P.O.V. Karolina
Minęło kilka dni od tamtego wydarzenia . Ja ciągle siędzę zamknęta w czterach ścianach , nie schodzę na dół . Nie mam ochoty nikogo widzieć . Ciągle prze oczami mam pewną wizję , facet stoi przede mną i mówi ,, Ostatnie życzenie przed śmiercią ? " i koniec . Postanowiłam zobaczyć co z tą dziewczyną i dać jej coś do jedzenia , przecież trzeba się przełamać . Wstałam i po cichu zeszłam na dół . Wszyscy siedzieli w salonie i oglądali jakiś film . Poszłam do kuchni i zrobiłam kilka kanapek , a do szklanik nalałam soku . Po cichu zeszłam do piwnicy . Zapaliłam światło u ujrzałam blondynkę siedzącą na krześle .
-Hej może jesteś głodna ? - zapytałam dziewczyny
Uniosła głowę i spojrzała na mnie , w jej oczac był stach , ból i cierpienie . Po jej policzkach spływały łzy .
-Czemu to robisz ?- zapytał łapiąc ze mną kontakt wzrokowy
-Ale co ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Pomagasz mi , dajesz jedzenie i picie . A ja cie miałam zabić .- zaczęła gorzej płakać , a dla mnie nie wyglądało to na grę aktorską
-Bo nie chcę abyś cierpiała , może i musiałaś mnie zabić , ale jak widać żyję . Biber kazał ci to zrobić ?- zapytałam nastolatki
-Tak , powiedział że jeżeli stracą ciebie to będzie im gorzej . A Biber on ...- przerwała swoją wypowiedź
-Co zrobił ?- zapytałam
-On ... On porwał mnie gdy byłam mała , i wyszkolił na taką dziwkę . Ale ja nie chcę zabijać ludzi - zaczeła jeszcze gorzej płakać
-A jak się nazywasz ?- ciągle o coś ją pytałam , ale chciałam ją lepiej poznać
-Arvil Heard , mam czternaście lat .- wyznała
-Jesteś trochę za młoda jak na zabójczynię - przyznałam , dziecko ma czternaście lat i miało mnie zabić przy innych gangsterach - Masz kanapki i sok - powiedziałam odwiązując ją od krzesła
-Dziękuję - szepnęła
Jadła kanapki z taką szybką prędkością , była głodna i spragniona . A mi było jej szkoda nawet jeśli miała zadanie mnie zabić . Przecież to dziecko ma tylko czternaście lat . Nie wie co jeszcze robic, ale Biber ją trenował . W tym iweku powinna być w gimnazjum , a jest małą gangsterką .
-Boję się - wyznała
-Czego ?- zapytałam
-Tych ludzi , taki blondyn z kolczykiem wardze mnie bił po twarzy . A reszta patrzyła . - odpowiedziała pocierając podkrążone i czerwone od płaczu oczy
-Luke - warknęłam - Nie bój się ich , nic tobie nie zrobią . Nie pozwolę na to - obiecałam
-Dziękuję - szepnęła
-Dobra , przywiążę cię do krzesła ale poluźnę węzły , dobrze ?- zapytałam dziewczyny
-Dobrze .
Przywiązałam nastolatkę i wyszłam z piwnicy . Naczynia położyłam w zlewie i poszłam na górę . Chyba nikt mnie nie zauważył , ale to dobrze częściej będę odwiedzać Arvil . Położyłam się na łóżku i sprawdziłam wiadomości . Więkoszość była od mojej biologicznej mamy , trochę od taty i Martinny . Było mi tej dziewczyny żal , mogła by mieć piękne życie ale nie .. Porwali ją i trenowali . Teraz jest zabójczynią . Usłyszałam jak do pokoju ktoś wchodzi . Myślałam , że to Harry ... Ale się myliłam , ktoś przywarł mnie do łóżka . Był to Luke .
-Czego chcesz ?!- warknęłam
-Byłaś u tej smarkuli - syczał przez zaciśnięte zęby
-Byłam i co mi zrobisz ?!- warczałam , a po chwili poczułam na policzku piękoce miejsce
-Nie masz prawa tam wchodzić !
-Bo co ?! Nie będziecie głodzić tego dziecka , gdybyście coś o nim wiedzieli !- mówiłam a ja czułam jak łzy napływają mi do oczu
-Myślisz że ci powie prawdę ?!- śmiał się - Ona jest wyszkolona , kłamie jak z nut .
-A ty ! Czemu ją bijesz ?! - krzyknęłam
-Bo ta smarkula mogła cię zabić - syknął
-Ale nie zabiła , żyję !
Do pokoju weszli chłoapcy i dziewczyny .
-Co się tutaj dzieje ?- zapytał Harry
-Nic , nie ważne - powiedział Luke
-Nie kłam dupku ! Uderzył mnie w twarz ! Byłam na dole i dałam jej jeść i pić , nie możeciej jej głodzićni bić ! Ona ma tylko czternaście lat !- mówiłam a ja czułam , że Luke zaraz wybuchnie i mnie zabije
-Byłaś u niej ?- zapytał mnie Ed
-Tak , możecie mnie zabić , zamknąć w pokoju i głodować . Ale nie macie prawa jej bić i głodzić , to tylko dziecko !- mówiłam ze łzami w oczach -Powiedziała mi trochę o sobie , a was się boi . I wiecie co?! Powiem szczerze , że sama was się wszystkich boję ! A co dopiero takie dziecko ?!- zapytałam a po moich policzkach spływały łzy
-To powiedz czego się dowiedziałaś .- śmiał się Luke
-To jest Arvil Herad , ma czternaście lat i została porwana gdy była mała przez Bibera !- warknęłam
-To może być możliwe - myślał Miachael -Sprawdźcie jej papier - nakazał
Luke patrzył na mnie z nienaiwścią
-Co zrobicie gdy okaże się to wszystko prawdą ?- zapytałam
-I tak ją zabijemy - powiedział Ed
-Nie , nie możecie tego zrobić - załkałam
-Niby czemu ?- zapytał Louis
-Bo , bo nie . To jest dziecko szkolone przez Bibera . Może nam się od czegoś przydać .- powiedziałam spuszczając wzrok , bo bałam się ich rekacji . Bo mogą równie dobrze powiedzieć że to ich plan , ale czy płakała by w tedy ?
-Zabaczymy - mruknął Ed
Spojrzałam na Harrego , który był nas wyraz wściekły . Ale nie wiedziałam czy na mnie za to że tam poszłam , czy na Luke za to że mnie uderzył . Wszyscy wyszli z pokoju oprócz mojego narzyczonego . Stał na drugim końcu pokoju , a ja się go bałam . Zaczął powoli iść w moją stronę , ja natomiast cofałam się do tyłu . Ale kiedy na moje nie szczęście na swojej drodze napotkałam ścianę , wtułam się w nią jeszcze bardziej , aby zmniejszyć odległość między nami . Kiedy był bardzo blisko jedną ręką dotknął mojego policzka i lekko się uśmiechnął patrząc w moje oczy . Nachylił się , opierając swoje czoło o moje . Opuszkami palców przejechał po mojej wardze , lekko się uśmiechałam . Złożył lekki pocałunek na moich wargach , brakowało mi tego Harrego . Tego delkiatnego , kochanego , miłego Harrego . Przez te kilka dni był nerwowy , wściekły . Wiedziałam że się o mnie martwił , ale nie lubiłam gdy był strasznie wredny . Pocałunek zaczął się pogłębiać , tym samy robiąc się bardziej nachalnijeszy . Z pocałunakmi zszedł na moją szyję , obojczyk oraz ramię .
-I kiedy się okaże , czy będzie Stylesiątko ?- zapytał z uśmiechem opierając ponownie swoje czoło o moje
-Za tydzień - powiedziałam patrząc w jego cudowne szmaragdowe oczy
-Czemu nie można szybciej - jęczał
-A co chcesz to przyśpieszyć ?- zaśmiałam się cicho
-Trochę , bo będzie trzeba imię wybrać - mruknął
-A tu bliźniaki !- śmiałam się
-Nawet czworaki by mi się podobały - mruczał
-Nie za dużo Styles ?- zapytałam ze śmiechem w głosie
-Nie , nawet mogę mieć sto dzieci. Ale tylko z tobą - powiedział przygryzając płatek mojego ucha
-Nie przesadzaj - śmiałam się
-Taka prawda , ale jak będzie córka to ja chcę Summer .
-Dominant , wybierałeś imie dla Darcy .
-A ty dl....- przerwał swoją wypowiedź , wiedziałam że chodziło mu o Logana . Naszego zmarłego synka .
-Jak będzie dziewczyna , bedzie Summer - powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Chyba że ty chcesz wybierać - odpowiedział chowając twarz moje włosy
-Nie , Summer to piękne imię - przyznałam
-Jak ty .- mruknął
Minęło kilka dni od tamtego wydarzenia . Ja ciągle siędzę zamknęta w czterach ścianach , nie schodzę na dół . Nie mam ochoty nikogo widzieć . Ciągle prze oczami mam pewną wizję , facet stoi przede mną i mówi ,, Ostatnie życzenie przed śmiercią ? " i koniec . Postanowiłam zobaczyć co z tą dziewczyną i dać jej coś do jedzenia , przecież trzeba się przełamać . Wstałam i po cichu zeszłam na dół . Wszyscy siedzieli w salonie i oglądali jakiś film . Poszłam do kuchni i zrobiłam kilka kanapek , a do szklanik nalałam soku . Po cichu zeszłam do piwnicy . Zapaliłam światło u ujrzałam blondynkę siedzącą na krześle .
-Hej może jesteś głodna ? - zapytałam dziewczyny
Uniosła głowę i spojrzała na mnie , w jej oczac był stach , ból i cierpienie . Po jej policzkach spływały łzy .
-Czemu to robisz ?- zapytał łapiąc ze mną kontakt wzrokowy
-Ale co ?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Pomagasz mi , dajesz jedzenie i picie . A ja cie miałam zabić .- zaczęła gorzej płakać , a dla mnie nie wyglądało to na grę aktorską
-Bo nie chcę abyś cierpiała , może i musiałaś mnie zabić , ale jak widać żyję . Biber kazał ci to zrobić ?- zapytałam nastolatki
-Tak , powiedział że jeżeli stracą ciebie to będzie im gorzej . A Biber on ...- przerwała swoją wypowiedź
-Co zrobił ?- zapytałam
-On ... On porwał mnie gdy byłam mała , i wyszkolił na taką dziwkę . Ale ja nie chcę zabijać ludzi - zaczeła jeszcze gorzej płakać
-A jak się nazywasz ?- ciągle o coś ją pytałam , ale chciałam ją lepiej poznać
-Arvil Heard , mam czternaście lat .- wyznała
-Jesteś trochę za młoda jak na zabójczynię - przyznałam , dziecko ma czternaście lat i miało mnie zabić przy innych gangsterach - Masz kanapki i sok - powiedziałam odwiązując ją od krzesła
-Dziękuję - szepnęła
Jadła kanapki z taką szybką prędkością , była głodna i spragniona . A mi było jej szkoda nawet jeśli miała zadanie mnie zabić . Przecież to dziecko ma tylko czternaście lat . Nie wie co jeszcze robic, ale Biber ją trenował . W tym iweku powinna być w gimnazjum , a jest małą gangsterką .
-Boję się - wyznała
-Czego ?- zapytałam
-Tych ludzi , taki blondyn z kolczykiem wardze mnie bił po twarzy . A reszta patrzyła . - odpowiedziała pocierając podkrążone i czerwone od płaczu oczy
-Luke - warknęłam - Nie bój się ich , nic tobie nie zrobią . Nie pozwolę na to - obiecałam
-Dziękuję - szepnęła
-Dobra , przywiążę cię do krzesła ale poluźnę węzły , dobrze ?- zapytałam dziewczyny
-Dobrze .
Przywiązałam nastolatkę i wyszłam z piwnicy . Naczynia położyłam w zlewie i poszłam na górę . Chyba nikt mnie nie zauważył , ale to dobrze częściej będę odwiedzać Arvil . Położyłam się na łóżku i sprawdziłam wiadomości . Więkoszość była od mojej biologicznej mamy , trochę od taty i Martinny . Było mi tej dziewczyny żal , mogła by mieć piękne życie ale nie .. Porwali ją i trenowali . Teraz jest zabójczynią . Usłyszałam jak do pokoju ktoś wchodzi . Myślałam , że to Harry ... Ale się myliłam , ktoś przywarł mnie do łóżka . Był to Luke .
-Czego chcesz ?!- warknęłam
-Byłaś u tej smarkuli - syczał przez zaciśnięte zęby
-Byłam i co mi zrobisz ?!- warczałam , a po chwili poczułam na policzku piękoce miejsce
-Nie masz prawa tam wchodzić !
-Bo co ?! Nie będziecie głodzić tego dziecka , gdybyście coś o nim wiedzieli !- mówiłam a ja czułam jak łzy napływają mi do oczu
-Myślisz że ci powie prawdę ?!- śmiał się - Ona jest wyszkolona , kłamie jak z nut .
-A ty ! Czemu ją bijesz ?! - krzyknęłam
-Bo ta smarkula mogła cię zabić - syknął
-Ale nie zabiła , żyję !
Do pokoju weszli chłoapcy i dziewczyny .
-Co się tutaj dzieje ?- zapytał Harry
-Nic , nie ważne - powiedział Luke
-Nie kłam dupku ! Uderzył mnie w twarz ! Byłam na dole i dałam jej jeść i pić , nie możeciej jej głodzićni bić ! Ona ma tylko czternaście lat !- mówiłam a ja czułam , że Luke zaraz wybuchnie i mnie zabije
-Byłaś u niej ?- zapytał mnie Ed
-Tak , możecie mnie zabić , zamknąć w pokoju i głodować . Ale nie macie prawa jej bić i głodzić , to tylko dziecko !- mówiłam ze łzami w oczach -Powiedziała mi trochę o sobie , a was się boi . I wiecie co?! Powiem szczerze , że sama was się wszystkich boję ! A co dopiero takie dziecko ?!- zapytałam a po moich policzkach spływały łzy
-To powiedz czego się dowiedziałaś .- śmiał się Luke
-To jest Arvil Herad , ma czternaście lat i została porwana gdy była mała przez Bibera !- warknęłam
-To może być możliwe - myślał Miachael -Sprawdźcie jej papier - nakazał
Luke patrzył na mnie z nienaiwścią
-Co zrobicie gdy okaże się to wszystko prawdą ?- zapytałam
-I tak ją zabijemy - powiedział Ed
-Nie , nie możecie tego zrobić - załkałam
-Niby czemu ?- zapytał Louis
-Bo , bo nie . To jest dziecko szkolone przez Bibera . Może nam się od czegoś przydać .- powiedziałam spuszczając wzrok , bo bałam się ich rekacji . Bo mogą równie dobrze powiedzieć że to ich plan , ale czy płakała by w tedy ?
-Zabaczymy - mruknął Ed
Spojrzałam na Harrego , który był nas wyraz wściekły . Ale nie wiedziałam czy na mnie za to że tam poszłam , czy na Luke za to że mnie uderzył . Wszyscy wyszli z pokoju oprócz mojego narzyczonego . Stał na drugim końcu pokoju , a ja się go bałam . Zaczął powoli iść w moją stronę , ja natomiast cofałam się do tyłu . Ale kiedy na moje nie szczęście na swojej drodze napotkałam ścianę , wtułam się w nią jeszcze bardziej , aby zmniejszyć odległość między nami . Kiedy był bardzo blisko jedną ręką dotknął mojego policzka i lekko się uśmiechnął patrząc w moje oczy . Nachylił się , opierając swoje czoło o moje . Opuszkami palców przejechał po mojej wardze , lekko się uśmiechałam . Złożył lekki pocałunek na moich wargach , brakowało mi tego Harrego . Tego delkiatnego , kochanego , miłego Harrego . Przez te kilka dni był nerwowy , wściekły . Wiedziałam że się o mnie martwił , ale nie lubiłam gdy był strasznie wredny . Pocałunek zaczął się pogłębiać , tym samy robiąc się bardziej nachalnijeszy . Z pocałunakmi zszedł na moją szyję , obojczyk oraz ramię .
-I kiedy się okaże , czy będzie Stylesiątko ?- zapytał z uśmiechem opierając ponownie swoje czoło o moje
-Za tydzień - powiedziałam patrząc w jego cudowne szmaragdowe oczy
-Czemu nie można szybciej - jęczał
-A co chcesz to przyśpieszyć ?- zaśmiałam się cicho
-Trochę , bo będzie trzeba imię wybrać - mruknął
-A tu bliźniaki !- śmiałam się
-Nawet czworaki by mi się podobały - mruczał
-Nie za dużo Styles ?- zapytałam ze śmiechem w głosie
-Nie , nawet mogę mieć sto dzieci. Ale tylko z tobą - powiedział przygryzając płatek mojego ucha
-Nie przesadzaj - śmiałam się
-Taka prawda , ale jak będzie córka to ja chcę Summer .
-Dominant , wybierałeś imie dla Darcy .
-A ty dl....- przerwał swoją wypowiedź , wiedziałam że chodziło mu o Logana . Naszego zmarłego synka .
-Jak będzie dziewczyna , bedzie Summer - powiedziałam z lekkim uśmiechem
-Chyba że ty chcesz wybierać - odpowiedział chowając twarz moje włosy
-Nie , Summer to piękne imię - przyznałam
-Jak ty .- mruknął
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz