Resztę wieczoru przesiedzieliśmy w salonie . Nawet Sara i Darcy . Znowu myślałam o drugim dziecku . Chciała bym je mieć ale się boję , boję się tego że będzie żyło ono w strachu . A wolę , żeby miało normalną rodzinę niż takie życie . Chciałam zapytać Harrego co o tym myśli , ale mogłam zgadnąć że za niego powiedzą wszyscy jednoznacznie ,, Oszalałaś ? Przecież będzie w nie bezpieczeństwie zresztą jak my ! " Bałam się teraz wszystkiego , nawet szelestu na podwórku . Ale wszyscy kazali mi się nie bać . A najbardziej bałam się utraty wszystkich których kocham . Nawet Ed'a czy tych nowo poznanych mi chłopaków .Życie jest okropne , nigdy nie jest jak w bajce . A najgorsze , że Zayn nas wszystkich oszukiwał . Był w gangu , oszukiwał wszystkich . Ale nikt z nas święty nie jest . Nie ma idealnych ludzi . Najchętniej przystawiła bym sobie pistolet do skroni i ... Jeden strzał i koniec mnie . Ale nie mogę ... Nie mogę opuścić mojej rodziny , nie w takiej sytuacji .
-Ej Karolina słuchasz , Black ! - Ed machał ręką przed moimi oczami
-Co ?! - zapytałam , za bardzo się zamyśliłam
-Myśleliśmy czy nie iść by dzisiaj na imprezę dzieci zostały by z moją przyjaciółką , co ty na to ? - zapytał
-Dobra , a o której ? - zapytałam z lekkim uśmiechem
-Za godzinę - uśmiechnął się
-Dobra - poszłam na górę przygotować się na wyjście jak reszta
Z walizki wyciągnęłam czerwoną sukienkę z dekoltem i czarne szpilki . Poszłam do łazienki aby włożyć na siebie wybrany komplet . Włosy lekko podkręciłam i zrobiłam makijaż . Wyszłam z łazienki . Harry stał przed lustrem dopinając guzik od koszuli .
-Nieźle , nieźle Styles - zaśmiałam się
Odwrócił się w moją stronę i zagwizdał . Podszedł do mnie przypierając mnie do ściany . Zaczął całować moją szyję , ssać i przygryzać na co jęknęłam . Potem całował moje ramie .
-Może po powrocie pozbędziemy się tej kiecki ? - zapytał tuż przy moim uchu , co wywołało u mnie dreszcz rozkoszy
-A może pozbędziemy się po imprezie tej koszuleczki i spodni - zaśmiałam się cicho
-Oczywiście księżniczko - uśmiechnął się i pocałował mnie w usta
-Ej bo zmażesz moją szminkę - jęknęłam
-I tak bez makijażu jesteś piękna - szepnął
-Nie przesadzaj Style , a teraz chodź na dół bo nie wiadomo co sobie o nas pomyślą - zaśmiałam się
-Oczywiście - złapał mnie za rękę splatając nasze palce
Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce . Byli tam tylko chłopacy i jakaś dziewczyna . Miała z dziewiętnaście lat , była brunetką średniego wzrostu , miała brązowe oczy . Ubrana była w jeansy , białą bluzkę i jeansową kurtkę . W pasku od spodni zauważyłam broń , na pewno była po naszej stronie . W razie czego na pewno miała obronić dzieci .
-Dobra , Esme przypilnujesz Sary i Darcy ? - zapytał ją Ed
-Oczywiście , na pewno dam radę z tymi szkrabami - zaśmiała się cicho
-Dobra . - uśmiechnął się do niej
Na dół zeszły dziewczyny ubrane w sukienki . Wszyscy poszliśmy do klubu , weszliśmy bez kolejki bo Ed znał ochroniarza i nas wpuścił . Stolik mieliśmy w strefie Vip . Wszyscy siedzieliśmy na kanapach popijając drinki . Harry ciągle mnie obejmował .
-No to co my idziemy wyrwać kogoś do tańca a wy sobie tutaj siedźcie - zaśmiał się Luke
-My robimy co chcemy , a ty idź te laski wyrywaj chyba że nie interesujesz się dziewczynkami tylko chłopcami - zaśmiała się Domi
-Nie , dla twojej wiadomości interesuję się kobietami - uśmiechnął się - Chyba , że ty masz ochotę - mrugnął do Domi a Malik spojrzał na niego złowrogo
-Nie bądź taki napalony , żadnej z nas nie poderwiesz - powiedziałam dopijając drinka
-Zobaczymy . - mrugnął
Poczułam jak mięśnie Harrego natychmiast się napinają . Wkurzył go ten dupek . Wtuliłam się w niego .
-Może i my pójdziemy zatańczyć ? - szepnął mi do ucha
-Oczywiście panie Styles - uśmiechnęłam się i razem poszliśmy na parkiet
Harry obrócił mnie tak , że byłam do niego odwrócona plecami . Moje pośladki ocierały się o jego krocze na co jęczałam . Teraz zgadywałam , że się uśmiechał . Zaczął całować moją szyję , ramie oraz obojczyk . Odwrócił mnie w swoja stronę wpijając się w moje usta . Moje palce wplotły się w jego loki , a jego chytre rączki powędrowały na moje pośladki . Usłyszałam huk . Spojrzałam w stronę drzwi , zostały one brutalnie wyważone . Do klubu wbiegli faceci z bronią . Szybko pobiegliśmy do naszych przyjaciół . Chłopacy wyciągnęli bronie . Ze swojej torebki wyciągnęłam broń . Ciągle siedziałam ze Harrym , wiedziałam że w razie czego obroni mnie swoim ciałem . Choć nie chciałam tego . Kolejny huk , barman upadł na ziemię .
-Gdzie jest Malik !? - wydarł się jeden facet - Ściszyć tą cholerną muzykę !!
Wszyscy stali osłupiali . Znaleźli nas .
-Jeszcze raz pytam , gdzie jest Malik ! Bo rozstrzelam wam wszystkim łby ! - darł się
Zobaczyłam na jego ręce tatuaż , przedstawiał on znak runiczny .
-Tutaj ! - usłyszałam krzyk Zayna
Wstał i pokazał się im . Co on wyrabia !? Zabiją go !
-No , no Malik piękne spotkanie . Nie uważasz ? I chyba nasze ostatnie ! - zaśmiał się a z nim jego koledzy . Wymierzył w niego bronią , usłyszałam huk . Spojrzałam na Malika a on stał . Spojrzałam na tego faceta , również stał . Ale jego kolega leżał na ziemi , a cieczy było coraz więcej .
-Więc tak się bawimy z twoją paczką !? A twoje przyjaciółki albo dziewczyna ? Może one chcą być po naszej stronie !? - śmiał się - Fajnie że ta płacząca blondynka odbiera esemesy ! I co teraz też się rozpłaczesz ? - śmiał się dalej . Miałam ochotę zabić go , ale się powstrzymywałam .
-Zostaw ich w spokoju ! Oni nic ci nie zrobili ! Ja też nie ! Ja tylko nie chciałem zabijać ludzi ! - mówił Zayn
-Ale nas zostawiłeś , a my mówiliśmy co robimy z tymi co odchodzą ! Zabijamy ! Aby nikt się o nas nie dowiedział , pamiętasz chyba naszą zasadę ! - krzyczał
-Tak , ale ja nie dam umrzeć moim przyjaciołom ! - krzyknął Malik - Jeśli oni wyjdą żywi to możesz mnie zabić ! - powiedział , go chyba powaliło ! Nie może nas zostawić , nie damy sobie bez niego rady !
-Zayn , nie ...- mówiłam ze łzami w oczach
-Nie wtrącaj się Black - powiedział do mnie posyłając mi słaby uśmiech
-O czyli ta niunia to Black ! Ciekawe czy jest dobra w łóżku albo jej koleżaneczki ! - śmiał się
-Zostaw je w spokoju !- warknął Zayn - Zabij mnie , ale ich puść wolno na moich oczach ! - nakazał
-Proszę cię bardzo - ukłonił się
Usłyszałam huk , kolejny jego kolega dostał .
-Dobrze więc , tak się bawimy ! Proszę bardzo ! - strzelił w stronę Zayna ale uniknął tego
Zaczęła się istna strzelanina . Wszyscy byli schowani za stołami , wszędzie gdzie się dało aby nie zostać postrzelonym . My chowaliśmy się za stołami za strefy . Próbowałam strzelić w tego szefa , ale unikał tego . Kiedy kula była blisko on robił unik ,nie rozumiem co się tu dzieje . Harry zastrzelił kilku facetów , ja chowałam się za jego ciałem trzymając jego koszulę i wychylając się za niego . Dziewczyny siedziały za stołami ze łzami w oczach , płakały ale ja nie mogłam nic zrobić . Miałam do niech podejść i powiedzieć ,, Wszystko będzie dobrze " . Miałam je okłamywać ?! Nie ja wolałam żyć w prawdzie niż w kłamstwie . Nagle za moimi placami znalazł się Michael .
-Idźcie wszyscy tylnym wyjściem , jest tam pusto . - powiedział
Pokiwałam porozumiewawczo głową . Szybko z dziewczynami tamtędy wychodziłyśmy gdyby nie inni ludzie którzy sprawili , że upadłam na ziemię .
Dziewczyny dały rade uciec . A chłopacy zostali tam , nie płakałam . Leżałam i czekałam aż wszyscy uciekną i dam radę wstać i uciec .Strzały nadal nie ucichały . Nadal była tam ta strzelanina . Ale strzały ucichły . A wszyscy ludzie wybiegli .
P.O.V. Harry
Wybiegliśmy z budynku , zabiliśmy niektórych ludzi Bibera , ale nie jego . Przybiegliśmy do samochodu gdzie siedziały dziewczyny . Wszystkie oprócz Karoliny .
-Gdzie Karolina !? - zapytałem
-Nie wiem , biegłyśmy ... Ona była z nami , ale nagle ...- Domi wybuchła płaczem
-Kurwa , a jeśli ją złapali ? - zapytałem
-I masz rację Styles - usłyszałem śmiech za sobą
Odwróciłem się . Stał tam Smith i trzymał Karolinę , oraz pistolet przy jej skroni . Po jej policzkach spłyały łzy .
-No , widzę że to ja wygrałem i osiągnąłem jeden cel .- śmiał się
-Co chcesz ją zabić !? - zapytał Lou
-Nie , zawsze może być moją dziwką - śmiał się
-Nigdy ! - warknąłem
-Oj Styles , znajdziesz lepszą niż tą dziwkę - powiedział
Naładowałem pistolet tak , że ten chuj tego nie widział . Chciałem w niego strzelić ale usłyszałem huk . Zamknąłem na chwilę oczy . Ale potem spojrzałem w tamtą stronę Smith leżał na ziemi . A moja ukochana trzymała broń w ręku i stała nad tym chujem .
-Oszczędź mnie - zajęczał do niej - o plan Bibera nie mój ...- mówił
Ona odpowiedziała mu na pewno mocnym kopniakiem w brzuch .
-Ty ! Przestań kłamać ! Jedyną osobą która na pewno umrze będziesz ty ! - krzyknęła i ponownie zadała mu cios w brzuch . Podbiegłem do niej i zatrzymałem przed kolejnymi ciosami , nie żeby nie było mi go szkoda ale wolałem oszczędzić moją Karolinę . Razem poszliśmy do samochodu .
-Jedziemy do domu - musimy iść do dzieci - powiedziała moja narzyczona chowając broń do swojej torebki
-Tak , szybko - potwierdził to Ed
Dojechaliśmy do domu , ale tam czekała nas nie miła niespodzianka ....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz