powiedziałam patrząc na swoje nogi
-Powiedzieć ci coś ? - zapytał jak by bał się czegoś
-Mhm ? - mruknęłam
-Sam o tym myślałem , i chciałem ci o tym powiedzieć ale się bałem . - spojrzałam na niego zdziwiona , myśleliśmy o tym samym ? - Bo wszyscy powiedzieli by że to nie bezpieczne
Przytuliłam się do niego , trzymając jego koszulę .
-Czyli myśleliśmy o tym samym . - podsumowałam
-Prawda - szepnął i pocałował mnie w policzek
Po chwili leżałam pod jego ciężarem , uśmiechał się cwaniacko .
-Albo to Darcy może być starsza - poruszał zabawnie brwiami
-Może ..- zaśmiałam się cicho
-I tak mówiłem ci , że pozbędziemy się tych twoich ubrań -powiedział rozpinając zamek od mojej bluzy
-Pamiętam , ja też ci mówiłam że pozbędziemy się twoich spodni i koszuli - mówiłam
Zdjął ze mnie ubrania , a ja z niego . Potem wiadomo co się działo ...
**********************
Obudziłam się naga , wtulona w tors Harrego . Loki opadały na jego czoło . Usiadłam na skraju łóżka nakładając na siebie bieliznę , jego biała koszulę i moje czarne leginsy . Zeszłam na dół , gdzie nie było żywej duszy . Zaczęłam robić śniadanie dla całej zgrai . Czyli naleśniki , dobrze mi wychodziły i wszyscy je lubili . Zaczęłam widzieć znowu te zmroczki , kręciło mi się w głowie . Nie mogłam oddychać . Oparta o blat , zjechałam na podłogę .
-Proszę - szeptałam
P.O.V. Anne
Zeszłam na dół słysząc dziwny dźwięk . Poszłam do kuchni . Tam ujrzałam Karolinę leżącą na ziemi . Ledwo oddychała . Dusiła się , szeptała coś ale nie słyszałam .
-Dzwońcie po karetkę - krzyknęłam
Próbowałam jej pomóc ale to nic nie dawało . Na dół zbiegli wszyscy , usłyszałam płacz i krzyki Darcy . Sara stała przytulona do Ed'a . Harry trzymał ją na rękach . Wsiadł do samochodu z nią i odjechali z piskiem opon .
P.O.V. Harry
Nie , ona nie może mnie zostawić ! Prze nigdy . Kiedy dojechałem do szpitala wysiadłem z samochodu , biorąc ją na ręce . Szybko wbiegłem do szpitala krzycząc :
-Pomocy , ona umiera !
Podbiegły do mnie pielęgniarki i lekarze, i zabrali ją . Nagle zobaczyłem jak idą chłopaki i trzymają jakąś smarkulę za ręce .

Podeszli do mnie .
-Chciała zabić Karolinę ,miała jakąś trutkę - warknął Zayn
-Kto cię przysłał ?! - warknąłem
-No zgadnij Styles ! Ty i twoja rodzina umrzecie ! - krzyknęła
-Biber - warknąłem
-No gratulacje - zaśmiała się , ale w zamian dostała od Luke w twarz
-Weźcie ją do domu do piwnicy , zamknijcie i nie karmcie . Niech się nauczy , że takim dzieciom tak nie wolno - nakazałem
-Dobra - powiedzieli chłopacy
Ze mną został tylko Zayn i Ed . Siedzieliśmy w poczekalni czekając na lekarzy . Kiedy z sali wyszedł lekarz Ed zapytał :
-I jak z nią ?!
-Był to wynik trucizny , powinna się dobrze czuć , dużo odpoczywać i brać wskazane leki - powiedział podając mi receptę
-A kiedy będzie mogła wyjść ? - zapytałem z nadzieją
-Dzisiaj . - powiedział - Możecie wejść do sali - powiedział i odszedł
Weszliśmy do sali . Siedziała na łóżku , patrząc w okno . W ręce miała notes i długopis . Zaczęła coś mazać tam . Podszedłem do niej przyciągając ją do siebie . Miałem zamiar jej nie puszczać , spojrzałem na kartkę . Był tam napis ,, Śmierć " i namalowany tam ktoś w kapturze i z bronią .
Dom Ed'a się palił .
-Nie , to przegięcie - warknął Ed biorąc na ręce swoją córkę
-Musimy wyjechać - powiedział Luke
-Jak najszybciej - powiedzieli chłopacy
-Najpierw twoja ręka - powiedział Harry patrząc na moją rękę
Poszliśmy do naszego samochodu , Harry wyjął apteczkę i opatrzył mi rany . Był delikatny . Po opatrzeniu ran pocałował moją dłoń . Wsiedliśmy do samochodów i z piskiem opon wyjechaliśmy , jechaliśmy do domu mamy Harrego . Mieliśmy zostać tam kilka dni , a potem wyjechać do siostry Ed'a .
**********************
Byliśmy u mamy Harrego . Nie mieliśmy żadnych swoich rzeczy . Wszystkie spaliły się razem z domem .
-Czyli zostajecie na kilka dni ? - zapytała nas Anne
-Tak - powiedział Harry
-Dobrze ty i Karolina śpicie w twoim dawnym pokoju , Dominika i Zayn pokój po lewej , Niall i Monica w pokoju po prawej , Zayn i Domi pokój przy łazience , Ania pokój obok schodów , Luke , Michael i reszta śpią w pokoju gościnnym na samej górze . A Darcy śpi w pokoiku na przeciw waszego - powiedziała jego mama
-Dobrze - powiedział Harry
Wszyscy poszliśmy do naszych pokoi . Harry przebierał się . A ja siedziałam na skraju łóżka w twarzą w dłoniach . Nie dawałam już rady , mam całe życie żyć w strachu ? Mieliśmy plany na ślub, na życie , na wszystko . Ale to się zawaliło . Poczułam ręce na moich ramionach . Harry przyciągnął mnie do siebie przytulając .
-O czym myślałaś dzisiaj ? - zapytał tuż nas moim uchem
-O niczym , nie ważne - westchnęłam
-Proszę powiedz mi . -prosił
-Ale nie wkurzaj się bo jak tak tylko sobie myślałam - powiedziałam
-Dobrze - odpowiedział
-Myślałam sobie jak by było mieć drugie dziecko . taką starszą od Darcy . Żeby w razie czego się nią opiekowała ale to jest głupie - powiedziałam patrząc na swoje nogi
-Powiedzieć ci coś ? - zapytał jak by bał się czegoś
-Mhm ? - mruknęłam
-Sam o tym myślałem , i chciałem ci o tym powiedzieć ale się bałem . - spojrzałam na niego zdziwiona , myśleliśmy o tym samym ? - Bo wszyscy powiedzieli by że to nie bezpieczne
Przytuliłam się do niego , trzymając jego koszulę .
-Czyli myśleliśmy o tym samym . - podsumowałam
-Prawda - szepnął i pocałował mnie w policzek
Po chwili leżałam pod jego ciężarem , uśmiechał się cwaniacko .
-Albo to Darcy może być starsza - poruszał zabawnie brwiami
-Może ..- zaśmiałam się cicho
-I tak mówiłem ci , że pozbędziemy się tych twoich ubrań -powiedział rozpinając zamek od mojej bluzy
-Pamiętam , ja też ci mówiłam że pozbędziemy się twoich spodni i koszuli - mówiłam
Zdjął ze mnie ubrania , a ja z niego . Potem wiadomo co się działo ...
**********************
Obudziłam się naga , wtulona w tors Harrego . Loki opadały na jego czoło . Usiadłam na skraju łóżka nakładając na siebie bieliznę , jego biała koszulę i moje czarne leginsy . Zeszłam na dół , gdzie nie było żywej duszy . Zaczęłam robić śniadanie dla całej zgrai . Czyli naleśniki , dobrze mi wychodziły i wszyscy je lubili . Zaczęłam widzieć znowu te zmroczki , kręciło mi się w głowie . Nie mogłam oddychać . Oparta o blat , zjechałam na podłogę .
-Proszę - szeptałam
P.O.V. Anne
Zeszłam na dół słysząc dziwny dźwięk . Poszłam do kuchni . Tam ujrzałam Karolinę leżącą na ziemi . Ledwo oddychała . Dusiła się , szeptała coś ale nie słyszałam .
-Dzwońcie po karetkę - krzyknęłam
Próbowałam jej pomóc ale to nic nie dawało . Na dół zbiegli wszyscy , usłyszałam płacz i krzyki Darcy . Sara stała przytulona do Ed'a . Harry trzymał ją na rękach . Wsiadł do samochodu z nią i odjechali z piskiem opon .
P.O.V. Harry
Nie , ona nie może mnie zostawić ! Prze nigdy . Kiedy dojechałem do szpitala wysiadłem z samochodu , biorąc ją na ręce . Szybko wbiegłem do szpitala krzycząc :
-Pomocy , ona umiera !
Podbiegły do mnie pielęgniarki i lekarze, i zabrali ją . Nagle zobaczyłem jak idą chłopaki i trzymają jakąś smarkulę za ręce .
Podeszli do mnie .
-Chciała zabić Karolinę ,miała jakąś trutkę - warknął Zayn
-Kto cię przysłał ?! - warknąłem
-No zgadnij Styles ! Ty i twoja rodzina umrzecie ! - krzyknęła
-Biber - warknąłem
-No gratulacje - zaśmiała się , ale w zamian dostała od Luke w twarz
-Weźcie ją do domu do piwnicy , zamknijcie i nie karmcie . Niech się nauczy , że takim dzieciom tak nie wolno - nakazałem
-Dobra - powiedzieli chłopacy
Ze mną został tylko Zayn i Ed . Siedzieliśmy w poczekalni czekając na lekarzy . Kiedy z sali wyszedł lekarz Ed zapytał :
-I jak z nią ?!
-Był to wynik trucizny , powinna się dobrze czuć , dużo odpoczywać i brać wskazane leki - powiedział podając mi receptę
-A kiedy będzie mogła wyjść ? - zapytałem z nadzieją
-Dzisiaj . - powiedział - Możecie wejść do sali - powiedział i odszedł
Weszliśmy do sali . Siedziała na łóżku , patrząc w okno . W ręce miała notes i długopis . Zaczęła coś mazać tam . Podszedłem do niej przyciągając ją do siebie . Miałem zamiar jej nie puszczać , spojrzałem na kartkę . Był tam napis ,, Śmierć " i namalowany tam ktoś w kapturze i z bronią .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz