piątek, 24 kwietnia 2015

Rozdział 113



 
Dotyk Harrego to jedyna rzecz , która mnie uspokaja .Gdyby Anie teraz była bym w kostnicy albo psychiatryku . Co by było gdyby akurat te sześć lat temu nie było mnie w domu albo bym ich nie otworzyła ? Nie miała bym takiego życia , było by ono normalne ? Miała bym teraz męża i dzieci ? Chociaż  niby takie myśli są wspaniałe , wole te życie . Bo jest w nim Harry , a mi niczego więcej nie potrzeba . Moje córki są wspaniałe , kolejne szczęście w drodze , czego więcej chcieć ? Wspaniały ojciec , opiekuńczy , romantyczny i troskliwy . Leżałam w tulona w tors Harrego , nie wiedząc co dzieje się naokoło mnie . Po chwili usłyszałam :
-Hej , słuchasz mnie ? – zapytał mój narzeczony
-Co ? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Czyli mnie nie słuchasz – zaczął się śmiać
-Długo się będziesz śmiał ? Nie masz niczego innego do roboty ? – warknęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej
-Oj kochanie ….- przyciągnął mnie do siebie – Nie denerwuj się , bo złość piękności szkodzi a po drugie nie mam nic do roboty- mówił – I mam nadzieję , że myślałaś tak o mnie – mruknął do mojego ucha
-Wiesz Styles , poważyć zawsze można – zaczęłam się śmiać
-Wredna jesteś – powiedział
-Ciekawe przez kogo – mruknęłam
-Słyszałem – zaśmiał się
-Bo miałeś słyszeć , debil – odpowiedziałam
-Diablica – powiedział
-Curly .
-Baby .
-Dziecko .
-Wiedźma.
-Głupek .
-Ja już nic nie mówię – uniósł ręce w geście obrończym
-I dobrze , Styles . – zaśmiałam się cicho
-Ty jesteś panią Styles .- mruknął
-Ja jestem pani Hills , dla twojej wiadomości
-Ja mogę wziąć ślub tu i teraz .
-Marzenia , marzeniami pozostaną .
-Nie chcesz brać ze mną ślubu ? –oburzył się
-Chcę , ale teraz w takim gównie ? – zapytałam
-Ja mogę zawsze , aby być z tobą wieczność – mruknął a po chwili leżałam pod nim
-Kto by Nie chciał być ze mną wieczność ? – zaśmiałam się
-Bardzo śmieszne – przekręcił teatralnie oczami
-Wiem .
-Ale skromność . – pocałował mnie w nos
-Możliwe , że już jej Anie mam tak jak radości i co z tego ? – zapytałam udając poważną
-Masz tą radość i ja to wiem -  mruczał całując moją szyję
-Nie mam , skończyła mi się .
Zaczął całować linię mojej szczęki a potem obniżył się z pocałunkami do mojego brzucha . Tam zaczął mnie łaskotać . Śmiałam się w niebo głosy .
-D…D…Dobraaa ! M…M..Masz mnie ! – krzyczałam
-Widzisz ? Ja wiem wszystko – zaśmiał się i pocałował mnie w czubek głowy , na co jęknęłam nie zadowolona . Zaśmiał się cicho i wpił w moje usta

                              P.O.V. Domi
-Z kim w tedy gadałaś ?! – krzyczał mój ,, szef „
-Ze sobą , z kim miałam w tedy rozmawiać ? – zapytałam
Do pokoju wszedł Smith .
-Gadała z Black – warknął
-Ty suko ! – krzyknął i uderzył mnie w twarz
-Nie zabranialiście mi się z nimi kontaktować ! – warknęłam
-To jest zakazane , Malik o tym wiedział . A ty jesteś taka głupia , mogli cię normalnie namierzyć ! – krzyknął i dostałam w drugi policzek – Zabierz ją do gabinetu , przywiąż do krzesła i wiesz co dalej , ja dołączę tam zaraz – powiedział i wyszedł z pokoju
Smith złapał mnie za nadgarstek i zaczął ciągnąć do gabinetu naszego szafa .Nie wiedziałam o co chodzi ,co oni chcieli mi zrobić ? Zastrzelić , bić , albo coś gorszego ? Chciałam aby ten korytarz nigdy się nie kończył , aby nie wiedzieć co mnie czeka . Ale na moje nieszczęście byliśmy pod wielkimi drzwiami gabinetu . Drzwi zostały otworzone , po chwili Smith wiązał moje ręce i nogi do krzesła . Rozstawił kamerę , tak aby była skierowana na mnie . Po chwili z szafeczki wyjął jakieś pudełko . Szef wszedł do gabinetu , włączył kamerę i piekło się rozpoczęło .

                             P.O.V. Harry
Siedzieliśmy w salonie , i czekaliśmy . Mieliśmy rozmawiać z naszymi przyjaciółmi , kiedy  nagle dodzwaniała się do nas nasza grupa ale i ktoś jeszcze . Nasze kamerki były wyłączone , oprócz tej obcej . Po chwili pojawił się ich szef i zaczął :
-Witam grupko Malika , jak widzę wszyscy czekacie na Domi . Ale jej nigdy nie zobaczycie , no chyba że przy swojej śmierci – śmiał się – Smith podaj mi to – wskazał ręką na pudełko , które nie wydawało mi się że to jest dobry znak . Wyjął z niego strzykawkę , z czarną cieczą , nagle wstrzyknął ją jej do szyi , momentalnie włosy Domi stały się białe , a jej oczy pomarańczowe – Poznajcie nową Domi , a raczej Czarną Wdowę .- śmiał się – Maszyna do zabijania , już nigdy więcej z nią nie porozmawiacie – śmiał się – Żegnajcie i do zobaczenia .
Rozłączył się , w oczach Karoliny momentalnie pojawiły się łzy .
-To moja wina – zaczęła szlochać
-Nie , to nie twoja wina – mówiłem przytulając ją
-Zadzwoniła do mnie a wy kazaliście mi nie odbierać , odebrałam i stało się – zaczęła gorzej płakać
-Co zrobiłaś kurwa !!!- darł się Luke
-Przestań Luke , nie wiedziała że może się to stać – powiedział Ed
-Gdyby nie ona wszystko było by dobrze , ale zawsze wszystko psuje – warknął Luke
Płakała coraz gorzej , już miałem mokrą koszulkę od jej łez , ale nie przeszkadzało mi to . Nie wiedziała , że może stać się coś takiego . Luke jest dla niej okropny , najgorszy . Ona jest dla niego jak zabawka , do zabawy uczuciami .
-Widzicie taka jest Black , nie można jej ufać – warknął Luke
Widziałem jak Zayn uderzył go z pięści w twarz .
-Dzięki Malik , sam miałem ochotę to zrobić – zaśmiałem się
-Do usług Styles- równie się śmiał
-O…O..On ma rację – zaczęła Karolina – To moja wina , mogłam nie odbierać tak jak mi kazaliście , ale odebrałam ! – zaszlochała i pobiegła na górę
-Wielkie dzięki Luke – powiedzieliśmy wszyscy
-Zadzwonię później – powiedziałem i przerwałem połączenie
Poszedłem na górę , nasza sypialnia była pusta . Ale doskonale słyszałem , że jest ona w łazience . Teraz przewidywałem najgorsze . Otworzyłem drzwi a tam zastałem ….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz